sobota, 30 listopada 2013

Domowe melodie

Hej!:) Na na na..mam dzisiaj wybitnie dobry dzień,jeżeli patrzeć na to jak dziwnie i bezsensownie spędziłam sobotę.Spałam,później pilnowałam kuzyna,później znów spałam i wstałam teraz.Chociaż nie!Jeszcze posprzątałam.Ok.czuję się usprawiedliwiona :) No ale przechodząc do sedna sprawy,dlaczego w sumie jest mi tak fajnie,bo wchodząc na pocztę czekała mnie niespodzianka w postaci zdjęcia z koncertu Domowych Melodii.Byłam święcie przekonana,że dostanę je dopiero w niedziele i ku przekonywaniom fotografa,że nie będzie na co czekać,bo podobno nie wyszło.A tutaj proszę! Jest najpiękniejsze na świecie <3 Koncert miałam w domu już od ponad miesiąca,mojej mamie (Grażce swoją drogą ) bardzo spodobała się piosenka CHŁOPAK,więc podśpiewywała ją praktycznie codziennie.Tak samo dzisiaj:"Karola,ten koncert to tych od mój chłopak nie ma zębów,białych koszul?".A co do tego właściwego,prawdziwego koncertu?Zdecydowanie czuję duży niedosyt,ale w sumie,co miał śpiewać zespół,który ma na swoim koncie jedną płytę i kilka piosenek,które szykują się na drugi materiał.Miała być piękna domowa atmosfera,wyszło na to,że mogliśmy zająć miejsca,z których nic byśmy nie widzieli,albo miejsca stojące,gdzie "nie było życia",bo było to przejście do baru.Pomijając to,sam koncert był niesamowity! Piękne głosy,piękne piżamki,piękne piękne piękne. No ale co? Było super,może gdyby Mjazzga nie robiła nadziei ludziom na siedzenie przy stoliczkach z naleweczką i ciasteczkiem byłoby lepiej,ale wiadomo-nie ich wina,nie ma co się tutaj obrażać :) Było przyzwoicie,nawet bardziej niż przyzwoicie.Cztery bisy i owacja na stojąco o czymś świadczą :) Na pewno gdyby była możliwość poszłabym jeszcze raz,dwa...milion! Tym razem bym usiadła ^^ Znacie Domowe? Jak nie,to macie co nadrabiać.Nie pożałujecie :)
A przed koncertem moje oczy ujrzały piękny koszyczek z napisem 'DOMOWE MELODIE CD",ostatnio postanowiłam,że zamówię ją sobie u świętego Mikołaja.Później o tym zapomniałam,a że 28 listopada był szczęśliwym dniem Karoliny i znalazła 10zł bezpańsko leżące na ziemi,to postanowiła zaszaleć.Cały koncert aż czułam jak ta płyta skacze ze mną ze szczęścia,że będę ich miała w domu codziennie.Jeszcze to piękne wydanie!Piękna płyta z dywanem ,sznureczek zawiązany na kokardkę, własnoręczna okładka,która u mnie akurat wyszła kapitalnie(bo jak patrzyłam na innych,to mieli czasem zwykłe idealne kółeczko),piękny śpiewnik domowy i fantastyczna książeczka.Całość później piękne wzbogaciła się jeszcze o autografy(które są podobno na wszystkich,jeżeli zamówicie w necie!) z dedykacją i serduszkiem :).Wróciłam do domu,wzięłam prysznic i włączyłam.Pierwsze zdziwienie-wszystkie nagrania łącznie trwają tylko 34 minuty.Drugie zdziwienie-nie ma tej surowości,głosy najczęściej są wygładzone.Nie ma tych jęków,krzyków,śmiechu,mocy.OK,to w sumie płyta-musi być poważnie...doszłam do piosenki numer dziesięć.Kiedyś moja ulubiona TAK DALI.Nie, nie, nie! Rozumiem wygłupy,ale tego nie nazwałabym nawet piosenką!W każdej piosence brakowało mi czegoś tego domowego,ale tutaj była przesada.Oczywiście na początku się śmiała,ale myślałam,że w końcu zacznie się normalnie...nie.Kończy się po kilku chwilach i nie ma po nich nic z tego co pamiętam z nagrania na pomoście.MINUS!Ogromny minus dla tej płyty,jeżeli chodzi o muzykę..no ale przecież to najważniejsze! No i gdybym zdjęcie od Miłosza dostała od razu po koncercie mój wpis pewnie kończył by się tym zdaniem.Ale  na całe szczęście dostałam je dzisiaj.Dlaczego? Bo miałam okazję wysłuchać krążka jeszcze kilka razy.Za każdym razem jest lepiej.Doceniam to,że kilka piosenek znam jedynie w takiej wersji i je oczywiście bardzo lubię,kilka jest nowych odkryć,tego ZBYSZKA i GRAŻKĘ mogę przeżyć.Do TAK DALI jeszcze długa droga,ale również znajduję w niej plusy,kiedyś pewnie nawet bardzo mi się spodoba :) Tak więc,moja kolejna propozycja na prezent gwiazdkowy.Wizualnie 10/10,muzycznie pewnie za kilka dni 9/10..jeśli będę jej słuchać nałogowo :) Trzydzieści złotych,a miło mieć takie cudo w swoim pokoju na półeczce(lub podłodze,jak to jest u mnie) z płytami:) Ktoś już może posiada?Jakie wasze odczucia,jestem bardzo ciekawa.Dużo zdjęć,bo jak już mówiłam wizualnie-jestem zakochana w każdym centymetrze!!!
więc widzicie,w sumie bardzo mi się wszystko podoba-płyta i koncert,a w sumie nie podoba mi się^^Ale zostaję przy tym,że jest pięknie;) BUZIAKI:*

