niedziela, 30 marca 2014

Sopot

Hejka!:) Co jakiś czas jestem tak bardzo w szoku jeśli chodzi o tego bloga! Niewyobrażalne, że od tygodnia dziennie odwiedza mnie tutaj ponad 400 osób i pewnie jakaś połowa to wszystko czyta. Super !:D Od wczoraj jestem w Sopocie u mojego brata. Rano byłam na zakupach w  Galerii Bałtyckiej.- tak strasznie nienawidzę zakupów, że marzyłam tylko o tym, żeby kupić potrzebne rzeczy i uciekać... chyba nie powinnam być blogerką -.- Myślałam, że jak zawsze zajmie mi to niesamowicie dużo czasu, ale udało się odwiedzić jedynie dwa sklepy i wyszłam z pełnymi siatkami i uśmiechem na twarzy- no proszę, czasem jednak można ;) Kupiłam sobie niesamowicie piękne szerokie spodnie. Moja mama boi się, że są zbyt szerokie i będę się z w nich wywracać, tym bardziej jak będę w moich obcasach, ale myślę, że nie będzie tak źle hahahaha ;) Jak już je sobie przerobię( bo oczywiście są zbyt szerokie w pasie) to spróbuję zrobić jakieś zdjęcia i się pochwalić ;) 
Za chwilkę znów wybieram się na sopocki molo, bo jest niewiarygodnie piękna pogoda- już drugi dzień! :D
A jak tam u Was? Weekend macie słoneczny, robicie coś super ciekawego? 
Uciekam, bo to aż grzech siedzieć przed komputerem przy takiej ładnej pogodzie ;)
buziaki:*

czwartek, 27 marca 2014

Urodzinowo-Karolinowo

Hej! Dzisiaj usmiech nie schodzi z mojej twarzy. To najlepsze urodziny jakie kiedykolwiek mialam. To niesamowite, jak bardzo zmienilam srodowisko, w ktorym zyje. Jak bardzo ludzie, z ktorymi przebywam na co dzien roznia sie od tych, z ktorymi obcowalam jeszcze rok temu. Tak mi dobrze, ze mam teraz taka fantastyczna szkole i takich fantastycznych ludzi wokol siebie! Zaczelo sie od tego, ze przepyszne sniadanie czekalo na mnie w kuchni. Myslalam, ze taka przyjemnosc wystarczy mi na caly dzien, ale gdy tylko weszlam do szkoly moja kochana Alicja czekala na mnie z nieziemsko przepieknym tortem! Byl magiczny! Mega slodki i kolorowy.  Z kolezanka jadlysmy go caly dzien i czulysmy sie mega przeslodzone haha. Ale to byl na pewno najpiekniejszy tort jaki w zyciu dostalam!!! Pozniej chor chlopakow zaspiewal mi piekne 100lat i dostalam kolejny prezent. Gdy wrocilam do domu czekal na mnie super melon i ananas^^ a za chwilke przyszli do mnie moi przyjaciele z ramka i naszym zdjeciem. Moj dziadek zerwal mi na dzialce pierwszy kwiatek, ktory urosl. Cudowne, prawda? :D
I jak tutaj nie kochac ludzi? ;) Co roku moje urodziny byly najpaskudniejsza rzecza na swiecie. Nigdy nikt o nich nie pamietal( no ok. Moja kochana Ania pamietala zawsze i rodzina prawie cala tez! ^^) . Najwspanialszy dzien urodzin. Cudowny i kochany! <3 Najbardziej sie ciesze, ze sa to ludzie, na ktorych moge liczyc codziennie, ktorzy sa blisko mnie kazdego dnia i ktorzy codzienie sa tak samo cudowni! <3 Ze nie sa to facebookowe glupie zyczenia tylko super szczere i pieknie... no i popatrzcie tylko na te fotki;) Jak ja moge narzekac na swoje zycie? NO NIE MOGE I JUZ! ^^
Bylam i w sumie dopiero co wrocilam z festiwalu filmow krotkometrazowych SHORT WAVES GRAND PRIX 2014. To juz moje drugie podejscie do tego typu wydarzenia i poraz drugi bardzo mi sie podobalo! Pokazanych bylo 7 filmow, z czego 6 bardzo mi sie podobal. Mialam z kolezanka nie lada wyzwanie zeby zaznaczyc ten jeden, wlasciwy! ;) Festiwal jeszcze trwa. Moze w waszych miastach jeszcze on bedzie. Bardzo serdecznie polecam. 
Tymczasem ja pije sobie wyciskany sok pomaranczowy i za chwilke planuje isc spac. Moj zegar kolosalnie sie pozmienial i teraz jestem zmeczona juz o 22.00. Troche to uciazliwe, no ale nic na to nie poradze ;)
A jak tam u Was Miedzynarodowy Dzien Teatru? U kogos swiecilo slonce? U mnie ma byc jutro pieknie, mam nadzieje ;) Buziaki:*

środa, 26 marca 2014

Wielkie kredki

Heeeej!:) Siedze i ogladam "Na dobre i na zle". Moje dwa tygodnie z serialami chyba moge uroczyscie uznac za otwarte! Bylam dzisiaj w kinie na fenomenalnym filmie NON-STOP. Od poczatku wiedzialam, ze to bedzie cos genialnego, ale nie sadzilam, ze az tak bardzo. Nie wiem, czy film bedzie jeszcze grany w kinach, bo u mnie byl jeden seans i to jeszcze na godzine dosc wczesna, wiec z kolega musielismy zrezygnowac z jednej lekcji. Jestem przekonana, ze choc film sam w sobie jest bardzo emocjonujacy, to dopiero na wielkim ekranie nabiera magii! Polecam wszystkim:) Dzisiaj w szkole bylo dosc fajnie. Na rzezbie grzalam sobie plecki na sloneczku i rzezbilam dlon- na razie wychodzi mi na serio super!:D Z kolezanka mialysmy genialny humor, a poprawialo go jeszcze bardziej, to ,ze co chwile nasz pan konserwator chodzil z jakimis wielkimi przedmiotami artystycznymi na ramieniu!^^ Wielkie pedzle, kredki itp. Czekalysy tylko na duze nozyczki, ale niestety sie nie doczekalysmy!^^ Aleee-zrobilysmy sobie z nimi zdjecie. To tak na poprawe wieczornego humoru- zostawiam Was z jednym z nich;) A ja ide spac, bo dzisiaj jestem paskudnie zmeczona! :( Nie wiem jak bedzie z postami, ale chyba dobrze. Znow sobie sciagnelam bloggera, wiec notki pisze mi sie stosunkowo latwo. A co tam u Was? Jak sroda? Ktos byl na srodzie z orange? :D

