środa, 26 lutego 2014

Remontowa Patrycja

Hejka! :) Dzisiaj w końcu(!) udało mi się obejrzeć film, który czekał na mojej liście już bardzo długo. Mianowicie- Rzecz o mych smutnych dziwkach. Nie rozczarowałam się, a wręcz przeciwnie. To piękny film o starości, przemijaniu i miłości! Naprawdę jestem pod dużym wrażeniem- zbliża się weekend, więc jak ktoś będzie miał wolną chwilkę, to zapraszam :) Ale ostrzegam- to bardzo spokojny, piękny film zmuszający do przemyśleń. Można się wynudzić, ale i nazachwycać ^^.Piję właśnie jednodniowy sok marchewkowy i zastanawiam się jak mogą istnieć ludzie, ktorzy nie lubia warzyw, albo ( tym gorzej! ) owoców. Przecież to najlepsze co może istnieć na świecie! Uwielbiam poznawać nowe, egzotyczne owoce <3 I wiecie co? Jestem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem! Tak pięknie mi się wszystko układa w życiu, a w szkole idzie mi coraz lepiej, chociaż czasami wątpię, a na początku roku było bardzo ciężko to teraz widzę rezultaty i moje serce skacze w górę, gdy widzę te wszystkie postępy :) Poza tym mam takich wspaniałych ludzi wokół siebie. Ludzi, którzy nawet jeśli mieszkają na drugim końcu Polski są jakby obok mnie <3 To bardzo miłe uczucie :) Mój remont idzie ku końcowi, jeszcze trochę pracy zostało... ale to są już bardziej przyziemne rzeczy- jak wybieranie drzwi, czy lamp.... nie wiem czy wyjdą z tego jeszcze jakieś foty, ale wczoraj wieczorkiem zapozowała mi Patrycja, która tutaj jest dość często, no ale w sumie nie ma innej opcji, bo to właśnie  ta dziewczyna najbardziej chyba przeżywa ze mną wszystkie moje dziwne etapy fotograficzne ^^ Zdjęcia mi się w sumie podobaja, ale coś wczoraj nie byłam za dobrze zmotywowana do focenia, ale i tak bardzo bardzo kocham! I wiecie jakie mam ostatnio marzenie?Chciałabym już zacząć chodzić na boso po moim domu!! :p Zdjęcia zostawiam dla Was i idę słuchać muzyki <3 AAAAA, w ogóle zapomniałam się pochwalić. Po opublikowaniu mojej recenzji ostatniej książki sam autor Charlotte Bronte i jej siostry śpiące zainteresował się moim blogiem i nawet udostępnił link do fioletowego serce. To strasznie miłe, dziękuję ;D
buziaki :*

wtorek, 25 lutego 2014

Od Pauliny

Hejka! :) Dzisiaj nie poszłam do szkoły, ponieważ ludzie z mojej klasy właśnie siedzą w kinie na filmie, który już widziałam- tak więc mam dzisiaj wolne od szkoły, ale to nie znaczy, że wolne całkowicie. Mam mnóstwo rzeczy zaległych, które są mi niezbędnie potrzebne do życia w tym tygodniu. Oczywiście mowa o malarstwie, rysunku itp. Dlatego, chociaż było mi niesamowicie ciężko, wstałam przed ósmą i mam super długi dzień :) Od kilku dni jestem zakochana w nowej odsłonie Rojka. Muszę przyznać, że o wiele bardziej przekonuje mnie On sam, niż Myslovitz bez niego. Chociaż to zawsze teksty zespołu były niesamowite i pewnie nadal takie zostały.... ale z innym głosem, to już jest inny zespół i aż tak mnie do niego nie ciągnie. Natomiast Rojek to moja miłość do końca. Już z utęsknieniem czekam na wiosnę i jego nową płytę. Wierzę, że to będze bardzo dobre! <3 
W notce mam dla Was, w końcu, zdjęcia od Pauliny. Tym razem nie miały być ładne/ piękne. Miały być dziwne i zajebiste^^ Moim zdaniem takie wyszły, więc jestem mega zadowolona :) Oceńcie sami:
buziaki :*

poniedziałek, 24 lutego 2014

szkolnie

Hejka :) Dzisiaj równie pięknie, jak wczoraj- mam nadzieję, że u Was też. Myślałam, że całkowicie nie przeżyję tego dnia... no może pomijając matematykę, bo Karolina postanowiła w końcu wziąć się za siebie i bardzo, ale to bardzo przykładać się do tego przedmiotu. Tak więc do szkoły poszłam dzisiaj przygotowana jedynie na ten przedmiot! No może jeszcze na mój ukochany polski, bo przeczytałam lekturę ;) Drżałam na samą myśl o artystcznych przedmiotach, ale okazało się, że nie było tak źle. Praca z malarstwa zaliczona, ppik przełożone na za tydzień, co prawda dwa razy więcej, ale to jednak nie jedynka :) Tymczasem uciekam na spacer i zostawiam Was ze zdjęciem z dzisiaj z moimi super przyjaciółmi ^^
buziaki :*