piątek, 29 listopada 2013

SOC POP POST Portrety Gwiazd

Hejka :) Co tam u Was? Macie już jakieś plany na weekendy? Ja byłam w domu dopiero po 17.00,ale szczęśliwa,bo w łapce miałam nową(ciężką!) książkę.Już nie mogę doczekać się,jak się za nią wezmę...ale pewnie jeszcze troszkę to potrwa. Dzisiaj w szkole miałam jakiś dziwny dzień.STRASZNIE DZIWNY,ale ogólnie było pozytywnie.Wczoraj z kolegą byłam w Empiku po płytę,ale oczywiście nie mogłam sobie pozwolić na to,żeby nie pójść na dział z książkami.Aaaahhhhh,Elbląg,który ma chyba jeden z najgorszych Empików świata co roku na święta jest wypełniony po brzegi na tyle,że nie można się praktycznie ruszyć.Książek też jest o wiele więcej!Prawdziwy raj dla Karoliny.Mam już zapisane kilka tytułów,które mam nadzieję,że znajdą się pod choinką,albo chociaż uda mi się pożyczyć je od kogoś..Oczywiście milion różności związanych z Marylin Monroe! Chcę być bogata i skompletować wszystkie książki,które mają chociaż jedno zdanie o niej! Pewnie gdybym była milionerką,to cała ta ogromna suma poszłaby na książki,troszkę na muzykę,podróże,kino i koncerty,ale większa część zdecydowanie na książki!Patrząc na moją półkę,która praktycznie codziennie zapełnia się chociaż jedną książką czuję ogromne poczucie winy,że nie czytałam w te wakacje...na szczęście zbliża się przerwa świąteczna.Postanowiłam sobie,że przeczytam wszystkie zaległe książki przez ten czas,a w ciągu ferii nadrobię wszystkie książki od koleżanek i w końcu je pooddaje,bo to aż wstyd ile je trzymam!^^ Więc jak możecie zauważyć,ostatnio moje życie kręci się wokół książek.I KSIĄŻKI KSIĄŻKI KSIĄŻKI dzisiaj się pojawi to słowo pewnie milion razy.Moja pani z polskiego nie byłaby ze mnie zadowolona,chociaż zawsze mówi,że piszę najpiękniejsze prace,co jest wielkim zaskoczeniem,bo w gimnazjum było słabo :( No ale z racji tego,że zbliżają się święta,to troszkę Was tutaj zaspamuję recenzjami,coby nie było,że nie będziecie mieli pomysłu na prezent.A dzisiaj wybornie dobry pomysł na coś do wrzucenia Mikołajowi do sanek.Mianowicie "SOC POP POST Portrety gwiazd".Zobaczyłam ją na stronie MG,jak ostatnio tam weszłam i aż zaczęłam krzyczeć,ze szczęścia,że będzie mi dane ją przeczytać!Zaczynając od tego,że siedem artystek z dziewięciu uwielbiam,kończąc na tym,że piękna zwyczajna czarno biała okładka z różowym paskiem idealnie będzie wyglądać na mojej półce ;) Tyle wiedziałam,nie potrzebowałam wiedzieć więcej.No i przyszła.Zaczęłam czytać ją tego samego dnia,skończyłam dzisiaj...czyli w sumie zajęło mi to trzy dni,co jak na mój brak czasu na książki jest nieziemsko dobrym wynikiem.Książka ma 235 stron,podzielona na dziewięć mega ważnych kobiet daje śmiesznie mało miejsca na opisanie czegokolwiek.Jednak Małosia Terlecka-Reksnis robi to w bardzo fajnym stylu.Jest może mały niedosyt,ale gwiazdy odrywane są z całkowicie innej strony,nie pojawia się tutaj nic oczywistego.Kora opowiada o tym,jak kradną jej przynajmniej pięć wycieraczek miesięcznie,Bem opowiada o chorobie swojej córki,Dudziak mówi o wszystkich swoich ważnych mężczyznach.Więc tak na prawdę o czym jest ta książka? To po prostu zapoznanie wspaniałych kobiet w innym świetle.Autorka książki przeprowadza wywiady w 90. latach ubiegłego wieku,spotyka się z nimi w knajpkach,prowadzi luźne rozmowy.Z Anną Marią Jopek spotyka się w 1996r. oraz ku mojego zaskoczeniu w 2013! Książka fenomenalna,widać jak bardzo zmieniło się myślenie o muzyce,o muzykach.Jak teraz niewiele trzeba zrobić by wydać singiel,a ile one musiały zrobić,żeby ktokolwiek o nich usłyszał! Niewiarygodne. Książkę chciałam potraktować żółtym zakreślaczem i podkreślać wszystkie zdania,który mi się podobają,jednak zrezygnowałam,cała książka byłaby żółta. Jednak żeby nie było tak kolorowo,to powiem co mi się w niej NIE podobało.Mianowicie-ZDJĘCIA!Zdecydowanie za mało,zdecydowanie zbyt dziwaczne i zdecydowanie nie pasowały mi do całości.Jedynie zdjęcie Bartosiewicz,Kory i Jędrusik coś wnosiło,bo na zdjęciach były one....pod tym względem czuję wielki niedosyt.Czasami były fenomenalne opisy fotografii,a niestety nie ukazały się,nawet na ostatnich stronach.Szkoda.No ale podsumowując - polecam kupić mamie lub cioci,kuzynce,albo siostrze,które lubią polską muzykę,bo to na prawdę dobra książka!NA PRAWDĘ!
Ja miałam to szczęście,że dostałam ją od WYDAWNICTWA MG ;) 
Uciekam sprzątać,czytać i malować-standardowo.Buziaki :*

czwartek, 28 listopada 2013

Zdjęcia by Kasia

Heeeeejka! :* Na dzisiejszy dzień czekałam już od września,kiedy tylko dowiedziałam się,że do Elbląga przyjeżdżają DOMOWE MELODIE!! No i nagle się okazało,że za dwie godziny już tutaj są.Niewyobrażalnie szybko ten czas leci :( Bilety kupiłam jako druga osoba w całym Elblągu,rozeszły się po dwóch godzinach,ale jak teraz patrzę,to jeszcze 20jest do kupienia przed wejściem-więc elblążanie,jakby ktoś był jeszcze chętny,to zapraszam pod Mjazzgę o 20.00. Moja pracownia w weekend po raz kolejny zmieni się diametralnie,ponieważ dzisiaj zakupiłam kolejne farby(w których w końcu znalazł się zielony kolor!!! Z powodu mojego okropnego lenistwa nie mogłam się zmotywować,żeby iść do plastycznego sklepu.Teraz mam niestety taką wizję obrazu[w końcu możemy malować z głowy,mam już piękny pomysł i modlę się żeby mi wyszło!],że w końcu musiałam kupić!^^),podobrazia,kilka innych pierdołek no i oczywiście najważniejsze-sztalugę! NARESZCIE! Malowanie na parapecie było męczące,zwłaszcza wydawany dźwięk rolet za każdym dotknięciem obraza pędzlem.;) Dzisiaj w szkole ogólnie wszystko było OK.Niestety mamy matury i musimy siedzieć w jednej klasie i to tej najgorszej,bo jest tam najmniej miejsca :( Kupiłam sobie dzisiaj gruszkowo karmelową herbatę.Nie lubię karmelu,ale gruszka mnie przekonała.Przesłodziłam ją ,więc jest obrzydliwa,ale następnym razem popróbuję inaczej :) Mam dla Was do zaprezentowania zdjęcia z soboty.Robiła mi je Kasia...ale kuuurde,już zbyt mocno przywiązałam się do Pauliny,żeby móc chodzić na zdjęcia z kimś innym! Oczywiście Kasia jest dowodem na to,że nie ważny sprzęt,ważna wyobraźnia-dziewczyna nie posiada lustrzanki,ale na zdjęciach nie widać tego w ogóle! Próbowałyśmy współpracować,ale każda z nas miała inną wizję.Nie to co z Pauliną,gdzie po prostu przychodzimy nie wiedząc o co nam chodzi i nagle tworzymy coś,co czujemy obydwie tak samo!! Pięknie wtedy jest <3 No ale kilka jest fajnych,mam nadzieję,że Wam też się spodobają :) A ja tymczasem uciekam sprzątać pokój i szykować się na koncert! :)
Zdjęcia znów zmieniły się nie do poznania -.- Głupi blogspot! Buziaki :*

poniedziałek, 25 listopada 2013

Dredy!

