czwartek, 30 kwietnia 2015

Kwietniowe filmy

Hejka! :)
Z racji tego, że dzisiaj nadszedł ostatni dzień kwietnia ( już ostatni dzień! Teraz dziesięciodniowa majówka i zaraz wakacje! ♥ ) przedstawiam Wam filmy, które obejrzałam w tym miesiącu. Z racji tego, że nadchodzi wolne może znajdziecie dla siebie jakieś propozycje na nudniejszy wieczór... a w tym poście pozycji będzie wiele, ponieważ przepięknie wyszło mi nadrabianie zaległości wciągu tych trzydziestu dni! :) Jakiś czas temu ustaliłam z koleżanką, że jednak musimy przynajmniej raz w miesiącu robić maratony, najlepiej na początku miesiąca, ponieważ wtedy wchodzi nam w krew potrzeba filmów! ^^. No to zapraszam do zapoznania się z moimi propozycjami!
 1.DZIKIE HISTORIE - nie za bardzo lubię oglądać filmy podzielone na bloki, z racji tego, że za każdym razem nie wszystkie przypadają mi do gustu i po skończonej projekcji totalnie nie wiem, czy film mi się podobał czy nie. Z tym filmem było tak samo. Tematem jest zabójstwo. Kilka bloków było idealnych, kilka totalnie nudnych- ale i tak gorąco polecam, dla tych kilku dobrych! ;)
 2.KRÓLOWA XXX- miesiąc temu informowałam Was o moim obejrzeniu Głębokiego gardła . Zainteresowana paskudną historią głównej bohaterki postanowiłam obejrzeć biografię nakeconą kilka lat temu. Niestety Lovelace grała Amanda Seyfried, której nie znoszę, więc całkowicie zepsuła mi seans.. ale film był dobry. Dobry i tyle. 
 3.ZAPACH KOBIETY - zauważyłam, że jak wypomni mi się film, którego nie widziałam, to w kilka dni nadrabiam zaległości, do których nie mogłam się zmotywować wiele lat. Tak samo było z tym filmem. Obejrzałam i oczywiście mi się podobał, ale niestety liczyłam na coś więcej.
 4. NIE ZADZIERAJ Z FRYZJEREM - kolejny przykład, o którym wspominałam przy poprzednim filmie ;) Liczyłam na coś całkowicie innego, ale dostałam przezabawną, strasznie głupią komedie. Bawiłam się świetnie, także polecam serdecznie ;)
 5.FILADELFIA - Wow! W końcu zobaczyłam! Możecie być ze mnie dumni! To było dobre, to było bardzo dobre ♥ chociaż mojego serca nie skradło... ale za każdym razem kiedy słyszałam Streets Of Pfiladelphia coś w sercu rosło mi do rozmiarów niemieszczących się w środku i czułam, że jest mi idealnie. Cóż muzyka może zrobić z człowiekiem! ;)
 6. BÓG NIE UMARŁ -  jak dla mnie to bardzo dobre amerykańskie pokazanie mocy wiary! Ostatnio bardzo wiele filmów powstaje na temat Boga i chyba jest to dość potrzebne, ale czy ja wiem? Jednak mimo wszystko, moim zdaniem ten film, chociaż całkowicie wyolbrzymiony i nie posiadający niczego pomiędzy dobrem, a złem był najzwyczajniej w świecie fajny! Nawet taki do wzruszenia! ;) Jednak w tym filmie musicie to ocenić sami. Znam ludzi, którym nie podobał się w ogóle.
 7. SERENA - uwielbiam tych aktorów! Wiedziałam, że będzie to bardzo dobry film, ale niestety Jennifer Lawrence irytowała mnie tak bardzo, że nie mogłam na nią patrzeć! Jednak historia, materiał i wszystko poza Lawrence było dobre! Bardzo dobre ! Serdecznie polecam !! :)
 8. CAMP X-RAY - tak bardzo kocham ten film, że nie wytrzymam z tej miłości!!! Uwielbiam chyba wszystkie filmy, w których występuje Kristin Stewart ! Moim zdaniem jest naprawdę bardzo dobrą aktorką i wybiera naprawdę same dobre scenariusze. Łezka w oku mi się zakręciła i z czystym sumieniem dałam temu filmowi wielkie serduczko- jako jedynemu w tym miesiącu! ;)
