wtorek, 31 grudnia 2013

Pomaranczowo-imbirowo

Dzien dobry! Jak tam przygotowania do sylwestra?Piekne,swiecace ubrania czekaja juz wyprasowane?:) Ja dopiero sie obudzilam( po 12.00 :o ).Przez przerwe swiateczna tak sie rozleniwilam,ze nawet jak wychodze z kims na zdjecia,to umawiam sie na popoludnie!Niesamowite!!!Mam nadzieje,ze to szybko minie,bo trace polowe swojego zycia na nic nierobieniu.Ale sa tez plusy lenistwa-na reszcie czytam mnostwo ksiazek!W piatek zaczelam czytac pierwsza,a teraz czytam juz czwarta.Na razie jestem super szczesciara i tylko jedna mi sie nie podobala...chociaz moze to zbyt duze slowo.Powiedzialabym,ze po prostu miala bezsensowe zakonczenie...wiec przydalby sie jeszcze jeden rozdzial.Oczywiscie czasami jest super,gdy ostatnie zdanie ksiazki jest pierwszym w naszej glowie i mamy prawo sami wymyslac dalsze losy,ale tutaj to zdecydowanie nie zdalo egzaminu!Porobie zdjecia i takie posty pewnie sie pojawia...ale nie wiem kiedy :( Dzisiaj skonczyl mi sie moj piekny,swiateczny zel,wiec postanowilam dodac recenzje calego zestawu...No wiec:zapach jest niesamowity,bo pomaranczowo imbirowy.W katalogu,jak go testowalam,to nie bylam przekonana,ale jak juz moglam go uzywac to byl rewelacyjny!!!!! Z Avone oczywiscie.Nie wiem,czy to przypadkiem nie byla edycja limitowana,ale pewnie za rok na swieta rowniez sie pojawi,wiec badzcie czujne!:) Teraz po kolei:zel-perlowy,ladny,jasnozolty kolor.No taki jak zel.;p Spoko! Balsam- tutaj to moge napisac wiecej,bo w zime,kiedy jest mi paskudnie zimno jedyne co robie,to po prostu puszczam wrzatek w prysznicu i dopiero wtedy moge jakkolwiek funkcjonowac...ale strasznie zle odbija sie to a mojej skorze.Probuje z tym walczyc,ale jakos nie umiem sobie przemowic do rozsadku!;) No wiec w sumie nawilzal....przez pol godziny.Pozniej bylo tak,jakbym go w ogole nie uzyla.Wiec mialam go prawie zawsze w torebce.Gdyby nie piekny zapach,to nie bylabym w ogole zadowolona. Mgielka-kocham mgielki.!!! Perfumy uzywam jedynie na jakies super okazje.Na co dzien stosuje wlasnie te lzejsze formy pachnidel i z tego bylam bardzo zadowolona.Moze to ten oryginalny zapach,ale utrzymywal sie przez kilka godzin.Bardzo fajny.:) Za rok rowniez sie na niego zdecyduje.Bardzo bardzo polecam.A ja tylko moge teraz byc smutna,ze ostatni raz tak dziwnie/ladnie/oryginalnie pachne ;) Uzywalyscie go??? Jak wrazenia?Uciekam czytac:) Buziaki!!!:*

sobota, 28 grudnia 2013

Gotujmy,gotujmy się!

Hejka! :) Dorwałam komputer!Pierwszy raz od naprawdę długiego czasu! Dzisiaj byłam z koleżanką na zdjęciach,ale niestety nie mam gdzie ich przerobić.Ja też na kilku się znalazłam,ale to dwa albo trzy kadry.Najlepsze najwspanialsze i najcudowniejsze ma Patrycja,która mówiła,że mogę jej zrobić jedynie trzynaście zdjęć....no ale jednak wyszło trochę więcej :) Wczoraj przeczytałam rewelacyjną książkę-pojawi się recenzja za kilka dni,więc wchodźcie i obserwujcie co się tutaj dzieje! Wczoraj robiłam nowy nagłówek,ale nie wyszło mi..mam jakąś blokadę.Udał mi się jeden fragment tak bardzo,że nie wiem,czy nie zrobić z niego całego nagłówka,bo jak dodaje więcej elementów,to wszystko się psuje..no zobaczę.Świąteczny nagłówek jeszcze przez chwilkę może być i na pewno wykorzystam ten fakt^^ Teraz uciekam.Jak Wam mija sobota?Buziaki! :*

czwartek, 26 grudnia 2013

Swieta swieta

Hej! :) Co tam u Was?Jak tam swieta? U mnie super.Komputer nadal mi nie dziala,ale nie przeszkadza mi to w ogole!Tylko szkoda troszke braku dostepu do filmow.Nie uda mi sie w tym roku obejrzec tych 365 filmow,ktore sobie obiecalam zobaczyc.Caly rok mowilam:"No trudno-w swieta bede nadrabiac!"...coz,nie przewidzialam tego,ze zepsuje mi sie sprzet do ogladania ich ;) DOSTALAM NAJLEPSZE PREZENTY SWIATA!<3 Jutro juz bede miala calkowity dostep do swojego pokoju,wiec prawdopodobnie bede siedziec caly dzien z wlaczonym radiem i bede sluchac nowych,pieknych plyt!!!! A sa rewelacyjne-dwie Marie Peszek,Nosowska,Winehouse i oczywiscie najwspanialsze odkryciie grudnia-Makowiecki!Wprost usbostwiam ta plyte!!! Malo tutaj muzyki,wiec bede nadrabiac i beda sie pojawiac recenzje tych plyt!:) Lalalalalalall,zostawiam Was z pieknym zdjeciem moim i Patrycji...ale cos sie boje,ze zle sie doda,bo podejrzanie mi to wyglada-no nic.najwyzej poprosze kogos o edytowanie,zeby bylo pieknie i milo.Dobrego wieczoru-buziaki! Edit:Jednak wszystko jest okej!No nie wazne.Jak widzicie dopiero probuje ogarniac bloggera na teleefonie!;) I mam jeszcze jedno pytanie-polecacie jakies dobre programy do przerabiania zdjec na telefonie? I co najwazniejsze-do laczenia fot!!!!?? Jak tam,to piszcie ;) P.S. Tutaj nie ma chyba opcji dodawania komentarzy,ale jak gdzies dorwe komputer,to wszystko przeczytam!:) Buzka!

niedziela, 22 grudnia 2013

Swiatecznie

Hej!O jej.Jakoś brak chęci pisania postów jest tutaj zbytnio zauwazalna.Nawet nie obiecuje,ze to sie zmieni,bo pewnie na razie tak nie bedzie.Moj komputer ma sie dobrze-schowany w szafie z calym kompletem potrzebnych do niego rzeczy.W sumie brak dostepu do wszystkiego jest super,ale teraz gdy przychodzi okres dlugiej przerwy od szkoly i dostaje coraz wiecej smsow z pytaniem,czy nie wybralabym sie na szybki zdjecia jest to troche uciazliwe...bo nawet nie mam mozliwosci wyslania fotek.Ale jakos nad tym popracuje i sie uda!Dzisiaj caly dzien sprzatam i pakuje prezenty i....robie szalik.OD WRZESNIA CHYBA GO ROBIE!No ale musi byc piekny na prezent.Sadze,ze jeszcze godzinka i bedzie po klopocie!!:) Pewnie wieczor spedze w kuchni gotujac i sluchajac trojki!<3 Bardzo pieknie.BARDZO!!!!!! No to tyle.Mialam po prostu potrzebe napisania czegokolwiek,bo obejrzalam Titanika i mi smutno.Nie powinni puszczac tego filmu w telewizji!!!!!!!!!!!!!! Napisze niedlugo.BUZIACZKI!:*

wtorek, 17 grudnia 2013

Tralllalllalalala-przyjaciele

Hej!:) Jestem właśnie w tramwaju i wracam do domu.Muszę przyznać,że apikacja blogger ułatwia mi życie jeśli chodzi o sprawy bloga oczywiście.Dzisiaj latam po dentystach,lekarzach,aptekach....zdecydowanie nie lubię,ale z racji tego,że jutro mam dzień wolny od sprawdzianów,a jedyną ważną rzeczą jest oddanie pracy malarskiej(którą mam skończoną.Jestem zadowolona z efektu,więc jak tylko dorwę komputer to pokażę)dzisiaj była jedyna okazja do załatwienia tych spraw.Pogoda mi nawet dopisuje,bo nie jest aż tak zimno! Chciałam pisać posty codziennie,bo patrząc na statystyki,to aż się chce pisać(co zadziwiające-im większe statystyki tym mniej komentarzy.Nie rozumiem^^) ...ale bez komputera życie jest piękniejsze i w końcu nadrabiam wszystko,czego nie chciało mi się robić lub na co nie starczało mi czasu z powodu zbyt intensywnego i długiego korzystania z komputera.Tak,tak-piękne życie Karoliny!;) Ale i tak jestem w dużym szoku!Wcześniej mogłam wszystko zwalić na komputer,a teraz?W sumie teraz też nie mam czasu,ale patrząc przez pryzmat mojej klasy,gdzie połowa pewnie zarwie noc na malowaniu obrazu....to jestem na wygranej pozycji !;) Dodaję zdjęcie ....booooże KANARY!W Elblągu jest na nie teraz jakaś choroba!Co wsiadam w jakis inny autobus/tramwaj niż szkolny,to są zawsze!!!!:o No ale Karolinka przykładna Elblążanka ma bilet miesięczny,więc nie ma problemu :D! Wracając- dodaje zdjęcie z wczorajszego dnia.Z pięknymi kolegami w jeszcze piękniejszej klasie od reklamy wizualnej i PPiK.Zdecydowanie jeden z mniej lubianych przeze mnie przedmiotów w szkole plastycznej W temacie posta przyjaciele-bo uznaliśmy z Piotrkiem i Danielem,ze takie cudo powinno znalezc sie w proponowanych grafikach po wpisaniu slowa PRZYJACIEL ^^ Jak tam wtorek?:) Buziaki!:*



