wtorek, 30 września 2014

wrześniowo filmowo

Hejka :)
Dzisiaj miała być nowość na blogu, ale z racji tego, że dopiero wróciłam, a jest kilka minut przed dwudziestą pierwszą ( taaak, właśnie tak będą wyglądać teraz moje środy z projektem sitodruku, ale nie narzekam, jestem otwarta na nauczenie się wszystkiego co związane z grafiką... manualną, bo komputerowa mnie dobija! Ale to dopiero pierwsze moje lekcje, więc MOŻE jeszcze będzie dobrze. Oczywiście jeżeli nie opuszczę już ani jednej lekcji przez wyjazdy, czy choroby- a taki mam właśnie plan!). No cóż. Nawet nie nadążam z napisaniem zaplanowanych notek, dlatego jutro również notka pojawi się wieczorkiem. Później to już jakoś ogarnę, obiecuję :)
A jaka nowość? A więc- co miesiąc, ostatniego dnia danego miesiąca będę dodawać filmowy post... ale nie z ulubionymi filmami, a wszystkimi! Pokrótce, z oceną. Następnie przed każdym dłuższym wolnym z tych filmów będę wybierać najlepsze i dodawać jedynie listę tytułów. Myślę, że to właściwy kierunek w jakim pójdę z filmowymi postami. Jak myślicie? :) Niestety zrobić tego dzisiaj nie dam rady, jestem padnięta, ale na pewno uzupełnię tą notkę za kilka dni, o czym Was poinformuję :)
A co Wy oglądaliście w pierwszych trzydziestu dniach szkoły? :D

Z tego całego zmęczenia całkowicie zapomniałam, że dzisiaj jest Dzień Chłopaka! :/
No ale tutaj publicznie mogę złożyć pierwsze tego dnia życzenia wszystkim chłopakom czytającym mojego bloga i jednemu który nie czyta ;)
Buziaki!!

poniedziałek, 29 września 2014

SPRZEDAJĘ!

Hejka!:)
Pisałam o tym już dawno, ale dopiero wczoraj swoje słowa wcieliłam w życie i tak oto na vinted.pl zaistniała moja pierwsza wirtualna szafa, na której sprzedaje ubrania, akcesoria i inne rzeczy :) Mam nadzieję, że będziecie zainteresowani wejściem i obejrzeniem całej mojej oferty, ponieważ od tego czwartku wyłączyli mi bueno w kinach, a telefon z Orange skończył mi się już we wrześniu :< A za coś do kina teraz muszę chodzić!;D Więc wspomagajcie autorkę fioletowego-serca, coby mogła Wam nadal pisać piękne filmowe posty, które podobno tak bardzo lubicie hahaha ;D Żartuję! Tak na serio, to moje szafy pękają w szwach i postanowiłam coś z tym zrobić. Zazwyczaj oddaję rzeczy mojej koleżance- ale wiadomo, jeżeli mam teraz możliwość lekkiego zarobku, to z miłą chęcią mogłabym się pozbyć wszystkiego! Zwłaszcza, że całą zarobioną kwotę miałam wydać na nowe ubrania... ale cóż- nie wiedziałam, że kino mnie tak brzydko potraktuje :<
Przez kilka najbliższych dni będę systematycznie dodawać do mojej szafy wiele rzecz! Mam tego przepełnione trzy kartony. Jeżeli czasami możecie zobaczyć jak się ubieram, to łatwo możecie stwierdzić, że każdy znajdzie tam coś dla siebie! Moja koleżanka zawsze śmieje się, że w szafach Karoliny jest dosłownie wszystko! Bo to prawda. Od damskich, po męskie. Od rozmiarów 34 do 42 ;D Będzie trochę karnawałowo nawet za kilka dni ;) Na razie wakacyjnie i jesiennie. 
Z całego serca zapraszam TUTAJ! :D
Eh. Przeżyłam dzisiaj pierwszy szkolny poniedziałek! Wcześniej miałam luz niestety tym weekendem zaczęłam szkołę. :<
Buziaki! :*

niedziela, 28 września 2014

niedzielne inspiracje

Ten tydzień był mega inspirujący, a to chyba spowodowane stworzeniem nowej grupy na facebooku przez moją panią od fotografii! Dodaje tam codziennie niesamowicie dużo postów z fantastycznymi dziełami, artystami i zabawą światłem... jedyny problem to brak głośników, no ale nadrobię jak tylko dostanę nowego lapka! Wtedy to w ogóle będzie się tutaj działo hohoh ;)
Na razie posiłkuję się jeszcze trochę pudelkiem.pl , innymi stronami i google grafika ;)
I jak Wam się podoba?;)
Tylko zaznaczę, że nowa sesja zdjęciowa z Malkovichem jest rewelacyjna! Możecie ją u mnie zobaczyć w drugiej zlepce na samej górze! Aktor próbuje wcielić się w modeli z dawnych, bardzo znanych zdjęć. Np. Marylin Monroe ;) I chociaż aktor mnie nigdy jeszcze nie zachwycił żadną swoją rolą, to sesja naprawdę fajna! :) Co myślicie?
Buziaki :*
Po kliknięciu na daną zlepkę zdjęć powiększa się!