 9. DLA CIEBIE WSZYSTKO - jeżeli jest tu ktoś, kto czyta mojego bloga od początku pewnie wie jak bardzo uwielbiałam pisarza Nicholasa Sparksa jeszcze kilka lat temu. Aktualnie od około dwóch lat nie mogę już go znieść! Jak można tak dużo pisać i za każdym razem robić wszystko pod swój schemat! Nienawidzę go! Nie można stworzyć dobrego filmu na złych fundamentach... ale tutaj jednak się udało! Może gdyby zagrali tutaj jacyś fantastyczni aktorzy, może wtedy by się udało- tylko kto by chciał brać w czymś takim udział? - ale wybierając tak złych aktorów nie można było oczekiwać niczego dobrego! Jestem w stu procentach na nie i po tej projekcji wiem, że już nigdy nie obejrzę, ani nie przeczytam nic co wyszło z pod ręki Sparksa. Przepraszam. Szanuję Cię człowieku za to, że jak byłam mała to pozwoliłeś mi się kilka razy wzruszyć i uważać, że czytam naprawdę rewelacyjną literaturę, ale na tym koniec.
 10. DZIEWIĄTE WROTA - bałam się, że skoro jest to film Polańskiego, to będzie on od razu skazany na porażkę w moich oczach. Oczywiście, jest kilka filmów tego reżysera, które lubię, ale nie pałam do niego zbyt dużą sympatią. Okazało się jednak, że film był dobry! Bardzo dobry! Co prawda nie za bardzo rozumiem jakie miał drugie dno.... ale może był to film, który miał jedynie wzbudzić strach i chęć samodzielnego rozwiązania zagadki ? ^^ 
 11. RÓŻA - kocham Smarzowskiego! ♥ Jego każdy film i każda jego wizja trafia we mnie w stu procentach. Ukazanie takiej wojny było całkowicie innym filmem niż każdy, który widziałam! Bardzo piękny, trudny film. Polecam. Może nie jako rozrywkę, bardziej naukę oraz ambitnie spędzony czas.
 12. W DOBREJ WIERZE - nie wiem jak trafiłam na ten film, ale nagle usłyszałam o nim i zapragnęłam go obejrzeć. Włączyłam i zakochałam się! Dosłownie w każdej minucie! Bardzo dobry film. Opowiadaja o czterech uchodźcach z Sudanu. Polecam! ♥
 13. GORĄCZKA LODU - ten kto mnie zna, doskonale wie, że jestem wielką fanką Krainy lodu. Ta samo jak po Zaplątanych Disney postanowił nie męczyć się nad dwugodzinną drugą częścią, a jedynie nad zrobieniem krótkometrażowego filmiku, który nie przedstawia totalnie nic, a jedynie wzbudza zainteresowanie i chęć obejrzenia więcej! Jeżeli powstanie normalnej długości film-wybaczę. Jeżeli nie- nadal będę bardzo zła na twórców. ... No piosenka nawet nie była dobra!
14. LEWIATAN - cóż za wielkie rozczarowanie! Nawet najlepsze towarzystwo nie podziałało łagodząco. To naprawdę przepięknie zrobiony film, ale niestety bardzo spokojny i strasznie nudny. Nie to żebym lubiła jedynie filmy akcji, ale tutaj była przesada! Naprawdę! Bardzo bym płakała gdyby ten film dostał Oskara. Nawet nie wiem co o nim więcej pisać, po prostu nie- nie róbcie sobie tego! ;)
15. GRA GERIEGO - cudowny krótkometrażowy film! Właśnie takie kocham!♥ Polecam serdecznie :)
16. MIĘDZY NAMI DOBRZE JEST- już kilka słów wspominałam o tym filmie. To dla mnie całkowicie idealny rodzaj kina! Lubię taki najbardziej! Niesamowicie zagrany, z rewelacyjnymi dialogami, świetną obsadą. Po prostu uwielbiam! Gorąco polecam!