czwartek, 12 grudnia 2013

POKOLENIE IKEA

Hej ;) Jeny,ściągnęłam na telefon aplikację blogger,ale jeszcze jej nie rozumem,wiec jesli czasami beda pojawiac sie jakies bledy,to wybaczcie mi.W sumie juz jedna pomylka chyba zawitala,bo chyba dodalam samo zdjecie!No nic.Dzisiaj nie poszlam do szkoly,wiec zeby nie tracic czasu(jak to ja) postanowilam posprzatac swoj pokoj.Ostatnio dostalam mnostwo ciuchow nowych,wiec musialam oproznic troche szafy,zeby wszystko mi sie pomiescilo.Jestem dopiero w polowie,ale jestem juz paskudnie zmeczona i mi sie nie chce :( Rano skonczylam czytac ksiazke POKOLENIE IKEA.Sprzedaja je teraz w promocji w Lidlu,wiec jakby ktos byl zainteresowany-to zapraszam ;) My z kolezanka(w sumie bardziej ona,ale przez nia ja tez) czaimy sie bardziej na POKOLENIE IKEA,KOBIETY i mam nadzieje,ze bedzie lepsze....Ksiazka mi sie podobala,ALE liczylam na cos lepszego.W sumie to okladka ksiazki juz ostrzegala-albo sie zakochasz,albo bedziesz calkiem obrzydzona.Wyszlo na to drugie..no coz-bywa^^.Przynajmniej wywarla na mnie jakies emocje ;) Ksiazke napisal Piotr C. Ale juz na pierwszych stronach stwierdza,ze nawet tego nie mozemy byc pewni.No wiec PIOTR pracuje w szklanym wierzowcu,jako prawnik.Ma 35 lat,brak dzieci i zony.W kazdy weekend ma nowa dziewczyne.W sumie nie wiem o co chodzi,bo wydawalo mi sie,ze bohater bedzie wysmiewal pokolenie Ikea,ale po przeczytaniu ksiazki stwierdzam,ze jest w nim po uszy.Niby wysmiewa na pierwszych stronach,niby mu sie nie podoba-ale postepuje w ten sam sposob.Cale 188 stron jest podzielone na rozne rodzaje,ale wszystko prowadzi do tego samego-zaciagniecia laski do lozka. Nie twierdze,ze w ogole mi sie nie podobala.Piotr mial bardzo duzo ciekawych zlotych mysli,troche sie nasmialam,troche nadziwilam.Jedno jest pewne.Zamykajac dzisiaj rano ksiazke nie zalowalam,ze ja przeczytalam,ale rozwniez nie bylam zachwycona.Polecac polecam,bo to szybka,lekka ksiazka,ale mam nadzieje,ze w moje lapki szybko trafi druga czesc i ze ona bedzie o wiele lepsza.Napewno napisze!!!;) Czytal ktos? Ide sprzatac dalej,chociaz wlasnie wlaczylam polsat i leci jakis serial.Nawet z fajnna obsada...z Roguckim<3 2XL-chyba.widzieliscie?Uciekam.Buziaki! Mam nadzieje,ze to sie doda..bo nie wiem,nie rozumiem!^^

rysowanie

Hejka :) Od wczoraj żyje bez komputera,bo moja klawiatura zepsuła się na tyle,że już nie mogę nawet włączyć komputera,ale nie jest źle,bo przynajmniej mam okazję przesłuchać wszystkie swoje nowo kupione płyty...a ostatnio zrobiła się ich dość duża kolekcja :) Wczoraj chciałam napisać post o tym,jaka moja szkoła jest wspaniała,nawet wspanialsza niż była dla mnie wcześniej! No ale z powodu braku komputera-zrobię to dzisiaj...chociaż uwierzcie,jest to strasznie trudne zadanie,post pisze już od ponad dwóch godzin,bo siedzę u koleżanki w domu i nie kończą nam się tematy do rozmów aaaaaaa!No ale dzisiaj kupiłam książkę POKOLENIE IKEA(słyszeliście o niej?Ja właśnie dzisiaj ją kończę.Pojawi się o niej kilka słów,ale na razie mam w sumie bardzo mieszane uczucia!),więc koleżanka się nią zajęła,a ja mam chwilę na napisanie kilku słów.No więc....Nie ważne jak wspaniała byłaby moja szkoła i tak podczas zimy czuję się w niej paskudnie.W każdej innej byłoby mi zimno,ale w tej jest ciepło,więc tego problemu nie ma.No ale chce mi się spać,jestem nie do  życia i chciałabym wracać tylko do domu-tego nie da się uniknąć nawet w Gronowie ^^ ALE pewnej pięknej środy,wspinają się po schodach do naszej pracowni pan powiedział,że mamy przegląd rysunku(załamka numer jeden:nie wzięłam rysunku,bo totalnie nie miałam ochoty dzień wcześniej go robić!),ale po przeglądzie jedziemy do Galerii El rysować formy przestrzenne,którymi ostatnio zachwycałam się będąc na wermnisażu.OHOHOHOHHO,pięknie! No więc pojechaliśmy,każdy wybrał sobie jedno miejsce-moje to było oczywiście dzieciobójstwo! Nawet mi wyszło,nawet jestem zadowolona.pan NAWET mnie pochwalił i powiedział, że widzi postępy w moim rysunku.HOHO.nie mogło być lepiej :) Co prawda w galerii było bardzo zimno,a my siedzieliśmy bez kurtek,bo przecież coś musieliśmy trzymać pod tyłkami.Siedzenie na bardzo zimnych kafelkach byłoby skazaniem na śmierć!^^. Na szczęście dostawaliśmy co jakiś czas przepyszne herbatki owocowe.No i jakoś przeżyliśmy.:) Było przepięknie i pewnie nie raz jeszcze będziemy mieli takie okazje.:) Kocham kocham kocham-wszystkim życzę takiej wspaniałej szkoły,jak moja i robienia w życiu tego co kochacie-bo to najlepiej na świecie!:) A teraz już uciekam,bo jest po 22.00,a ja muszę dość jeszcze do domu :(
buziaki :*

wtorek, 10 grudnia 2013

Anna German o sobie

Hejka! :) Post dopiero teraz,ponieważ dopiero wrocilam do domu z koncertu.Moje wyjscie bylo calkowicie przypadkowe,bo nie znalam wczesniej zespolu HANIMAL,ani nic o nim nie slyszalam.Niestety,nigdy bym sie rowniez nie dowiedziala,bo Elblag nigdy nie informuje o koncertach.Mieszkancy musza domyslac sie sami.AH,bardzo tego nie lubie.NIE NIE NIE.No ale poszłam.Nie ma co sie oczukiwać-przede wszystkim dlatego,że koncert był darmowy.Tym większe moje zdziwienie,że było zadziwiająco mało ludzi.O ludziach młodych powinnam nawet nie wspominać,bo byłam tylko ja i moja koleżanka.No ale już kilka słów o zespole i koncercie.Wielkie WOW!Na prawde muzyka na wysokim poziomie.Głos głównej wokalistki był niesammowity,a podobno chora...może ja nie będę się przyznawać,jak brzmi mój głos podczas choroby!;) Na dowód tego,jak bardzo nam się podobało kupiłyśmy dwie EPki...jeszcze nie miałam okazji jej przesłuchać,ale nie stanie się to napewno dzisiaj.Nie jestem fanka wracania z koncertu i słuchania wersji AUDIO,podczas gdy kilka chwil wcześniej miałam okazję słuchać utworów na żywo.Przecież to całkowicie bez sensu!!!;) Po koncercie standardowo poszłam na czekoladowe babeczki z żabki,które wprost ubóstwiam i kupuje po każdym koncercie na elbląskiej starówce...no czyli po każdym^^.Ale teraz jestem już w domu.Nie zdajecie sobie nawet sprawy ile mnie jeszcze czeka rzeczy do zrobienia!Mam ze soba mega mocną kawę,która jest paskudna,ale dzisiaj ledwo się trzymam na nogach.Właściwie nawet nie,bo w szkole spałam prawie na każdej lekcji.No ale nic...zaraz weekend,wiec postaram sie wyspać:) Wczoraj w domu czekała na mnie książka,co było bardzo miłą niespodzianką,bo zawsze muszę po nie biec na pocztę:p Okazało się,że to książka o Annie German.Od razu wyjaśnię,że nigdy nie słuchałam jej muzyki,nie interesowałam się nią,a kilka odcinków,które obejrzałam w TV były spowodowane jedynie toważyszeniem mojej mamie,która (nie wiem jak Anne), serial bardzo lubi.I tak oto na żart:"ciekawe kto napisze Twoją autobiografie" Mariola Pryzwan robi niezły psikus.Staniesz sie kiedyś sławny?Trzymaj sie na uwadze,bo może to właśnie ta Pani napisze autobiografie za Ciebie. Nie wiecie o co chodzi?Juz Wam tłumaczę.Ksiażka Pani Marioli trafiła w moje ręce juz drugi raz.Za pierwszym razem to był : "Cybulski o sobie".Teraz jest: "German o sobie".O sobie?Wiec jakim cudem pisze to ktoś innny?A no takim,ze autorka zbiera co ciekawsze wypowiedzi artystki,porządkuje je w odpowiednie rozdzialy z czego powstaje swego rodzaju ciągły tekst,w którym możemy czytać to co Ania napisała,powiedziała o sobie sama.Ksiażka podoba mi się o wiele bardziej niż ta pierwsza wymieniona przeze mnie.Spodobała mi się wizualnie na tyle,że przeczytałam ją w jeden wieczór.Bo któż by sie przejmował nadchodzącym sprawdzianem z fizyki?Napewno nie Karolina^^.Zaskoczyła mnie świeżość wydania.Jak już ostatnio wspominałam-czytanie książek,ściślej mówiąc biografii jednego wydawnictwa nagle staje się bardzo przewidujące.A tu nagle- nie ma twardej okładki,książka wydaje się bardzo leciutką lekturą na chwilową nudę...fenomenalnie!Otworzyłam i zamknąć nie mogłam,no może chciałam,ale oczywiście po tym przysłowiowym "jeszcze jednym rozdziale".Niesamowita ilość zdjęć,skanów dokumentów,wycinków z gazet,listów.Na prawdę rewelacyjna!Dawno nie zachwyciła mnie aż tak żadna (auto)biografia! Bardzo dużo ciekawego sie dowiedziałam i polubiłam Panią Anię,jako człowieka...piosenki też mam w planie przesłuchać.Może nawet pokuszę się o obejrzenie nowej seri serialu o piosenkarce?Kto wie?;) Jedno jest pewne-moim zdaniem to niesamowicie dobra książka.Pieknie wydana!Więc kolejna pozycja obowiązkowa pod choinkę dla krewnych Może dobrze by było w końcu trafić na jakąś gorszą książkę,żebyście nie myśleli,że podobają mi się one jedynie dlatego,ze muszą mi sie podobać.Nie muszą!;) A pani Dorota,która mi je wysyła jest niesamowicie ciepłą osobą i wysyła mi same perełki ;)Tak więc-to nawet lepiej,że złe sie nie trafiają.Mam większą motywację do czytania,bo przecież-"i tak bedzie dobra!"^^.Tekst znów napisany w komórce,ale pokusiłam się o poświęcenie na to troszkę więcej czasu i dodanie polskich znaków.Mam nadzieję,że nie ma żadnych błędów:) Uciekam rysować postać i sie uczyć. 
I SERIO PRZECZYTAJCIE TĄ KSIĄŻKĘ!Moja już trafiła w ręce mojej mamy .
buziaki;*

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Gdy miasto śpi snem kamiennym