wtorek, 25 marca 2014

Pakowanie

Heeeeeeeeej! :) Jak pewnie każdy, nie jestem wyjątkiem, chcę już słońce i brak deszczu i zimna. No ale ludzie, ile można? Już miało być ciepło. Dzisiaj znów wróciłam do swojego czarnego płaszcza, a ja już tak bardzo chcę nosić moją turkusową kurteczkę :< Dzisiaj skończyłam wyjątkowo wcześnie, bo już po piętnastej byłam w domu. Zrobiłam przepyszne spaghetti ( pierwszy raz wyszło mi takie dobre <3 ) i zaczęłam się pakować. Pakuję się do teraz i spakować się nie mogę! Chcę zabrać cały pokój, ale niestety nie mam takich możliwości, po drugie nie miałabym nawet miejsca na rozpakowanie tego^^........
............
Dostałam szybkiego przyspieszenia, bo przyjechał transport po nasze rzeczy, więc to co próbowałam zrobić w ciągu czterech godzin- zrobiłam w niecałe pięć minut ;) Pewnie jutro jeszcze pojadę z dopakowywanym plecakiem do szkoły, ale pierwsze koty za płoty! Wiedzie jak bardzo się cieszę, że będę teraz mieszkać w centrum miasta? No ok, moje miasto jest malutkie, więc nawet jak mieszkam na samym końcu niewiele zmienia, ale kiedy po 22.00 kończą się tramwaje i autobusy, to wracanie godzinę do domu jest męczące. Teraz będę miała pięć minut do kina, pięć i pół do teatru, sześć do Multikina. Będę jechała o wiele któcej do szkoły, ale będę wsiadać na przystanku, na którym w autobusie jest już straszny tłok, więc będę stać calą drogę :< będę miała ciastkarnie po drodze na przystanek, będę miała działający piekarnik, więc codziennie będę tworzyć cuda, będę miała codziennie piękne obiady i codziennie ktoś będzie na mnie czekał w domu, więc nawet nie będę potrzebowała klucza. Będzie bajecznie. Zaniedbam blog, postaram się dodawać jak najczęściej, no ale nie samym blogiem się żyje, a jestem na tyle szczęśliwa, że nic mi nie zepsuje humoru! Prawdopodobnie będę miała również nowe miejsca do robienia zdjęć, więc będę focić wszystkich po kolei ! Uwielbiam zmiany i chociaż na początku myślałam, że tego nie przeżyję to teraz widzę tylko plusy. Będzie feeeenomenalnie <3 Tak, tak będzie. Życzę miłego wieczoru, a ja uciekam sprzątać i dopakowywać zapomniane rzeczy ^^
Nowe lustro w pokoju,na chwilkę. A za mną różowe rameczki :)
Buziaki :*

poniedziałek, 24 marca 2014

Wernisaż Janusza Kozaka

Hejka! :) Jak mija Wam poniedziałek? U mnie paskudnie brzydka pogoda. Cały dzień pada i jest niewiarygodnie zimno, a ja dzisiaj wpadłam na mega głupi pomysł zmiany kurtki i było mi jeszcze zimniej, eh, tak to jest jak się przed wyjściem nie patrzy przez okno! ;) Chociaż w sumie jestem człowiekiem, który nigdy przenigdy nie umie się ubrać odpowiednio do pogody i zawsze cierpię. W poniedziałki zawsze tak paskudnie późno kończę. Zaraz będę szła spać, a jeszcze nic nie zrobiła. Eh eh eh ^^ Dzisiaj taka staaaara notka, miałam ją dodać już mega dawno, ale nie miałam kabelka do komputera, a później działy się inne rzeczy. Jednak z racji tego, że ostatnio tutaj tak dużo o wystawach i artystach- to postawoniłam jednak dodać, bo mega warto!!W sumie o wystawie przeczytałam jeszcze przed świętami w jakiejś elbląskiej gazetce i od tego czasu z utęsknieniem czekałam na trzynastego lutego :) Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to całkowicie niesamowite, że osoby, które widzę codziennie są takie niesamowicie utalentowane, znane i cenione w całym kraju! Uwielbiam oglądać ich prace i takie wernisaże to są dla mnie niewiarygodnie cudowne wydarzenia! Z koleżanką przeżywałyśmy każde zamieszczone nowe zdjęcie na fb o tej wystawie. Aż badziej się chce chodzić na te lekcje i słuchać rad, wiedząc, że uczy Cię asrtysta pisane przez duże "A".
Janusz Kozak robi Genialne grafiki! Samo to jakimi genialnymi i oryginalnymi pomysłami rzuca, kiedy przynosimy do niego jakieś beznadziejne projekty jest zachwycające ^^. Wystwa była poświęcona rysunkowi. Było genialnie. Może trochę za mało prac, ale jeśli prace są interesujące, to kiedy jest ich wystarczająco? Nigdy! Grafiki byłam oglądać trzy razy. Za każdym razem z kimś innym, za każdym razem odbierałam je trochę inaczej, za każdym razem było przewspaniale. Polecam zobaczyć prace tego artysty chociażby w google pod pseudonimem GORE77. Mam nadzieję, że zachwycicie się równie mocno jak ja za pierwszym razem... w sumie, jak ja za każdymr razem ^^ No niewyobrażalne, że taki wspaniały człowiek mnie uczy!!! Polecam Gronowo Górne, bo jest najlepsze na świecie! Nigdy bym nie zmieniła tej szkoły na inną. Nigdy!!!!
Znów były przypinki, mam cały komplet, a ze świnkami( które robiły mega furrore) zaszalałam i kupiłam aż trzy :D Są przewspaniałe!! Cała wystawa była przewspaniała. Wszystkie grafiki można było kupić, ale oczywiście nie było mowy, żebym coś kupiła- jeszcze nie te kieszonkowe ^^  Zostawiam Was z jednym starym zdjęciem, przypinki niestety nadal leżą na komodzie, bo nie wiem gdzie je przypiąć- ale niedługo się ogarnę i znajdę idealne miejsce, obiecuję ;)
buziaki :*