niedziela, 23 lutego 2014

Remontowa Karolina

Hejka :) Cały dzień staram się jakoś uporządkować swój pokój, ale idzie mi to strasznie opornie! Nienawidzę tego robić i już. Mam jeszcze do skończenia obraz i kilka innych rzeczy, ale tego też mi się nie chce robić- to straszne^^. Jak Wam mija niedziela? U Was też taka piękna wiosenna pogoda?
Ostatnio z dziewczyną z mojej szkoły( zajebistą!) śmiałyśmy się, że pewnie we dwie zostaniemy kiedyś najsłynniejszymi autoportrecistkami, bo przecież praktyka czyni mistrza, a my uwielbiamy fotografować same siebie. Może coś w tym jest? Muszę przynać, że współpracuje mi się najlepiej ze samą sobą. Mam nieograniczony czas i nieograniczone możliwości- w pewnym sensie. Przynajmniej nie usłyszę:" nie, tego nie zrobię, to jest bezsensu!". Jedynym problemem jest brak pilotu do samowyzwalacza, to na serio przydatne urządzenie! Nie chodzi nawet o to, że nie chce wydawać na nie kasy- po prostu mój model sony alfa 350, nie ma takiej możliwości, więc dzisiaj mogę powiedzieć, że chociaż kocham moją Zośkę, to bardzo serdecznie jej nikomu nie polecam. To bardzo stary model i mega ciężko kupić do niego cokolwiek, jeżeli oczywiście cokolwiek można. Eh, już troszkę marzę o jakimś nowym fantastycznym sprzęcie, ale to jeszcze dalekie marzenia. Na razie w pełnej zgodzie żyje z moim 350. Niedługo będę miała kolejną część i na pewno znów będę bardzo zadowolona. Jeśli już mowa o aparatach, to naprawdę nie polecam kupowania sprzętu sony. Nie chodzi tutaj broń boże o jakość- są super, ale chodzi o cenę dokupowanych elementów. Samo body i kit może i nawet zachęca( mnie zachęciło), ale teraz tylko cierpię. Prosty przykład: za moją przejściówkę do analoga musiałam wydać 100zł, więc wcale nie tak mało, chociaż patrząc na to, że mam dodatkowych 5 obiektywów, to i tak jest niesamowicie... ale do canona przejściówka kosztuje już jedynie 20zł. Jestem przekonana, że body i kit Wam nie wystarczą, więc czasami warto wydać więcej na lepszy sprzęd, aby później zwracało się przy dokupowanych elementach- to taka lekcja na błedach z fioletowego serca :) Mi tego nikt nie wyjaśnił, gdy trzy lata temu kupowałam sobie sprzęt, a pewnie postąpiłabym inaczej. Chociaż kto wie, niskie ceny ogłupiają ludzi ;) Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami i zmykam :) Ja je jakoś bardzo bardzo bardzo polubiłam, mam nadzieję, że Wy też ;)
Buziaki :*

sobota, 22 lutego 2014

Magda remontowo

Hejka :) Jak mija Wam sobota? Mi niestety zdecywanie za szybko. To pewnie dlatego, że wstałam po dziesiątej i od razu pojechałam na pobieranie krwi ( zertresowałam się już na wejściu, kiedy zobaczyłam na kogo trafiłam. Było najgorzej, ale powinnam chyba po każdej wizycie w laboratorium pisać opowiadania!) Jestem z siebie baaardzo dumna, bo już mam połowę obrazu, który jest na poniedziałek.Temat- drzewo. Była dzisiaj tak niesamowicie piękna pogoda, że postanowiłam wybrać się na spacer po moim osiedlu w celu zebrania materiału i inspiracji właśnie na tej obraz, chyba nie będzie tak źle :) Jednak jeśli chodzi o inspiracje, to czerpię ich najwięcej w moim domu, dzisiaj odkryłam kolejne miejsce. Remont już niesamowicie mnie męczy, ale w takich momentach wybaczam! Tak więc dzisiaj obiecane zdjęcia Magdy, ale jestem zła, bo nie podobają mi się one na blogu. Muszę wymyślić jakiś inny sposób na publikowanie tutaj zdjęć, bo mi się szalenie nie podoba autualny!! Macie może pomysł? Będę wdzięczna za podpowiedzi ;) No ale zostawiam Was z troszkę inną wersją fotek. Ja jestem dość zadowolona, chociaż przydałoby mi się jeszcze jakieś 10minut.... ale prawdopodobnie miejsce nie będzie zmarnowane, bo ktoś tam się jeszcze pojawi ;) Uciekam oglądać film. Buziaki :*