Hej!Wczoraj jednak sie zmotywowalam i narysowalam( na razie tylko linearnie) postac.Jutro musze ja skonczyc,a na srode do oceniania.Jestem nawet zadowolona.Alez ja widze u siebie postepy!To niesamowite i bardzo sie z tego ciesze ;) Nie mielismy dzisiaj dwoch ostatnich lekcji,ale i tak w szkole bylo bardzo meczaco,bo dzisiaj kolejny raz pozowalam.Na szczescie pan od rysunku/malarstwa to moja chyba jakas bratnia dusza,bo pomijajac to,ze zawsze mamy o czym rozmawiac,czytamy te same ksiazki,to i sluchamy tej samej muzyki!!!!No i kiedy nadeszla druga godzina siedzenia w tym samym miejscu w calkowicie niewygodnej pozie-dostalam niespodzianke w postaci Amy Winehouse i Mari Peszek wydobywajacych sie z glosnikow!<3 Na malarstwie muzyka zawsze jest idealna,bo albo leci cos,czego i tak bym sluchala na MP4,albo jest to cos co dopiero poznaje i bardzo mi sie podoba!No ale tych dwoch wspanialych pan jednak tylko mi trzeba bylo do szczescia Dzisiaj mam jeszcze tyle do zrobienia,ze zaraz zmykam.Jutro mam grafiki i az nie moge sie doczekac!To pierwszy moj projekt,ktory(na tle klasy) moim zdaniem wyglada bardzo,bardzo dobrze!Zobaczymy jak wyjdzie w linorycie Od wczoraj jestem zakochana w muzyce KRZYSZTOFA ZALEWSKIEGO,jesli nie znacie,to bardzo polecam poznac ! :)
buziaki :*

niedziela, 8 grudnia 2013

Gorączka nocy sobotniej.

Hej! Tak bardzo szybko minął mi weekend,a ja nawet nic nie zrobiłam.Nic,a nic.Na serio.To smutne.Powinnam rano dzisiaj wstać,spiąć tyłek i wszystko pięknie chociaż pozaczynać..ale nie.Wczoraj poszłam "na chwilkę" do koleżanki i wróciłam po trzynastej dzisiaj do domu..Tak bardzo nie chce mi się nic robić,że to jest aż niesamowite.Niektórzy podobno mają tak,że jak są źli to malują,rysują-żeby wyładować swoje emocje...niestety ja do tych osób się nie zaliczam.Wczoraj już miałam zacząć rysować postać,ale ze złości wypadało mi wszystko z rąk i po prostu nie dałam rady.Może dzisiaj będzie lepiej.Chociaż nie sądzę.Jednak jako,że jestem bardzo dziwną osobą  i tak szukam pozytywów w tej nędzy.Żeby było śmieszniej-znajduję.I tak np.obejrzałam w Patrycją dwie stare komedie polskie bardzo śmieszne. Nagrałyśmy całkowicie szalony filmik dla mojego wspaniałego kolegii-i tutaj chciałabym zaznaczyć,że podziwiam totalnie wszystkie vlogerki! Ja nic nie mówiłam,ale i tak nasza psychika tego nie wytrzymała.Później przez pół godziny musiałyśmy się odstresowywać haha ;)  I w sumie kilka innych punkcików też bym tutaj wyodrębniłą,ale pozostawię to dla siebie...Zdjęcie z kamerki z wczorajszego pięknego wieczoru.Pozdrawiam Was cieplutko! :)
buziaki :*

sobota, 7 grudnia 2013

Nowy nagłówek

Hejka :) Jak mija Wam sobota? Ja zaczęłam dzień bardzo wcześnie,bo rano jechałam do Empiku po prezenty.Kupiłam tak niesamowite płyty,że nie mogę się wprost doczekać aż będę mogła je posłuchać.Jak się wchodzi do tych sklepów na 5sekund,to się wydaje,że nawet jak na ostatnią chwilę się przyjdzie-to znajdzie się mnóstwo genialnych rzeczy...wcale tak nie jest.Ja dzisiaj nic nie znalazłam.Jedynie przepiękne kawy i herbaty w caffe bio( Elbląg!zachęcam^^).Wyjęłam dzisiaj ciepły szalik i rękawiczki (z jednym palcem,jeeeeny-nie mogę w nich funkcjonować ^^) i jest mi pięknie i ciepło :) Moja sztaluga dzisiaj odmawia współpracy i się rozwaliła,za nic nie mogę jej naprawić...więc moje rysowanie i malowanie muszę chyba znów przełożć na parapet.ah:/ Jak już możecie zauważyć zmieniłam nagłówek.Autorem jest Magda,ale robiłyśmy go dokładnie rok temu.Nie chciałam żeby się zmarnował,więc dodaję go rok później.Miałyśmy go jeszcze kończyć,ale w sumie-podoba mi się tak jak jest :) I jak? :)
Uciekam.buziaki :*

piątek, 6 grudnia 2013

Wystawa rzeźby .Bez korekty.

Hejka!:) Co tam u Was?:) Ja dzisiaj spedzilam dosc dobrze dzien,ale niestety pozniej tak bardzo wymarzlam na przystanku,ze do teraz nie moge sie "roztopic"!Strasznie sie rano ucieszylam z tego,ze za oknem jest snieg.Na serio,w tym roku potrzebuje zimy!:)Niestety pogoda pokrzyzowala mi wszystkie plany.Mialam jutro jechac do Gdanska,ale przelozylam to na za tydzien.Jak u Was wyglada sprawa z pogoda?Z wiatrem przede wszystkim?:) Wczoraj mialam strasznie zalatany dzien.Po szkole poszlam na wykladyy z rzezby,a pozniej odbyla sie wytawa rzezbiarska.BEZ KOREKTY.Bardzo ciekawa,bardzo interesujaca.Najbardziej zainteresowaly mnie formy przestrzenne nazwane tematycznie:dzieciobojsko.Bylo dosc przerazajaco,ale niewatpliwie chwytalo za serce.Udalo mi sie znalezc kilka zdjec na stronie mojej szkoly,wiec dodaje.Pewnie pojawi sie ich jeszcze wiecej,bo to bylo bardzo wazne wydarzenie w kulurowym obszarze Elblaga,w galeri el.Kto ma blisko,ma jeszcze okazje prawdopodobnie do wtorku ja obejrzec-polecam,bo na prawde warto!:) Ja notke dodaje z telefonu(a wlasciwie tekst notki),bo cos mi sie dzieje z klawiatura.Czas zaczac zbierac na noweggo laptopa!Matryca matryca,ale bez klawiatury dlugo nie pociagne,zwlaszcza,ze uzywajac intenretu na mojej komorce jej bateria wytrzymuje moze pol godziny?:( No nic.Teraz musze na nowo zaplanowac sobie weekend!
Uciekam pa!:)

czwartek, 5 grudnia 2013

!!

Dzisiaj dowiedziałam się,że na niestosownym portalu społecznościowym ktoś podszywa się pode mnie używając mojego wizerunku.Nie spodziewałam się,że kiedykolwiek będę musiała to powiedzieć,ale sprawa została już przekierowana do odpowiedniej placówki.Mam nadzieję,że to pierwszy i ostatni raz kiedy muszę bawić się w takie rzeczy,bo dostawanie wiadomości na takie tematy nie jest przyjemne! Osoba podszywająca się pode mnie jest niewątpliwie stałym bywalcem tej strony(co mogę stwierdzić po zdjęciach). Jeśli ludzie nie macie co robić w wolne chwile w domu,to naprawdę wam zazdroszczę.I współczuję,że tylko takie pomysły na spędzanie czasu przychodzą Wam do główek. Pozdrawiam Karolina.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Krzysztof Klenczon który przeszedł do historii

Hejka :) Tak mi szybko uciekł ten dzień :( Jest już tak późno,a ja mam jeszcze tyle w planach.Za chwilkę muszę wziąć się za szkicowanie,za mój obraz( mam już mega piękną wizję!) i za sprzątanie.Na mojej grupie klasowej jedna z koleżanek założyła plik,w którym wpisujemy wszystkie sprawdziany na nadchodzące dwa tygodnie.Cała tabela zawsze jest zapełniona po brzegi,a teraz? Teraz nie ma totalnie niczego,same poprawy <3 Jest pięknie.Mogę się w całości oddać sztuce,chociaż mi to słabo wychodzi...ale obejrzałam wczoraj pięć filmów i w  końcu WICHROWE WZGÓRZA I DUMĘ I UPRZEDZENIE.Z tym drugim jest śmieszna historia,bo oglądałam go w nocy dla koleżanki,która miała odpowiedź ustną z miłości w romantyzmie...chyba na żadnych filmie tak mocno się nie skupiałam,a na pewno na żadnym nie siedziałam z karteczką i nie zapisywałam każdej sceny po scenie i każdego dialogu.Haha,nie powiem-fajne doświadczenie,spróbujcie kiedyś ;) No ale przez to jestem dzisiaj padnięta i prawie nie zdążyłam do szkoły.Później mieliśmy mieć rysunek,a tak bardzo nie chciało mi się rysować,że to aż niewiarygodne.Spotkało mnie jednak szczęście i w poniedziałek drugiego grudnia mogłam pozować!Ah,za każdym razem przy pytaniu:"to kto pozuje" chowałam się w najdalszy kąt pracowni,żeby pan mnie nie wybrał.Zawsze się udawało,a dzisiaj zgłosiłam się w sumie sama.Jeny,nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie pozowanie jest paskudne :( Całe dwie godziny bez ruchu! Chociaż ja akurat się wybroniłam.Siedziałam na fotelu i czytałam książkę,ale żeby nie było za kolorowo,to jedna ręka musiała być wygięta do tyłu,cała byłam podkulona,nogi w jednym miejscu oczywiście i ogólnie-okropnie.Nigdy więcej....! ;) Plusem było natomiast to,że mogłam skończyć książkę! Może i nazwisko Klenczon nic Wam nie mówi(chociaż w sumie powinno..),ale jeśli napiszę tutaj Czerwone gitary każdy wie o co chodzi.No bo kto nie zna Matury,Historii jednej znajomości czy Nikt na świecie nie wie?  Jak dostałam maila z propozycją przeczytania tej książki,to aż się uśmiechnęłam :) Nie ma co udawać.Klenczona znałam przede wszystkich przez wspaniałe teksty piosenek,nie wiele poza to...Książka przyszła i nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie było moje zdziwienie ile ta książka waży! Tak mi strasznie było niewygodnie ją czytać haha ^^. No ale przechodząc do sedna sprawy.Okładka jest fenomenalna.Połączenie czarno-białego zdjęcia wyrażającego mnóstwo emocji i czerwonego nagłówka! <3 Poza tym tego,czego brakowało mi w Portretach gwiazd tutaj było aż nad to-mianowicie genialne zdjęcia,na które nie mogłam się czasem napatrzeć.Moim zdaniem tekst jest bardzo ważną rzeczą w biografii,to oczywiste,ale bez zdjęć to już nie to samo.W tej książce fotografie pojawiają się praktycznie na każdej stronie! <3 Kilka nawet sobie zeskanowałam i prawdopodobnie zamieszczę je na nagłówku :) Poza tym cóż dodać.Wydawnictwo MG ma już ustalony sposób pisania biografii.Za każdym razem jest to tak samo podzielone.Nie twierdzę,że to źle,to dobrze. Co do treści...najpierw czytałam oczarowana.bardzo dużo wypowiedzi rodziny,Klenczona i jego znajomych.Sam autor również dużo się wypowiada,bo znał Krzysztofa( co moim zdaniem jest całkowicie na plus dla książki)...ale po przeczytaniu dwustu stron miałam już serdecznie dość. Praktycznie cały czas wszystko się powtarzało.Milion razy wymieniana ta sama piosenka,w końcu przestałam rozumieć cokolwiek i odłożyłam ją na kilka dni( w tym czasie czytałam Portrety gwiazd).Wróciłam do niej w weekend.Znów mi się spodobała.To czego zabrakło mi w biografii Cybulskiego,tu się znalazło,a mianowicie-okoliczności śmierci.Jest na to poświęcony cały duży rozdział.PLUS.Jest kilka słów od autora,imponująca kronika podróży i co najfajniejsze-chronologia nagrań! Od kilku dni(a dzisiaj przy pisaniu postu w szczególności) puszczam sobie piosenki,których myślałam,że nie znam,ale jak na razie każdą jakkolwiek kojarzę.W sumie nie ma się co dziwić-przecież to legenda polskiej muzyki!
Podsumowując-książka dość trudna do przejśćia,moim zdaniem zbyt dużo stron,można było to jakoś streścić..chociaż  z drugiej strony po co pisać skróconą biografię? Zdecydowanie moja świadomość na temat tego artysty wzrosła milion razy,zakochałam się w fotografiach i w całym wydaniu biografii-bo to dobra biografia jest! Jeżdżąc autobusem zaczepiło mnie kilku panów pytając gdzie można kupić książkę.Wysyłałam ich do Empiku,Wam również polecam.Może,ktoś z Waszej rodziny jest fanem genialnego tekściarza? Polecam! Ja na pewno jeszcze nie raz do niej zajrzę,chociaż jestem przekonana,że już w życiu nie będę czytać jej całej na raz ^^ Książkę przeczytałam oczywiście dzięki WYDAWNICTWU MG .
Buziaki :*