Hejka :) Jak mija Wam poniedziałek? Nie będę ukrywać,że u mnie dość...pechowo.To jeden z najgorszych,najdziwniejszych,najgłupszych i też w sumie jeden z owocniejszych poniedziałków.Jednak mam już go serdecznie dość i marzę tylko o tym żeby pójść spać,ale o tym to mogę na razie tylko pomarzyć.Nauka,szkic,film,wysłanie zdjęć klasowych(jutro zapewne się pojawi,oczywiście jak na pechowy dzień przystało-coś mi tam nie wyszło z ustawieniami i nie jest za ładne,no ale cóż.Bywa)jeszcze mnie czeka.Malować też powinnam,ale malarstwa mi na dzisiaj starczy-.- Po dość żałosnym dniu w szkole poszłam do koleżanki na dokończenie czegoś co miałam w planach w sumie już od początku myślenia o dredach,ale koleżanka mnie od tego odciągała słowami :"A kto Ci to będzie dorabiał?Ja na pewno nie!",więc żyłam ze swoimi króciutkimi,nieporadnymi i niewygodnymi(wbrew pozorom) dredami.Ostatnio jednak się zaparłam,postanowiłam,że jak chcę,to będę miała.Kilka ludzi się decydowało,kilku miało mi pomagać,ale wyszło na to,że trochę zrobiłam sama,ale w większej mierze pomogła mi dziewczyna,która teoretycznie pomagać mi nie chciała!^^ Poszło nam znakomicie,wystarczyły trzy spotkania i wszystko wygląda REWELACYJNIE!!!!! Jestem w 100% zadowolona z efektu i nie zmieniałabym teraz nic.Zobaczymy na jak długo,ale sądzę,że na bardzo długo.Z takimi mogę robić niewiarygodnie dużo fryzur i w końcu chodzić w rozpuszczonych!! Na zdjęciu widać,ale w rzeczywistości jest jeszcze bardziej widoczne to,że dredy różnią się kolorami.A to dlaczego? A no dlatego,że na początku wydałam mnóstwo kasy na kupno włosów z internetu(przyszły w idealnym kolorze,ale starczyły na trzy dredy-.-).Moje cudowne koleżanki się nade mną zlitowały i postanowiły mi pooddawać trochę swoich i tak pewnego dnia przyszłam do szkoły z siateczką,gumeczkami i nożyczkami i zbierałam od zestresowanych koleżanek włosy ;) Inne pochodzą z piwnicy mojej koleżanki,bo jej siostra kiedyś miała dredy i jakoś tak zostały.Przeleżały kilka lat i nagle stały się użyteczne!To że jest kolorowo w ogóle mi nie przeszkadza,a wręcz mi się podoba! Zdjęć robiłyśmy milion,ale dodaję i tak to pierwsze,spontaniczne,bo jest najfajniejsze.Inne fajne są z małymi dziewczynkami-ale te zostawię dla siebie :) No i jak i jak? Podoba Wam się? :)
Idę sobie umierać i cieszyć się,że dzisiaj żyję z niewiadomych względów!^^ Poza tym odkryłam dzisiaj geniaaaalną płytę i mam zamiar słuchać jej do znudzenia <3 Buziaki :*

sobota, 23 listopada 2013

Puder i pył

Hejka :)Jakie plany na sobotę?Ja właśnie idę na ksero powiększyć mój kolaż.jestem z niego super zadowolona,więc jak już będzie w linorycie,to wszystko pokażę :) Później do dziadka,na zdjęcia z dziewczyną,z którą miałam iść tydzień temu,ale zaspałam i na koniec dokańczanie dredów,bo trochę zaniedbałam i się już praktycznie rozlatują :( No ale jak naprawimy,to będzie pięknie...
Skończyłam  kolejną książkę...niestety jeszcze te wakacyjne zaległości.Tym razem PUDER I PYŁ.Kiedy poszłam po nią na pocztę,już w drodze do domu(jak zawsze) nie mogłam się powstrzymać przed otworzeniem,zobaczeniem okładki,przeczytaniem tyłu i przeczytaniem kilku stron...oh!Gdybym nie była w połowie innej książki na pewno skończyłabym tą w jedno słoneczne popołudnie,a tak zwlekałam zwlekałam i w końcu średnio mi się ją chciało czytać.Poza tym dowiedziałam się,że jest to druga część,a ja bardzo nie lubię zaczynać książki od..połowy.No ale w końcu się zdecydowałam.Nie będę udawała,że wybrałam ją jedynie dlatego,że była najcieńsza;) No ale okładkę uwielbiałam od początku,więc patrzyłam na nią co jakiś czas cały czas.A treść? Może od razu wyjaśnię,że problem czytania drugiej części tutaj nie przeszkadzał prawie w ogóle.Autor pięknie opisał ważnych bohaterów,którzy występowali w opowieści.Za każdym razem jak nie mogłam połączyć danej osoby z przeszłością-wracałam do pierwszej strony i wszystko się wyjaśniało.Wszystko?Może poszłam o krok za daleko.Książka ogólnie wydawała mi się bardzo chaotyczna,do połowy nie mogłam się w nią wciągnąć,co powodowało moje całkowite nieskupienie.Jednak dzisiaj,kiedy to przeczytałam praktycznie połowę w tramwajach(taaak,właśnie tak dużo czasu dzisiaj w nich spędzałam) bardzo mi się spodobała.Znałam już wszystkich bohaterów,mogłam już tworzyć własne wątki,a po przeczytaniu kilku stron dowiadywać się,czy rzeczywiście tak się stało.To na prawdę ciekawa historia wielu(może zbyt wielu?) ludzi napisana ciekawym,trochę wyśmiewającym językiem.Ileż to razy dzisiaj śmiałam się w tramwaju dzięki Zbigniewowi Białasowi!:) Zabrakło mi czegoś na koniec,kiedy to zamykam książkę i mam w sobie ogromną pustkę i nie wiem co ze sobą zrobić.Tutaj skończyłam stronę,wstałam zrobiłam herbatę,poszłam sprzątać tworzącą się dopiero pracownię i włączyłam muzykę.Wymagałam o wiele więcej od książki,chociaż nie była zła.tego nie mogłabym napisać.
No ale może wytłumaczę o co w ogóle chodzi ;) Akcja dzieje się zaraz po wojnie.Już jak sama okładka głosi w Polsce(dokładniej: w Sosnowcu) i w Niemczech.Bohaterowie również pochodzą z tych dwóch państw.Chcą się żenić,wychodzić za mąż,dobrze żyć,spędzać czas z rodziną,pisać niesamowicie dobre artykuły do gazety,pisać powieści do iskry pod pseudonimem,grać w filmach.robić wszystko jak normalni ludzie.Chcą powrócić do rzeczywistości sprzed wojny.Wiele ciekawych momentów.Oczywiście,że polecam.Nie oczekując zbyt wiele,może nawet będziecie nią zachwyceni :) Książkę mogłam przeczytać oczywiście dzięki wydawnictwu MG.Ostatnio patrzyłam na moją półkę MG MG MG MG MG MG MG MG ^^ Oczywiście mogę się tylko cieszyć,bo to same dobre książki są ! :)
buziaki :*

środa, 20 listopada 2013

Nie ważny opis,ważny bit

Hej!:) Jeny,nie uważacie,że to dość psychiczne,że mój blog zamienił się w reklamę liceum plastycznego w Gronowie?Praktycznie co druga notka jest w całości jej poświęcona,a w każdej piszę jak tam jest cudownie....dzisiaj bez zmian!Dziwne to całkowicie,tym bardziej,że Ci ludzie nie są normalni,a mi się z nimi przeogromnie podoba,bo idealnie do nich pasuję! Dzisiejsze lekcje były dość chaotyczne,całkowicie nie wiedzieliśmy o co chodzi.Na malarstwie ja skończyłam swój obraz,który podobno za bardzo wygładziłam,więc nie jest już taki cudowny :( No ale nic,następny będzie jeszcze lepszy! W środę robimy przegląd i będziemy musieli zaprezentować przed całą klasą i nauczycielem wszystkie nasze dotychczasowe prace.Strasznie ich nie lubię,więc nie uważam,że mam czym się chwalić....ale za kilka miesięcy-kto wie? ;) Z racji tego,że skończyłam,miałam całe 45minut wolnego troszkę nam z kolegami odbiło i zrobiliśmy sobie imprezę z dźwiękami,które wydaje tubka z farbą,paleta z pędzlem i telefonowa muzyczka.Było przekomicznie,uwielbiam ich i nie oddałabym takich nikomu innemu <3 Po szkole poszłam do dentysty w nadziei,że dam radę naszkicować znudzonych pacjentów i przeczytać całą książkę..oczywiście nie udało mi się nic,jak na złość nie było ani jednej żywej osoby,a więc i nie miałam jak zbyt dużo przeczytać.No nic,jutro mamy rekolekcje więc nie idziemy do szkoły tylko na trzy godzinki na halę sportową na mieście,więc wieczorkiem może zasiądę i skończę! W ogóóóle przez znieczulenie nie czuję połowy nosa,to mega dziwne uczucie i nie polecam nikomu^^ Zostawiam Was z dwoma zdjęciami i uciekam oglądać SZÓSTY ZMYSŁ.Widzieliście?
buziaki:*