17. MAZUREK - świetny krótkometrażowy film! Każda minuta w nim była bardzo dobra ♥ POLECAM!
18. NÓŻ W WODZIE - mam problem z Polańskim. Jak już pisałam wyżej. Jego nowsze filmy przemawiają do mnie, niestety gorzej jest z tymi wcześniejszymi. Jednak nóż w wodzie jest dobry! Mam zamiar obejrzeć go jeszcze raz za jakiś czas, żeby docenić go jeszcze bardziej! :)
19. CINEMA PARADISO - cudowny! Bardzo klimatyczny, przepiękny film! Polecam serdecznie :)
20. HOBBIT: PUSTKOWIE SMAUGA - wiedziałam, że nie pójście na drugą część Hobbita do kina będzie równać się z tym, że nie obejrzę tego filmu nigdy! Nie przewidywałam całkowicie, że kiedykolwiek wybiorę się na maraton. Ale jednak to zrobiłam! ;) I muszę Wam powiedzieć, że obejrzenie trzech części naraz jest bardzo dobre! Jednak oceniając samą drugą część wydaje mi się, że była całkowicie bez sensu. Nie miała żadnej treści, ani akcji. Oglądając ją jako środek całości w ciągu jednego dnia, to było dobre.... ale gdybym poszła na ten film do kina, zapłaciła 20 zł i przesiedziała na fotelu 3 godziny- to chyba bym się popłakała. To tak bardzo nic niewnoszący, bezsensowny film! ^^ Śmiesznie. Był ktoś z Was na tym w kinie? Jestem ciekawa waszych opinii :)
21. UCZTA- kolejny bezsensowny krótkometrażowy film! Nie.
22. POCZĄTEK - nie liczyłam na nic, ale okazało się, że było to całkowicie cudowny obraz! Tak bardzo kocham! Nie wiem czy znacie takie uczucie, ale po obejrzeniu tego filmu czułam takie filmowe przepełnienie, szczęście. Cudowne! Baaaardzo polecam! ♥ Nawet Wam powiem o czym jest, żeby jeszcze bardziej Was zachęcić ^^ Każdy z nas ma własne, niepowtarzalne oczy, jednak co się dzieje, gdy spotykamy osobę o identycznym kolorze i układzie? ♥
23. ŁUK - jak już mówiłam zabrałam się za kino Dalekiego Wschodu.. i jestem tak bardzo zakochana! Tak bardzo mi się podobał! Bohaterami jest starzec i siedemnastoletnia dziewczyna. Mieszkają razem na łodzi. Mężczyzna przygotowuje młodą kobietę do ślubu z nim. CUDO!
24. KOPCIUSZEK - tak bardzo czekam na te wszystkie disneyowskie premiery, a później tak bardzo się zawodzę. To smutne, ale zapewne nie poprzestanę na oglądaniu ich! ^^ w filmie działo się dobrze, wszystko wyglądało świetnie- bardzo bajkowo... ale główna bohaterka to dno totalne! Tak bardzo nienawidziłam od pierwszej minuty! Po zobaczeniu plakatu filmowego byłam przekonana, że zdjęcie robiła moja ukochana Leibovitz i nie myliłam się. Zdjęcie łudząco podobne do tego sprzed kilku lat, na którym pozuje Scarlett Johansson. Nie dość, że fotografia jest o wiele lepsza, to wydaje mi się, że o wiele lepiej zagrała księżniczkę... może Scarlett nie jest nie wiadomo jak wspaniałą aktorką, ale gorzej niż wybrali być chyba już nie może! Widzieliście?
25. CZWORO DO PARY - właśnie skończyłam! Tak długo chciałam go zobaczyć. Całkowicie nie wiedziałam o czym jest, ale spodobał mi się plakat i tytuł. Nie! To nie jest aż tak zły film, ale istnieje tysiące innych lepszych komedii romantycznych. Komedia romantyczna? Ani to nie było śmieszne, ani romantyczne... w sumie rzeczywiście nie był jednak wcale dobry^^ Nie polecam, polecam sięgnąć po coś innego :) Historia małżeństwa, które ma problem ze swoim związkiem. Wyjeżdżają do letniskowego domku, aby odbudować swoją miłość..