sobota, 30 listopada 2013

Domowe melodie

Hej!:) Na na na..mam dzisiaj wybitnie dobry dzień,jeżeli patrzeć na to jak dziwnie i bezsensownie spędziłam sobotę.Spałam,później pilnowałam kuzyna,później znów spałam i wstałam teraz.Chociaż nie!Jeszcze posprzątałam.Ok.czuję się usprawiedliwiona :) No ale przechodząc do sedna sprawy,dlaczego w sumie jest mi tak fajnie,bo wchodząc na pocztę czekała mnie niespodzianka w postaci zdjęcia z koncertu Domowych Melodii.Byłam święcie przekonana,że dostanę je dopiero w niedziele i ku przekonywaniom fotografa,że nie będzie na co czekać,bo podobno nie wyszło.A tutaj proszę! Jest najpiękniejsze na świecie <3 Koncert miałam w domu już od ponad miesiąca,mojej mamie (Grażce swoją drogą ) bardzo spodobała się piosenka CHŁOPAK,więc podśpiewywała ją praktycznie codziennie.Tak samo dzisiaj:"Karola,ten koncert to tych od mój chłopak nie ma zębów,białych koszul?".A co do tego właściwego,prawdziwego koncertu?Zdecydowanie czuję duży niedosyt,ale w sumie,co miał śpiewać zespół,który ma na swoim koncie jedną płytę i kilka piosenek,które szykują się na drugi materiał.Miała być piękna domowa atmosfera,wyszło na to,że mogliśmy zająć miejsca,z których nic byśmy nie widzieli,albo miejsca stojące,gdzie "nie było życia",bo było to przejście do baru.Pomijając to,sam koncert był niesamowity! Piękne głosy,piękne piżamki,piękne piękne piękne. No ale co? Było super,może gdyby Mjazzga nie robiła nadziei ludziom na siedzenie przy stoliczkach z naleweczką i ciasteczkiem byłoby lepiej,ale wiadomo-nie ich wina,nie ma co się tutaj obrażać :) Było przyzwoicie,nawet bardziej niż przyzwoicie.Cztery bisy i owacja na stojąco o czymś świadczą :) Na pewno gdyby była możliwość poszłabym jeszcze raz,dwa...milion! Tym razem bym usiadła ^^ Znacie Domowe? Jak nie,to macie co nadrabiać.Nie pożałujecie :)
A przed koncertem moje oczy ujrzały piękny koszyczek z napisem 'DOMOWE MELODIE CD",ostatnio postanowiłam,że zamówię ją sobie u świętego Mikołaja.Później o tym zapomniałam,a że 28 listopada był szczęśliwym dniem Karoliny i znalazła 10zł bezpańsko leżące na ziemi,to postanowiła zaszaleć.Cały koncert aż czułam jak ta płyta skacze ze mną ze szczęścia,że będę ich miała w domu codziennie.Jeszcze to piękne wydanie!Piękna płyta z dywanem ,sznureczek zawiązany na kokardkę, własnoręczna okładka,która u mnie akurat wyszła kapitalnie(bo jak patrzyłam na innych,to mieli czasem zwykłe idealne kółeczko),piękny śpiewnik domowy i fantastyczna książeczka.Całość później piękne wzbogaciła się jeszcze o autografy(które są podobno na wszystkich,jeżeli zamówicie w necie!) z dedykacją i serduszkiem :).Wróciłam do domu,wzięłam prysznic i włączyłam.Pierwsze zdziwienie-wszystkie nagrania łącznie trwają tylko 34 minuty.Drugie zdziwienie-nie ma tej surowości,głosy najczęściej są wygładzone.Nie ma tych jęków,krzyków,śmiechu,mocy.OK,to w sumie płyta-musi być poważnie...doszłam do piosenki numer dziesięć.Kiedyś moja ulubiona TAK DALI.Nie, nie, nie! Rozumiem wygłupy,ale tego nie nazwałabym nawet piosenką!W każdej piosence brakowało mi czegoś tego domowego,ale tutaj była przesada.Oczywiście na początku się śmiała,ale myślałam,że w końcu zacznie się normalnie...nie.Kończy się po kilku chwilach i nie ma po nich nic z tego co pamiętam z nagrania na pomoście.MINUS!Ogromny minus dla tej płyty,jeżeli chodzi o muzykę..no ale przecież to najważniejsze! No i gdybym zdjęcie od Miłosza dostała od razu po koncercie mój wpis pewnie kończył by się tym zdaniem.Ale  na całe szczęście dostałam je dzisiaj.Dlaczego? Bo miałam okazję wysłuchać krążka jeszcze kilka razy.Za każdym razem jest lepiej.Doceniam to,że kilka piosenek znam jedynie w takiej wersji i je oczywiście bardzo lubię,kilka jest nowych odkryć,tego ZBYSZKA i GRAŻKĘ mogę przeżyć.Do TAK DALI jeszcze długa droga,ale również znajduję w niej plusy,kiedyś pewnie nawet bardzo mi się spodoba :) Tak więc,moja kolejna propozycja na prezent gwiazdkowy.Wizualnie 10/10,muzycznie pewnie za kilka dni 9/10..jeśli będę jej słuchać nałogowo :) Trzydzieści złotych,a miło mieć takie cudo w swoim pokoju na półeczce(lub podłodze,jak to jest u mnie) z płytami:) Ktoś już może posiada?Jakie wasze odczucia,jestem bardzo ciekawa.Dużo zdjęć,bo jak już mówiłam wizualnie-jestem zakochana w każdym centymetrze!!!
więc widzicie,w sumie bardzo mi się wszystko podoba-płyta i koncert,a w sumie nie podoba mi się^^Ale zostaję przy tym,że jest pięknie;) BUZIAKI:*