wtorek, 19 listopada 2013

Soniamiki

Hejka :) Jak mija Wam wtorek?Mi dość przyjemnie,właśnie wróciłam z poczty i jestem posiadaczką kolejnej pięknej książki,tym razem biografia Klenczona.Wiecie jak bardzo uwielbiam biografie i jak bardzo nie mogę się doczekać kiedy ją zacznę! <3 Na szczęście jutro idę do dentysty,a tak zawsze są godzinne opóźnienia,więc skończę to co zaczęłam i biorę się za to cudo :) Mam tak dużo książek na półce,a tak mało czasu...ah,trochę się obwiniam za zmarnowanie czasu w wakacje!Dwa lata temu 600stron potrafiłam przeczytać w jeden dzień,a teraz za wielki sukces uważałam,że w ogóle coś przeczytałam...bezsensu.No ale w końcu za siedem miesięcy będą kolejne,więc nadrobię ;) Ale dzisiaj nie o tym.Post chciałam napisać już w piątek,ale niestety nie miałam zdjęć,od niedzieli mam-więc dzisiaj dodaję! :) Weekend zaczął mi się niesamowicie dobrze,bo wybrałam się na koncert SONIMIKI,która jest niewyobrażalnie ciepłą i fantastyczną osobą jak się okazało po koncercie.Mamy kilka genialnych zdjęć,ale dodaję tylko to "grzeczne"^^. Koncert był nietypowy,bo poza muzyką z tyłu leciał film,jak to Zosia sobie szkicuję w swoim zeszyciku-więc idealnie coś dla mnie,na przypomnienie jak będę cierpieć,kiedy wrócę do domu ;) Wydaje mi się,że to mega fajny pomysł,ale nie puszczany trzy razy!Za ostatnim razem miałam już serdecznie dosyć,serio^^.Co do muzyki,to bez zastrzeżeń,chociaż się bałam trochę,bo nie umiałabym przesłuchać na raz jej całej płyty,że tak powiem- jest zbyt dziwna.A koncert zaczął nam się dość nietypowo,bo artystkę spotkałyśmy w toalecie i pewnie musiałyśmy wyglądać komicznie,bo przyglądałyśmy jej się,żeby stwierdzić,czy to ona,jak już w końcu to ustaliłyśmy,to się zaczęłyśmy niewiarygodnie śmiać haha! No ale ogólnie jeżeli ktokolwiek ma możliwość wybrania się na koncert Sonii,to bardzo gorąco polecam! A tym czasem posłuchajcie sobie chociaż: LEMONIADA ,w niej się zapewne zakochacie i będziecie chcieli więcej :) A kto znał wcześniej? Zdjęcia od przesympatycznego Miłosza :D
buziaki :*

poniedziałek, 18 listopada 2013

Dzień szalonych fryzur

Hejka:) Wczoraj się wypaplałam z tym dniem szalonych fryzur,wzbudziłam waszą ciekawość,a tak naprawdę nie mam wam nic do pokazania :( Na medal spisała się jedynie nasza klasa,bo prawie każdy coś tam z tymi swoimi włosami zrobił lub miał perukę...no ale inne klasy,to szkoda gadać-powinni się wstydzić!;) Był tak dziwny dzień,że nawet nie zdążyliśmy zrobić zdjęcia klasowego.Mieliśmy je zrobić podczas braku pierwszej lekcji,ale to było tak-przyjechaliśmy prawie wszyscy do szkoły na drugą godzinę lekcyjną,bo nie mieliśmy innego autobusu,urok szkoły na wsi.Każdy myślał,że będzie okienko,będzie można robić co się chce,ale z nauczycielem nie wygrasz,jak sobie postanowi to tak ma być...no i zrobiła nam pp,później jeszcze jedno pp,a później miało być jeszcze jedno.Tak naprawdę,to nie wyjęłam dzisiaj ani razu piórnika,a plecak otwierałam tylko wtedy kiedy chciałam wyjąc kanapkę.... No więc zdjęć nie ma prawie w ogóle,ale coś tam mojego Wam pokażę:) Na zdjęciu najwyższy kolega był jednorożcem(?),ja byłam Pipi,kolega po prawej miał perukę afro,koleżanki po lewo:jedna miała rozpuścić włosy czego nigdy w życiu nie robi,a druga miała dziwne coś,bo niestety nie wzięła drugiej gumki na zrobienie myszki miki :( I tak to by mniej więcej wyglądało.Największą niespodzianką był natomiast nasz kolega,który codziennie robi sobie ogromnego irokeza do szkoły-dzisiaj przyszedł bez kropelki żelu z grzyweczką:o Nie zdajecie sobie sprawy jak się nadziwiliśmy^^.Było bardzo pozytywnie i polecam każdemu :) To na tyle,idę wycinać z gazet różne przedmioty i muszę zrobić pięć kolaży.Miałam to zrobić wczoraj?Jasne.... Od tego tygodnia śmigam z codziennymi szkicami,jeszcze nie zrobiłam dzisiejszych,ale to nie znaczy,że nie zrobię ^^ DAM RADĘ!
I ostatni raz chwalę się moją pracą,pan mi dzisiaj źle doradził z tłem i ją całkiem zniszczyłam..zobaczymy czy w środę jakoś się da ją odratować,bo na razie nie chcę na nią patrzeć! Buziaki :*