niedziela, 23 marca 2014

Wystawa Zbyszka Chrostka

Hejka!:) Ostatnio przeglądałam stare posty, jeszcze za czasów mojej przygody ze szkołą katolicką ( hoho, jaka przygoda- nie polecam nikomu :p ) i zauważyłam taką wielką różnicę między tym o czym pisałam wtedy, a teraz. Nie chodzi o sam sposób pisania, ale o tematy notek. Jest mi super miło, że moje życie tak często się zmienia i zmienia się zawsze na lepsze. Teraz mam tyle do opisywania. Tyle się dzieje w każdy nawet normalny dzień, tyle sztuki, tyle podróży, tyle cudownych ludzi- przewspaniale <3

Kilka dni temu byłam na wernisażu mojego ukochanego nauczyciela od malarstwa i rysunku- Zbigniewa Chrostka. Od początku wiedziałam, że to będzie coś niesamowitego. Z każdym nowym postem na tablicy Galerii El zachwycałam się coraz bardziej, aż w końcu nadszedł czwartek 20marca i prace można było zobaczyć na żywo. 12 niesamowicie dobrych prac, o trzech różnych tematach: na jednym samochody, na drugich ptaki, a na trzecich stare statki. Na każdym piękne bezchmurne niebo ( co jest bardzo charakterystyczne dla tego artysty), woda, piasek itp. W internecie te prace były piękne, na żywo jeszcze piękniejsze. Oglądając te obrazu myślałam sobie:" jeny, co za wstyd iść w poniedziałek na jego lekcje i próbować coś malować ^^". Od jakiegoś czasu nasza galeria robi przypinki z niektórymi pracami artystów, którzy wystawiają swoje prace, więc i tym razem tak się stało. Niestety za późno dojrzałam panią z koszykiem, więc nie udało mi się zakupić wszystkich, a jedynie trzy- ale już szukam odpowiedniego miejsca gdzie mogłabym je przyczepić :) Tak więc- jeżeli ktokolwiek mieszka w Elblągu i to czyta to serdecznie zapraszam na wystawę w Galerii El. Będzie ona dostępna do 27 kwietnia i jest całkowicie darmowa. Wrażenie robi niesamowite, a ja niewątpliwie odwiedzę je przynajmniej raz, bez zbędnego tłumu( bo tylu ludzi na wernisażu nie widziałam nigdy wcześniej! :o niesamowite to było^^ ), na spokojnie. Tak więc- mega polecam!!!
Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, ale od razu uprzedzam, że to są całkowicie przypadkowo sfotografowane obrazy, nie moje ulubione- po prostu tylko wtedy udało mi się uniknąć napływającego tłumu ^^ Chociaż niebieski samochód UWIELBIAM!!!
Buziaki :*

sobota, 22 marca 2014

Różowo mi!

Hejka! :) U mnie niestety zimno, ale po wczorajszym i w sumie dzisiejszym maratonie filmowym i tak nic nie popsuje mi humoru :) Jakoś niedługo przygotuję klejną filmową notkę, ale to może dopiero na święta? Zobaczę jeszcze! Dzisiaj do domu przyjechała moja siostra i pięknymi czterema różowymi ramkami z Ikea. Zawsze byłam przeciwna ramkom, wolałam wszystko wieszać na ścianach, sznureczkach, czy czymkolwiek takim. Ostatnio nawet pomogłam koleżance pozbyć się prawie wszystkich z pokoju^^, no ale po ostatnim wywołaniu zdjęć ( o dziwo w połowie były to zdjęcia z dni codziennych, a nie jak przeważnie jedynie z sesji^^) postanowiłam, że takie najbliższe mojemu sercu wstawię sobie w piękne rameczki. Pewnie gdyby nie to, że dwie różowe już miałam, to wybrałabym inny kolor. Obawiałam się jak to będzie wyglądać, ale jest baaaaaardzo pięknie! Zdjęcia pewnie już niedługo ulegną zmianie, ponieważ mój folder do wywołania cały czas się powiększa- tak, możecie być ze mnie dumni, w końcu zmotywowałam się do wrzucania tak systematycznie fotek ;) Zdjęcia zajmują cały dość długi parapet, tak, że moje doniczki, które nigdy nie zmieniły położenia nagle znalazły się na całkowitym końcu prawego okna. Od godziny motywuję się, żeby posprzątać pokój, co by nowości miały jeszcze większy wymiar, ale jest tu taki syf, że nie wiem, czy mi się uda. Eh, byłoby o wiele łatwiej, gdyby nie było już tego remontu! No i taka moja sobota, a jak tam u Was? :) Chcę mieć już obiektyw szerokokątny! To tak ułatwia życia, ah... :<
Buziaki :*

piątek, 21 marca 2014

Trójmiastooooo!!!!