Widzieliście coś z moich propozycji kwietniowych? :) Macie w planach coś zobaczyć? :)
Uciekam, buziaki! :*

Kino Dalekiego Wschodu

Hejka!:) Z racji tego, że wczoraj spędziłam w autobusie ponad osiem godzin- mogłam bezkarnie spędzić ten czas na czytaniu książki! I tak oto jednego dnia z zakreślaczem w ręku przeczytałam Kino Dalekiego Wschodu

Od zawsze Daleki Wschód kojarzy mi się z czymś zamkniętym, z brakiem ludzkich odruchów, pracą, smutkiem i nieszczęściem. To pewnie przez dziwne dokumenty, na które niestety czasami trafiam. Poza tym oczywiście manga, która przez mojego nauczyciela grafik jest totalnie znienawidzona, i która chyba na zawsze zostanie mi w głowie jako coś najgorszego. Kojarzy mi się to również z dziewczynami-laleczkami, kolorem, strasznie dziwnymi ludźmi i niesamowicie nienaturalnym dla mnie dosłownie wszystkim. 

Naturalnym odruchem było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam książkę poświęconą kinematografii, która rozwija się na tamtych terenach... bo jak to naprawdę to kino jest tak dobre?!

Możecie się teraz ze mnie śmiać, że taka kinomaniaczka, a tyle czasu żyłam w nieświadomości;) Co prawda jakiś czas temu zostałam zapoznana z reżyserem Kim Ki-Duk oraz jego obrazem Wiosna, lato, jesień, zima i wiosna , który doceniam, ale nie uważam go za swój ulubiony rodzaj kina. 

Mimo wszystko zaparłam się i postanowiłam pozaznaczać wszystkich reżyserów, wszystkie wymienione filmy i zacząć nadrabiać swoje okropne zaległości. Z racji tego, że wszystko chciałabym zrobić jak najszybciej już teraz zapłaciłam za film na chomikuj i na pierwszy rzut idzie Łuk - zostając sentymentalną, przy jedynym reżyserze, którego znałam! ;) Jutro natomiast czeka mnie zobaczenie, podobno rewelacyjnego filmu, Lalki! Także czeka mnie wiele wrażeń! Jestem przekonana, że nie zniechęcę się po tych dwóch i majówkę poświęcę właśnie na te nieznane produkcje!

Już po tych słowach możecie chyba uznać, że książka spełniła swoje zadanie. Zmotywowała mnie do zapoznania się z kinem, którego wcześniej nie chciałam ruszać.
Warto jednak wspomnieć tutaj kilku ważnych kwestiach. Mianowicie- książka, moim zdaniem, została naprawdę rewelacyjnie napisana! Mnóstwo materiału, mnóstwo informacji, nazwisk i tytułów filmów. Oczywiście są to dopiero wskazówki do zapoznania się z kulturą japońską, chińską, koreańską itp, ale to bardzo dobre wskazówki ! :) Wszystko napisane zwięźle i na temat, bez zbędnego przedłużania. Książka wzbogacona o kilka fotografii ( przeglądając ją pierwszy raz wydawało mi się , że zdjęć jest niesamowicie dużo. Okazało się, że znajduje się ich niecałe dziesięć ^^). 

Książka urzekła mnie również swoją prostotą i starym stylem. Niesamowicie prosta i przepięknie oddająca klimat okładka, w połączeniu ze starymi, pożółkłymi kartkami robi niesamowicie dobrze dla ogółu! Czułam jakbym czytała jakąś powieść skradzioną z babcinej pułki- co oczywiście uważam za plus! 
Aktualnie środek jest cały w żółtych paskach od zakreślacza, a ja nie spocznę, puki nie będę chociaż w połowie nadrabiania!