niedziela, 17 listopada 2013

blogowanieszkicowanie

Hejka!:) Nie wierzę,że już jutro poniedziałek i koniec leniuchowania(bo ten weekend był poświęcony jedynie na leniuchowanie!).Na szczęście jutro do szkoły ciągnie mnie to,że mamy dzień szalonych fryzur(musiałam się zająć tym dniem.Ogranizacją itp.nie wiem jak wyjdzie,ale biorę aparat więc będzie cudownie pewnie.Jak zawsze w tej szkole^^),a poza tym wiele osób z naszej klasy bierze udział w wymianie polsko-niemieckiej,więc nie będzie ich w szkole,co oznacza,że będzie fajniej!Nie chodzi o to,że ich nie lubię,czy coś,ale ilość ludzi w naszej klasie jest przytłaczająca.Najgorzej jest na matmie,na której od kilku lekcji muszę siedzieć w pierwszej ławce,nie pytajcie dlaczego:p Nie dość,że mam łatwe wręcz przyklejoną do biurka nauczycielki,to z tyłu mam niewiele miejsca,a jak ktoś idzie do tablicy to depcze mi nogi ZAWSZE.No porażka po prostu!^^ Ale miejmy nadzieję,że niedługo to minie i wrócę na swoje miejsce w ostatniej ławce!Od początku roku co niedzielę obiecuję sobie,że w końcu zacznę codziennie robić po dwa szkice,żeby później nie mieć zaległości i nadrabiania bezsensownego.ALE NIEEEEE,PO CO?! No i tak właśnie zostałam dzisiaj z trzydziestoma zaległymi szkicami-na własne życzenie.Postanowiłam zakończyć moją przyjaźń z ołówkiem i żeby mi nie było tak nudno rysuję sobie atramentem,czasem mazakiem,czasem korektorem,totalnie wszystkim co nie jest szare oczywiście.Pewnie jeszcze kilka szkiców będę musiała zostawić na rączki i stópki,bo to przy takim małym obrazeczku mi nie wychodzi(co możecie zauważyć) no nie wiem nie wiem ,na prawdę nie wiem co ja dostanę za te szkice,ale od poniedziałku OBIECUJĘ SOBIE robienie codziennie dwóch!To naprawdę musi być fajne!Ja czasem sobie wezmę szkicownik do dentysty i zrobię szkic osoby czekającej w kolejce i czuję,że jest fajnie.Może kiedyś wejdzie mi w nawyk noszenie szkicownika totalnie wszędzie.Kto wie?Może nawet kiedyś nauczę się rysować hoho,cóż za ambitne plany! :) Jeszcze tak co do sztuki,to dzisiaj weszłam na swojego maila,a tam czekała na mnie niespodzianka.Mojemu koledze chyba się nudziło w sobotni wieczór i postanowił mnie uszczęśliwić! Mianowicie wysłał mi niesamowicie dużo kolaży,kolorowych grafik,kolorowej Marylin Monroe i innych ikon kinowych,muzycznych itp.no po prostu mnóstwo koloru,mnóstwo zabawy,mnóstwo zajebistości,aż mi się chce robić te moje kolaże na grafikę :) I mam nadzieje,że mi to dzisiaj wyjdzie,a nie jutro wieczorem!Trzymajcie kciuki,a ja postanawiam poprawę i obiecuję systematycznie robić szkice,prace malarskie i wszystko,żeby było pięknie <3
Muszę dzisiaj jeszcze wybrać zdjęcia do wywołania.Trochę już się dzisiaj za to wzięłam,znalazłam mnóstwo śmiesznych zdjęć,o których zapomniałam,ale zawsze tak mam,jak przeglądam mój dysk haha <3 Niby na pulpicie mam taki folder,do którego wkładam zdjęcia,co jakiś czas....no ale tutaj też moja systematyczność zawodzi^^.Zdjęć już jest ponad trzysta,a będzie więcej.No ale moja siostra znalazła super promocje,więc nie wyjdzie aż tak drogo,a cóż za radość mnie ogarnie kiedy to wszystko do mnie przyjdzie,ileż nowych zdjęć będzie na suficie.O jacie jacie,może nawet uda mi się go w końcu skończyć,bo piosenek również dużo nowych przybyło,co wiąże się z nowymi super tekstami.No no..może być ciekawie :)A Wy jakie macie plany na wieczór,bo już niestety wieczór...
Buziaki:*

sobota, 16 listopada 2013

Jane Eyre.Autobiografia

Hejka!:) Jestem dzisiaj na siebie okropnie zła,bo byłam umówiona na zdjęcia na szóstą i zaspałam!Obudziłam się dwadzieścia minut po czasie i na miejscu dziewczyny strasznie był się wkurzyła.Kuuurde,nawet się nie znamy,a tu takie faux pas. No i przeżywam to do teraz,ale poza tym-zmotywowałam się w końcu do skończenia JANE EYRE.AUTOBIOGRAFIA.Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile czasu ją czytałam...zaczęłam jakoś w wakacje.No ale później przychodziły mi jakieś nowe,chudsze,takie o których już coś wiedziałam i po prostu nie mogłam przezwyciężyć swej ciekawości-a ona tak leżała,czasem brana na nudę,na kilka stron.Ostatnio zaczęłam ją nosić do szkoły...ale w końcu przestałam,bo była za wielka...a później znów zaczęłam i tak się wciągnęłam,że w szybkim czasie się w niej zakochałam! To na prawdę niesamowita powieść! Jak sam tytuł mówi,główna bohaterka opisuje swoje życie,ale zaczyna i kończy w idealnym momencie.Czytający zapoznaje się z Jane,zakochuje się w niej,żyje jej życiem przez ponad 600 stron i przygoda się kończy...ale nie ma tutaj ani przesytu spowodowanego zbytnim naciąganiem( jak to np.było w trylogii IGRZYSKA ŚMIERCI,które uwielbiałam,aż w końcu z fajnej książki nie zrobiła się bezsensowna sielanka,a wspomniałam akurat o tym,bo już niedługo wychodzi w kinach druga część-mam nadzieję,że pamiętacie i się wybieracie..bo to chyba najciekawsza i najlepiej poprowadzona historia Katniss ),ani niedosytu,gdy książka nagle się kończy,a my mamy niewiarygodną ochotę znać jej dalsze losy.Tutaj to wszystko współgra ze sobą.Charlotte Bronte wie jak zaciekawić czytelnika.Jane Eyre poznajemy,gdy jest sierotą mieszkającą u swojej ciotki,która jej nieznosi.Historia rodem ze znanej bajki jaką jest Kopciuszek,ale jej chlebodawczyni wysyła dziewczynkę do szkoły z internatem,gdzie ma niewiarygodnie duży rygor,a szkoła ma za zadanie wychować dziewczynki na schludne,powściągliwe,grzeczne panienki.Po ukończeniu edukacji Eyre postanawia na dwa lata zostać w szkole,ale później postanawia wyjść za mury budynku,w którym spędziła osiem lat no i wtedy historia staję się już w stu procentach ciekawa,każda strona zaciekawiała mnie coraz bardziej.Bo to też chyba ważne,żeby zaznaczyć,że grube książki zazwyczaj mają moment kiedy jest piekielnie nudno,żeby później znów zaciekawiła.Natomiast w książce Bronte wszystko od pierwszej do ostatniej strony jest ciekawe,tyle,że niektóre rozdziały są bardzo ciekawe,a inne bardzo bardzo ciekawe ;) Książka została wydana ponad 160lat temu,a jest NIESAMOWITA!Od teraz autorka powieści jest jedną z moich ulubionych zagranicznych pisarek,a co najfajniejsze-na mojej półce już czeka książka(równie gruba niestety) wyjaśniająca całą historię jej i jej sióstr,co jest podobno ciekawe-więc jeszcze dzisiaj się za nią wezmę! A w drodze do mojego domu jest już kolejna powieść pisarki,jej ostatnia :VILLETTE ,więc można powiedzieć,że będę miała już niezły zbiór :) Tak więc książkę gorąco polecam i mogłam ją przeczytać dzięki WYDAWNICTWU MG. Ale widziałam ją również w wielu sklepach,więc naprawdę polecam!:)
No i jeszcze jedna rzecz-od razu po skończeniu książki postanowiłam obejrzeć film JANE EYRE z Wasikowską,wszyscy moi znajomi,którzy widzieli ten film zaznaczyli na filmwebie,że to rewelacyjna produkcja,ale podejrzewam,że nie czytali książki,bo ja oczekiwałam czegoś genialnego(po przeczytaniu i po zwiastunie),ale reżyser postanowił jakoś przelecieć książkę najszybciej jak się da,gdybym nie przeczytała książki,to praktycznie niczego bym nie zrozumiała,a w tej sytuacji jakiej się znalazłam mogłam sobie dużo sama dopowiedzieć,ale zdecydowanie to nie to.Postanowiłam,że tak mnie ta osoba zaciekawiła,że może uda mi się obejrzeć jeszcze inne ekranizacje,bo kilka ich powstało-wtedy Wam napiszę co o nich myślę :)
Uciekam sprzątać..a później czytać i pewnie malować też...
Buziaki :*

czwartek, 14 listopada 2013

:)