sobota, 27 września 2014

Sobota

Hejka!:) Co tam u Was? Ja po tygodniowym lenistwie spowodowanym chorobą postanowiłam wykorzystać cały weekend na rzeczy szkolne i tak od rana siedzę nad lekturą Dziady . Eh! Jak to jest, że uwielbiając czytać, nawet książki, które podobno lekturami moimi kiedyś będą nie umiem nigdy zmotywować się do przeczytania czegoś co jest mi narzucone ze szkoły! Nie ważne czy jest fajne, czy nie- po prostu tego nienawidzę! Nawet mój ukochany dramat Romeo i Julia czytany na potrzeby przypomnienia sobie przed sprawdzianem w szkole było męczarnią! No ale cóż- lektury czytać trzeba!:D Zostało mi jeszcze dziewięćdziesiąt stron, więc nie tak najgorzej :) Później szkice, projekty i ...matematyka. Plastyk plastykiem- matematyka nadal obowiązuje :<
  Wczoraj wieczorem wybrałam się do Mjazzgi na Grafatak - świetna sprawa, a za miesiąc podobno bitwa ma się odbywać między zwyciężczynią trzeciej edycji, a moim kolegą- tak więc na pewno znow się wybiorę i kilka dni wcześniej poinformuję Was o tym na blogu, co by zainteresowani Elblążanie mieli również okazję zobaczyć bitwę utalentowanych ludzi ;D
   I wiecie co?! od wczoraj w moich głośnikach (oczywiście nie komputerowych, te nadal nie działają) wydobywa się piękna muzyka z najnowszej płyty Kasabian. W Empiku jest promocja 3za 2 i jak to ja- musiałam z niej skorzystać ! Poza tym kupiłam sobie BOKKE, której wcześniej nie słuchałam, poza jedną piosenką- ale jestem pod wielkim wrażeniem! Na pewno niedługo o tym napiszę ;)
   Mam kilka nowych pomysłów na tego bloga, ale o tym niedługo ;)
Tymczasem uciekam do Mickiewicza!
Buziaki :*
P.S. Jak tam Wasz weekend? ;)

piątek, 26 września 2014

Niedokończone opowieści

Już Wam chyba raz pisałam, jak niesamowicie byłam uradowana, kiedy dowiedziałam się, że chociaż wszystkie dziewięć książek Bronte zostały już wydane, a ja jestem szczęśliwą ich posiadaczką , mogę przeczytać jeszcze niedokończone opowieści. 
   uwielbiam czytać niedokończone opowieści, od kiedy przeczytałam wspaniałą książkę Mroczna wieża Lewisa,w której również zawarte były opowieści, które nigdy nie ujrzały nic poza słynną szufladą pisarza. I chociaż wkurzałam się  niemiłosiernie, kiedy nagle zakochując się w bohaterze on drastycznie ze mną zrywa, to mimo wszystko mam o tej książce fantastyczne wspomnienia! Tak więc musicie mi uwierzyć ile pokładałam nadziei w Niedokończonych opowieściach mojej ukochanej Charlotte Bronte. 
Książkę pochłonęłam podczas jednej podróży autobusem w Bawarii. Trzy na cztery opowiadania skradły moje serce i jestem niesamowicie nieszczęśliwa, że nie poznam dalszych losów bohaterów... ale przecież dzięki temu otwiera nam się wyobraźnia. Możemy sami kierować losami bohaterów, bez pomocy fantastycznej Charlotte. Ja tak zrobiłam i patrząc w okno rozmyślałam, a co jeśli stało się tak? I chociaż książka jest cieniutka( ma niecałe 300stron), to nie przechodzimy obok niej obojętnie. Zostaje nam później czas do namysłu, bo to wspaniale zaczynające się opowiadania. Bronte po prostu postanowiła poprowadzić nas pewnymi ścieżkami. Może postanowiła nigdy nie dokańczać tych historii, aby to właśnie czytelnik miał prawo do popisu!? Ślepo w to wierzę i z miłą chęcią do trzech opowiadań powrócę nie raz. Jestem przekonana, że czwarte( w kolejności prawdopodobnie trzecie, jeśli patrzeć w spis treści) opowiadanie również przypadłoby mi do gustu, gdyby było rozbudowane bardziej, gdyby pojawiły się inne wątki lub coś innego. Jestem przekonana, że by mi się spodobało, bo nie trafiłam jeszcze na złą lekturę tej autorki.
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Mg. Pierwsze, świeżutkie, polskie wydanie, bo premiera książki przypadała na 10 września :) 
Kto się już na nią czai? ;)
Buziaki!:*

czwartek, 25 września 2014

Wiktoria

Z Bawarii myślami jeszcze nie wyjechałam, dlatego chociaż minęło już kilka dni odkąd jestem w Elblągu przedstawiam Wam zdjęcia z Burghausen. Niebieska kamienica to miejsce, które mijaliśmy codziennie i ja codziennie miałam niespełnioną wizję zrobienia tam zdjęć. W końcu się udało, ale niestety wypuszczona z pokoju zostałam dopiero po zachodzie słonca, więc zdjęcia nie są spełnieniem moich marzeń, ale i tak mi się podobają! Zwłaszcza piękny dzień na z liści, który był magiczny i pojawiał się w jednym punkcie .. tak więc modelka całkowicie nie wiedziała czym się tak zachwycam na zwykłych niebieskich drzwiach od garażu ^^ Mam nadzieję, że mimo wszystko, jak Wy to już widzicie, to również będzie się Wam podobało! ;D
   dzisiaj jestem prze szczęśliwa! ... ale o tym za kilka dni/ tygodni Wam powiem :)
I jak i jak? :)
Zdjęcia robione analogowym obiektywem, jak zazwyczaj ;)
Buziaki :*

środa, 24 września 2014

Lokatorka Wildfell Hall

No i cóż, to już moja ostatnia przygoda z siostrami Bronte. Przynajmniej taka pisana ich piórem, bo w kolejce czeka jeszcze kilka biografii oraz niedokończone opowiadania, o których jutro :) 
  Lokatorka Wildfell Hall zdecydowanie różni się od pozostałych książek, które miałam przyjemność przeczytać. 2/3 całej książki zajmują wspomnienia, które są niesamowicie ciekawe. No jestem po prostu zakochana! Przeżywałam ją czytając i przeżywam ją nadal... a wraz ze mną moje koleżanki z pokoju, ponieważ tak im naopowiadałam, że cały czas dopytywały i jak? i jak? . No i jak? WSPANIALE! Nie wyobrażałam sobie, że ostatnia z książek Bronte tj. ostatnia, która trafiła w moje ręce mogłaby mnie zawieść. Laduje na stosiku moich ulubionych książek, zdecydowanie!!
   Jedyne do czego mogę się przyczepić, to okładka... no nie zachwyca i musicie to przyznać. 
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Mg i jest to pierwsze wydanie w Polsce i oczywiście jedyne właściwe ;D
Buziaki :*
Kto czytał?