Witam wszystkich serdecznie! :) Jak obchodziliście pierwszy dzień wiosny? Ja standardowo, jak należy. Oczywiście uszanowałam dzień wagarowicza i do szkoły nie zawitałam, bo wraz z moją przewspaniałą Manią ustaliłyśmy wyjazd do Trójmiasta. Jeeeny, jak to dobrze, że mamy tam tak blisko i że takie wyjazdy są w miarę tanie, a jednak sprawiają mega dużo radości. Z Gdańska głównego wyruszyłyśmy wpierw do Sopotu by odwiedzić molo, które jeszcze jest darmowe, polecam! ;) Posiedziałyśmy na plaży ( ja dopiero co wyszłam spod prysznica, bo miałam całą piaskownicę w dredach, daję słowo!), a później poszłyśmy na monciak. Urząd w Sopocie postanowił, że w dniu 21 marca we wszystkich sklepach będzie zakaz sprzedawania alkoholu do godziny 14.00- moim zdaniem rewelacyjny pomysł, serio. Zachwycałam się nim na okrągło. Nie uważam żeby do dobrze spędzonego czasu zawsze był potrzebny alkohol, a już na pewno nie w tak piękny słoneczny dzień, gdy ciepłe promyki na policzkach same zmuszają do uśmiechu!! Zdecydowanie do pełni radości wystarczy już tylko jogurt żurawinowy :) Tak więc- wielki plus dla miasta. Jednak nie to zachwyciło mnie najbardziej. Podczas spaceru przypadkowo zauważyłyśmy karteczkę DZISIAJ DO PAŃSTWOWEJ GALERII SZTUKI WSTĘP DARMOWY! Z uśmiechem na twarzy wkroczyłyśmy do budynku i naszym oczom ukazały się cztery genialne wystawy prac. Jedna fotograficzna( <3 ), jedna street artowa i dwie malarskie. CUUUUDA! Normalnie pewnie byśmy się trochę wykosztowały, bo każda wystawa kosztowała ok. 7 zł ( dla mieszkańców Sopotu 5zł ) , ale jeśli nie macie co robić w weekend, a znajdujecie się w tym miejscu- TO POLECAM SERDECZNIE :D
Bo ważne żeby podczas wagarów robić porzyteczne rzeczy, a jedynie Mania rozumie mnie w tej kwestii ;)
Robiłyśmy jeszcze miliard szalonych rzeczy, ale to tym się chciałam pochwalić i na tym poprzestanę. Ogólnie od września zauważam w sobie całkowite zmiany. Potrafię rozmawiać o sztuce godzinami i uwielbiam to robić.Dlatego tak bardzo się ucieszyłam, że mogłam obejrzeć coś poza Galerią El, co się rzadko zdarza niestety ;) Zapisałam sobie większość artystów, których prace najbardziej przypadły mi do gustu i jutro postaram się sprawdzić ich w internecie. Może spodoba mi się coś więcej? :) Tymczasem zbieram się i idę na maraton filmowy ! :D A Wy jakie macie plany na weekend? Oby cały był taki słoneczny, od razu bardziej chce się żyć!!! Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami i życzę uśmiechu na dzisiejszy wieczór :****
Miliony buziaków!!!!!

czwartek, 20 marca 2014

Moreland & Arbuckle

Hejka!:) Chciałam napisać wczoraj- na świeżo, ale czekałam na zdjęcie, więc post piszę dopiero dzisiaj! Wczoraj byłam na koncercie MORELAND&ARBUCKLE.  Cały czas zastanawiałam się, jakim cudem tacy cudowni muzycy z USA znaleźli się w skromnych progach Elbląga i to jeszcze dopiero co  powracającym do życia pubie Sąsiedzi. Odpowiedzieć sobie nie umiem do teraz, to jakieś niewiarygodnie niesamowite szczęście, że dowiedziałam się o tym koncercie( bo oczywiście Elbląg the best- nie informuje o niczym swoich mieszkańców!). Czasem to dobrze, że moja koleżanka do kina spóźnia się nawet dziesięć minut, a ja mam tą chwilkę na prześledzenie dosłownie wszystkiego na słupie ogłoszeniowym( których w Elblągu jest garstka, jeśli nie jeden- ten koło mnie...) Kolejnym moim zdziwieniem była liczba ludzi na koncercie.... JAK MOŻNA NIE DOCENIAĆ TAK FANTASTYCZNYCH RZECZY W ELBLĄGU, W KTÓRYM NIC SIĘ NIE DZIEJE?O.o Byłam, bawiłam się z moim kolegą najlepiej ze wszystkich. Zrobiliśmy zdjęcie, pogadaliśmy, pośmieliśmy się i było rewelacyjnie!!! Nie wiem skąd się wzieli, ale kocham ich za ten szalony pomysł pojawienia się w moim głupiutkim miasteczku!! Bo ja serio próbuję pokochać Elbląg! Próbuję znajdować milion plusów mojego istenia w tym miejscu... ale to jest takie trudne -.- Chłopaki grali ponad dwie godziny niesamowicie dobrą muzykę. Polecam zapoznać się z nimi!. Jedna cała płyta jest nawet na Youtube! Grają jeszcze kilka koncertów w Polsce, więc polecam zapoznać się z datami i wyruszyć na kilkagodzin genialnej muzyki! :D No uwielbiam! Kurde, dobrze, że tam mi się czasami jednak uda coś wychaczyć, pójść i cieszyć się przez kilka tygodni ;) 
Za godzinkę mam wernisaż, na który czekam już jakieś pół roku, w sumie od kiedy tylko się dowiedziałam, że takowy będzie. Baterie w aparacie się już ładują, jutro najprawdopodobniej coś o tym napiszę :) 
Zostawiam was ze zdjęciem z wczorajszego wspaniałego wydarzenia! Nie powinnam wstawiać tego zdjęcia, wyglądam tutaj jak mały chomik, bardzo niekorzystnie^^ ale moja miłość jest zbyt duża, żeby się z Wami nie podzielić wrażeniami ;)
Zna ktoś chłopaków? :D Buziaki :*