A jak u Was wygląda znajomość z kulturą Dalekiego Wschodu? Jesteście fanami tych wszystkim mang i anime? A może idziecie jedna troszkę ambitniejszą drogą i oglądacie pełnometrażowe, ciche filmy? :) Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi! :)

Książkę mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu Krytyki Politycznej .
Buziaki! :*

środa, 29 kwietnia 2015

Warszawa

Hejka! :) 

Ja właśnie padam na twarz, ale jestem tak bardzo przepełniona sztuką, że chyba dzisiaj nie zasnę! :D Po raz kolejny w tym miesiącu odwiedziłam Warszawę. Tym razem w celu zwiedzenia dwóch ważniejszych wystaw tego roku. Zbiór prac Olgi Boznańskiej w Muzeum Narodowym oraz Andrzeja Wróblewskiego w Galerii Sztuki Nowoczesnej. Naszym głównym celem była ta pierwszy wystawa, muszę się Wam przyznać, że wzbudziła we mnie ogromne wrażenie. Twórczość tej artystki była mi dość dobrze znana, ponieważ od kilku miesięcy przygotowywałam o niej esej... ale to co zobaczyłam na żywo całkowicie różniło się od tego, co można znaleźć w internecie! Także zachęcam każdego kto jeszcze ma czas- wystawa czynna do 2 maja, a to naprawdę warte jest poświęcenia uwagi! :) Niesamowita ilość barw ( chociaż wcześniej żyłam w przekonaniu, że są one totalnie przyciemnione... ), znakomite przedstawienie smutku, rewelacyjne portrety i martwe natury. Bardzo lubię. Chociaż czegoś mi brakowało. Zrozumiałam to dopiero po dotarciu na wystawę drugą, gdzie przepiękne obrazy i szkice Wróblewskiego okazały się totalnym strzałem w moje serce. Oczywiście prace również bardzo mi znane, bardzo wymowne, podejmujące ciężkie tematy obrazy. Na żywo wyglądają całkowicie inaczej. Zobaczenie tak wielkich prac jest zdecydowanie jednym z ważniejszych wydarzeń w tym miesiącu w moim życiu! Tak, zdecydowanie tak! Polecam gorąco! 

Naszą wycieczkę wzbogaciło jeszcze bardziej to, że pojechałam tam ze wspaniałym historykiem sztuki, który na każde pytanie znał odpowiedz! Oj, też bym tak chciała! ;D

Zdjęć obrazów nie będę Wam wstawiać, bo zachęcam do odwiedzenia. Tak więc zostawiam Was z jedynym zdjęciem, które na razie mam- naszego przepysznego obiadu! ;D
A jak Wam minęła środa? Komuś lepiej niż mi? Dzisiaj to chyba niemożliwe! :D
Buziaki :*

wtorek, 28 kwietnia 2015

Upalne lato Gabrieli

Hejka! :) Właśnie słucham Lubomskiego- mojej nowej miłości. Polecam się zapoznać z jego muzyką! Dzisiaj wróciłam po miesiącu na facebook'a. Moje słabe koleżanki poddały się po dwóch tygodniach,a  ja wytrzymałam! :D Jestem z siebie dumna. Jednak znając tempo mojego komputera bez otwartej tej jednej karty, stwierdzam, że chyba jednak rzadko będę siedzieć tam cały czas, tak jak to działo się wcześniej! ^^ A jak tam u Was? Jesteście na fejsie 24 godziny na dobę? Macie aplikacje na telefonie? Ja na szczęście jeszcze nie! Chociaż nowy telefon kusi ^^

Przechodząc do tematu notki, chciałam Wam powiedzieć dzisiaj kilka słów o rewelacyjnej książce! Dwa lata temu ( kurcze, to już dwa lata! Niektóre sytuacje wydaje mi się, że były wczoraj! ) pisałam Wam w dwóch notkach o wspaniałym Upalnym lecie Kariny oraz Upalnym lecie Marianny  kilka tygodni temu dostałam informacje o najnowszym upalnym lecie wydanym przez MG. Tak bardzo się ucieszyłam, ponieważ o dwóch wcześniejszych historiach zdarza mi się myśleć często, jakoś tak dziwnie czasami widzę je po prostu przed oczami, bo jak już pisałam w poprzednich notkach- okładki tych książek są rewelacyjne!!! Czego niestety w stu procentach nie mogę powiedzieć o tej nowej... ale o tym zaraz.

Od razu jak książka dotarła do mnie, wzięłam się za jej czytanie! Pochłonęłam ją w dwa dni, a wzbudzała we mnie takie emocje, że nie mogłam robić nic innego! Katarzyno Zyskowska- Ignasiak dziękuję za te trzy cuda! 