wtorek, 23 września 2014

Colin Firth. Zostać królem

Od pierwszych stron książka Colin Firth. Zostać królem. łudząco przypominała mi maleńką biografię młodego Leonarda DiCaprio, która miała niewiele ponad dziewięćdziesiąt stron w formacie A5 licząc w tym kilka stron na zdjęcia i była napisana dosłownie kilka dni po ogromnym sukcesie Titanica, dzięki któremu aktor stał się bożyszczem kobiet. Książka niewątpliwie napisana dla osiągnięcia zysku łatwym sposobem.I chociaż Leonardo miał na swoim koncie do Titanica już wiele filmów za sobą, to jednak, moim zdaniem, nie czyni to z niego obiektu godnego napisania książki biograficznej. 
Cóż... Colin Firth. Zostać królem to pewnego rodzaju kontynuacja pisania o ludziach biografii, bo akurat jest głośno, więc zysk również będzie pokaźny. Na pierwszy rzut oka właśnie tak może nam się zdawać i ludzie, który kinem nie są zajarani równie mocno jak ja, obok książki mogą przejść obojętnie. Jednak do mnie wołała od pierwszej chwili, kiedy zobaczyłam ją w księgarni! I nagle miałam możliwość przeczytania jej! Przyszła w poniedziałek, a ja wieczorem już ją skończyłam. Nawet sobie nie wyobrażacie jak wielka rozpacz mnie ogarnęła, gdy nagle przeczytałam ostatnie zdanie, bo o tym aktorze mogłabym czytać wieki! 
    Świetnie napisana biografia, chociaż mimo wszystko uważam, że można by było poczekać z nią jeszcze kilka lat. Poza tym irytowało mnie wychwalanie Oskarów, jako największe bóstwo świata. Może to tylko moje odczucia, ale Oskary ostatnimi czasy są dla mnie małowartościowe. Teraz, kiedy siedzę w kinie już dość poważnie i praktycznie wszystkie filmy nagrodzone lub nominowane do Nagrody Akademii Filmowej widziałam(tj. z aktualnych lat), to wybory zazwyczaj nijak mi nie pasują! No ale co trzeba przyznać- Colin Firth na złotą statuetkę za fenomenalny film Jak zostać królem zasługiwał jak mało kto! Jeżeli ktoś z Was jeszcze nie widział, to bardzo zachęcam! I zachęcam to zrobić dwa razy, bo za drugim razem wrażenia są o wiele mocniejsze i pełniejsze.!
Biografia od początku wciąga mnie w życie Firtha i co kolejną stronę moja sympatia do niego wzrastała. Z miłą chęcią właśnie w tym momencie zaczęłabym nadrabiać moje filmowe zaległości z tym aktorem, ale chyba i tak nie jest źle. Patrząc na moje konto na filmwebie widziałam naprawdę wiele!;D
  Strona wizualna, która jak wiecie jest dla mnie dość ważna- WSPANIAŁA! Prosta, ale niczego więcej nie potrzeba. Jest idealna. To fantastyczne, kiedy czyta się o przystojnym aktorze i wystarczy jedynie wrócić na okładkę, aby przyznać, że Oj taaaak! Przystojniak...i jaki świetny aktor! ;D 
   Na Colina czekam w kolejnych świetnych produkcjach. Na jego kolejną biografię też, ale za wiele lat! Kiedy będzie już właścicielem wielu Oskarowych nagród, bo jest tego wart!
  Książkę mogłam przeczytać dzięki  Grupie Wydawniczej Foksal Wydawnictwu W.A.B :)
Kto czytał? Kto lubi Colina?!
Buziaki :*

poniedziałek, 22 września 2014

Niemcy

Hejka! WRÓCIŁAM! ;D Przepełniona pozytywną, bawarską energią wracam do Was z podwojonymi siłami! Tyle cudownych rzeczy czekało na mnie w domu, że po powrocie o drugiej w nocy nie byłam w stanie się położyć. Zaczęłam odpisywać na listy, przeglądać zdjęcia, które przyszły od fotografa i robić wiele innych rzeczy. Nie uwierzycie, ale postanowiłam od razy po przyjeździe się rozpakować! Walizka została od razu schowana, brudne ciuchy wylądowały w koszu do prania, a pamiątki, czy prezenty zostały ułożone w odpowiednich do tego miejscach! Tak, tak, możecie być ze mnie dumni! :)
  A jak wyjazd? Oj, bajecznie. Troszkę męcząco, ale przecież pojechaliśmy tam zwiedzać! Codziennie byliśmy w innym mieście Bawarii, mieszkając 200m od granicy z Austrią, do której również zawitaliśmy jeden raz na caaały dzień! Pojechaliśmy do Salzburga, które skradło moje serce po kilku sekundach! Wspaniałe, piękne małe miasto. Nawet przeludnienie o dziwo mi nie przeszkadzało! Miasto Mozarta ma coś w sobie i o ile do Bawarii, gdzie również było pięknie, nie marzy mi się wracać, to kilka dni temu, właśnie w Austrii postanowiłam, że jak już będę sławna i bogata( hoho), to właśnie tam postawię swój dom na lato( hoho) i będę przyjeżdżać i podziwiać piękne widoki! Serio!
   W Monachium też było cudownie! Zwiedzaliśmy miasto autokarem z przewodniczką i okazało się to świetnym rozwiązaniem, bo zwiedziliśmy naprawdę sporo :) Tylko wszystkim było szkoda tego, że nie weszliśmy do żadnej Galerii Sztuki, no ale cóż- plastyk, to trzeba zrozumieć ;D
   Nie będę Wam więcej pisać o moim wspaniałym wyjeździe w moim wspaniałym życiu- powiem tylko, że WARTO! Tym bardziej, że po dwóch deszczowych dniach wyszło słonce i już nie chciało się schować, dlatego można było opalać mordki słuchając przewodników! Tak lubię <3
Możliwe, że dostanę jeszcze jakieś zdjęcia, to może dodam? Zobaczę :)
A co Wy robiliście przez ten tydzień? :>
Buziaki :*
Kto był? Kto widział? :)