piątek, 21 lutego 2014

Charlotte Bronte i jej siostry śpiące

Hej hej hej! :) Kupiłam sobie dzisiaj niesamowicie dobrą wiśniowo-bananową herbatkę, którą właśnie piję. Nie dość, że rewelacyjnie smakuje, to jeszcze wypełniło całą moją kuchnię pięknym zapachem. Niestety, w moim domu króluje remont i coś mi nie działa prąd w pracowni, dlatego siedzę sobie od wczoraj w kuchni. Niestety, bo cały czas coś jem ^^ Dzisiejszy piątek to paskudny dzień. Zaczynając od pogody, a kończąc na moim bolącym brzuchu! Dzisiaj jednak nie o tym. W KOŃCU zmotywowałam się do przeczytania ostatnich stu stron książki Charlotte Bronte i jej siostry śpiące. Doskonale wiecie, że zakochałam się w tej autorce i mogłabym czytać ja na okrągło. Tym razem padło jednak na analizę skomplikowanej sytuacji- kto napisał WICHROWE WZGÓRZA? (A propo- od kilku dni mam je w domu, są tak pięknie wydaje, mają rewelacyjną fioletową okładę i marzę, żeby już je czytać... ale jeszcze zostało mi kilka stron Vilette  ).Te sześćset stron to jedna wielka skarbnica wiedzy! Niesamowicie podziwiam Eryka Ostrowskiego za taką wiedzę na temat Charlotte, za taką pasję. Pierwsze czterysta stron pochłonęłam w dwa dni, jeszcze w Lublinie. Tak bardzo byłam ciekawa każdej kolejnej strony, każdego kolejnego zdania. Autorka Jane Eyre to szalenie złożona osoba. Ona, jej dwie siostry i ukochany brat są owiani tak wielką tajemnicą, że prawdopodobnie nigdy na 100% nie będziemy pewni niczego.Książka zawiera wiele fragmentów  powieści porównywanych z życiem pisarki, tak wiele listów do przyjaciół oraz niesamowicie dużą ilość akwareli, rysunków, szkiców i fotografi, że czyta się to bajecznie! Graficzna część to zdecydowanie jeden z większych plusów. Te wszystkie pytania bez odpowiedzi! Niestety ostatnie dwieście stron czytało mi się już bardzo ciężko. Może to przez zmianę trybu życia? Zaczęłam ją czytać w ferie, w innym mieście. Skończyłam w domu mając nawał prac związanych z moimi przedmiotami artystycznymi. Nie wiem, ale wiem jedno- Charlotte bronte i jej siostry śpiące to naprawdę niesamowita książka! Mam zamiar przeczytać ją jeszcze raz, gdy na swoim koncie będę miała już wszystkie jej książki( jej i jej sióstr lub tylko jej?- zachęcam do odpowiedzenia sobie na to pytanie. Jak zwykle-książkę mogę wysłać i pożyczyć!). Wydaje mi się, że wtedy moje odczucia będa jeszcze silniejsze, będę mogła na własnym przykładzie zrozumieć jeszcze więcej. Jednakże już teraz inaczej będę czytała kolejne powieści Bronte. Znając lepiej historię ich autorów. Tak bardzo się cieszę, że całkowicie przypadkiem udało mi się poznać tak świetną książki Bronte!!Naprawdę polecam wszystkim. Teraz mam jedynie nadzieje, że te znienawidzone przez wszystkich Wichrowe wzgórza również mnie zachwycą. Są w nowej, bardziej męskiej(podobno) wersji, więc w poniedziałek mam nadzieję, że jadąc do szkoły będzie mi towarzyszyć w autobusie ;)
Uciekam obejrzeć sobie jakiś film... a później może uda mi się zacząc malować prace na poniedziałek.
Buziaki :*

