piątek, 16 stycznia 2015

książkowo

Hejka! :) Dzisiaj pomimo, że czeka na mnie książka, do której przymierzałam się już od dłuższego czasu przespałam totalnie cały dzień! Myślałam, że skoro wczoraj już było tak super, to dzisiaj będzie jeszcze lepiej, ale jednak jest źle. Przeokropna angina! No nic. Mam nadzieję, że jeszcze zbiorę siły do zapoznania się z końcem Weronika postanawia umrzeć. Czytał ktoś z Was? Podobała Was się? Ja po niecałych stu stronach jestem zmieszana.... ale chyba mi się podoba. Pomimo, że oczekiwałam czegoś zupełnie innego :)

Dzisiaj będzie bardzo młodzieżowo! Ostatnio w notce filmowej wymieniłam dwie głośne premiery wyciskaczy łez. Z czego Zostań, jeśli kochasz urzekło mnie w 100%, natomiast Gwiazd naszych wina przekonało, że czasami jednak mam rację, gdy twierdzę, że film będzie całkowitą klapą.Tak więc zapraszam do zapoznania się z moją oceną:
Ciężko mi się czyta książki, kiedy w głowie mam jeszcze bardzo dobrą ekranizacje. Kiedy wszystko mi w niej pasowało. Wszyscy bohaterowie, scenerie i poprowadzenie histori. Dobry pierwowzór już chyba na zawsze zostaje lepszy( i mowa tu o moim pierwszym kontakcie) Tak samo było teraz. Ekranizacja to tak naprawdę wizualizacja dosłownie każdego słowa Formana. Czytało się dobrze, ale bez żadnych emocji.... bo przecież już to znam. 
Mimo wszystko jestem tak bardzo związana z tym filmem i z emocjami, które mi towarzyszyły, że ogromnie polecam film! Naprawdę! Jest reweacyjny!!!
Doceniam książkę, bo przecież to na jej podstawie powstało coś idealnego... no ale, ale film jest lepszy i koniec!:D
FILM : ZDECYDOWANIE TAK!
KSIĄŻKA: NIEKONIECZNIE

Gwiazd naszych wina to film, którego nie znosze, nienawidzę i wszystkie moje odczucia są na NIE! Takie emocje chyba nie wróżą nic dobrego... jednak dobra lektura zawsze się obroni. Tak było i w tym przypadku. Pomimo,że miałam już w głowie twarz głównej bohaterki jako twarz aktorki, której nieznoszę... a jej miłość jako faceta, który według mnie przystojny nie jest wcale....że patrzyłam na film przez pryzmat okropności, którą widziałam na ekranie.... to mimo wszystko książka mi się podobała! Była wspaniale napisana i strasznie żałuję, że obejrzałam ten film! Gdyby nie to może nawet bym się wzruszyła. Tak prawdziwie....
Więc jeżeli ktoś jeszcze ma to szczęście, że tego, z niewiadomo jakich względów, głośnego filmu nie widział- to bardzo polecam nie oglądać, a przeczytać :)
FILM: ZDECYDOWANIE NIE!
KSIĄŻKA: TAK

Uciekam jednak znów spać...
Buziaki :*

7 komentarzy:

  1. Ee tam, gwiazd naszych wina nie oglądałam i nie mam zamiaru. Te wszystkie sezonowe dziewczynki skutecznie mnie odrzucają. Książkę przeczytałam dwa lata temu, kiedy nie było na nią szału i nawet nie było jej w empiku jeszcze XDDD także no, dawno temu. I nie podobała mi się WCALE. Moze i prawdziwe, ale powstało milion identycznych książek, więc jak dla mnie mocno oklepane... ale każdy ma inne zdanie ;) nie powiem, że nie czytało się lekko, bo skończyłam w jeden dzień, ale okleepaaane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie, to nie zaprzeczę! Ale może mój pozytywny odbiór jest spowodowany tak negatywnymi emocjami które miałam po filmie?^^

      Usuń
  2. ani jednego nie oglądałam

    ______________________________________
    wybierz najładniejszą suknię na karnawał na
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mimo wszystko nie zamierzam ani obejrzeć, ani przeczytać zarówno "Zostań, jeśli kochasz" jak "Gwiazd naszych wina". No chyba, że już naprawdę nie będę mieć co oglądać, to obejrzę to pierwsze. Ale za Gwiazdy... nie zabiorę się nigdy. Zwłaszcza że przez przypadek obejrzałam końcówkę kiedyś w szkole, więc wiem, jak to wszystko się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OBEJRZYJ "ZOSTAŃ, JEŚLI KOCHASZ"- NIE POŻAŁUJESZ :D

      Usuń
  4. Z tą pierwszą mam odwrotnie. Może gdybyś najpierw przeczytała, a później obejrzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdopodobnie tak- jak juz napisałam, wszystko zależy od pierwowzoru^^

      Usuń