niedziela, 21 września 2014

Niedzielne inspiracje cz.8

Hejka!:)
Dzisiaj zostawiam was z dużą porcją inspiracji!Na blogu są mniejsze, ale jeżeli klikniecie są ogrooomne! ;D Tak więc polecam. Jakiś czas temu polubiłam konto na facebooku Tkliwi nihiliści opanowujący pozycję dystansu , gdzie codziennie jest dodawana tak ogromna porcja przepięknych fotografii, że nie jestem w stanie nawet wszystkich zapisywać! Wspaniałe! Na pewno często będą się tutaj pojawiać, bo jeszcze w wakacje z myslą o tych postach zrobiłam osobny folder, nad którym spędziłam dobre kilka godzin, taka szalona ja! Ale było warto! Buziaki :*

piątek, 19 września 2014

sza!!! Teraz czytam

Jakiś czas temu już skończył się konkurs na autoportret, w którym można było wygrać świetne kubki od dotdesign . Mam nadzieję, że zwycięscy są zadowoleni! ;) Ja muszę przyznać, że ostatnio to jeden z moich ulubionych kubków. Całkowicie prosty kształt, ale napis urzekł mnie kiedy tylko go zauważyłam! Cała kolekcja książkowych napisów jest jakby stworzona dla mnie!:D Postanowiłam, że tylko jak zrobi się troszkę zimniej i picie herbaty będzie całkowicie oczywistą codzienną czynnością, to zainwestuję w cały zestaw! Cappuccino z milką pije się z niego świetnie^^. 
Tak więc jeżeli ktoś jeszcze nie zaglądał, to zapraszam sprawdzić ofertę na allegro lub na facebooku. Zbliżają się święta( no w sumie jeszcze daleko, ale można już zaczynać myśleć :) ) moim zdaniem to świetny prezent, nawet dla wylosowanej osoby z klasy^^. Tralalallala, uciekam :* Ktoś posiada? ;)
buziaki:*

czwartek, 18 września 2014

masło do ciała

Tak to już jest, że jak mnie nie ma, to są kosmetyki! ;D O nich najłatwiej pisać mi zaplanowane notki, a kiedy jestem w domu trochę szkoda mi marnować na takie tematy posty.
Linia kosmetyków Tutti Frutti jest już chyba wszystkim znana. Tanie, oryginalne połączenia zapachowe oraz ładne opakowanie tworzą coś, co od lat przyciąga klientów. Mnie przynajmniej zawsze ciągnęło... ale jakoś nigdy nic nie miałam. Jakiś czas temu nastała chwila, kiedy sięgnęłam po pierwszy produkt. Padło, na uwielbiane przeze mnie masła do ciała. 
A więc: ładnie zapowiadający się zapach kiwi okazał się czymś co bardziej pasuje do toalety, niż do używania na ciało( tak samo nie rozumiem zapachu cytryny! Nie kojarzy Wam się z toaletowymi środkami czyszczącymi?! Nigdy nie używałam i nigdy nie użyję żadnej cytrynowej rzeczy do ciała. Amen!), poza tym kupiony na wakacje, owocowy krem okazał się na wakacje całkowicie nie stworzony. Przy letnich upałach i krótkich spodenkach kremy są wskazane, przynajmniej w wypadku mojego suchego ciała. W takim okresie balsamy/ masła powinny być bardzo delikatne, więc może to ja źle wybrałam, ale po kilku minutach wszystko zaczynało po mnie spływać! I nie ważne, czy nakładałam go kilka godzin przed wyjściem. Nie ważne też, czy było aż tak gorąco. Jeśli krem postanowił spłynąć, to po prostu to robił. Fu! A piękne, duże opakowanie wbrew pozorom nie starcza wcale na tak długo, chociaż może to i dobrze! Kilka dni temu mi się skończył( oczywiście nie używałam go codziennie, trzy miesiące dla masła do ciała byłyby wiecznością, nie miałabym prawa narzekać na jego niewydajność ) i strasznie się cieszę z tego powodu! Najprawdopodobniej z Tutti Frutti jeszcze skorzystam... ale nie będę już sięgała po masła. Wie ktoś może czy są jakieś piękne balsamy z tej linii? Pamiętam, że kiedyś mojej koleżance kolega kupił żel pod prysznic i coś tam jeszcze o zapachu arbuza! I chociaż może już troszkę arbuzowe zapachy mnie nudzą, to mimo wszystko skusiłabym się!:D Więc jak ktoś coś, to piszcie ;)
Ja temu kosmetykowi daję stanowcze NIE!
używałyście?
buziaki :*

środa, 17 września 2014

Dorota

Już ostatnim tchnieniem lata przedstawiam Wam wakacyjne zdjęcia. To chyba jedne z najdłużej odkładanych zdjęć w mojej karierze ;) Ale tak to już jest z moimi wakacjami, nie w głowie mi zajmować się zdjęciami. Tzn. robić tak, ale później odkładać w folderach na dysku i pozostawić do... później ;) 
Z Dorotą byłam na zdjęciach po raz drugi i jeszcze coś tam planujemy kiedyś wykombinować ;)
No to zapraszam do oglądania!:
I jak? :) Buziaki :*