poniedziałek, 17 marca 2014

Twórczo

Heeeeeeeej! :) Nawet sobie nie zdajecie sprawy jaki ten weekend był dziwny, a poniedziałek siedemnastego marca, to chyba jeden z najdziwniejszych dni w całym okresie mojego chodzenia do plastyka, hahaha. Pomijając- dzisiaj na PPiK kończyliśmy nasze boskie kolaże. Zadziwiająco dobrze mi poszło, Przyzwyczaiłam się, że ostatnio ten przedmiot to moje pasmo porażek ^^. Śmiesznie, że robimy tam wszystkie prace, które zawsze robiło się dla zabawy w przedszkolu, czy w podstawówce. Oczywiście teraz to wszystko musi być niesamowicie przemyślane, mądre i nie wiadomo jakie jeszcze. Zabawy przy tym dużo, ale mojego wkurzenia jeszcze więcej ^^ Dlatego mega super, że jednak tym razem temat przypadł mi do gustu ;) Śmieszne ile trzeba czasu na takie nic. Wydawać by się mogło, że dwie godziny wystarczają, ale niestety- sześć lekcji, to minimum. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo przez samo poświęcanie czasu na moje prace zmieniło mi się postrzeganie prac innych. Strasznie mi trudno teraz coś skrytykować, kiedy pomyślę ile dana osoba spędziła nad tym godzin. To dobrze, bardzo się z tego cieszę :) Właśnie słucham mojej kochanej Izy Lach ( ostatnio słucham jej codziennie i codziennie zakochuję się w czymś nowym!) , więc żeby sobie nie przeszkadzać, to kończę notkę. Zostawiam Was z dwoma zdjęciami z moimi przyjaciółmi najwspanialszymi, ale ich tutaj mnóstwo, to już ich pewnie znacie ;) No i nasze jeszcze niedokończone prace :D
buziaki :*

sobota, 15 marca 2014

uro

Hejka!:) Co to za śmieszna pogoda na dwórzu? Siedzę oparta o ciepły kaloryfer, ale za mną toczy się jakaś niesamowita wojna wietrzna. Jakie to szczęście, że nie muszę nigdzie dzisiaj wychodzić <3 I chciałam ogłosić wszem i wobec, że nienawidzę zimy, bo w zimę nie chodzi się w butach na obcasie, a później jak przychodzi cieplejsza pora, to się umiera. I tak właśnie po wczorajszym szalonym wieczorze piętnaśce centymetrów nad ziemią czuję, że nie czuję nóg! No nigdy przenigdy mnie jeszcze tak nie bolały nogi, ale też jeszcze nigdy nie zrobiłam w tych butach tylu kilometrów. Jednak mimo wszystko- było warto. Wczoraj wieczorkiem plastykiem wybraliśmy się na urodzinki kolegi tudzież przyjaciela, jak to jest w moim przypadku^^. Było przewspaniale, a ja już dawno tak dobrze się nie bawiłam! <3 Nie wiem, czy nie potwarzam tego za często, ale na serio nie wyobrażam sobie, że mogłabym chodzić gdzie indziej do szkoły. Tam jest niesamowicie wspaniale i jest tak dużo cudownych ludzi! I chociaż codziennie wkurzają mnie milion razy na minutę, to jednak baaaaaaardzo się cieszę, że ich mam :D Dzisiaj wstałam o ósmej( niesamowicie dumna z siebie!!!) i zaczęłam robić porządki na mooim dysku. Wiedziałam, że jego stan jest straszny, ale nie sądziłam, że aż tak bardzo!! To już moja piąta godzina z przeglądaniem wszystkich folderów, nazywaniem i nie wiadomo co jeszcze. No ale warto. W końcu będę mogła wszystko znaleźć!! Mam nadzieję! :) I to dzisiaj jest moja jedyna misja chyba. A nie, jeszcze będę się uczyć na konkurs ogólnopolski z wiedzy o filmach hihi. Postanowiłysmy z koleżanką być takie szalone i wziąć w nim udział, a co! ;) W końcu chodzenie do kina przynajmniej raz w tygodniu i namiętne oglądanie filmów w wolnych chwilach nie idzie na marne! Polecam Wam też zobaczyć, czy macie eliminacje w swoim mieście, to pewnie będzie super zabawa :D. Ja teraz zostawiam Was ze zdjęciem jednym jedynym i uciekam .
Buzkiaki :*