czwartek, 20 lutego 2014

Facet (nie) potrzebny od zaraz

Hejka!:) Właśnie wróciłam z kina, aż postanowiłam napisać cały post o tym filmie, tak bardzo się w nim zakochałam! Wczoraj kiedy zobaczyłam na filmwebie jego ocenę- 4.9, to troszkę się przestraszyłam, ale aż tak nie ulegam gwiazdkom, więc dzisiaj do kina poszłam z uśmiechem na twarzy. Było nas cztery osoby, do końca zostałam tylko z koleżanką, to nie brzmi dobrze, ale ja tak bardzo uwielbiam ten film, że może jednak kogoś do niego przekonam. Po pierwsze ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA, moje kochane The Dumplings usłyszane na dużym ekranie to naprawdę wielkie zaskoczenie, ale ich piosenki wpasowały się idealnie! Tak jak wszystkie.Powoli szukam i odkrywam wszystkie, których słuchałam jeszcze godzinkę temu i automatycznie dodaję je do swojej ulubionej playlisty. Wybór piosenki Mikromusic- Takiego chłopaka jako piosenki promującej, to moim zdaniem strzał w dziesiątkę, chociaż wolę jej słuchać w oryginale, niż w wykonaniu Joanny Kulig.Mogłabym teraz pisać o wszystkich piosenkach pokolei tańcząc właśnie w mojej kuchni do piosenki Podaj mi rękę swą , ale o muzyce już koniec. Drugą rzeczą były genialne kadry. Jeśli zaczynam o tym mówić od razu przychodzi mi na myśl Xarier Dolan, jego wszystkie sceny są piękne, ale za bardzo mnie przytłaczają, są za bardzo dopracowane-mówiłam o tym już milion razy. Weronika Migoń jednak robi wszystko tak pięknie, kolorowo i bajecznie wakacyjnie, że można się tylko cieszyć. Bardzo mi się podobały grafiki na budynkach przedstawiające każdego faceta pokolei. Przeczytałam dwie recenzje na temat Faceta... i w każdej chociaż dziesięć razy było użyte słowo HIPSTERSKI. Nie ma co ukrywać, taki był i chociaż bardzo nieznoszę tego słowa muszę to przyznać. Minusem tego filmu był całkowity brak jakiegokolwiek zakończenia. Kiedy nagle obrzydliwa para (przepraszam za określenie, ale nienawidzę par w kinie-a ta była idealnym przykładem!) zerwała się z miejsc sprawdziłam która jest godzina. Okazało się, że zostało już tylko dziesięć minut, a ja na tym filmie spędziłabym jeszcze przynajmniej z godzinę. Nic się w sumie nie stało, szukam jakiś plusów w tej sytuacji, może fajnie, że tak się urwało? Genialni aktórzy, którzy grali byłych Zosi mieli sceny, w których mówili po trzy zdania i już- ot cały ich wkład w film. To trzeba zobaczyć! Nie zrażajcie się do tego, że to komedia romantyczna- moim zdaniem wcale taka nie była, a jeśli nawet to całkowicie odbiegająca od schematów :) Ktoś juz widział? Ktoś chce się wybrać?:)
buziaki :*

środa, 19 lutego 2014

backstage

Hejka! :) Każdy szanujący się fotograf przed opublikowaniem swoich zdjęć dodaje jakąś zachętkę w postaci zdjęć z backstage'u. Ja się szanuję, bardzi się szanuję, więc i takowe zdjęcia dwa pozwalam sobie wstawić. Nie są dobre, są bardzo złe... ale jak bardzo jestem zakochana w tych kilku kadrach, które udało mi się dzisiaj zrobić podczas dziesięcio minutowej sesji zdjęciowej! Za kilka dni( a może nawet już jutro) pojawią się i tutaj. Dzięki mojej najwspanialszej, najkochanszej i najcudowniejszej Annie jestem przez kilka dni posiadaczką pożyczonego kabelka do aparatu, który jakimś niesamowicie magicznym sposobem pasuje do mojego sprzętu. Tak więc czeka mnie weekend z przerabianiem i wysyłaniem fotek. Taka mała rzecz, a jednak umie tak bardzo ucieszyć :) Oglądałam dzisiaj film KAPITAN PHILLIPS- niesamowicie rewelacyjny film, polecam każdemu kto ma w swoim grafiku puste dwie godzinki, bo naprawdę warto! Cały seans siedziałam jak zaczarowana! Moje konto na filmwebie ostatnio zdobywa jedynie ósemki, dziewiątki i dziesiątki oraz mnóstwo serduszek. Bardzo fajnie, że trafiam akurat na takie dobre filmy. Chociaż w ostatnią niedzielę, jak byłam w kinie na WIELKIE PIĘKNO poczułam ogromne rozczarowanie. To nie chodzi o to, że czekałam na ten film miesiącami, że obejrzałam zwiastun i pokochałam ten film. Szczerze mówiąc nie wiedziałam o filmie nic oprócz tego, że na okładce jest mężczyzna w czerwonej marynarce. Uwierzcie, to były jedne z moich najgorszych godzin w kinie w całym moim życiu. Najpierw było genialne, świetna muzyka, dużo szaleństwa, ale później było coraz gorzej. eh, oby jak najmniej takich filmów! ;) Tymczasem uciekam spać, bo jutro na 8 do szkoły, ale później znów do kina, na polską komedie- zabijcie, ale jestem przekonana, że mi się spodoba. Ja już po prostu chyba mam słabość do polskiej twórczości. Do muzyki, do filmów, do książek(do książek? O tym chyba muszę podyskutować sama ze sobą, nie wiem, czy aż tak lubię polskie książki, a Wy lubicie?). Muszą być takie osoby w naszym kraju, nie przeszkadza mi, że jestem jedną z nich. ;)
buziaki :*