wtorek, 16 września 2014

Żel do twarzy

Jak byk rzuca się- przeciw trądzikowi, a Karolina trądziku jak wiadomo nie ma... ale, że opakowanie takie piękne, kolorowe, w serduszka... to nie zauważyła!:< Może to i dobrze, bo by nie kupiła. Żałować, by nie żałowała, bo nie wiedziałaby jaki to świetny kosmetyk! Naprawdę! Trzy w jednym czyli- żel myjący, peeling złuszczający oraz maska regulująca. Używać można nawet trzy razy w tygodniu, ale mi zazwyczaj wystarcza dwa. Skóra twarzy później przed kilka dni jest tak wspaniale gładka i pięknie, zdrowo wyglądająca, że chociaż dwa razy nie kupuję tych samych kosmetyków, to jeżeli w Rossmanie znajdę to cudo, to kupię znów! Niestety to edycja limitowana, a ja mam jeszcze ponad połowę, więc nie wiem jak to będzie. Może już nie zdążę i dzięki temu znajdę nowy, lepszy? Zapewne się o tym dowiecie... no ale przyznajcie- opakowanie cudo! ;D 
temu kosmetykowi mówię stanowcze TAK!
Ktoś używa? Jesteście zadowolone tak samo jak ja? :)
buziaki:*

niedziela, 14 września 2014

niedzielne inspiracje cz.7

Ten tydzień należał zdecydowanie do uwielbianej przeze mnie Kate Moss. Uwielbiam i zawsze będę uwielbiać <3 Poza tym przejrzałam lekko portfolio Frąckowiak i chociaż nigdy nie przepadałam za jej twarzą, to znalazłam kilka bardzo ciekawych kadrów!
Z drugiej zlepki najważniejsza jest Joanna Kołaczkowska, którą kocham odkąd zobaczyłam ją pierwszy raz w Spadkobiercach - chyba dzięki mojej siostrze- i moja miłość została i będzie trwać wiecznie! A dopiero teraz znalazłam jej jakiekolwiek zdjęcia!
Od tego tygodnia czekam z niecierpliwością na film z bardzo ciekawym duetem- Kristen Steward i Juliette Binoche Sils Maria. jestem baaardzo ciekawa jak to wszystko będzie wyglądało ;)
Trochę jeszcze pięknych kadrów i ciekawe zdjęcia aktorek, które znalazłam ostatnio na jakiejś fajnej stronce!
Aha! Chociaż nie ma tego na zdjęciu, to ostatnio zakochałam się w nowych jogurtach Lidla! Są chyba dzięki tygodniowi azjatyckiemu- ale jogurt o smaku liczi i czarnego bzu jest jednym z najlepszych jakie kiedykolwiek jadłam! Polecam. Kosztuje niewiele ponad złotówkę, a wartoo!;)
Buziaki :*

sobota, 13 września 2014

koncertowo!

Hejka!:) 
Jak możecie zauważyć od kilku dni posty pojawiają się równo o 13.30, tak jak to ustaliłam w wakacje. Myślę, że to dobry układ i mi jest o wiele łatwiej pisać notki dzień wcześniej( no cóż, niestety wracamy do tego systemu, ponieważ nie wyrabiam się w pisaniu postów o ludzkiej porze jaką jest godzina szesnasta...a nie pisząc ich wcale fioletowe-serce przestaje żyć i jest niefajnie :< Tak więc piszę sobie w nocy, a Wy możecie to czytać już od południa! Prawdopodobnie codziennie przez dwanaście miesięcy w roku!). 

  Chociaż z mojego głośnika wydobywa się właśnie piosenka Jessie J Bang Bang, to mimo wszystko nadal jestem fanką polskiej muzyki! Aż tak przez wakacje mi się nie pozmieniało, chociaż nie ukrywam- największych hitów youtuba i radia nasłuchałam się maksymalnie dużo. No cóż- towarzystwo zmienia. ;) Aleee kilka dni temu poszłam do elbląskiej wspaniałej Mjazzgi i obkupiłam się w szczęście do końca roku kalendarzowego! Pieniądze szczęście dają, a najwięcej te, które zostają dobrze spożytkowane! Dlatego teraz raz w miesiącu czeka mnie małe, większe i największe wydarzenie! Wszystkie trzy zespoły lubię, ale kiedy dowiedziałam się, że mój wspaniały Tomasz Makowiecki zawita do Elbląga, to prawie umarłam z radości! Na jego koncert chciałam nawet wybrać się do Gdańska, jak widzę niepotrzebnie! Mjazzga daje radę i mam nadzieję, że cały kolejny rok będzie równie owocny!:D 
Jest jeszcze mnóstwo innych koncertów, więc zapraszam zorientować się,a może coś Was zainteresuje ;)
A ludzie z innych miast- przyznawać się, kiedy ostatni raz byliście na jakimś koncercie w klubie muzycznym? ;)
Piękne bilety będą świetną pamiątką już po koncercie! <3
Buziaki :*

piątek, 12 września 2014

Niemcy!

