poniedziałek, 15 grudnia 2014

Grobowiec w ciszy

Hejka!:) Właśnie wróciłam do domu z Gdańska i piję pomarańczowy sok, na który miałam ochotę już kilka godzin. Pycha pycha pycha! Miałam dzisiaj troszkę ( czyt. bardzo dużo!) czasu czekając w kolejkach dlaczego skończyłam czytać książkę, która dosłownie męczyła mnie już od dość długiego czasu. Skończyłam- jestem wolna!
A o czym mowa? O Grobowcu w ciszy - książka autorki jednej z moich ulubionych książek: Kobiety na plaży ! myślałam, że jeżeli ktoś pisze takie wspaniałe kryminały.. w sumie zaczyna od tak wspaniałego debiutu, to wszystkie kolejne będą jeszcze lepsze, a przynajmniej na tym samym poziomie. Nie wiem co się stało, może to moja wina, ale nie zaiskrzyło:< W książkę nie wciągnęłam się ani na jednej stronie, ale nie chciałam jej odkładać, bo wierzyłam w nią do końca! Rozczarowanie 100%, ale oczywiście jak to ja- jeżeli kiedykolwiek Tove Alsterdal napisze kryminał, to ja z ochotą go przeczytam i nie przewiduję już opcji rozczarowania się ;D
Książka opowiada o kobiecie, która dowiaduje się, że stary dom jej mamy chce ktoś kupić za niesamowicie wysoką cenę. Kiedy jedzie dowiedzieć się co to za miejsce i czemu jest tyle warte nagle dzieją się dziwne rzeczy. Czyż nie zapowiada się wspaniale? Mam nadzieję, że to tylko mi nie przypadła do gusty, że jeżeli ktokolwiek z Was po nią sięgnie, to będzie zachwycony! NAPISZCIE MI WTEDY O TYM ;D
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Akurat :)
+ super, że obydwie książki są wydane w takim samym stylu! :)
Sok mi się skończył. Uciekam. Buziaczki :*

2 komentarze:

  1. nie znam, aczkolwiek wczoraj dostałam "Wołanie kukułki" - też kryminał i też mam wysokie oczekiwania (w końcu to J.K. Rowling tylko pod innym pseudonimem ^^), ale póki co jestem zachwycona (choć przeczytałam tylko jakieś 80 stron, bo "Metro 2033" jest przeczytane już w połowie i w związku z tym ma pierwszeństwo). Ale chyba z książkami to jak z filmami - lepiej się nie nastawiać na nic :)
    opis "Grobowca..." za to brzmi trochę jak z jednego opowiadania Grahama Mastertona (nie przytoczę tytułu, bo nie pamiętam, zresztą nie warto, bo książka tragiczna) i to już chyba jest powód, dla którego bym nie sięgnęła, nawet gdybym gdzieś książkę wypatrzyła...
    a sok pomarańczowy jest dobry tylko ze świeżych pomarańczy! :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, nawet nie wiedziałam, że autorka Harrego Pottera coś napisała :O
      CHCĘ TOO! :D

      Usuń