wtorek, 18 lutego 2014

Forever more

Hejka :) Od dzisiaj w moim domu zapanował chaos spowodowany remontem. Tak lubię, wtedy nie muszę czuć się winna za moje wrodzone lenistrwo do sprzątania. Na serio nienawidzę sprzątać, czuję się później tak strasznie obco w  moim pokoju. Kupowanie mebli w jednym, znanym wszystkim sklepie było całkowitym błędem. Kiedyś jak jeszcze nie było żadnych rewelacji w moim pokoju, to po każdym posprzątaniu wszystko wyglądało jak z katalogu! Teraz jak mam szalone ściany i sufit już nie jest tak źle, ale i tak nie lubię. No ale nie o tym. Dzisiaj czuję takie wielkie artystyczne upojenie, bo facet, który zajmuje się remontem w moim domu ustawił meble w mojej pracowni... zrobił to jakoś tak pięknie ( tylko dla mnie jest to piękne^^), że najpierw zrobiłam kilka próbnych fotek, a później usiadłam z karteczką w ręku i zaczęłam spisywać osoby, które znajdą się na tych fotkach. Mam już trzy osoby i mówię Wam-będzie pięknie! <3 Już bardzo, ale to bardzo dawno nie planowałam miejsc na foty, ostatni raz chyba w wakacje. Od jakiegoś czasu preferuję bardziej spontaniczne wyjścia-na razie jako tako mi to wychodzi, więc nie mam na co narzekać. Jeny, jak ja bardzo lubię robić zdjęcia! Co prawda nadal nie mam kabla, ale wierzę, że kiedyś się znajdzie! Jutro po szkole już pierwsze foty z Magdaleną, więc mam kolejną motywację do szukania tego beznadziejnie potrzebnego sprzętu! A jak tam u Was wtorek? :) Zostawiam Was z Kasią Stankiewicz, bo przeglądałam właśnie pulpik i tak mi to wpadło i oooo, piękne <3
buziaki :*

sobota, 15 lutego 2014

Because I'm happy

Hej! Wiecie co się stało? Mój kabel od apratu gdzieś przepadł, DOSŁOWNIE! Szukałam go dwie godziny bez przerwy i nigdzie go nie było! Mija trzeci dzień, a ja nadal nie mogę przegrać fot na komputer. No ale nic, mam nadzieje, że się jeszcze gdzieś znajdzie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak aparat jest ważny w moim życiu, nawet ja sobie nie zdawałam z tego sprawy. Jak jest i wszystko z nim w porządku, to aż tak tego nie zauważam, ale gdy NAGLE coś się posuje to jest katastrofa! Dla tego bloga to już w ogóle kataklizm, bo nie pojawiają się posty.. a miałam już kilka pomysłów na fajne notki, no ale jak mi się nadal będą podobać, to dodam jak kabelek łaskawie postanowi się odnaleźć! Wczoraj byłam na spektaklu Śmiertelnie poważne uczucie, bardzo, bardzo polecam. Mega się naśmiałam, a poza tym zobaczenie Darii Widawskiej, to spełnienie marzenia z dzieciństwa ;) Więc piątkowy walentynkowy wieczór jak najbardziej udany! A Wasz? Mam nadzieję, że również :) No to uciekam, postaram się na jutro przejrzeć dysk i może jakoś bez aparatu też dam radę... to śmieszne, przecież ostatnio narzekałam, że z aparatu nie ma tu zdjęć w ogóle. I nagle jak nie mogę ich dodawać, to tak bardzo chcę. eh, życie jest dziwne ^^
Obrazek z porysunków, serdecznie polecam polubić ich stronę na fb! Są rewelacyjni <3 A co do facebooka, to wczoraj nie mogłam jakoś zasnąć i w końcu zmobilizowałam się do usunięcia praktycznie wszystkich znajomch. Została mi całkowita garstka perełek, z którymi serio rozmawiam lub wstawiają coś fajnego na tablicę i mnie nie wkurzają swoimi zdjęciami czy głupkowatymi postami. Tak więc-jeśli znaleźliście się w magicznej siedemdziesiątce Karoliny, to możecie być z siebie dumni ^^ Mam ambitny plan jeszcze odlajkować połowę dziwnacznych stron, ale to przedsięwzięcie na więcej niż jeden wieczór;)
Buziaki :*

wtorek, 11 lutego 2014

Walentynki?