Hejka! Na wstępie chciałam zaznaczyć, że Was kocham i jesteście najlepsi na świecie. pozdrawiam ;)
Po drugie- jakiś czas temu pisałam o tym, że coś się u mnie będzie działo od 12 września... no więc- WYJEŻDŻAM! Moje wakacje jeszcze nie dobiegły końca i chociaż walizkę spakowałam do szafy jeszcze w sierpniu twierdząc, że to chyba już koniec moich podróży, to na następny dzień już siedziałam w autobusie... tyle, że z małym plecakiem, i jechałam na drugi koniec Polski. No cóż, u mnie to nigdy nic nie wiadomo z takimi sprawami ;) Tym razem wyruszam aż na dziesięć dni do Niemiec w poszukiwaniu przygód i poznawaniu nowych kultur i takich tam-wiecie o co chodzi ;) Wycieczka niby klasowa, szkolna, ale nie do końca. Jedziemy nie klasowo, nie szkolnie i tak dziwnie. Nie poszłam dzisiaj do szkoły, bo kompletnie nie zdążyłabym z niczym! Niby spakowana byłam już wczoraj, ale było mi paskudnie źle, jakbym mimo wszystko czegoś nie miała. Okazało się, że słusznie! Teraz bankowo mam już wszystko! :D 
TAK WIĘC JEDZIEMY!
Notki oczywiście będą się pojawiać! W te wakacje pięknie wprawiłam się w pisanie zaplanowanych postów! Będzie ciekawie, będzie fajnie, będzie sympatycznie, więc zapraszam. Codziennie o 13.30. MOŻE uda mi się coś nawet dodać z Niemiec, kto wie? Zależy czy będę się świetnie bawić. Jeżeli tak, to wybaczcie, ale wolę czas spędzić w inny sposób niż na siedzeniu z nosem w telefonie. Ale jak wrócę poopowiadam, bo zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie!
Chociaż od jakiegoś czasu niewyobrażalnie nienawidzę tej wycieczki, bo nie mogę przez nią być na Festiwalu Filmowym w Gdyni, na który już prawie kupiłam bilety z jedną z moich cudownych, listowych koleżanek :< Omija mnie też Elbląg za pół ceny( Elblążanie! Polecam. Dzisiaj początek, ja bardzo lubię tę akcję^^). No i wszystko mnie omija! Zaczynając od wystaw, kończąc na malowaniu ścian w nowym mieszkaniu koleżanki :<
Tak więc trzymajcie kciuki żeby jednak wycieczka była cudowna! Żebym nie żałowała!
A już teraz wiem, że rok 2015 będzie najbardziej festiwalowym rokiem mojego życia! Wrocławiu, Gdynio(...) przybędę! ;D Kto się wybiera w tym roku do Gdyni? <3
Kilka osób zauważyło brak bransoletek na mojej lewej ręce. No cóż- najpierw zostały zdjęte z przyczyn czysto estetycznych- raz na rok muszą być wymieniane, a teraz nie są założone z przyczyn lenistwa właścicielki rączek. Bo nikt jej nie zrobi, a jej nie śpieszno :< Ale może na wycieczce? Chyba zbyt duże plany pokładam w tym wyjeździe? ;) No ale- na rękach goło i tak nie mam, bo codziennie mam piękny nowy zegarek, o którym pisałam, a na drugiej piękną bransoletkę z Rumuni od mamy mojej przyjaciółki i bransoletkę od małej siostry mojej koleżanki... czasami pojawi się na nich jeszcze coś, więc tak smutno aż na tych moich rękach nie jest! ;) ... jakby ktoś pytał ^^