Chociaż są to trzy bardzo mocno powiązane ze sobą historie, można je czytać osobno. Autorka chociaż nawiązuje do poprzednich bohaterek, to jednak największą uwagę skupia na tej, z którą przeżywamy jej Upalne Lato. 
Często w książkach podzielonych na części, pierwsze strony poświęcone są na irytujące przypomnienie co działo się we wcześniejszych książkach, dla tych, którzy może nie mieli możliwości przeczytania poprzednich historii. To oczywiście w pewien sposób jest bardzo fajne, ale nie dla tych, którzy czytają wszystko po kolei i pamiętają każde ważniejsze wydarzenie. W Upalnych latach... oczywiście również jest przypomnienie, ale tak subtelne i rozciągnięte po całej książce, że za to przypominanie można jedynie dziękować!
Ja dwie poprzednie historie, jak już mówiłam- czytałam dość dawno, bo dwa lata temu, więc dużo nie pamiętałam... ale wszystko mi się poprzypominało! Znowu weszłam w ten, bardzo trudny, świat! Byłam oczarowana i zakochana!

Gabriela to trzecie pokolenie bohaterek,z  którymi mogliśmy się zapoznać dzięki Pani Katarzynie. To trzy bardzo trudne historie, w których brakuje matczynej miłości. Gabriela jednak wybija się ze schematu- nie dość, że rodzi syna, a nie córkę, to jeszcze stara się być dla niego jak najlepszą matką i wychodzi jej to znakomicie! Jej syn, chociaż już dorosły ma z nią wspaniały kontakt.
Gabi niestety nie może sobie poradzić z brakiem matki w swoim życiu. Kiedy okazuje się, że Karina jest ciężko chora i umiera, główna bohaterka ma ciężki orzech do zgryzienia. Czy wybaczyć? Czy pojechać? Czy zapomnieć? 

Ciężki temat opisany w przepiękny sposób. Historia sama płynie! Ja kibicowałam od początku tym dwóm kobietom. Czy byłam zadowolona z zakończenia?Nie powiem Wam, bo za wiele stracicie- koniecznie musicie po nią sięgnąć! To naprawdę dobra lektura na wakacje, które już niedługo!!!!! ;)

Wracając do okładki- dwa poprzednie opracowania graficzne urzekły mnie swoją prostotą i klimatem. Coś w stylu vintage. Ta również nawiązuje tematycznie chociażby tym samym fontem oraz zdjęciem kobiety. Rozumiem, że Gabriela jest współczesna, tak więc i zdjęcie jest bardzo nowoczesne... ale cóż- to już nie to samo! Jednak doceniam, że współgrają ze sobą, ale czy współczesna fotografia kobiety nie może być piękna i klimatyczna? MOŻE! 
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG
Buziaki! :*

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Malarz nadziei

Hejka! :) Co tam u Was? Ja aktualnie padam na twarz, dzisiejszy dzień był jakoś niesamowicie męczący. Po szkole odwiedziłam na chwilkę ratusz, gdzie odbył się kiermasz prac naszej szkoły. 
Kurcze, właśnie zaczęłam oglądać Nie rób scen na telefonie. Myślałam, że uda mi się połączyć napisanie notki z obejrzeniem serialu... ale to jest niemożliwe! ^^ Tak strasznie lubię ten serial. Doskonale wiem, że w internecie krąży mnóstwo bardzo wartościowych zagranicznych... ale gdybym miała zaczynać je teraz oglądać nie miałabym już żadnego świata poza oglądaniem... dlatego na razie wzbraniam się przed tym jak mogę i zostaję przy polskim serialu z Joanną Brodzik. Widzieliście jakiś odcinek? Totalnie wyolbrzymione sytuacje, ale tak dobrze napisane i zagrane! Mam nadzieję, że pojawią się kolejne serie! ;)

A dzisiaj co nie co o najnowszej książce, którą przeczytałam. Malarz nadziei Lewisa Desoto. 
Do przeczytania jej zmotywowało mnie to, że główny bohater był malarzem, a okładka była tak przepiękna i spokojna, że uznałam iż książka będzie bardzo przyjemna i idealna, aby przy niej odpocząć. Nie myliłam się. Chociaż książka mówi o bardzo trudnych sytuacjach- jak śmierć, zdrada, choroba- to jednak wszystko opisane zostało w tak malowniczy sposób, że miałam nadzieję, że książka nie skończy się nigdy! No cóż- niestety skończyła się ;) Może liczyłam na trochę inne zakończenie, ale to również było bardzo dobre. Serdecznie polecam! Teraz przepięknie wygląda na samej górze mojego stosu! 