Hej! :) Postanowiłam dzisiaj dodać taki walentynkowy post, bo czternastego lutego pewnie na każdym blogu pojawią się serduszka, a zapewne na większości tych stron będą to jakieś złamane serca i cała notka o tym jak to bardzo nienawidzi się tego dnia. Widzę co już teraz dzieje się na mojej tablicy na facebook'u, czy pośród rozmów ze znajomymi. Całkowicie nie rozumiem fenomenu ANTY walentynkowego. To jakaś super moda na nielubienie dnia zakochanych. Od dziecka uwielbiałam chodzić do sklepów, gdzie wszystko było czerwone i tandetne. Zawsze dostawałam od taty jakąś zabawną kartkę i w klasie również zawsze coś się działo. Później w gimnazjum była poczta walentynkowa i zawsze miło było dostać jakikolwiek liścik, serduszko, czekoladkę, lizaka, czy cokolwiek innego. Mi osobiście zawsze też było bardzo fajnie trzynastego lub jeszcze wcześniej wybrać się do sklepu i wybrać coś całkowicie serduszkowatego. Nie mówię tego dlatego, że od siedemnastu lat jestem rok w rok w kimś zakochana i każdy dzień zakochanych obchodzę z przypuszczalnym facetem do końca życia. Jeśli ktoś serio tak strasznie nie lubi tego dnia, to po co aż tak przeżywać? To właśnie takie osoby przecież bardziej się interesują tym jednym dniem lutego niż ci, którzy powinni ten dzień świętować. Ja zawsze jak głupia cieszę się, kiedy na mieście pojawiają się już straganiki z tymi ogromnymi, niezbyt dobrymi lizakami w kształcie serduszek, z napisami i love you. Czy co roku już w każdym kinie będą maratony z horrorami, aby pokazać, że miłości nie ma? Pamiętam jak w tamtym roku byłam w Multikinie i były cztery filmy o różnych, pięknych typach miłości. Nie dość, że były to genialne filmy, to jeszcze odpowiadały dniu i tak powinno być zawsze! Nawet na stronie mojej szkoły już widnieje plakat antywalentynek, kiedy to mamy ubrać się na czarno i zachowywać się bardzo niewalentynkowo. Może wyjść fajnie, ale czy o to chodzi? Ja, nawet gdybym miała zostać jedyną na ziemi fanką walentynek- to jednak nią pozostanę ;) I będę robić serduszkowe kartki, będę obdarowywać serduszkowymi lizakami, będę jak głupia cieszyć się, kiedy ktoś o mnie będzie pamiętał. PRZECIEŻ TEN DZIEŃ JEST SUPER MIŁY! Po co odbierać sobie przyjemność? W tym roku wybieram się na  fantastyczny spektal z Warszawy z moją ukochaną już od najmłodszych lat Darią Widawską i Piotrem Grabowskim. Już się nie mogę doczekać. Zwiastun Śmiertelnie poważnego uczucia możecie zobaczyć tutaj KLIK  Zapowiada się genialnie, nie uważacie? :)
Może po przeczytaniu postu dojdziecie do tego samego wniosku co ja i w tym roku też będziecie ślicznie, serduszkowo i czerwono obchodzić dzień zakochanych ;)

Uciekam, buziaki :*

niedziela, 9 lutego 2014

bo nigdy nie zostajesz na dłużej

Heeeeej!:) Ależ jestem z siebie dzisiaj zadowolona, już praktycznie wszystko mam przygotowane do szkoły, odrobione lekcje, już prawie spakowany plecak. Zostało mi już tylko dziesięć szkiców dłoni, a to najgorsze! Jestem na siebie strasznie zła, że nadal nie umiem się na tyle zmotywować, żeby robić codziennie po dwa, jeny! Przecież to serio nie zajmuje dużo czasu, może od jutra mi się uda. Mam nadzieję! A jak tam Wasze przygotowania do poniedziałku? :) Wczoraj oglądałam 20m2 Łukasza, w sumie to ostatnio przestałam już śledzić jego każdy odcinek, trochę zaczął mnie irytować, wcześniejsze wywiady podobały mi się jakoś bardziej. Jednak wczoraj zachwycił mnie niesamowicie zapraszając do siebie Marie Peszek i przeprowadzając z nią tak niesamowitą rozmowę, że mogłabym ten piętnastominutowy filmik oglądać cały czas! Serdecznie polecam. W sumie widziałam już z nią mnóstwo wywiadów, praktycznie cały czas słucham jej muzyki, mam jej płyty, byłam na jej koncercie, więc powinnam być przyzwyczajona do jej głosu, ale wczoraj byłam tak niesamowicie zachwycona, jakbym dopiero co ją poznała. To ładne doświadczenie. I tak oto od wczoraj słucham sobie piosenek tych mniej mi znanych, z płyty Miasto mania, bardzooo dobre kawałki! Zakochałam się w "Ćmy"- polecam odsłuchać :) Uciekam. Zostawiam Was z Dolanem, bo dzisiaj na pulpicie mam jedynie jego zdjęcia z wczorajszej wędrówki po jego fotach na google,a poza tym mam zamiar obejrzeć Wyśnione miłości . Znacie tego twórce? Ja w sumie nie jestem do niego w 100% przekonana, ale baaardzo podoba mi się to, jak prowadzi historie swoich bohaterów. Na zawsze Laurence miało genialną ścieżkę dźwiękową, bardzo ciekawą historię i w ogóle wszystko super- tyle, że bardzo mnie irytują jego "przewspaniałe piękne kadry", gdzie każdy okruszek od chleba upada we właściwym zaznaczonym miejscu. Mój kolega jednak tak go uwielbia, że nie umiem go skrytykować haha, dlatego zostawiam drzwi otwarte i mam nadzieję, że czymś zachwyci mnie w całości, a jego produkcja będzie jedną z moich ulubionych! Jego mina mówi wszystko, jego włosy mówią wszystko- to praktycznie mój portret z dzisiaj! ^^
buziaki :*