piątek, 29 listopada 2013

SOC POP POST Portrety Gwiazd

Hejka :) Co tam u Was? Macie już jakieś plany na weekendy? Ja byłam w domu dopiero po 17.00,ale szczęśliwa,bo w łapce miałam nową(ciężką!) książkę.Już nie mogę doczekać się,jak się za nią wezmę...ale pewnie jeszcze troszkę to potrwa. Dzisiaj w szkole miałam jakiś dziwny dzień.STRASZNIE DZIWNY,ale ogólnie było pozytywnie.Wczoraj z kolegą byłam w Empiku po płytę,ale oczywiście nie mogłam sobie pozwolić na to,żeby nie pójść na dział z książkami.Aaaahhhhh,Elbląg,który ma chyba jeden z najgorszych Empików świata co roku na święta jest wypełniony po brzegi na tyle,że nie można się praktycznie ruszyć.Książek też jest o wiele więcej!Prawdziwy raj dla Karoliny.Mam już zapisane kilka tytułów,które mam nadzieję,że znajdą się pod choinką,albo chociaż uda mi się pożyczyć je od kogoś..Oczywiście milion różności związanych z Marylin Monroe! Chcę być bogata i skompletować wszystkie książki,które mają chociaż jedno zdanie o niej! Pewnie gdybym była milionerką,to cała ta ogromna suma poszłaby na książki,troszkę na muzykę,podróże,kino i koncerty,ale większa część zdecydowanie na książki!Patrząc na moją półkę,która praktycznie codziennie zapełnia się chociaż jedną książką czuję ogromne poczucie winy,że nie czytałam w te wakacje...na szczęście zbliża się przerwa świąteczna.Postanowiłam sobie,że przeczytam wszystkie zaległe książki przez ten czas,a w ciągu ferii nadrobię wszystkie książki od koleżanek i w końcu je pooddaje,bo to aż wstyd ile je trzymam!^^ Więc jak możecie zauważyć,ostatnio moje życie kręci się wokół książek.I KSIĄŻKI KSIĄŻKI KSIĄŻKI dzisiaj się pojawi to słowo pewnie milion razy.Moja pani z polskiego nie byłaby ze mnie zadowolona,chociaż zawsze mówi,że piszę najpiękniejsze prace,co jest wielkim zaskoczeniem,bo w gimnazjum było słabo :( No ale z racji tego,że zbliżają się święta,to troszkę Was tutaj zaspamuję recenzjami,coby nie było,że nie będziecie mieli pomysłu na prezent.A dzisiaj wybornie dobry pomysł na coś do wrzucenia Mikołajowi do sanek.Mianowicie "SOC POP POST Portrety gwiazd".Zobaczyłam ją na stronie MG,jak ostatnio tam weszłam i aż zaczęłam krzyczeć,ze szczęścia,że będzie mi dane ją przeczytać!Zaczynając od tego,że siedem artystek z dziewięciu uwielbiam,kończąc na tym,że piękna zwyczajna czarno biała okładka z różowym paskiem idealnie będzie wyglądać na mojej półce ;) Tyle wiedziałam,nie potrzebowałam wiedzieć więcej.No i przyszła.Zaczęłam czytać ją tego samego dnia,skończyłam dzisiaj...czyli w sumie zajęło mi to trzy dni,co jak na mój brak czasu na książki jest nieziemsko dobrym wynikiem.Książka ma 235 stron,podzielona na dziewięć mega ważnych kobiet daje śmiesznie mało miejsca na opisanie czegokolwiek.Jednak Małosia Terlecka-Reksnis robi to w bardzo fajnym stylu.Jest może mały niedosyt,ale gwiazdy odrywane są z całkowicie innej strony,nie pojawia się tutaj nic oczywistego.Kora opowiada o tym,jak kradną jej przynajmniej pięć wycieraczek miesięcznie,Bem opowiada o chorobie swojej córki,Dudziak mówi o wszystkich swoich ważnych mężczyznach.Więc tak na prawdę o czym jest ta książka? To po prostu zapoznanie wspaniałych kobiet w innym świetle.Autorka książki przeprowadza wywiady w 90. latach ubiegłego wieku,spotyka się z nimi w knajpkach,prowadzi luźne rozmowy.Z Anną Marią Jopek spotyka się w 1996r. oraz ku mojego zaskoczeniu w 2013! Książka fenomenalna,widać jak bardzo zmieniło się myślenie o muzyce,o muzykach.Jak teraz niewiele trzeba zrobić by wydać singiel,a ile one musiały zrobić,żeby ktokolwiek o nich usłyszał! Niewiarygodne. Książkę chciałam potraktować żółtym zakreślaczem i podkreślać wszystkie zdania,który mi się podobają,jednak zrezygnowałam,cała książka byłaby żółta. Jednak żeby nie było tak kolorowo,to powiem co mi się w niej NIE podobało.Mianowicie-ZDJĘCIA!Zdecydowanie za mało,zdecydowanie zbyt dziwaczne i zdecydowanie nie pasowały mi do całości.Jedynie zdjęcie Bartosiewicz,Kory i Jędrusik coś wnosiło,bo na zdjęciach były one....pod tym względem czuję wielki niedosyt.Czasami były fenomenalne opisy fotografii,a niestety nie ukazały się,nawet na ostatnich stronach.Szkoda.No ale podsumowując - polecam kupić mamie lub cioci,kuzynce,albo siostrze,które lubią polską muzykę,bo to na prawdę dobra książka!NA PRAWDĘ!
Ja miałam to szczęście,że dostałam ją od WYDAWNICTWA MG ;) 
Uciekam sprzątać,czytać i malować-standardowo.Buziaki :*

czwartek, 28 listopada 2013

Zdjęcia by Kasia

Heeeeejka! :* Na dzisiejszy dzień czekałam już od września,kiedy tylko dowiedziałam się,że do Elbląga przyjeżdżają DOMOWE MELODIE!! No i nagle się okazało,że za dwie godziny już tutaj są.Niewyobrażalnie szybko ten czas leci :( Bilety kupiłam jako druga osoba w całym Elblągu,rozeszły się po dwóch godzinach,ale jak teraz patrzę,to jeszcze 20jest do kupienia przed wejściem-więc elblążanie,jakby ktoś był jeszcze chętny,to zapraszam pod Mjazzgę o 20.00. Moja pracownia w weekend po raz kolejny zmieni się diametralnie,ponieważ dzisiaj zakupiłam kolejne farby(w których w końcu znalazł się zielony kolor!!! Z powodu mojego okropnego lenistwa nie mogłam się zmotywować,żeby iść do plastycznego sklepu.Teraz mam niestety taką wizję obrazu[w końcu możemy malować z głowy,mam już piękny pomysł i modlę się żeby mi wyszło!],że w końcu musiałam kupić!^^),podobrazia,kilka innych pierdołek no i oczywiście najważniejsze-sztalugę! NARESZCIE! Malowanie na parapecie było męczące,zwłaszcza wydawany dźwięk rolet za każdym dotknięciem obraza pędzlem.;) Dzisiaj w szkole ogólnie wszystko było OK.Niestety mamy matury i musimy siedzieć w jednej klasie i to tej najgorszej,bo jest tam najmniej miejsca :( Kupiłam sobie dzisiaj gruszkowo karmelową herbatę.Nie lubię karmelu,ale gruszka mnie przekonała.Przesłodziłam ją ,więc jest obrzydliwa,ale następnym razem popróbuję inaczej :) Mam dla Was do zaprezentowania zdjęcia z soboty.Robiła mi je Kasia...ale kuuurde,już zbyt mocno przywiązałam się do Pauliny,żeby móc chodzić na zdjęcia z kimś innym! Oczywiście Kasia jest dowodem na to,że nie ważny sprzęt,ważna wyobraźnia-dziewczyna nie posiada lustrzanki,ale na zdjęciach nie widać tego w ogóle! Próbowałyśmy współpracować,ale każda z nas miała inną wizję.Nie to co z Pauliną,gdzie po prostu przychodzimy nie wiedząc o co nam chodzi i nagle tworzymy coś,co czujemy obydwie tak samo!! Pięknie wtedy jest <3 No ale kilka jest fajnych,mam nadzieję,że Wam też się spodobają :) A ja tymczasem uciekam sprzątać pokój i szykować się na koncert! :)
Zdjęcia znów zmieniły się nie do poznania -.- Głupi blogspot! Buziaki :*

poniedziałek, 25 listopada 2013

Dredy!

Hejka :) Jak mija Wam poniedziałek? Nie będę ukrywać,że u mnie dość...pechowo.To jeden z najgorszych,najdziwniejszych,najgłupszych i też w sumie jeden z owocniejszych poniedziałków.Jednak mam już go serdecznie dość i marzę tylko o tym żeby pójść spać,ale o tym to mogę na razie tylko pomarzyć.Nauka,szkic,film,wysłanie zdjęć klasowych(jutro zapewne się pojawi,oczywiście jak na pechowy dzień przystało-coś mi tam nie wyszło z ustawieniami i nie jest za ładne,no ale cóż.Bywa)jeszcze mnie czeka.Malować też powinnam,ale malarstwa mi na dzisiaj starczy-.- Po dość żałosnym dniu w szkole poszłam do koleżanki na dokończenie czegoś co miałam w planach w sumie już od początku myślenia o dredach,ale koleżanka mnie od tego odciągała słowami :"A kto Ci to będzie dorabiał?Ja na pewno nie!",więc żyłam ze swoimi króciutkimi,nieporadnymi i niewygodnymi(wbrew pozorom) dredami.Ostatnio jednak się zaparłam,postanowiłam,że jak chcę,to będę miała.Kilka ludzi się decydowało,kilku miało mi pomagać,ale wyszło na to,że trochę zrobiłam sama,ale w większej mierze pomogła mi dziewczyna,która teoretycznie pomagać mi nie chciała!^^ Poszło nam znakomicie,wystarczyły trzy spotkania i wszystko wygląda REWELACYJNIE!!!!! Jestem w 100% zadowolona z efektu i nie zmieniałabym teraz nic.Zobaczymy na jak długo,ale sądzę,że na bardzo długo.Z takimi mogę robić niewiarygodnie dużo fryzur i w końcu chodzić w rozpuszczonych!! Na zdjęciu widać,ale w rzeczywistości jest jeszcze bardziej widoczne to,że dredy różnią się kolorami.A to dlaczego? A no dlatego,że na początku wydałam mnóstwo kasy na kupno włosów z internetu(przyszły w idealnym kolorze,ale starczyły na trzy dredy-.-).Moje cudowne koleżanki się nade mną zlitowały i postanowiły mi pooddawać trochę swoich i tak pewnego dnia przyszłam do szkoły z siateczką,gumeczkami i nożyczkami i zbierałam od zestresowanych koleżanek włosy ;) Inne pochodzą z piwnicy mojej koleżanki,bo jej siostra kiedyś miała dredy i jakoś tak zostały.Przeleżały kilka lat i nagle stały się użyteczne!To że jest kolorowo w ogóle mi nie przeszkadza,a wręcz mi się podoba! Zdjęć robiłyśmy milion,ale dodaję i tak to pierwsze,spontaniczne,bo jest najfajniejsze.Inne fajne są z małymi dziewczynkami-ale te zostawię dla siebie :) No i jak i jak? Podoba Wam się? :)
Idę sobie umierać i cieszyć się,że dzisiaj żyję z niewiadomych względów!^^ Poza tym odkryłam dzisiaj geniaaaalną płytę i mam zamiar słuchać jej do znudzenia <3 Buziaki :*

sobota, 23 listopada 2013

Puder i pył

Hejka :)Jakie plany na sobotę?Ja właśnie idę na ksero powiększyć mój kolaż.jestem z niego super zadowolona,więc jak już będzie w linorycie,to wszystko pokażę :) Później do dziadka,na zdjęcia z dziewczyną,z którą miałam iść tydzień temu,ale zaspałam i na koniec dokańczanie dredów,bo trochę zaniedbałam i się już praktycznie rozlatują :( No ale jak naprawimy,to będzie pięknie...
Skończyłam  kolejną książkę...niestety jeszcze te wakacyjne zaległości.Tym razem PUDER I PYŁ.Kiedy poszłam po nią na pocztę,już w drodze do domu(jak zawsze) nie mogłam się powstrzymać przed otworzeniem,zobaczeniem okładki,przeczytaniem tyłu i przeczytaniem kilku stron...oh!Gdybym nie była w połowie innej książki na pewno skończyłabym tą w jedno słoneczne popołudnie,a tak zwlekałam zwlekałam i w końcu średnio mi się ją chciało czytać.Poza tym dowiedziałam się,że jest to druga część,a ja bardzo nie lubię zaczynać książki od..połowy.No ale w końcu się zdecydowałam.Nie będę udawała,że wybrałam ją jedynie dlatego,że była najcieńsza;) No ale okładkę uwielbiałam od początku,więc patrzyłam na nią co jakiś czas cały czas.A treść? Może od razu wyjaśnię,że problem czytania drugiej części tutaj nie przeszkadzał prawie w ogóle.Autor pięknie opisał ważnych bohaterów,którzy występowali w opowieści.Za każdym razem jak nie mogłam połączyć danej osoby z przeszłością-wracałam do pierwszej strony i wszystko się wyjaśniało.Wszystko?Może poszłam o krok za daleko.Książka ogólnie wydawała mi się bardzo chaotyczna,do połowy nie mogłam się w nią wciągnąć,co powodowało moje całkowite nieskupienie.Jednak dzisiaj,kiedy to przeczytałam praktycznie połowę w tramwajach(taaak,właśnie tak dużo czasu dzisiaj w nich spędzałam) bardzo mi się spodobała.Znałam już wszystkich bohaterów,mogłam już tworzyć własne wątki,a po przeczytaniu kilku stron dowiadywać się,czy rzeczywiście tak się stało.To na prawdę ciekawa historia wielu(może zbyt wielu?) ludzi napisana ciekawym,trochę wyśmiewającym językiem.Ileż to razy dzisiaj śmiałam się w tramwaju dzięki Zbigniewowi Białasowi!:) Zabrakło mi czegoś na koniec,kiedy to zamykam książkę i mam w sobie ogromną pustkę i nie wiem co ze sobą zrobić.Tutaj skończyłam stronę,wstałam zrobiłam herbatę,poszłam sprzątać tworzącą się dopiero pracownię i włączyłam muzykę.Wymagałam o wiele więcej od książki,chociaż nie była zła.tego nie mogłabym napisać.
No ale może wytłumaczę o co w ogóle chodzi ;) Akcja dzieje się zaraz po wojnie.Już jak sama okładka głosi w Polsce(dokładniej: w Sosnowcu) i w Niemczech.Bohaterowie również pochodzą z tych dwóch państw.Chcą się żenić,wychodzić za mąż,dobrze żyć,spędzać czas z rodziną,pisać niesamowicie dobre artykuły do gazety,pisać powieści do iskry pod pseudonimem,grać w filmach.robić wszystko jak normalni ludzie.Chcą powrócić do rzeczywistości sprzed wojny.Wiele ciekawych momentów.Oczywiście,że polecam.Nie oczekując zbyt wiele,może nawet będziecie nią zachwyceni :) Książkę mogłam przeczytać oczywiście dzięki wydawnictwu MG.Ostatnio patrzyłam na moją półkę MG MG MG MG MG MG MG MG ^^ Oczywiście mogę się tylko cieszyć,bo to same dobre książki są ! :)
buziaki :*