środa, 12 marca 2014

wystawa Anny Szprynger

Heeej!:) Dzisiaj zimno, brzydko i paskudnie, ale i tak mam dość dobry humor. Na rzeźbie przez dwie godziny walczyłam ze swoją płaskorzeźbą i jeszcze chyba długo droga przede mną, no ale mimow szystko- ostatnio bardzo pokochałam ten przedmiot. Chociaż oczywiście nie przewiduję, że kiedyś zagłębię się w tą dziedzinę sztuki. Tym bardziej, że nie rozumiem ostatniej nowoczesnej rzeźby i form przestrzennych, ale o tym piszę prawie za każdym razem! ^^ Dzisiaj nie o tym. Już kilka dni temu chciałam dodać post o wernisażu Anny Szprynger, ale zawsze jakoś mi wpadało do głowy coś nowego. No ale dzisiaj nadszedł ten dzień, kiedy w końcu notka się pojawi. W ciągu tego pięknego półrocza w szkole plastycznej, to była chyba pierwsza malarska wystawa w Galerii El. Może się myle, ale nie przypominam sobie niczego podobnego. Na pewno było baaardzo dużo "pięknych" wystaw form przestrzennych-.-... Na wernisaż poszłam z przekonaniem- pójdę, obejrzę, wrócę do domu i zrobię sobie pyszną hebratę. Jednak wyszło inaczej. Po pierwsze- pierwszy raz spóźniłam się na wykład, a on pierwszy raz był ciekawy, a artystka wiedziała o czym mówi i umiała mówić o swoich pracach. Mówiła pięknie. Nawet braki tutułów pod pracami, które doprowadzają mnie do białej gorączki nie były tutaj potrzebne. Można było pytać ją o wszystko! Na serio wspaniały człowiek- to po pierwsze. Po drugie prace przed wernisażem zobaczyła w internecie- pomyślałam:" mhy.... kreski? Spoko, ludzie lubią różne rzeczy, ja za takimi nie przepadam". Jaki wielki był mój błąd! Prace na żywo wyglądają milion razy lepiej, a wiadomość, że każda kreseczka była malowana odręcznie bez pomocy jakiejkolwiek linijki robi wrażenie. Obrazy wyglądają genialnie, a chociaż to same kreski ja mogłam na te obrazy patrzeć godzinami. Nic więc dziwnego, że to był mój najdłuższy wernisaż w histori moich wernisaży, bo spędziłam w galerii ponad półtorej godziny, a uwierzcie- mogłabym przesiedzieć tam jeszcze więcej. Mam w planach na wystawę wybrać się jeszcze raz, co by już bez ludzi, w większym spokoju zobaczyć te obrazy w trochę innym klimacie. Ja od czwartku( kiedy była ta wystawa) zbieram swoje 32 tysiące na mój ulubiony obraz!^^ Na razie mam go wydrukowanego na kartce A4- marna podróbeczka, ale jednak mnie cieszy. Już czuję tą radość, gdy za kilka lat wprowadzając się do mojego własnego, osobistego mieszkania, na białej ścianie powieszę właśnie to arcydzieło( nie to co jest na zdjęciu poniżej. Po prostu tylko takie znalazłam w necie). Nikt mi nie wierzy, że to zrobię, ale ja dotrzymuję słowa^^. Będzie przepięknie <3
Jestem zła na blogera, bo to zdjęcie było ( i na moim dysku nadal jest) takie ładne, a tutaj musiałam je zmienić na czarno biało, żeby jakkolwiek się nadawało. Nie rozumiem o co chodzi :< Może zmienię stronę, bo blogspot nie daje mi żadnych możliwości, a dodawanie dziesięc razy gorszych zdjęć na blogu przyszłego fotografa, gdzie siłą rzeczy foty są ważne, nie daje mi żadnej satysfakcji. No nie wiem zastanawiam się, zobaczymy :)
Uciekam czytać moje przepiękne Wichrowe wzgórza. I pozdrawiam moich pięknych ze zdjęcia :D
Buziaki :)

wtorek, 11 marca 2014

techniki graficzne

Hejka;) Mam już wspaniale ciepło w autobusie. Z Magdą jeździmy  bez kurtek, ale niestety na dworzu wieje chłodem,a w szkole przestali nam ogrzewać, więc też nie jest za kolorowo haha. Ale i tak pięknie z tym wspaniałym słoneczkiem <3 Od razu bardziej chce się żyć i wszystko robić :) Dzisiaj mam w planach jeszcze ogarnąć pokój, ale to chyba marzenia ściętej głowy, bo baaaardzo mi się nie chce. Już zabierajcie ten remont z mojego domu, ten cały syf i nieskończoną łazienkę! Ja już chcę mieć przytulnie i wspaniale !! Na technikach ostatnio mamy paskudny temat: piktogramy do banku i galeri sztuki. Jak do tego drugiego na pomysł wpadłam od razu, to do banku nie mogę wymyśleć nic od trzech lekcji. Eh! Ostatnia szansa w czwartek, ale serio- moja wyobraźnia jeśli chodzi o takie rzeczy zna granice niestety i zatrzymuje się na pieniążkach i świnkach-skarbonkach :< No ale nic, dam radę- cała środa została mi na myślenie ;) No i dzisiaj tyle. Zostawiam Was z pięknym zdjęcie z dzisiaj i uciekam :)
buziaki :*