Okładka to jednak niesamowicie ważna część całej książki i będę się tego trzymać do końca świata! ;) A jak Wy uważacie? Oczywiście, nie zmienia to oglądu na całość historii, ale jednak dodaje wiele uroku ! Oraz zachęca do zakupu lub sięgnięcia po nią w bibliotece, a także upiększa nasze domy! Wyobrażacie sobie Wasze domy bez książek? U mnie zawsze było ich mnóstwo w każdym pokoju. Od jakiegoś czasu z mamą pozbywałyśmy się wielu z nich i aktualnie- chociaż nadal są w każdym pokoju- jest ich o wiele mniej.... jeżeli mowa o starych. Ponieważ nowych mam bardzo dużo i moje zbiory powiększają się prawie każdego dnia! ^^ Ostatnio nawet koleżanka przekonywała mnie do sprzedaży chociaż tych, które mi się nie podobały- ale od pewnego czasu jestem tak bardzo do nich przywiązana, że było to dla mnie zbyt duże zadanie do wykonania ^^ A jak jest u Was? Jestem ciekawa, czy przywiązujecie uwagę do książek :) Czy zdarzało Wam się czasami z bólem serca oddawać niektóre, ulubione egzemplarze ? Ja właśnie za to nie lubię bibliotek! ^^ To cudowne, że są miejsca, gdzie za darmo można wypożyczyć lekturę na nudny wieczór... ale żeby się później z nią rozstać- oj, to nie dla mnie ^^

Książka wydana przez Świat Książki :)
Buziaki :*

niedziela, 26 kwietnia 2015

Czerwona lampa na sznurku

Hejka! Jak mija Wam niedziela? Ja w końcu zmotywowałam się do sprzątnięcia rozwalającego się już stosu książek stojącego w rogu mojego fioletowe- beżowego pokoju. Cała motywacja za sprawą nowego, bardzo ważnego gadżetu w moim pokoju! Już od jakiegoś czasu, gdy włączało się u mnie światło, to wyglądało tak jakby nic się nie zmieniło. Ciemno tutaj było przeokropnie, w końcu kiedy nawet lampa stojąca przestała działać, a ja podkradła mamie dużą lampę z jej pokoju nagle stało się tu jaśniej... i tak chciałam nową lampę i chciałam, chciałam i chciałam... i nagle mam! Pierwszorzędnym problemem było to, że całkowicie nie wiedziałam jaką tą lampę chcę. Z racji bardzo kolorowego i pstrokatego sufitu musiało być to coś całkowicie prostego... no i nagle będąc raz u siostry dowiedziałam się, ze IKEA ma w sprzedaży lampy na kolorowych sznurkach! Byłam zdecydowana od razu! :D Problem powstał dopiero wtedy, kiedy żarówka na sznurku już zawisła... i sięgała prawie do ziemi, a że nie jest to na żadnym drucie nie było mowy o układania kształtów( nie wiem czemu wcześniej myślałam, że tak będzie można zrobić) to też jako harcerka próbowałam swoich sił w węzłach. Teraz pewnie ktoś, kto węzły robi świetne zabija mnie wzrokiem przez monitor... no ale cóż- troszkę już mi się pozapominało, a sznur jest na tyle niewymiarowy, że węzeł Buchta wyszedł tak hahah! ^^ Obiecuję, ze jeszcze coś z tym wymyślę, na razie jeszcze mnie to nie wkurza! ;)
Nie uważacie, że to rewelacyjny pomysł na odświeżenie pokoju? Tym bardziej, że sznur można wiązać na miliony sposobów i różne długości :)  A wy jakie lampy macie u siebie? Kolorowe, wymyślne, czy zwykłe? ^^
Buziaki ! :*