środa, 20 listopada 2013

Nie ważny opis,ważny bit

Hej!:) Jeny,nie uważacie,że to dość psychiczne,że mój blog zamienił się w reklamę liceum plastycznego w Gronowie?Praktycznie co druga notka jest w całości jej poświęcona,a w każdej piszę jak tam jest cudownie....dzisiaj bez zmian!Dziwne to całkowicie,tym bardziej,że Ci ludzie nie są normalni,a mi się z nimi przeogromnie podoba,bo idealnie do nich pasuję! Dzisiejsze lekcje były dość chaotyczne,całkowicie nie wiedzieliśmy o co chodzi.Na malarstwie ja skończyłam swój obraz,który podobno za bardzo wygładziłam,więc nie jest już taki cudowny :( No ale nic,następny będzie jeszcze lepszy! W środę robimy przegląd i będziemy musieli zaprezentować przed całą klasą i nauczycielem wszystkie nasze dotychczasowe prace.Strasznie ich nie lubię,więc nie uważam,że mam czym się chwalić....ale za kilka miesięcy-kto wie? ;) Z racji tego,że skończyłam,miałam całe 45minut wolnego troszkę nam z kolegami odbiło i zrobiliśmy sobie imprezę z dźwiękami,które wydaje tubka z farbą,paleta z pędzlem i telefonowa muzyczka.Było przekomicznie,uwielbiam ich i nie oddałabym takich nikomu innemu <3 Po szkole poszłam do dentysty w nadziei,że dam radę naszkicować znudzonych pacjentów i przeczytać całą książkę..oczywiście nie udało mi się nic,jak na złość nie było ani jednej żywej osoby,a więc i nie miałam jak zbyt dużo przeczytać.No nic,jutro mamy rekolekcje więc nie idziemy do szkoły tylko na trzy godzinki na halę sportową na mieście,więc wieczorkiem może zasiądę i skończę! W ogóóóle przez znieczulenie nie czuję połowy nosa,to mega dziwne uczucie i nie polecam nikomu^^ Zostawiam Was z dwoma zdjęciami i uciekam oglądać SZÓSTY ZMYSŁ.Widzieliście?
buziaki:*

wtorek, 19 listopada 2013

Soniamiki

Hejka :) Jak mija Wam wtorek?Mi dość przyjemnie,właśnie wróciłam z poczty i jestem posiadaczką kolejnej pięknej książki,tym razem biografia Klenczona.Wiecie jak bardzo uwielbiam biografie i jak bardzo nie mogę się doczekać kiedy ją zacznę! <3 Na szczęście jutro idę do dentysty,a tak zawsze są godzinne opóźnienia,więc skończę to co zaczęłam i biorę się za to cudo :) Mam tak dużo książek na półce,a tak mało czasu...ah,trochę się obwiniam za zmarnowanie czasu w wakacje!Dwa lata temu 600stron potrafiłam przeczytać w jeden dzień,a teraz za wielki sukces uważałam,że w ogóle coś przeczytałam...bezsensu.No ale w końcu za siedem miesięcy będą kolejne,więc nadrobię ;) Ale dzisiaj nie o tym.Post chciałam napisać już w piątek,ale niestety nie miałam zdjęć,od niedzieli mam-więc dzisiaj dodaję! :) Weekend zaczął mi się niesamowicie dobrze,bo wybrałam się na koncert SONIMIKI,która jest niewyobrażalnie ciepłą i fantastyczną osobą jak się okazało po koncercie.Mamy kilka genialnych zdjęć,ale dodaję tylko to "grzeczne"^^. Koncert był nietypowy,bo poza muzyką z tyłu leciał film,jak to Zosia sobie szkicuję w swoim zeszyciku-więc idealnie coś dla mnie,na przypomnienie jak będę cierpieć,kiedy wrócę do domu ;) Wydaje mi się,że to mega fajny pomysł,ale nie puszczany trzy razy!Za ostatnim razem miałam już serdecznie dosyć,serio^^.Co do muzyki,to bez zastrzeżeń,chociaż się bałam trochę,bo nie umiałabym przesłuchać na raz jej całej płyty,że tak powiem- jest zbyt dziwna.A koncert zaczął nam się dość nietypowo,bo artystkę spotkałyśmy w toalecie i pewnie musiałyśmy wyglądać komicznie,bo przyglądałyśmy jej się,żeby stwierdzić,czy to ona,jak już w końcu to ustaliłyśmy,to się zaczęłyśmy niewiarygodnie śmiać haha! No ale ogólnie jeżeli ktokolwiek ma możliwość wybrania się na koncert Sonii,to bardzo gorąco polecam! A tym czasem posłuchajcie sobie chociaż: LEMONIADA ,w niej się zapewne zakochacie i będziecie chcieli więcej :) A kto znał wcześniej? Zdjęcia od przesympatycznego Miłosza :D
buziaki :*

poniedziałek, 18 listopada 2013

Dzień szalonych fryzur

Hejka:) Wczoraj się wypaplałam z tym dniem szalonych fryzur,wzbudziłam waszą ciekawość,a tak naprawdę nie mam wam nic do pokazania :( Na medal spisała się jedynie nasza klasa,bo prawie każdy coś tam z tymi swoimi włosami zrobił lub miał perukę...no ale inne klasy,to szkoda gadać-powinni się wstydzić!;) Był tak dziwny dzień,że nawet nie zdążyliśmy zrobić zdjęcia klasowego.Mieliśmy je zrobić podczas braku pierwszej lekcji,ale to było tak-przyjechaliśmy prawie wszyscy do szkoły na drugą godzinę lekcyjną,bo nie mieliśmy innego autobusu,urok szkoły na wsi.Każdy myślał,że będzie okienko,będzie można robić co się chce,ale z nauczycielem nie wygrasz,jak sobie postanowi to tak ma być...no i zrobiła nam pp,później jeszcze jedno pp,a później miało być jeszcze jedno.Tak naprawdę,to nie wyjęłam dzisiaj ani razu piórnika,a plecak otwierałam tylko wtedy kiedy chciałam wyjąc kanapkę.... No więc zdjęć nie ma prawie w ogóle,ale coś tam mojego Wam pokażę:) Na zdjęciu najwyższy kolega był jednorożcem(?),ja byłam Pipi,kolega po prawej miał perukę afro,koleżanki po lewo:jedna miała rozpuścić włosy czego nigdy w życiu nie robi,a druga miała dziwne coś,bo niestety nie wzięła drugiej gumki na zrobienie myszki miki :( I tak to by mniej więcej wyglądało.Największą niespodzianką był natomiast nasz kolega,który codziennie robi sobie ogromnego irokeza do szkoły-dzisiaj przyszedł bez kropelki żelu z grzyweczką:o Nie zdajecie sobie sprawy jak się nadziwiliśmy^^.Było bardzo pozytywnie i polecam każdemu :) To na tyle,idę wycinać z gazet różne przedmioty i muszę zrobić pięć kolaży.Miałam to zrobić wczoraj?Jasne.... Od tego tygodnia śmigam z codziennymi szkicami,jeszcze nie zrobiłam dzisiejszych,ale to nie znaczy,że nie zrobię ^^ DAM RADĘ!
I ostatni raz chwalę się moją pracą,pan mi dzisiaj źle doradził z tłem i ją całkiem zniszczyłam..zobaczymy czy w środę jakoś się da ją odratować,bo na razie nie chcę na nią patrzeć! Buziaki :*