poniedziałek, 10 marca 2014

Aniela i Karolina

Hejka :) Dzisiaj w szkole obchodziliśmy DZIEŃ MĘŻCZYZNY. Kupiłyśmy chłopakom super kubki KEEP CALM AND EAT CHOCOLATE i podkładki pod nie z imionami. Nasi mężczyźni tak się cieszyli, że caaaały dzień robili sobie herbatki i chodzili dumni jak pawie, że mają taki fajny gadżet! Tak więc sprawdzony prezent, polecam jakbyście nie miały pomysłu na wrześniowy prezent na dzień chłopaka :) Niby kubek to najgorszy prezent świata, ale te tak nam się sodobały, że stwierdziłyśmy, że z miłą chęcią same bysmy takie chciały.Dobrze, że zaryzykowałyśmy ;) Poza tym bardzo się cieszyłam na dzisiejszy dzień, bo chociaż miałam siedzieć w szkole do 17.30, to ostatnia godzina miała być na dodatkowe zajęcia z fotografi analogowej. No ale niestety, jednak tych zajęć nie będzie, więc na analogu będę pracować prywatnie ;) Co do zdjęć, to wczoraj byłam na zdjęciach z Anielą, której tutaj zawsze milion, i z Karoliną- pierwsza odsłona na blogu, chociaż już kiedyś próbowałyśmy współpracować ;) Zdjęcia pewnie o wiele ładniej wyglądałyby z moim zenitowym obiektywem, ale niestety chociaż ciepło, to jednak jeszcze za zimno na takie rarytasy^^  Z efektów we trzy jesteśmy bardzo zadowolone. Jak to życie lubi płatać figle. W wakacje uważałam, że wyjście z tymi dziewczynami to moja najgorsza kara, a spędzanie całych dni z innym człowiekiem było dla mnie najwspanialsze na świecie. Wiecie co? Zmieniło się wszystko o 180 stopni i z Anielą chodzić na zdjęcia mogę siedem razy w tygodniu :) Tak dobrze nam się już razem współpracuje, tak wspaniale siebie poznałyśmy, jeśli chodzi o relacje fotograf-modelka, że rozumiemy się juz bez słów. Ostatnio mi się wydawało, że już nie chcę wychodzić z tą samą osobą na foty, bo nie ma żadnego eksperymentowania, ale wczorajsza sesja jednak uświadomiła mi, że z Anielą tworzymy najlepszy duet na świecie i zawsze wychodzi coś pięknego i nowego :D Tak więc mam nadzieję, że Wam również ta piękna dziewczyna się nie nudzi ;) Miejsce to jest już Wam pewnie chociaż troszeczkę znane. To znów teren mojego budującego się kościoła. To chyba jedno z niewielu miejsc w moim mieście, które inspiruje mnie za każdym razem kiedy tam tylko przechodzę ( a przechodzę przynajmniej raz w tygodniu^^). Nie wyobrażam sobie, że za jakiś czas skończą go budować, postawią piękny płot, a na miejscu krzaków powstanie droga :o Na szczęście aż tak nie muszę sobie tego obrazować ponieważ to jeszcze długa droga :) Wczoraj wykorzystałam teren, gdzie stał poprzedni, mały kościół( piasek wygląda rewelacyjnie z tym słońcem i twarzą Anieli <3 ), schody, które ostatnio prowadzą donikąd ;) oraz dziurę, która zawsze była miejscem zabaw podczas mszy. Nie moich, ja razem z mamą spokojnie słuchałam nudnych kazań, kiedy moi koledzy buszowali po zarośniętych terenach ^^. No już mnie chyba trochę znacie, ja bardzo nie lubię pisać o swoich pracach.. no chyba, że negatywnie. Wtedy przychodzi mi to jakoś łatwiej, no ale ostatnio postanowiłam widzieć i te dobre i złe rzeczy w moich zdjęciach. Tak aby pracować nad lepszym efektem, ale jednak nie uważać, że wszystko wychodzi najgorzej ;) Jak widać po moim dzisiejszym wywodzie- idzie mi nawet dobrze, prawda? :) To niewątpliwie zasługa dziewczyn, bo przecież sama zdjęcia nie tworzę. No jest super, kurde! Podoba mi się! Już dawno mi się aż tak nie podobało. Czasami jednak mi się coś uda,to miłe ;) Już mam kilka nowych pomysłów na te twarz, ale to plany bliżej wakacji. A co do wakacji- macie już jakieś plany? Ja kilka poważnych wyjazdów mam już mocno zarysowanych, ale większość wakacji świeci na razie pustkami. Niby jeszcze daleko, ale ja zawsze wolę mieć zaplanowane wszystko tysiąc lat wcześniej! Czasami uczę się na błędach i dlatego w tym roku DUŻO ZDJĘĆ, DUŻO KSIĄŻEK!! To podstawa ;) Puka mi w parapet koleżanka, więc uciekam ^^ Zostawiam Was ze zdjęciami, oczywiście tysiąc razy gorzej wyglądającymi niż na moim komputerze( o jakości na papierze nie wspominając!) . Serio musze zmienić bloga! Bedę się nad tym ostro zastanawiać ;)
buziaki :*

sobota, 8 marca 2014

zdjęcia

O jeny jeny jeny, jaki dzisiaj koszmarny dzień! Nie wiem o co chodzi, ale chyba rozwala mnie jakaś paskudna choroba. A to tym bardziej smutne, bo jest dzisiaj tak piękne słończe, że nic- tylko się cieszyć i wychodzić na spacery :( Wczoraj doszły do mnie nowe wywołane zdjęcia, od razu je pięknie podpisałam i teraz czekam tylko na sześć nowych, różowych razem z IKEA i będzie pięknie. Mój sufit pewnie znów się wzbogaci, ale za kolejnym podejściem już nie będzie miejsca i wszystkie będą lądować jedynie w żółtym kartonie na foty. Tak mi się podobają niektóre te kadry, że z miłą chęcią powiesiłabym je na ścianie( kolejnej) ale już trochę mnie przytłacza brak wolnych ścian w pokoju, więc sobie odpuszczę ;) Ostatnio jestem na siebie strasznie zła, że wzięłam akurat takich dwanaście portreków, a nie innych. Niby bardzo kocham, ale .. no nie wiem, może mi się już po prostu znudziło, że od pół roku wiszą w tym samym miejscu? Dzisiaj chyba wszystko będzie mnie nudzić i denerwować. A miałam taki genialny plan cały dzień malować :< Jednak nie jestem z tych, co malując odreagowywują swoje cierpienia życiowe i stresy. Jeśli nie mam dobrego humoru, to najzwyczajniej w świecie nie chce mi się nic robić, a branie pędzla do farby zalicza się do tych ostatnich rzeczy, które chcę robić, jak mi się nie chce robić nic ^^. Pocieszam się, że może po spacerze i po odrobinie słońca na twarzy wróci mi jakakolwiek pogoda ducha, a jeśli nie, to przecież niedziele w dumu Karoliny zawsze są baaaaaaaaaaardzo artystyczne i przepełnione zapachem farby i ołówka szkicującego szkice w szkicowniku. Mam nadzieję, że Wasza sobota est milion razy lepsza od mojej i że nikt nie jest chory ;)
buziaki :*

piątek, 7 marca 2014

szkolnie.

Hejka hejka hejka! :) Nie wiem co się dzieje od kilku dni, ale mam internet w swoim pokoju! A przez pół roku w ogóle mi nie łapało tutaj! I jest pięknie, mogę sobie siedzieć na swoim łóżeczku, oparta o kaloryfer i pić morelowo-brzoskwiniową herbatkę ;) JEDNAK JADĘ NA ROJKA DO KRAKOWAAAAAAA! <3 Jestem taka szczęśliwa, że brak słów. Co by nie mówić na to, że moi najwspanialsi bliscy ludzie porozjeżdżali się po całej Polsce, to jednak czasami w takim rzeczach jest to wynagradzane ^^ Już się nie mogę doczekać, a najlepsze z tego wszystkiego jest to, że został już niecały miesiąc i spędzę cały weekend z moją wspaniałą Magdą w Krakowie! <3 Kogoś spotkam? Ktoś się wybiera? ;) Ostatnio coś lub KTOŚ stał się moim talizmanem szczęścia. Jakoś tak ostatnio mi wszystko pięknie wychodzi! Dostaję wspaniałe oceny ( dzisiejsza szóstka z pracy klasowej z histori sztuki umocniła mnie w przekonaniu, że jednak mogę! <3 ), moja praca na konkurs malarski jest jeszcze nieskończona, ale już wygląda tak rewelacyjnie, że z miłą chęcią nigdy bym go nie wysyłała i zostawiła w domu... tak mi pasuje na ścianę, na której teraz wisi eh :< ^^. Zaczynam już wszystko kumać w tej szkole, robię szalone postępy i jest pięknie. Serio. Wspaniałe doświadczenie :D Mam nadzieję, że ten taliznam nie zniknie i będzie już tak do końca <3 A jak tam u Was, coś mnie tu ostatnio mało, ale obiecuję poprawę... jak co jakiś czas ^^ Teraz na serio. mam weekend, więc może będę pisać coś pięknego ^^
buziaki ;*