piątek, 7 lutego 2014

Najpiękniej... i najwczęśniej.

Hej! :) Jedząc tosty właśnie sobie uświadomiłam jak często pisząc posty to robię. Może jestem od nich uzależniona? W sumie lepsze takie uzależnienie niż inne :D Wczoraj oglądałam DON JON bardzo pozytywny film, genialna ścieżka dźwiękowa- jedną piosenkę wałkuję od wczorajszej nocy cały czas, na sto procent już za kilka dni będę nią...wymiotować. Też tak macie, że jak Wam się coś spodoba to słuchacie tego do snudzenia? Bardzo tego nie lubię w sobie. Zawsze podziwiałam moją siostrę, która nawet jak poznawała coś nowego, czego ja siedząc u niej w pokoju mogłam słuchać i słuchać, ona słuchała tylko sporadycznie, kiedy akurat przez przypadek playlista sama ją wybrała.Wracając jeszcze na chwilkę do filmu- na serio polecam. Jeżeli macie półtorej godzinki, to napewno jej nie zmarnujecie! Genialny Joseph Gordon-Levitt, który jako jedyny czarował widza na ekranie. Aktorki- Johansson i Moore zostały całkowicie przyćmione, ja również inaczej bym je dobrała- ale całokszatałt na serio zasługuje na oklaski.            Dzisiaj w sumie mija mi już ostatni dzień feri.Teraz tylko sobota i niedziela i do szkoły. Pierwszy dzień najgorszy, później będzie z górki tymbardziej, że przez cały tydzień mam bardzo ciekawe plany na godzinki po szkole. Bardzo filmowo, trochę teatralnie, na pewno bardzo bardzo kulturalnie :D Piątek wykorzystałam dość dobrze, bo zaczęłam go już o siódmej rano. Tak rano, ponieważ wybrałam się z moją cudowną Pauliną na zdjęcia. Już kilka dostałam -oh i ah, chciałabym tak czarować zdjęciami!!! Tym razem nie jest pięknie, jest upiornie, ale taki był zamiar i chyba dwie jesteśmy zadowolone. Nie wiem jak jest teraz, ale zawsze byłam pełna podziwu ^^  Za kilka dni pewnie dodam je w poście, więc wyczekujcie cierpliwie :) I UWAGA UWAGA  na fioletowym sercu pojawia się historyczne pierwsze zdjęcie Pauliny&Karoliny, jakie kiedykolwiek zaistniało! Tak to już bywa, że jak się dwie fotografki dobiorą do jednego aparatu to nic dobrego z tego nie wyjdzie, więc miałysmy mega problem żeby zmieścić się w kadrze, ale i tak bardzo kocham!! Spotykając takich ludzi czasami w swoim życiu, bardzo sporadycznie zaczynam wierzyć, że jednak super kreatywni, cudowni, mili i fantastyczni ludzie istnieją. To bardzo dobre doświadczenia i odczucia! Polecam wszystkim . Blogspot chyba strasznie nie lubi czarnego koloru. Za każdym razem jak dodaję zdjęcia czarno białe, to robi się jakaś dziwna sepia. JENY, NIENAWIDZĘ TEGO!!!
sesje zdjęciowe na koncie Karoliny podczas ferii- 0. Tak sobie myślę, że to bardzo słaby wynik... ale było rodzinnie, pięknie. Tak czasem też trzeba ;) Buziaki :*

czwartek, 6 lutego 2014

Nowocześnie terroryzuj.