buziaki!:*

czwartek, 11 września 2014

Fotografia

Wiecie co? Moje życie od wczoraj stało się pełniejsze! Tak się obawiałam tej fotografii w mojej szkole i o ile pierwsza lekcja poszła mi świetnie, to obawa nadal została, co z tymi moimi zbiorami fotograficznymi, które gromadzę już od kilku ładnych lat. Sama byłam pewna, że wiele jest do kosza i wiem to nadal. Jeśli wybieram zdjęcia do pokazania komuś, to wiem, w które foldery nie mam co zaglądać, bo nie ma co tam szukać. Chyba każdy tak ma. To nawet nie chodzi o to, że były to moje początki. Wiele moich prac z pierwszych dni z Zośką jest bardzo dobrych i uważam je nadal za moje małe cuda ;D No ale nie ma co się oszukiwać- czasami nie wiem czemu brałam do ręki aparat. Mimo wszystko trochę dobrych rzeczy -w moim odczuciu- się uzbierało. Mam się czym pochwalić, mam kilka wygranych konkursów, kilka ambitniejszych współprac i wiele innych.
Nastał dzień, kiedy musiałam wyciągnąć moje prace przed moją Panią od fotografii. Oj, w duszy trochę się stresowałam, że powie coś w rodzaju :"widać, że dopiero zaczynasz. Popracujemy nad warsztatem i będzie dobrze, bo potencjał jest". BO POTENCJAŁ JEST- to chyba ulubione stwierdzenie ludzi, którzy nie chcą przypadkiem zranić osoby zaczynającej swoją drogę z jakąś artystyczną dziedziną. Nienawidzę jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek tak mówi! Już wolę jeżeli ktoś powie mi prosto w twarz, że naprawdę jestem beznadziejna... tylko bez przesady( pozdrawiam mojego Pana od rysunku...). W gazetach o mnie dobrze pisali( hoho, jak to brzmi), wygrywałam konkursy, więc coś to znaczy... ale u mnie nie jest tak prosto. Jeżeli dowiem się, że chociaż jedna osoba powiedziała coś złego na moje prace, to wierzę przede wszystkim jej. Bo przecież jeśli ktoś krytykuje to mówi prawdę!
No ale pokazałam, chociaż mogłam siedzieć cicho! I zostałam nawet piętnaście minut po dzwonku. I co się okazało?! Że Karolina dostała właśnie największego kopniaka do działania w swoim życiu! Nie ważne, że wcześniej ktoś coś mi mówił- jeżeli mówi rodzina, to chyba już w ogóle nigdy nikt nie powinien tego słuchać. Chociaż moja rodzina jest chyba inna. Kiedy w szóstej klasie postanowiłam ZOSTANĘ FOTOGRAFEM! wszyscy patrzyli na mnie, jak na dziwaka. Wysyłali do szkoły plastycznej, ale blisko domu, bo może mi przejdzie- ja chciałam lecieć wyżej, chciałam jechać na drugi koniec Polski... ale przecież mogło mi przejść. Na lustrzankę musiałam uzbierać sama, bo przecież mi się znudzi, to za droga zabawka, żeby kupować ją ot tak, po prostu. Nigdy we mnie nie wierzyli i wydawało mi się, że nigdy nie uwierzą. Aż nagle wygrałam pierwszy konkurs i wszyscy zaczęli napływać do mojego pokoju, jak do domowej galerii sztuki- dzieje się tak do teraz. Kiedy przychodzą jacyś znajomi mamy, czy dalsza rodzina, wszyscy postanawiają podziwiać to co zmajstrowała ich mała Karolinka. Kiedy nagle zaczęli doceniać to co robię, chwalić się na prawo i lewo, że robię zdjęcia i wychodzi mi to dobrze. Ale to rodzina. Wspaniale, że we mnie uwierzyli, ale ja nie wierzyłam w ich słowa. Do teraz ciężko mi stwierdzić, czy moja mama mówiąc, że podoba jej się, coś co sfotografowałam mówi prawdę.
Prawdopodobnie nigdy bym nie uwierzyła, że jestem dobra. Chodziłabym sobie na te zdjęcia, kochałabym je, bo byłyby moje, cieszyła się jak głupia, że modelce też się podoba... i tyle. Zapewne nie poprzestałabym na marzeniu o byciu fotografem, bo do siedzenia bezczynnie nie jestem zdolna. Nie ukrywam jednak, że zaczęłabym myśleć o tym na poważnie dopiero na studiach... na które pewnie bym się nie dostała bez teczki. Dlatego chociaż nijak nie pasowałam przez ten rok do mojej szkoły( czyt. lekcje rysunku), to jednak cały czas wierzyłam, że jak przyjdzie ta fotografia, to wszystko będzie już pewne. Mogło być albo cudownie, albo tragicznie. Jak obstawiała Karolina? Łatwo się domyśleć.
Aż tu nagle przyszedł 10 września i okazało się, że słowa MASZ POTENCJAŁ! nie padły ani razy, że nauczycielka i osoba, która studiowała fotografię i zajmuje się tym zawodowo stwierdziła, że naprawdę robię dobre zdjęcia! Niektórymi się zachwycała, w niektórych mówiła, co mogłoby być lepsze... ale kiedy zaczęła mówić o tym, że dla mnie to już powinna robić dodatkowy zestaw tematów, to serce urosło mi do rozmiarów kosmosu! Ta mała Karolinka, która głupio zajmuje się fotografią, gdzie od kilku lat prawie każdy się nią zajmuje, okazała się dobra! Na tyle dobra, że nawet osoba, która się tym zajmuje to doceniła! Nieważne kto by mi to mówił i ile razy powtarzał, słowa konkretnie TEJ osoby były dla mnie najważniejsze! 
I uśmiech nie znika z mojej twarzy, bo wiem, że jeżeli teraz fotografii będę uczyła się przez trzy lata, to zdobędę jeszcze więcej wiedzy i więcej umiejętności. 
Prawdopodobnie powinnam teraz założyć konto na facebook'u z dopiskiem photography, ale Ci który mnie znają chyba doskonale wiedzą, że nigdy tego nie zrobię! To że właśnie zostałam doceniona najbardziej na świecie oznacza jedynie to, że nie będę miała teraz wyrzutów sumienia, kiedy będę chodziła na zdjęcia w roku szkolnym lub kiedy będę zawalała inne rzeczy tj. znajomych, czas, który mogłabym poświęcić na oglądanie filmu, czy na uwielbiane przez ludzi-nic nie robienie. 
Karolina Zabaryłło właśnie zaczyna, moi Państwo, wierzyć w to, że robi coś dobrze i zamierza robić to jeszcze lepiej! Zamierza właśnie inwestować w lepszy sprzęt, bo teraz wie, że WARTO! Bo ktoś ważny powiedział jej, że wie co robi i powinna iść właśnie w tym kierunku! Nie mówiła nic o potencjale, który w niej siedzi, tylko o tym, że wykorzystuje swoje umiejętności! Że ma plan i nie robi nic bezmyślnie.
I ta sama Karolina teraz będzie prowadzić fioletowe-serce z jeszcze większym nastawieniem na fotografię, bo chociaż blog nie powstał z myślą o wyłącznym temacie fotografii, to jednak z biegiem lat tak własnie się stanie. Ponieważ, jak niektórzy widzą, bo śledzą tą stronę od kilku ładnych lat, zmieniam się, zmieniam się podobno na lepsze i wszystko idzie we wspaniałym kierunku! I jak skończę tą przewspaniałą szkołę, jak pójdę na studia... to już wtedy będę we Wrocławiu z najważniejszą osobą w moim życiu i wtedy może już dziać się wszystko na co czekam od tylu lat, bo wiem, że wtedy już będzie wszystko fenomenalnie, najpiękniej! <3 Bo właśnie dzisiaj, osoba, która sobie nawet nie zdaje z tego sprawy, pozwoliła mi uwierzyć, że moje życie jednak od kilku dni podąża już właściwą drogą!
I jakże wspaniałe zdjęcie poniżej dla Was ;) Dla odmiany całkowicie inna JA! 
I z nowym pięknym obrazem w kaczuszki, które uwielbiam odkąd grafika własnie z takimi pięknymi zabawkami wyszła mi na tyle, że byłam z niej dumna! Wczoraj obraz zawisł na ścianie i wygląda rewelacyjnie!:D Może to przez ten jakże wspaniały dzień?
Aha! I podobno pracuję FORMĄ, co wiedziałam od zawsze, tylko inaczej ubierałam to w słowa. Więc jeżeli ktokolwiek jeszcze kiedykolwiek spyta mnie dlaczego zrobiłam takie zdjęcie i jaką historię chciałam nią opisać, to pierwszy raz w życiu będę mogła bez zająknięcia stwierdzić, że pracuję nad wizualną częścią zdjęcia i to, że modelka na moim zdjęciu podnosi ręce do góry ma być jedynie dobrze wyglądającym ruchem na fotografii, nie miało drugiego dna i nie opisuję historii. Karolina prawdopodobnie nigdy nie pojedzie na wojnę, bo zawsze ją przerażało to, że można być tak nieczułym na cierpnie ludzi, aby zamiast całodobowo pocieszać i pomagać robić zdjęcia. Szanuję takich fotografów, niech opowiadają historię swoimi zdjęciami... ale ja zostaję przy formach. I będę sobie podnosić ręce modelek do góry ile mi się będzie podobało, będę im zamykać oczy i otwierać usta... i kazać im wchodzić we wszelakiego rodzaju rośliny, bo tak właśnie lubię! I tak polubię już do końca życia!
i do końca życia będzie robiła autoportrety, bo z sobą pracuje mi się najlepiej! Tylko bez okejek i buziaczków;)
Buziaki!
Kto przeczytał?!;D Podziwiam!