poniedziałek, 3 marca 2014

Vilette

Hejka! :) Post miał być napisany już kilka godzin temu, ale zapomniałam klucza do domu i przez to zaserwowałam sobie przepiękny spacer. Jak tam u Was po nocy Oskarów? Widzieliście galę? Ja miałam plan śledzić wszystko na żywo, ale niestety- chodziąc do plastyka każda godzina snu jest na wagę złota, więc tylko rano spojrzałam na wyniki i co? No w sumie jestem zadowolona, zwłaszcza dlatego, że większość z nagrodzonych filmów widziałam. Milion radości za najlepszy film animowany- Kraina lodu. Zakochałam się w niej i piosenkach! To na prawdę genialna bajka i polecam wszystkim :)
Eh, cały wieczór czeka mnie wycinanie pomidorów i przyklejanie ich na piękną żółtą kartkę. To będzie bardzo fajna grafika o ile w końcu za nią się zabiorę!!
    Ale dzisiaj nie o tym. Wczoraj w końcu skończyłam piękną powieść Vilette mojej ukochanej Charlotte Bronte! Oczywiście nie było to dla mnie zaskoczeniem. Czytało mi się ją genialnie, a to, że trwało to tak długo było spowodowane jedynie tym, że to strasznie długa i ciężka książka. Z tego co wyczytałam w fantastycznej Charlotte Bronte i jej siostry śpiące jest to powieść najbardziej biograficzna i chociaż w Jane Eyre zakochałam się na zabój, to ta bije ją na głowę. Chociaż ma mnóstwo banałów i calkowicie niemożliwych momentów, to jednak jest w niej coś tak urzekającego, że kończąc ostatnią stronę było mi bardzo smutno, że już więcej nie będę spędzała wieczorów z Lucy Snow. Poza tym w książce było niesamowicie dużo dialogów po francuzku. Czasami próbowałam je chociaż przeczytać, ale o wiele lepiej idzie mi nauka pojedynczych słów ;) Ale kiedyś się nauczę tego pięknego języka!.. ale to kiedys, na pewno nie w najbiższej przyszłości.. na razie na głowie mam niemiecki :<  Książka to wspomnienia dziewczyny, która postanawia zmienić swoje życie i wyjeżdża do Vilette- całkowicie nieznanego miasta,w  którym nie zna żywej duszy. Stawia wszystko na jedną kartę i za to uwielbiam ją już od pierwszych rozdziałów. Czasami zastanawiam się, czy byłabym na tyle silna, żeby bez jakiejkolwiek wiedzy i znajomości miasta opuścić wszystko i zacząć życie na nowo. Lucy dała radę, Karolina chyba też by podobała :) Książka naprawdę genialna. Polecam z całego serca!! A ja tym czasem mam nową pozycję " Pokuta" Anne Rice. Na razie bardzo mi się podoba- czytaliście? :)
uciekam , buziaki :*

niedziela, 2 marca 2014

Najfantastyczniej!!

Hejka! :D Nie pisałam cały weekend, bo nie włączałam w ogóle komputera w te kilka dni. Miałam tak fantastycznego towarzysza, że nie było czasu na nic poza tym... na lekcje też nie. W sumie niedziela po południu była już wolna, ale CÓŻ- Karolina postanowiła dokończyć swoje co kilku miesięczne przemeblowywanie pokoju i na razie jest w nim ogromny syf, ale podoba mi się baaaardzo. Jest całkowicie( no może nie całkowicie, moje trzy doniczki nie zmienily jeszcze nigdy swojego miejsca położenia i tym razem również to się nie stało. Poza tym moje piękne dziewięc portretów nadal zdobi ścianę po prawej, a wieszako-szafa wisi w tym samym miejscu, ale poza tym wszystko) inaczej, jeszcze nigdy tak nie było i może przez jakiś miesiąc mi się będzie podobało ^^. Nie mogłabym żyć w pokoju, w którym są szafy, biurka i wszystko tak bardzo postawione w jednym jedynym miejscu. Mój pokój jest najlepszy na świecie!! Wczoraj jadłam czekoladę melonowo-arbuzową, która ma najpiękniejsze opakowanie świata! Zdjęcie tego nie odzwierciedla w ogóle, bo jest z telefonu, ale jest bajecznie kolorowa! Jednak jeśli nie chcecie na pamiątkę zostawić sobie opakowania, to nie polecam. Kiedyś alpen gold arbuzowa była nawet dość dobra, ale ta nie jest. czuć tylko zapach arbuza, smaku żadnego. Tym bardziej nic wspólnego nie ma z melonem. Łeeeeeeee, tak mi się nic nie chce na jutro, a jak na złość mam tak dużo :< I jeszcze ten remont mnie tak męczy, wszędzie tyle kurzu.. No ale nie można narzekać, później będzie pięknie już <3 
No i dzisiaj urodzinki ma moja kochana Mania! Nigdy nie składam tutaj życzeń, bo i po co? No ale tak informuję cały świat, bo to ważne!!!!! :D
Buziaki :*