niedziela, 17 listopada 2013

blogowanieszkicowanie

Hejka!:) Nie wierzę,że już jutro poniedziałek i koniec leniuchowania(bo ten weekend był poświęcony jedynie na leniuchowanie!).Na szczęście jutro do szkoły ciągnie mnie to,że mamy dzień szalonych fryzur(musiałam się zająć tym dniem.Ogranizacją itp.nie wiem jak wyjdzie,ale biorę aparat więc będzie cudownie pewnie.Jak zawsze w tej szkole^^),a poza tym wiele osób z naszej klasy bierze udział w wymianie polsko-niemieckiej,więc nie będzie ich w szkole,co oznacza,że będzie fajniej!Nie chodzi o to,że ich nie lubię,czy coś,ale ilość ludzi w naszej klasie jest przytłaczająca.Najgorzej jest na matmie,na której od kilku lekcji muszę siedzieć w pierwszej ławce,nie pytajcie dlaczego:p Nie dość,że mam łatwe wręcz przyklejoną do biurka nauczycielki,to z tyłu mam niewiele miejsca,a jak ktoś idzie do tablicy to depcze mi nogi ZAWSZE.No porażka po prostu!^^ Ale miejmy nadzieję,że niedługo to minie i wrócę na swoje miejsce w ostatniej ławce!Od początku roku co niedzielę obiecuję sobie,że w końcu zacznę codziennie robić po dwa szkice,żeby później nie mieć zaległości i nadrabiania bezsensownego.ALE NIEEEEE,PO CO?! No i tak właśnie zostałam dzisiaj z trzydziestoma zaległymi szkicami-na własne życzenie.Postanowiłam zakończyć moją przyjaźń z ołówkiem i żeby mi nie było tak nudno rysuję sobie atramentem,czasem mazakiem,czasem korektorem,totalnie wszystkim co nie jest szare oczywiście.Pewnie jeszcze kilka szkiców będę musiała zostawić na rączki i stópki,bo to przy takim małym obrazeczku mi nie wychodzi(co możecie zauważyć) no nie wiem nie wiem ,na prawdę nie wiem co ja dostanę za te szkice,ale od poniedziałku OBIECUJĘ SOBIE robienie codziennie dwóch!To naprawdę musi być fajne!Ja czasem sobie wezmę szkicownik do dentysty i zrobię szkic osoby czekającej w kolejce i czuję,że jest fajnie.Może kiedyś wejdzie mi w nawyk noszenie szkicownika totalnie wszędzie.Kto wie?Może nawet kiedyś nauczę się rysować hoho,cóż za ambitne plany! :) Jeszcze tak co do sztuki,to dzisiaj weszłam na swojego maila,a tam czekała na mnie niespodzianka.Mojemu koledze chyba się nudziło w sobotni wieczór i postanowił mnie uszczęśliwić! Mianowicie wysłał mi niesamowicie dużo kolaży,kolorowych grafik,kolorowej Marylin Monroe i innych ikon kinowych,muzycznych itp.no po prostu mnóstwo koloru,mnóstwo zabawy,mnóstwo zajebistości,aż mi się chce robić te moje kolaże na grafikę :) I mam nadzieje,że mi to dzisiaj wyjdzie,a nie jutro wieczorem!Trzymajcie kciuki,a ja postanawiam poprawę i obiecuję systematycznie robić szkice,prace malarskie i wszystko,żeby było pięknie <3
Muszę dzisiaj jeszcze wybrać zdjęcia do wywołania.Trochę już się dzisiaj za to wzięłam,znalazłam mnóstwo śmiesznych zdjęć,o których zapomniałam,ale zawsze tak mam,jak przeglądam mój dysk haha <3 Niby na pulpicie mam taki folder,do którego wkładam zdjęcia,co jakiś czas....no ale tutaj też moja systematyczność zawodzi^^.Zdjęć już jest ponad trzysta,a będzie więcej.No ale moja siostra znalazła super promocje,więc nie wyjdzie aż tak drogo,a cóż za radość mnie ogarnie kiedy to wszystko do mnie przyjdzie,ileż nowych zdjęć będzie na suficie.O jacie jacie,może nawet uda mi się go w końcu skończyć,bo piosenek również dużo nowych przybyło,co wiąże się z nowymi super tekstami.No no..może być ciekawie :)A Wy jakie macie plany na wieczór,bo już niestety wieczór...
Buziaki:*

sobota, 16 listopada 2013

Jane Eyre.Autobiografia

Hejka!:) Jestem dzisiaj na siebie okropnie zła,bo byłam umówiona na zdjęcia na szóstą i zaspałam!Obudziłam się dwadzieścia minut po czasie i na miejscu dziewczyny strasznie był się wkurzyła.Kuuurde,nawet się nie znamy,a tu takie faux pas. No i przeżywam to do teraz,ale poza tym-zmotywowałam się w końcu do skończenia JANE EYRE.AUTOBIOGRAFIA.Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile czasu ją czytałam...zaczęłam jakoś w wakacje.No ale później przychodziły mi jakieś nowe,chudsze,takie o których już coś wiedziałam i po prostu nie mogłam przezwyciężyć swej ciekawości-a ona tak leżała,czasem brana na nudę,na kilka stron.Ostatnio zaczęłam ją nosić do szkoły...ale w końcu przestałam,bo była za wielka...a później znów zaczęłam i tak się wciągnęłam,że w szybkim czasie się w niej zakochałam! To na prawdę niesamowita powieść! Jak sam tytuł mówi,główna bohaterka opisuje swoje życie,ale zaczyna i kończy w idealnym momencie.Czytający zapoznaje się z Jane,zakochuje się w niej,żyje jej życiem przez ponad 600 stron i przygoda się kończy...ale nie ma tutaj ani przesytu spowodowanego zbytnim naciąganiem( jak to np.było w trylogii IGRZYSKA ŚMIERCI,które uwielbiałam,aż w końcu z fajnej książki nie zrobiła się bezsensowna sielanka,a wspomniałam akurat o tym,bo już niedługo wychodzi w kinach druga część-mam nadzieję,że pamiętacie i się wybieracie..bo to chyba najciekawsza i najlepiej poprowadzona historia Katniss ),ani niedosytu,gdy książka nagle się kończy,a my mamy niewiarygodną ochotę znać jej dalsze losy.Tutaj to wszystko współgra ze sobą.Charlotte Bronte wie jak zaciekawić czytelnika.Jane Eyre poznajemy,gdy jest sierotą mieszkającą u swojej ciotki,która jej nieznosi.Historia rodem ze znanej bajki jaką jest Kopciuszek,ale jej chlebodawczyni wysyła dziewczynkę do szkoły z internatem,gdzie ma niewiarygodnie duży rygor,a szkoła ma za zadanie wychować dziewczynki na schludne,powściągliwe,grzeczne panienki.Po ukończeniu edukacji Eyre postanawia na dwa lata zostać w szkole,ale później postanawia wyjść za mury budynku,w którym spędziła osiem lat no i wtedy historia staję się już w stu procentach ciekawa,każda strona zaciekawiała mnie coraz bardziej.Bo to też chyba ważne,żeby zaznaczyć,że grube książki zazwyczaj mają moment kiedy jest piekielnie nudno,żeby później znów zaciekawiła.Natomiast w książce Bronte wszystko od pierwszej do ostatniej strony jest ciekawe,tyle,że niektóre rozdziały są bardzo ciekawe,a inne bardzo bardzo ciekawe ;) Książka została wydana ponad 160lat temu,a jest NIESAMOWITA!Od teraz autorka powieści jest jedną z moich ulubionych zagranicznych pisarek,a co najfajniejsze-na mojej półce już czeka książka(równie gruba niestety) wyjaśniająca całą historię jej i jej sióstr,co jest podobno ciekawe-więc jeszcze dzisiaj się za nią wezmę! A w drodze do mojego domu jest już kolejna powieść pisarki,jej ostatnia :VILLETTE ,więc można powiedzieć,że będę miała już niezły zbiór :) Tak więc książkę gorąco polecam i mogłam ją przeczytać dzięki WYDAWNICTWU MG. Ale widziałam ją również w wielu sklepach,więc naprawdę polecam!:)
No i jeszcze jedna rzecz-od razu po skończeniu książki postanowiłam obejrzeć film JANE EYRE z Wasikowską,wszyscy moi znajomi,którzy widzieli ten film zaznaczyli na filmwebie,że to rewelacyjna produkcja,ale podejrzewam,że nie czytali książki,bo ja oczekiwałam czegoś genialnego(po przeczytaniu i po zwiastunie),ale reżyser postanowił jakoś przelecieć książkę najszybciej jak się da,gdybym nie przeczytała książki,to praktycznie niczego bym nie zrozumiała,a w tej sytuacji jakiej się znalazłam mogłam sobie dużo sama dopowiedzieć,ale zdecydowanie to nie to.Postanowiłam,że tak mnie ta osoba zaciekawiła,że może uda mi się obejrzeć jeszcze inne ekranizacje,bo kilka ich powstało-wtedy Wam napiszę co o nich myślę :)
Uciekam sprzątać..a później czytać i pewnie malować też...
Buziaki :*

czwartek, 14 listopada 2013

:)

Hejka! :) Dzisiaj tak szybciutko,bo za chwilkę idę z koleżanką do dentysty...dzisiaj po szkole miałam bardzo artystyczny dzień,bo z koleżanką wymyślamy dzień szalonych fryzur na poniedziałek,a ja na dodatek w końcu wzięłam się za moją kopię obrazu(farbami,bo piękny szkic miałam już wcześniej) no i powiem Wam,że mi się bardzo nie podoba!I od dzisiaj bardzo nienawidzę farb olejnych,ale to dopiero pierwsze podejście do niego,więc jeszcze coś tam się stworzy i będzie lepiej.Termin mam na 25listopada,więc spokojnie zdążę.Na zdjęciu miałam się zmieścić i ja i obraz-nie zmieściło się nic,ale jest dobrze ^^Jutro mam dwie prace klasowe i na ani jedną nie umiem,ale jeszcze jest wcześnie,więc jak wrócę,to się pouczę :) A jak Wasz czwartek?CZWARTEK?!Ten tydzień mija niesamowicie szybko :o Uciekam,buziaki :*

środa, 13 listopada 2013

Artystka^^

Heeeeeej!:) Karolina przeżywa kolejny cudowny dzień i jest bardzo miło,a jak u Was?Sądzę,że dzisiaj notka nietypowa,bo pierwszy raz możecie zobaczyć moją pracę malarską,no ale postanowiłam ją wstawić,bo jest przecudowna,nawet jak ma milion niedoskonałości,to pierwszy raz będąc na malarstwie cały czas powtarzałam,że jest super(aż nie zaczęłam malować misji,no ale nie ważne).Oczywiście nie jest jeszcze skończona.Na pewno do poprawy jest miska,która zniszczyła mi cały obraz,ale już wiem jak ją poprawić-więc czekam do poniedziałku,aż się za nią zabiorę i będzie pięknie.Minęły dopiero trzy godziny pracy nad nią i zostało mi jeszcze sześć,ale postanowiłam,że jest to moja pierwsza dość dobra praca i będę wstawiać ją aż trzy razy-aż do ukończenia.:) Wstawiam też żywy obiekt,na którym się wzorowałam..ale nie przemyślałam tego i zrobiłam fotkę w całkowicie innej perspektywie niż kiedy malowałam.No ale ogólnie jest pięknie(powtórzę po raz tysięczny-jak na mnie)a minęły dopiero dwa miesiące...więc czuję,że niedługo tą moją Marylin Monroe jednak namaluję ;) A żeby nie było,że tylko ja się tak zachwycam swoim dziełem,to mój nauczyciel też powiedział,że jest całkiem niezła!!!!!! Piękny dzień <3 Po szkole spontanicznie(jeśli można to tak nazwać,w końcu jest środa...no ale nieumawiana wcześniej) poszłam do kina na BILET NA KSIĘŻYC.Zwiastun niewiarygodnie mi się podobał,ale po raz kolejny się rozczarowałam.Nie wiem,czy odradzać..ale może poczekajcie na wersję do pobrania.Kilka scen było fajnych,ale cały seans nie jest warty ceny biletu...a szkoda.
No i jak? Buziaki :*