Hejka! :) Dzisiaj tak szybciutko,bo za chwilkę idę z koleżanką do dentysty...dzisiaj po szkole miałam bardzo artystyczny dzień,bo z koleżanką wymyślamy dzień szalonych fryzur na poniedziałek,a ja na dodatek w końcu wzięłam się za moją kopię obrazu(farbami,bo piękny szkic miałam już wcześniej) no i powiem Wam,że mi się bardzo nie podoba!I od dzisiaj bardzo nienawidzę farb olejnych,ale to dopiero pierwsze podejście do niego,więc jeszcze coś tam się stworzy i będzie lepiej.Termin mam na 25listopada,więc spokojnie zdążę.Na zdjęciu miałam się zmieścić i ja i obraz-nie zmieściło się nic,ale jest dobrze ^^Jutro mam dwie prace klasowe i na ani jedną nie umiem,ale jeszcze jest wcześnie,więc jak wrócę,to się pouczę :) A jak Wasz czwartek?CZWARTEK?!Ten tydzień mija niesamowicie szybko :o Uciekam,buziaki :*

środa, 13 listopada 2013

Artystka^^

Heeeeeej!:) Karolina przeżywa kolejny cudowny dzień i jest bardzo miło,a jak u Was?Sądzę,że dzisiaj notka nietypowa,bo pierwszy raz możecie zobaczyć moją pracę malarską,no ale postanowiłam ją wstawić,bo jest przecudowna,nawet jak ma milion niedoskonałości,to pierwszy raz będąc na malarstwie cały czas powtarzałam,że jest super(aż nie zaczęłam malować misji,no ale nie ważne).Oczywiście nie jest jeszcze skończona.Na pewno do poprawy jest miska,która zniszczyła mi cały obraz,ale już wiem jak ją poprawić-więc czekam do poniedziałku,aż się za nią zabiorę i będzie pięknie.Minęły dopiero trzy godziny pracy nad nią i zostało mi jeszcze sześć,ale postanowiłam,że jest to moja pierwsza dość dobra praca i będę wstawiać ją aż trzy razy-aż do ukończenia.:) Wstawiam też żywy obiekt,na którym się wzorowałam..ale nie przemyślałam tego i zrobiłam fotkę w całkowicie innej perspektywie niż kiedy malowałam.No ale ogólnie jest pięknie(powtórzę po raz tysięczny-jak na mnie)a minęły dopiero dwa miesiące...więc czuję,że niedługo tą moją Marylin Monroe jednak namaluję ;) A żeby nie było,że tylko ja się tak zachwycam swoim dziełem,to mój nauczyciel też powiedział,że jest całkiem niezła!!!!!! Piękny dzień <3 Po szkole spontanicznie(jeśli można to tak nazwać,w końcu jest środa...no ale nieumawiana wcześniej) poszłam do kina na BILET NA KSIĘŻYC.Zwiastun niewiarygodnie mi się podobał,ale po raz kolejny się rozczarowałam.Nie wiem,czy odradzać..ale może poczekajcie na wersję do pobrania.Kilka scen było fajnych,ale cały seans nie jest warty ceny biletu...a szkoda.
No i jak? Buziaki :*

wtorek, 12 listopada 2013

DziewczynkaKarolinka

Hejka :) Ale dzisiaj mam zakręcony dzień!Zaspałam dzisiaj na lekcje,ale okazało się,że nawet dobrze wyszło,bo nie było pani.Później na każdej lekcji czytałam książkę,bo tylko w szkole mam na nią ochotę(o dziwo^^) normalne były tylko techniki graficzne i na koniec mieliśmy mieć edukacje dla bezpieczeństwa..ale jej jakoś też nie było.I tak w sumie minął mi cały dzień.Mam w planach dzisiaj jeszcze skończyć wczorajszy film(już się ładuje),obejrzeć jeszcze jeden(już ostatni z mojej listy czterech filmów...cienko mi to poszło,ale dobrze,że przynajmniej obejrzę!) Daaawno nie było postów ze zdjęciami,które mi się straaasznie spodobały,tak więc dzisiaj (trochę z braku pasującej do postu mojej fotki) jedno z nich :) Już na wstępie zaproponuję Wam polubienie Żurnala na facebook'u,bo szczerze mówiąc większość pięknych fotografii w moich folderach pochodzi stamtąd (chociaż nie wiem jak z tą). Czarno biała fotografia to jest jednak to!A jak jeszcze dziewczyna ma na sobie kapelusz,które wprost ubóstwiam-nie może wyjść inaczej,niż moja 100% miłość.Na dodatek dziewczyna jest przepiękna,a całe zdjęcie jest uchwycone w całkowitym minimalizmie-co jest ogromnym plusem.I te ręce,z którymi zawsze jest problem na zdjęciach:"a co z rękoma? :o "^^Przy tym zdjęciu też mogę napomknąć na temat mojego nowego nagłówka.A więc-dzisiaj na grafice pan dał nam kolejne zadanie,jakim jest KOLAŻ.Bardzo dobrze się składa,bo kolaże to coś co zawsze lubiłam(nie te fotograficzne,bo ich nie znoszę,chociaż dzisiaj nasz nauczyciel mówił,że to mylne pojęcie i sklejka nawet kilku tysięcy zdjęć jest po prostu sklejką kilku tysięcy zdjęć,a nie kolażem ^^),a od kilku tygodni chcę stworzyć coś o wiele lepszego niż dotychczas i czekam tylko na troszkę więcej motywacji.Żeby ten mój kolaż nie był wrzucony w szufladę postanowiłam zrobić go i dać go na nagłówek.Jeszcze długa droga przede mną,ale obiecuję,że nie dam tutaj niczego co mi się nie będzie podobać.Szczerze mówiąc to całkowite szaleństwo,które zawitało teraz na moim blogu ZNIKNIE,chociaż na jakiś czas.Trochę mnie męczy już mnóstwo kolorów i zdjęć na marginesach,kolorowych tematów itp.Więc będzie inaczej,tego możecie się spodziewać.To zdjęcie(jako jedno z wielu),które widnieje w tym poście znajdzie się niewątpliwie na nagłówku i będzie pięknie <3 Projekty/kolaże na grafikę muszę zrobić już na wtorek..zobaczymy jak wyjdzie.Jak nam Pan powiedział,że będziemy robić taką pracę w głowie miałam już wizję napaćkania niesamowitej ilości zdjęć,wycinków i napisów,bo nie ukrywam,że mi się to niewiarygodnie podoba..ale oczywiście to szkoła plastyczna-muszę się oduczyć myślenia,że wszystko jest piękne,łatwe i przyjemne.Nasz kolaż będziemy robić w linorycie(który swoją drogą lubię),więc nie może być elementów za dużo i oczywiście nie mogą być za trudne...no ale i tak mi się podoba,bardzo mi się podoba :) Po raz tysięczny podkreślę,że uwielbiam moją szkołę i nigdy nie poszłabym do innej(szczerze mówiąc nawet na taką Wrocławską..gdyby to było realne,to mieszkałabym w moim wspaniałym mieście i co rano przyjeżdżała do Gronowa na kilka godzin nauki^^).Jak tak czasem rozmawiam z koleżankami,to one serio nie lubią szkoły..a ja uwielbiam,uwielbiam i nie jestem jedyna.I jest pięknie.Serio jestem super szczęściarą,że tutaj jestem.Pozdrawiam i polecam wszystkim :)
Buziaki:*