środa, 10 września 2014

Madzia

Hejka!:) Przenoszę Was znów w magiczne miejsce z poniedziałku. Tak, już oficjalnie możecie uznać, że w miejscu jestem zakochana(!), ale nie tylko! Alicja ma najpiękniejszą siostrę jaką kiedykolwiek widziałam! Magda ma 9 lat i była pierwszą moją tak młodą modelką. Jak możecie zauważyć, nie robię zdjęć dziewczynom młodszym ode mnie, zazwyczaj. Skakała po domu, robiła mi bransoletki i ja już wiedziałam, że kiedyś sfotografować ją po prostu będę musiała... Sama pięknie szukała miejsc, w których jest chociaż trochę cienia i siadała.. nic więcej nie było trzeba, bo to NAJPIĘKNIEJSZA DZIEWCZYNKA JAKĄ WIDZIAŁAM! <3 No nie uważacie tak samo jak ja? :) Piękna! Jej też jeszcze kiedyś zrobię zdjęcia, obiecuję ^^
I jak?Buziaki :*

wtorek, 9 września 2014

Kubuś fatalista i jego pan

Hejka! :)
Dzisiaj o książce! 
"Kubuś fatalista i jego Pan" zdecydowanie mnie przerosło! I chociaż przez pierwsze pięćdziesiąt stron było fantastycznie i myślałam, że naprawdę dobrze spędzę czas czytając tą książkę.. to jednak się zawiodłam. No może nie zawiodłam- najzwyczajniej w świecie jeszcze do niej nie dojrzałam, ale to oczywiście nie znaczy, że całkowicie ją skreśliłam. Mam zamiar przeczytać ją jeszcze raz... za kilka lat, bo wydaje mi się, że to naprawdę bardzo fajna książka, nie dla mnie na razie. ;) Książka poza tym nie posiada ani jednego rozdziału,a mi piekielnie źle czyta się książki bez rozdziałów. Też tak macie? To szalenie dziwne ^^
Tytułowy bohater przez całą podróż próbuje opowiedzieć swoją historię amorów, niestety w ciągu ich wędrowania przydarzają im się różne inne wydarzenia, które uniemożliwiają Kubusiowi dokończenie swoich wywodów.... ale zaczyna milion innych. Jest to powiastka filozoficzna- i chociaż myślałam, że filozofia jest dla mnie, to coraz częściej przekonuję się, że jednak byłam w całkowitym błędzie!:D
Czeka mnie jeszcze Świat Zofii. Kto czytał? Na mnie ta książka patrzy z półki od dziecka!! Postanowiłam, że w tym roku ją przeczytam. Jeśli ją zrozumiem, spodoba mi się i ją pokocham... to może będą ze mnie jeszcze ludzie^^
Książkę Kubuś fatalista i jego Pan  mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG
Ktoś czytał? ;) Mam tutaj czytelników filozofów? Odzywajcie się ;D
Buziaki:*

poniedziałek, 8 września 2014

Alicja

Hejka! :) Pięknie mi wychodzą te fotograficzne dni! Mam nadzieję, że jeszcze kilka notek do 11 września się tutaj pojawi! :) Wczoraj przed obiektywem złapałam Alicję... w jej naturalnym środowisku, czyli w ogrodzie. Taaaaak, dziwcie się tak samo jak ja, patrząc na te zdjęcia!? Jak to możliwe, że można mieć tak pięknie za oknem własnego domu?! Ja jestem zakochana i muszę Wam powiedzieć, że wykorzystałam to miejsce i tą osobę jedynie w 20%. Mam w planach jeszcze kiedyś tam zagościć, z troszkę większym zapasem czasowym i nie aż tak paskudnie ostrym światłem... bo niestety musiałyśmy chować się w najbardziej zacienione miejsca, no cóż... taki urok fotografii^^.
Nic więcej nie powiem, ale czekajcie na kolejne, za jakiś czas.. jeszcze nie wiem kiedy, ale mam już plan w głowie ^^
Podobają Wam się?
Buziaki :*

niedziela, 7 września 2014

Niedzielne inspiracje cz.6

Hej! Dzisiaj tak na szybko! Jak możecie zauważyć wracają niedzielne inspiracje. W tym tygodniu jeszcze troszkę okrojone, ale będzie lepiej! Zaczęłam wchodzić na pudelka, nie po to żeby czytać plotki, a dlatego, że to świetne miejsce na znajdowanie wszystkich świetnych sesji zdjęciowych, o których wszędzie cicho i głucho! Tak więc polecam również tam czasami zaglądać!
Co mnie najbardziej zainspirowało w tym tygodniu?
- wspaniała Angelina Jolie, która miała na swoim welonie rysunki swoich dzieci! Uwielbiam tą kobietę i uwielbiam to, że w końcu wzięli ślub! To chyba jedyna para, którą "znam" i która się tak bardzo kocha! <3
- David Lachapelle- świetny, barwy fotograf! Polecam odwiedzić jego stronę.
To najwspanialsze, nie będę więcej pisać, bo aktualnie nie mam czasu, wybaczcie! Oglądajcie!
Buziaczki :*

sobota, 6 września 2014

Magdalena

Hejka! Dzisiaj mam dzień sprzątania, więc za wiele nie napisze. Za godzinkę opuszczam swoje mieszkanie i wracam jutro. Prawdopodobnie z nowymi fotkami! :D
Dzisiaj bez słów, bo są ZDJĘCIA! Świeżutkie, wczorajsze. 
Jestem podjarana do granic możliwości. Oooh! Jak ja bardzo potrzebuję robić zdjęcia <3 To jest jednak całe moje życie! <3 
Pozdrawiam i zostawiam Was z Magdaleną, którą chyba już każdy stały czytelnik zna.. chociaż może nie poznać ;)
I jak i jak?! :) Tylko jedna sklejka mi się nie podoba, bo dwa zdjęcia są przerobione inaczej :< Postaram się to jutro zmienić. Buziaczki ;*
"Która" Magda podoba Wam się najbardziej? Kojarzycie jej poprzednie wcielenia? ;)