wtorek, 12 listopada 2013

DziewczynkaKarolinka

Hejka :) Ale dzisiaj mam zakręcony dzień!Zaspałam dzisiaj na lekcje,ale okazało się,że nawet dobrze wyszło,bo nie było pani.Później na każdej lekcji czytałam książkę,bo tylko w szkole mam na nią ochotę(o dziwo^^) normalne były tylko techniki graficzne i na koniec mieliśmy mieć edukacje dla bezpieczeństwa..ale jej jakoś też nie było.I tak w sumie minął mi cały dzień.Mam w planach dzisiaj jeszcze skończyć wczorajszy film(już się ładuje),obejrzeć jeszcze jeden(już ostatni z mojej listy czterech filmów...cienko mi to poszło,ale dobrze,że przynajmniej obejrzę!) Daaawno nie było postów ze zdjęciami,które mi się straaasznie spodobały,tak więc dzisiaj (trochę z braku pasującej do postu mojej fotki) jedno z nich :) Już na wstępie zaproponuję Wam polubienie Żurnala na facebook'u,bo szczerze mówiąc większość pięknych fotografii w moich folderach pochodzi stamtąd (chociaż nie wiem jak z tą). Czarno biała fotografia to jest jednak to!A jak jeszcze dziewczyna ma na sobie kapelusz,które wprost ubóstwiam-nie może wyjść inaczej,niż moja 100% miłość.Na dodatek dziewczyna jest przepiękna,a całe zdjęcie jest uchwycone w całkowitym minimalizmie-co jest ogromnym plusem.I te ręce,z którymi zawsze jest problem na zdjęciach:"a co z rękoma? :o "^^Przy tym zdjęciu też mogę napomknąć na temat mojego nowego nagłówka.A więc-dzisiaj na grafice pan dał nam kolejne zadanie,jakim jest KOLAŻ.Bardzo dobrze się składa,bo kolaże to coś co zawsze lubiłam(nie te fotograficzne,bo ich nie znoszę,chociaż dzisiaj nasz nauczyciel mówił,że to mylne pojęcie i sklejka nawet kilku tysięcy zdjęć jest po prostu sklejką kilku tysięcy zdjęć,a nie kolażem ^^),a od kilku tygodni chcę stworzyć coś o wiele lepszego niż dotychczas i czekam tylko na troszkę więcej motywacji.Żeby ten mój kolaż nie był wrzucony w szufladę postanowiłam zrobić go i dać go na nagłówek.Jeszcze długa droga przede mną,ale obiecuję,że nie dam tutaj niczego co mi się nie będzie podobać.Szczerze mówiąc to całkowite szaleństwo,które zawitało teraz na moim blogu ZNIKNIE,chociaż na jakiś czas.Trochę mnie męczy już mnóstwo kolorów i zdjęć na marginesach,kolorowych tematów itp.Więc będzie inaczej,tego możecie się spodziewać.To zdjęcie(jako jedno z wielu),które widnieje w tym poście znajdzie się niewątpliwie na nagłówku i będzie pięknie <3 Projekty/kolaże na grafikę muszę zrobić już na wtorek..zobaczymy jak wyjdzie.Jak nam Pan powiedział,że będziemy robić taką pracę w głowie miałam już wizję napaćkania niesamowitej ilości zdjęć,wycinków i napisów,bo nie ukrywam,że mi się to niewiarygodnie podoba..ale oczywiście to szkoła plastyczna-muszę się oduczyć myślenia,że wszystko jest piękne,łatwe i przyjemne.Nasz kolaż będziemy robić w linorycie(który swoją drogą lubię),więc nie może być elementów za dużo i oczywiście nie mogą być za trudne...no ale i tak mi się podoba,bardzo mi się podoba :) Po raz tysięczny podkreślę,że uwielbiam moją szkołę i nigdy nie poszłabym do innej(szczerze mówiąc nawet na taką Wrocławską..gdyby to było realne,to mieszkałabym w moim wspaniałym mieście i co rano przyjeżdżała do Gronowa na kilka godzin nauki^^).Jak tak czasem rozmawiam z koleżankami,to one serio nie lubią szkoły..a ja uwielbiam,uwielbiam i nie jestem jedyna.I jest pięknie.Serio jestem super szczęściarą,że tutaj jestem.Pozdrawiam i polecam wszystkim :)
Buziaki:*

poniedziałek, 11 listopada 2013

Madeleine

Hejka!:) Ja dopiero wstałam,nie wierzę,że w ten weekend Karolina potrafi spać dłużej niż do dziesiątej i z tego powodu pięknie się wysypiać.Hohohohoho,pięknie:) Wczoraj miałam w planach obejrzeć cztery klasyki kina,bo z tymi filmami od lat mam niewyobrażalnie duży problem-nigdy nie mogę się zmotywować,żeby nadrobić.OK,już znalazłam na kinomaniaku,zaczęłam włączać i okazało się,że każdy trwa ponad trzy godziny,zaznaczę,że ja wpadłam na pomysł nocnego maratonu o dwudziestej.No i oczywiście oglądać zaczęłam jakoś przed dwudziestą drugą,bo musiałam jeszcze pomóc wybrać koledze zdjęcia(będzie miał pięękną filmową ścianę,trzymam kciuki,żeby mu super wyszło!).Niestety obejrzałam tylko jeden,ale na tyle fenomenalny,że więcej obejrzeć bym nie mogła.Może dzisiaj uda mi się obejrzeć chociaż dwa?Zobaczymy:) Dzięki filmom mój szalik rośnie z zadziwiającą prędkością! Już niedługo go skończę.Wczoraj gdy robiłam go trzy godziny,to umierałam z bólu ręki,a o dłoni to już nie wspomnę,ale wychodzi bardzo ładny,więc warto czasem pocierpieć.:) Dzisiaj dodaję zdjęcia Magdy,kiedyś mogliście już ją widzieć w sesji warsztatowej,której nienawidzę do tego momentu,no ale Magda napisała do mnie drugi raz,więc postanowiłam zaryzykować.Nie wyszło najgorzej.Ostatnie zdjęcie jest moim faworytem i wylądowało nawet na tapecie,a tam lądują tylko najlepsze^^.Co o nich myślicie? :) Wybierając zdjęcia nie miałam od razu wizji wrzucenia tutaj samych czarno-białych,no ale jak widać-najwidoczniej te podobały mi się najbardziej. I jeszcze ostatnia ważna wiadomość-wczoraj naszkicowałam sobie moją kopię obrazu..wyszło genialnie,jak na moje możliwości i aż mi smutno,że muszę to zamalowywać farbą^^Boję się,że zniszczę,bo mamy malować olejnymi,kiedy w ogóle nas tego nie uczyli w szkole..bo w podstawie programowej dla szkół plastycznych jest tylko i wyłącznie nauka akrylami...a farby olejne,to jakiś kosmos!Serio.Muszę zacząć od najjaśniejszych,później nakładać ciemniejsze i stopniowo tonować i coś tam i coś tam..jak wczoraj mi to pisał kolega,to myślałam,że się popłaczę nad swoim losem^^ No ale będzie pięknie i tak <3
Jakie plany na wolny poniedziałek?Uczestniczyliście w marszu miejskim? :) buziaki :*

niedziela, 10 listopada 2013

Magda

Heeeeeej!Ale jestem zmęczona,wczoraj wstałam jakoś po dwunastej i od razu zabrałam się za moją pracownię,nie uwierzycie,ale zabrało mi to prawie cały dzień,a efektów wstrząsających na razie nie ma.Pierwsze co zrobiłam,to wyniosłam kilka mebli,później znalazłam(długo poszukiwany)plakat PULP FICTION,oczywiście już zawisł na ścianie....kiedy już cokolwiek było ogarnięte wzięłam się za malowanie pracy,która powinna być skończona już..miesiąc temu.No i w aktualnym czasie to pomieszczenie wygląda,jakby przeszło w nim tornado.Na serio zaczęłam się dziwić,jak w szkole wystarcza mi jedynie malutki stołeczek na farby,wodę,paletę i pędzle^^.Z efektu jestem zadowolona...lecz jedynie na swoje możliwości,ogólnie to nigdy w życiu bym się nim nie zachwyciła.Jednak zauważam postępy,a o to mi w szczególności chodzi;) Później po prośbie kolegi poszłam na jego koncert robić zdjęcia,ale żeby nie było tak miło,on był jedynie częścią wieczornego koncertowania chłopaków i niestety jego występ przeciągnął się o dwie godziny.Rozumiecie mój ból spowodowany siedzeniem i słuchaniem rapu?^^Może i nawet mogło być miło,gdyby nie fakt,że nagłośnienie było jednym wielkim żartem....no ale co się później okazało?Że pannie Karolinie lampa błyskowa bezprzewodowa się zepsuła/wyładowały baterie/cokolwiek ,a chwilę przed koncertem kolegi zostało całkowite minimum światła.Podsumowując:nie zrobiłam zdjęć,wróciłam zmęczona,kiedy to mogłam robić super prace lub oglądać film,nie rozumiesz życia,muszę pogadać z moją lampą głupią i ..napisałabym tutaj motto wczorajszego dnia,ale rap zostawię w swojej głowie,to milutki,fioletowy blog jednak^^.Mimo wszystko było fajnie,bo przed koncertem poszłam na pyyyszną zapiekankę i piękny spacer ;) Plusy w minusach zaaaawsze są!:)

A dzisiaj zdjęcia Magdaleny pięknej i dzielnej :)Pamiętacie zimowe zdjęcia z czarnym krzesłem i modelką?Oho,po raz kolejny ta sama dziewczyna stanęła przed moim obiektywem :) Na tych zdjęciach to wygląda pięknie,ale nie wiecie nawet ile ta dziewczyna wycierpiała ze mną przez godzinę.Skocz tu,stań tam,połóż się,wstań,a jednak nie,a coś tam a coś tam :) Dodaję całkowite minimum,ale gdzieś jeszcze pewnie będę spamować nimi..bo na razie nie przerobiłam wszystkich :) Mam nadzieję,że Wam się spodobają -bo mi podobają się bardzo! Jak już wspominałam-mój analog polubił Magdę bardzo bardzo..bo ani razu nie marudził,a dwa rozmazane zdjęcia są oczywiście jak najbardziej zamierzone-i zaliczają się do takich jednych z moich ulubionych :)
(trzy z nic znalazły się na maxmodels..muszę trochę nadrobić moje konto..ale nie lubię tej strony.Jest fajna,ale jest tam tam mnóstwo genialnych modelek,że płakać się chce.A piękne dziewczyny,które serio powinny tam być wstydzą się zakładać konto i o!:(  ) ale będę walczyć i aktualizować jak najczęściej :)
Nie wierzę,jak blogspot zaczął ostatnio psuć jakość zdjęć..chyba dopiero zaczął,przynajmniej wcześniej ja tego nie zauważałam.No nic,jakby ktoś chciał,to u mnie na komputerze są piękne-zapraszam ;)A tymczasem ja zmykam na zdjęcia,jestem ciekawa,czy dzisiaj uda mi się zrobić coś analogiem,bo ostatnio znów zaczął marudzić :(