Hejka! Już czwartek co oznacza, że po weekendzie znów zacznie się monotonne wstawanie rano i wracanie do domu po siedemnastej bez najmniejszej ochoty na cokolwiek. Na serio bardzo uwielbiam moją szkołę, ale siedzenie w niej przez dziesięć godzin jest bardzo straszną perspektywą.Zwłaszcza, że w czasie wolnym w ogóle się nie nudzę i bardzo aktywnie i pięknie wykorzystuję ten czas! Od jutra bardzo bardzo, ale to bardzo pilnie będę musiała się wziąć za sprawy szkolne. Takie jak malowanie, rysowanie, kończenie linorytu i robienie miliona innych rzeczy na przedmioty bardziej ścisłe. Najgorzej jest się za to zabrać, później będzie już z górki ;) Brak śniegu i całkowita plucha za oknem nie pozwala mi na jakikolwiek dobry humor, chociaż wczoraj było piękne słoneczko <3 A jak tam u Was z pogodą? Moje upodobania muzyczne uległy ostatnio ogromnej zmianie, bardzo źle! Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni!! Jestem ciekawa czego Wy słuchacie. Potrzebuję nowej muzyki, więc jak macie swoich faworytów, to bardzo miło by było gdybyście ich zostawili pod postem. A tymczasem jak uciekam sprzątać tą moją nigdy niedokończoną pracownię :)
buziaki :*

środa, 5 lutego 2014

wernisaż Kacpra Szaleckiego

Heeeej! :) Od kilku godzin siedzę u koleżanki w Próchniku. Gotujemy, śpiewamy, gadamy i jest pięknie! Właśnie skończyłyśmy oglądać pierwszą część Harrego Pottera. Uwielbiam te filmy równie mocno jak książki, chociaż mam chyba braki w niektórych częściach. Właśnie mnie natchnęło na napisanie notki, bo właśnie znalazłyśmy z Magdą artykuł z wernisażu mojego kolegi. Bardzo się zdziwiłyśmy, bo na głównym zdjęciu znalazłyśmy się właśnie my^^ Ogólnie po wystawie miałam wielki niedosyt. To co widzę u Kacpra codziennie na tablicy to na serio są małe arcydzieła, a na wystawie było dość mało prac, chociaż będąc w szkole plastycznej doskonale wiem, jak ciężko jest zrobić chociaż jeden linoryt-tutaj było ich całkiem sporo. Kolorowe, piękne i szalone! :D Jednak najfajniejsza część wernisażu to były performensy. W osobnej sali dziewczyna obcinała swoje piękne blond włosy,a później goliła się na łyso! To było megaaaaa i nie mogłam się napatrzeć :) No polecam wszystkim, wystawa jest czynna do 18 lutego, więc kto ma możliwość- zapraszam do Światowidu :) A co tam u Was? :)
buziaki :*

poniedziałek, 3 lutego 2014

Sopot

Heeeeeejka!:) I taka oto zaczął mi się drugi tydzień ferii, zapewne nie będzie już tak owocny w podróże, ale zawsze można coś ciekawego zrobić w Elblągu. Nie, to akurat kłamstwo, ale w domu można zrobić zawsze coś interesującego. Na przykład słuchać nowych płyt ( Dawid Podsiadło po pierwszym przesłuchaniu mega mnie rozczarował,ale zobaczymy później,mam jeszcze Nosowską, Hey, i kilka innych :) ), czytać nowe książki  ( Pod mocnym aniołem) lub oglądać nowe filmy :) Może porwę kogoś na zdjęcia, ale tego nie jestem pewna. Pogoda zrobiła z śniegu pluchę, a to niezbyt ładnie wychodzi na fotach...ale może najdzie mnie jakaś wena-kto wie?:) Dzisiaj wróciłam z Trójmiasta, dokładniej z Sopotu. Podróż zaliczam do jednej z moich najgorszych w życiu. Kolej polska postanowiła chyba rozpieszczać swoich podróżnych ciepłą atmosferą, bo grzejniki są tak gorące, że w przedziale nie można najzwyczajniej w świecie wytrzymać. Nie dość, że gorąco, to jeszcze jechałam dwie godziny...więc to wcale nie takie hop siup i serio się nawycierpiałam^^ Dobrze,że chociaż miałam dobrą książkę i sok! W Gdańsku w sobotę jadłam najlepszy na świecie tort czekoladowy w Ferberze i trochę poczułam się jakby wcale za oknem nie było zimy, bo z siostrą wzięłyśmy sobie pyszne koktajle owocowe, kto ma blisko, to zachęcam, bo na serio warto!!  :) Coś mi ostatnio trudno wejść w rytm pisania notek po takiej przerwie, ale jak teraz nigdzie już nie będe wyjeżdżać, to może się przyzwyczaję na nowo. 
Jak tam u Was? Macie jeszcze ferie? :)
Buziaki:*