poniedziałek, 11 listopada 2013

Madeleine

Hejka!:) Ja dopiero wstałam,nie wierzę,że w ten weekend Karolina potrafi spać dłużej niż do dziesiątej i z tego powodu pięknie się wysypiać.Hohohohoho,pięknie:) Wczoraj miałam w planach obejrzeć cztery klasyki kina,bo z tymi filmami od lat mam niewyobrażalnie duży problem-nigdy nie mogę się zmotywować,żeby nadrobić.OK,już znalazłam na kinomaniaku,zaczęłam włączać i okazało się,że każdy trwa ponad trzy godziny,zaznaczę,że ja wpadłam na pomysł nocnego maratonu o dwudziestej.No i oczywiście oglądać zaczęłam jakoś przed dwudziestą drugą,bo musiałam jeszcze pomóc wybrać koledze zdjęcia(będzie miał pięękną filmową ścianę,trzymam kciuki,żeby mu super wyszło!).Niestety obejrzałam tylko jeden,ale na tyle fenomenalny,że więcej obejrzeć bym nie mogła.Może dzisiaj uda mi się obejrzeć chociaż dwa?Zobaczymy:) Dzięki filmom mój szalik rośnie z zadziwiającą prędkością! Już niedługo go skończę.Wczoraj gdy robiłam go trzy godziny,to umierałam z bólu ręki,a o dłoni to już nie wspomnę,ale wychodzi bardzo ładny,więc warto czasem pocierpieć.:) Dzisiaj dodaję zdjęcia Magdy,kiedyś mogliście już ją widzieć w sesji warsztatowej,której nienawidzę do tego momentu,no ale Magda napisała do mnie drugi raz,więc postanowiłam zaryzykować.Nie wyszło najgorzej.Ostatnie zdjęcie jest moim faworytem i wylądowało nawet na tapecie,a tam lądują tylko najlepsze^^.Co o nich myślicie? :) Wybierając zdjęcia nie miałam od razu wizji wrzucenia tutaj samych czarno-białych,no ale jak widać-najwidoczniej te podobały mi się najbardziej. I jeszcze ostatnia ważna wiadomość-wczoraj naszkicowałam sobie moją kopię obrazu..wyszło genialnie,jak na moje możliwości i aż mi smutno,że muszę to zamalowywać farbą^^Boję się,że zniszczę,bo mamy malować olejnymi,kiedy w ogóle nas tego nie uczyli w szkole..bo w podstawie programowej dla szkół plastycznych jest tylko i wyłącznie nauka akrylami...a farby olejne,to jakiś kosmos!Serio.Muszę zacząć od najjaśniejszych,później nakładać ciemniejsze i stopniowo tonować i coś tam i coś tam..jak wczoraj mi to pisał kolega,to myślałam,że się popłaczę nad swoim losem^^ No ale będzie pięknie i tak <3
Jakie plany na wolny poniedziałek?Uczestniczyliście w marszu miejskim? :) buziaki :*

niedziela, 10 listopada 2013

Magda

Heeeeeej!Ale jestem zmęczona,wczoraj wstałam jakoś po dwunastej i od razu zabrałam się za moją pracownię,nie uwierzycie,ale zabrało mi to prawie cały dzień,a efektów wstrząsających na razie nie ma.Pierwsze co zrobiłam,to wyniosłam kilka mebli,później znalazłam(długo poszukiwany)plakat PULP FICTION,oczywiście już zawisł na ścianie....kiedy już cokolwiek było ogarnięte wzięłam się za malowanie pracy,która powinna być skończona już..miesiąc temu.No i w aktualnym czasie to pomieszczenie wygląda,jakby przeszło w nim tornado.Na serio zaczęłam się dziwić,jak w szkole wystarcza mi jedynie malutki stołeczek na farby,wodę,paletę i pędzle^^.Z efektu jestem zadowolona...lecz jedynie na swoje możliwości,ogólnie to nigdy w życiu bym się nim nie zachwyciła.Jednak zauważam postępy,a o to mi w szczególności chodzi;) Później po prośbie kolegi poszłam na jego koncert robić zdjęcia,ale żeby nie było tak miło,on był jedynie częścią wieczornego koncertowania chłopaków i niestety jego występ przeciągnął się o dwie godziny.Rozumiecie mój ból spowodowany siedzeniem i słuchaniem rapu?^^Może i nawet mogło być miło,gdyby nie fakt,że nagłośnienie było jednym wielkim żartem....no ale co się później okazało?Że pannie Karolinie lampa błyskowa bezprzewodowa się zepsuła/wyładowały baterie/cokolwiek ,a chwilę przed koncertem kolegi zostało całkowite minimum światła.Podsumowując:nie zrobiłam zdjęć,wróciłam zmęczona,kiedy to mogłam robić super prace lub oglądać film,nie rozumiesz życia,muszę pogadać z moją lampą głupią i ..napisałabym tutaj motto wczorajszego dnia,ale rap zostawię w swojej głowie,to milutki,fioletowy blog jednak^^.Mimo wszystko było fajnie,bo przed koncertem poszłam na pyyyszną zapiekankę i piękny spacer ;) Plusy w minusach zaaaawsze są!:)

A dzisiaj zdjęcia Magdaleny pięknej i dzielnej :)Pamiętacie zimowe zdjęcia z czarnym krzesłem i modelką?Oho,po raz kolejny ta sama dziewczyna stanęła przed moim obiektywem :) Na tych zdjęciach to wygląda pięknie,ale nie wiecie nawet ile ta dziewczyna wycierpiała ze mną przez godzinę.Skocz tu,stań tam,połóż się,wstań,a jednak nie,a coś tam a coś tam :) Dodaję całkowite minimum,ale gdzieś jeszcze pewnie będę spamować nimi..bo na razie nie przerobiłam wszystkich :) Mam nadzieję,że Wam się spodobają -bo mi podobają się bardzo! Jak już wspominałam-mój analog polubił Magdę bardzo bardzo..bo ani razu nie marudził,a dwa rozmazane zdjęcia są oczywiście jak najbardziej zamierzone-i zaliczają się do takich jednych z moich ulubionych :)
(trzy z nic znalazły się na maxmodels..muszę trochę nadrobić moje konto..ale nie lubię tej strony.Jest fajna,ale jest tam tam mnóstwo genialnych modelek,że płakać się chce.A piękne dziewczyny,które serio powinny tam być wstydzą się zakładać konto i o!:(  ) ale będę walczyć i aktualizować jak najczęściej :)
Nie wierzę,jak blogspot zaczął ostatnio psuć jakość zdjęć..chyba dopiero zaczął,przynajmniej wcześniej ja tego nie zauważałam.No nic,jakby ktoś chciał,to u mnie na komputerze są piękne-zapraszam ;)A tymczasem ja zmykam na zdjęcia,jestem ciekawa,czy dzisiaj uda mi się zrobić coś analogiem,bo ostatnio znów zaczął marudzić :(

piątek, 8 listopada 2013

And I think you're really mean

Hej hej hej:) Co tam u Was? Nie wiem,czy wiecie,ale zaczął mi się właśnie weekend,w którym mam ambitny plan nadrobienia całkowicie wszystkich prac na malarstwo i rysunek.WSZYSTKICH!Planuję to już od kilku tygodniu,ale teraz musi się udać...chociaż nie wiem,czy w niedzielę nie wybiorę się do Gdańska,a w sobotę robię zdjęcia na koncercie..ale spokojnie spokojnie.Ja nie dam rady?JA!?Dzisiaj w szkole czułam się wybitnie mądra językowo.Nie dość,że jako jedna z nielicznych dostałam czwórkę z pracy klasowej z angielskiego,to jeszcze trafiła mi się piątka z niemieckiego! ;) A aktualnie jem najlepsze na świecie musli czekoladowe z lidla...jadłam je dzisiaj na śniadanie i gdyby nie historia sztuki na dwóch pierwszych lekcjach to w życiu bym się nie pokusiła o to,żeby stać od stołu szybciej niż to konieczne i pójść na autobus.Nooo.i tak sobie żyję dzisiaj cudownie :) Postaram się wieczorkiem,kiedy to (miejmy nadzieję!) będę już przynajmniej po pierwszym skończonym rysunku,ogarnąć niepublikowane zdjęcia i zapisać je w postach...żeby coś się w końcu zaczęło dziać na tym blogu,bo coś cienko ostatnio mi idzie ;) No i z racji tego,że od jakiegoś czasu mam nową kartę pamięci w telefonie,to pewnie często będą zdjęcia z niego..jak już mogliście zauważyć :)
Ale mi dzisiaj dobrze!! <3 Buziaki :*

