poniedziałek, 14 października 2013

Broniewski w potrzasku uczuć

Hej:) U Was też jest taka wspaniała,słoneczna pogoda? Niesamowite,że wczoraj było tak okropnie,a dzisiaj można chodzić w samym swetrze!;) Nie miałam dzisiaj lekcji,ale na dziesiątą w szkole świętowaliśmy mały jubileusz.Mianowicie pięciolecie szkoły.Było bardzo sympatycznie,chociaż oczywiście całkowicie kameralnie,ale to taki ogromny plus naszej szkoły,że jeżeli nawet są największe uroczystości i są zapraszani goście-to tych gości jest np.tylko dwójka ! Bez zbędnego przedłużania,jedynie kilka zdań i jest pięknie <3 Minął już ponad miesiąc w tej szkole,a ja nadal ją uwielbiam...chociaż płaczę gdy widzę rachunki ze sklepu plastycznego! W Elblągu są przebudowy i tworzą nam galerię handlową nową,dużo i kino,do którego będę miała dziesięć minut,więc bardzo się cieszę...no ale władza chyba nie pomyślała i w moim mieście nie ma ani jednego normalnego sklepu(pomijając lumpeksy!),w którym można byłoby się ubrać.Dlatego za kilka tygodni planuję pojechać na zakupy do Gdańska.
 Pewnie jak zauważyliście-bardzo lubię czytać biografie.Najbardziej ciekawią mnie te o Marylin Monroe.Mam ich w domu ponad pięć,a przeczytałam jeszcze więcej! :) Jednakże postanowiłam sobie,że nigdy nie kupię sobie książki z fragmentami jej listów...uważam to za zbyt mocne naruszanie prywatności i jeśli ktoś tak chce robić,to bardzo proszę.Ja nie będę! :) Oczywiście powinno tyczyć się to też innych artystów...ale jak sobie obiecuję,to mam tyle pokus,że dzisiaj skończyłam już drugą książkę z prywatnymi listami.Dzisiaj padło na Władysława Broniewskiego i Irenę Helman.Książka pięknie wydana.Mnóstwo fotografii oryginalnych listów i zdjęć.Autor zaskoczył mnie aż trzy razy.Kiedy to już irytował mnie sposób pisania-nagle działo się coś,czego brakowało.Mianowicie-pierwsza część książki,to jedynie fragmenty listów z dopiskiem od wydawcy.Kiedy już tracę wiarę w dobro książki i wydaje mi się,że już cała książka będzie składać się z fragmentów- zaczynają się całe listy,niestety są jedynie od poety  i NAGLE,w niespodziewanych momentach,bardzo rzadko zdarza się list od samej Helman,które czytało mi się najlepiej. Jednakże moim zdaniem książka nie jest bardzo dobra.Jest fajna przez pierwsze 66stron,ale zostaje jeszcze ponad sto,które bardzo męczą.Wszystko kręci się wokół tego samego.Zaciekawiło mnie jakim człowiekiem był znany polski pisarz.Przez tą książkę zdążyłam go najpierw pokochać za piękne listy do ukochanej,a później znienawidzić za to jak traktował żonę....i moja nienawiść została do końca . Może i fajnie mieć taką ładną książkę na półce.Może i zachęcałabym do przeczytania(zawsze zachęcam do czytania książek),ale nie obiecuję,że Wam się spodoba.Ja zdecydowanie nawet w to wątpię!A może tak zacząć i skończyć jedynie na fragmentach? Chociaż nie..w pełnym wymiarze listów też się wiele dzieje.Ustalmy,że książki trzeba czytać do końca,albo w ogóle się za nie nie zabierać.Ja staram się tak robić,rzadko zdarza się,żeby mi to nie wyszło :) To chyba na tyle.Zbyt dużo słów dzisiaj dostałam w tym egzemplarzu,żeby jeszcze pisać o tym tutaj ;)
Ja uciekam oglądać film..ostatnio wróciła mi chęć samotnych seansów :)
A książkę przeczytałam,jak zawsze dzięki genialnemu wydawnictwu MG.
BUZIAKI:*

8 komentarzy:

  1. Ja zbierałam się rok do przeczytania ,,Trzy metry nad niebem' aż w końcu w bibliotece, zupełnie przypadkiem wpadła mi w ręce. Skończyłam w dwa dni i poluje na kolejną część! Nie mogłam się powstrzymać i już obejrzałam ekranizacje... ale to nic :)
    Tam gra świetny, meega przystojny Mario Casas *.* <3
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wszyscy namawiają do obejrzenia,ale jakoś robię wszystkim na przekór i oglądam coś innego..ale mam nadzieję,że kiedyś nadrobię :)

      Usuń
    2. Też nie mogłam się zebrać do tego filmu. Już po 15 minutach wylaczylam ale coś mnie podkusilo do dania mu szansy i nie żałuję. świetnie się rozkrecilo ;)

      Usuń
    3. Może kiedyś się zmotywuję:) Na razie jest tak mnóstwo genialnych filmów,że nie ma pośpiechu :)

      Usuń
  2. A ja bardzo chętnie przeczytałabym listy MM :) Chętniej sięgnęłabym po nią niż po Broniewskiego, którego szczerze mówiąc znam tylko z nazwiska... Akurat dzisiaj byłam w bibliotece, ale nie upolowałam nic wartego uwagi, bo chociaż półki były pełne, to nie znalazłam nic wystarczająco melodramatycznego jak dla mnie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że Marylin byłyby ciekawsze..ale ja mam z nią bliższy kontakt niż z Broniewskim,więc czytanie jego prywatności mi nie przeszkadzało..
      jakby ktoś kiedyś wydał mój pamiętnik,to bym tą osobę nawiedzała w koszmarach!Serio^^
      A co do bibliotek-to często tak jest.Szkoda,że w Polsce biblioteki nie mają zbyt dużo nowych,pięknych książek :)
      jak chcesz,to mogę Ci coś wysłać ^^

      Usuń
    2. Dzisiaj przyszła do mnie nagroda za opublikowanie krótkiego artykuliku w VG, już mam co czytać :D
      Pamiętniki podobno pisze się po to, żeby ktoś je przeczytał ;) Chociaż mój jest ściśle tajne przez poufne przez nie rusz, to gdzieś w głębi duszy mam nadzieję że jeśli zostanę sławną pisarką to po mojej śmierci ktoś go opublikuje :P Sama czytałam dzienniki Lucy Maud Montgomery, autorki Ani z Zielonego Wzgórza. Spodziewałam się że będą opisywały nudne, codzienne życie na wsi. Jak się okazało, LMM była uwikłana w toksyczne romanse, popadała w depresję, często nie miała chęci do życia... Lubię czytać pamiętniki i listy, bo to tak, jakby kogoś trochę poznawać :)

      Łoo, ale się rozpisałam xD

      Usuń
    3. Podobno pamiętniki się pisze również po to,że jeśli coś jest napisane/"wykrzyczane",to szybciej odchodzi.Stosuję prawie codziennie ten rodzaj terapii-i jest mi dobrze...oczywiście o miłych rzeczach również piszę..ale dlatego,że później miło mi się to wspomina :)

      Usuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)