wtorek, 5 listopada 2013

Aniela

Hejka :) Dzisiaj miałam dość fajny dzień,chociaż po powrocie ze szkoły trochę mi przeszło.Chyba każdemu zepsułby się humor,gdyby po raz trzeci został skrytykowany,kiedy wcześniej był jedynie chwalonym. AAAAAAAAHHHHH,nie wiem co się dzieje,bo ja widzę jedynie postępy!Sama dla siebie widzę,że jest coraz lepiej..ale jednak chyba nie do końca :/ To,że wyrosłam z siadania z modelką po turecku i nie wymuszam już uśmiechu,który nie zawsze był super szczery,to chyba jedynie dobrze! Nie mam zamiaru do końca życia stać w jednym miejscu i jak komuś się nie podoba-to ja już walę na to. Coraz więcej ludzi pisze,dzwoni i chcą jednak wyjść ze mną na te pieprzone zdjęcia ..więc jednym może się nie podobać,może się nie podobać za każdym razem.Okładkę jedną już miałam ^^. Więc dzisiaj zostawiam Was ze zdjęciami Anieli,które są po prostu REWELACYJNE NASZYM ZDANIEM! I koniec,Wam też się nie muszą podobać...chociaż mam nadzieję,że jednak chociaż jedno serduszko szybciej zabije po obejrzeniu ich. Jeśli już mowa o serduszku..to wiecie co dzisiaj jest? 5listopada,co oznacza,że fioletowe serce ma już 2 lata! Niektórym podobno szybko zleciało i nie mogą uwierzyć,że już dwa lata..a jak dla mnie,to bardziej nierealne jest,że to dopiero dwa lata...ten blog jakbym miała całe życie :) Tyle się wydarzyło,tylko dzięki niemu zyskałam,może coś też straciłam(a nawet nie wiem,nie zastanawiałam się..coś tam pewnie tak.Czas na pewno ^^) no ale ogólnie bardzo pozytywnie!!!Dziękuję wszystkim super stałym czytelnikom,których tutaj kilku jest....No i wracając do zdjęć..to właśnie na tym blogu przechodziłam wielką metamorfozę,od zdjęć z telefonu do lustrzanki poprzez różne obiektywy i różne programy do przerabiania ! :) No to tyle,do widzenia :)
Trochę uśmiechu też jest,żeby nie było,że wyrosłam z niego całkowicie..poza tym w realu jeśli ktoś się obok mnie śmieje cały czas,to jest to jak najbardziej cudowne..żeby nie było,że jestem jakimś ponurakiem-to to w ogóle nie Karolina!! ^^
Buziaki :*

poniedziałek, 4 listopada 2013

Bolący ząb

Hejka! :) Moja życiowa motywacja wstawania w piątki rano ostatnio legła w gruzach,ponieważ zmienili nam plan(po raz tysięczny) i moja kochana historia sztuki wskoczyła na jakieś ostatnie dopiero godziny,co prawda-również w piątki.Na szczęście to był chwilowy żart!Plan znów uległ zmianie,a ja znów mam w piątek piękny poranek :) Dzisiaj w domu byłam przed osiemnastą,po mega długich zajęciach i zajściu na chwileczkę do sklepu po zeszyt.Dzisiaj na rysunku robiliśmy typowo halloweenowe prace.Za to właśnie uwielbiam moją szkołę,że nauczyciele nie trzymają się strasznie twardych reguł i trochę szaleją ^^.Mamy bliżej poznać i narysować ludzką czaszkę?To czemu nie dodać dyni(których w szkole jest dość dużo,bo był konkurs na najładniejszą!) i nie zrobić czarnego tła?O dziwno z tego wszystkiego najtrudniej było zrobić nie główny element,a warzywo!Dynia to strasznie niewdzięczny przedmiot do rysowania...i to nei tylko moje odczucie.Naprawdę dziwię się sobie,że uwielbiam tą szkołę i z uśmiechem na twarzy wracam do domu o tak późnych porach! Na całe szczęście nie miałam dzisiaj basenu,bo to to już by była w ogóle porażka ^^. W mojej ogromnej teczce zadomawia się coraz więcej prac.Wszystko byłoby pięknie,gdyby były SKOŃCZONE.A tak,to wszystko mnie odstrasza.Mam już zaległych prac rysunkowych:3,malarskich:2 i mnóstwo szkiców...tak to odkładam na każdy następny weekend,że na serio mi się nie chce.Może i bardziej by mi się chciało,gdybym miała już tą moją piękną pracownię,a na razie nie ma w domu pięknego,wysokiego,leworęcznego bruneta z brązowymi oczami-więc nie ma też pracowni ^^ Ale niedługo będzie.I brunet i pracownia...a na razie zostawiam Was ze zdjęciem takiego kawałka tej niby pracowni.Mam już piękną półeczkę na farby i jedną ścianę ozdobioną (minimalnie) zdjęciami Annie Leibovitz-niedługo będzie lepiej obiecuję! I mam piękne stare lustro,też dobrze ;) Jak Wasz poniedziałek? :)
Pomijając wszystko-paskudnie mnie boli ząb od tamtego tygodnia,oczywiście nie miałam czasu na pójście do dentysty,więc cierpię za swoje-idę dopiero w środę..ale nie wiem,czy do tego czasu nie przedawkuję przypadkiem leków przeciwbólowych..ah
Zdjęcie robione w trakcie gruntowania podkładu do malowania..taaak,wielkimi krokami zbliżam się do robienia kopii.Jeśli obraz wyjdzie mi równie dobrze,jak jego gruntowanie-to będzie idealnie^^.Buziaki:*

sobota, 2 listopada 2013

Angelika

Heeejka.Ależ mi się chce spać.Wczoraj kolega napisał mi żebym o północy oglądała film.Zdecydowałam się i na pewno nie  żałuję,bo film jest genialny!!Niestety przez to zostały mi tylko trzy godziny snu,bo później na ósmą szłam na zdjęcia z koleżanką.Strasznie zimno było,ale coś nam wyszło,oczywiście znów nie to czego oczekiwałyśmy,czyli zdjęcia taneczne..ale podobają nam się! :) Dodaję je dzisiaj i czekam na Waszą opinię.
Ogólnie to mam dla Was super historię^^ Myślałam,że w moim domu przeszukałam już całkowicie każdy pokój od A do Z.Znalazłam w nim mnóstwo rzeczy m.in. stare aparaty.Myślałam,że już więcej nic mi się nie uda znaleźć,ale jednak się myliłam.Wczoraj przyszła do nas rodzina i oglądaliśmy stare zdjęcia z albumów i doszłam do wniosku(po raz kolejny),że moja mama miała niesamowity gust modowy!!!!!!Strasznie żałowałam,że nie ma już tych rzeczy,ale jak wracałyśmy z cmentarza postanowiłam zaryzykować i spytać,czy może jednak co nie co się zachowało.Okazało się,że w piwnicy moja mama zostawiła caaaaaaaały wór swoich ubrań.Poszłam,zobaczyłam i okazało się,że podobało mi się totalnie wszystko.Wróciłam do domu z torbami,jakbym wracała z bardzo udanych zakupów w lumpeksie.I tak oto jestem posiadaczką między innymi dwóch jeansowych koszul i wielu innych rzeczy:) Tak właśnie cudownie czuje się dzisiaj autorka fioletowego serca.Pozdrawiam :)
Uciekam robić szalik na drutach,zima się zbliża :)Buziaki :*