środa, 22 kwietnia 2015

chusta


Hejka !:) Co tam u Was? 
Ja aktualnie włączyłam sobie płytę Duffy i zapoznaję się z jej twórczością. Szczerze mówiąc poza rewelacyjnym i fenomenalnym, moim ulubionym Mercy nie słyszałam żadnej piosenki tej artystki... ale chyba powoli przekonuję się, że wcale nie ma czego żałować. Piosenki dość fajne, ale całkowicie inne od jej hitu, a chyba właśnie takiej całej płyty oczekiwałam. No cóż ;) Ktoś lubi? Ktoś słucha? :) 

Poza słuchaniem i odkrywaniem nowej muzyki męczę się również z przerabianiem zdjęć- zapewne większość z Was wie, że tego nie znoszę! Mimo wszystko, dzięki liceum plastycznemu i pracowaniu w tygodniu przez trzy godziny na komputerach powoli poznaję nowe urządzenia na photoshopie i kiedy mogę zrobić coś naprawdę fajnego, a nie jedynie podkręcenie kolorów jest dość sympatycznie :) 

Dzisiaj w szkole na fotografii zaczęliśmy bawić się fotografią analogową! ♥ Każdy miał wykonać kamerę obscura, naświetlić i wywołać własne zdjęcie- nie wiem jak to wyszło ponieważ ja ( troszkę z bólem serca) zostałam w studiu... ale jak to Pani zaznaczyła- nic nas nie ominie, a magię wywoływania zdjęć poznamy za tydzień! ;) Także wraz z Alicją zostałyśmy i świetnie się bawiłyśmy!!! Zdecydowanie lepiej czuję się przed obiektywem w studiu! Dziwne, ale prawdziwe. Te wszystkie zmiany co chwilkę guziczków, fleszy, kolorów.. eh- ciężko mi się przyzwyczaić. Wolę słońce ! ^^ Mamy trochę zdjęć, dzisiaj pokazuję Wam pierwsze z nich :) 
Ja jestem mega zadowolona- sto procent spełniona moja wizja! A jak Wam się podobają? :)

Uciekam, buziaki! :*
edit: jednak pokochałam Duffy! ^^

niedziela, 19 kwietnia 2015

W pracowni

Hejka! :)
Co tam u Was? U mnie właśnie leci trzecia już płyta, a ja troszkę nadrabiam szkolne rzeczy na jutro. Moi sąsiedzi nie będą pewnie mieli ze mną dzisiaj za dobrze, ale mam nadzieję, że mi to wybaczą. Słucham jedynie pięknej muzyki, więc może nawet są szczęśliwi?^^ 
Aktualnie weszłam do mojej pracowni, aby troszkę malować i coraz bardziej zaczynam to lubić! Jak rysunku nigdy nie lubiłam i nigdy nie polubię, to z malarstwem jest całkowicie na odwrót!
A jakie Wy macie plany na niedzielę? :) Mój tydzień nie zapowiada się nawet tak strasznie. Brak w tym tygodniu polskiego i angielskiego powoduje, że nie dość, że przez pięć dni będę miała same artystyczne zajęcia ( pomijając matematykę ), to jeszcze będę mogła się wysypiać, bo praktycznie codziennie mam na 9.45! Wow, już czuć tą magię zbliżających się wakacji! :D Wy też to czujecie, czy może jesteście zestresowani maturami? Kto pisze? Przyznajcie się ;)
Dzisiaj tak króciutko, bo nie mam zbyt wiele do napisania. Buziaczki! ;*

piątek, 17 kwietnia 2015

muzyczna siódemka!

Hejka! Co tam u Was? U mnie od kilku dni w głośnikach jedynie Kayah, ale dzięki temu mam już uzbieraną najnowszą muzyczną siódemkę i mogę Wam ją tutaj z przyjemnością przedstawić :)
1. MAMA SAYS Ibeyi - dziewczynami jestem zachwycona już od dłuższego czasu, ale szczerze mówiąc wcześniej znałam jedynie ich fenomenalną piosenkę River. Ostatnio jakoś tak się stało, że sięgnęłam po ich całą płytę. WOW! Polecam serdecznie, a piosenkę wymienioną przeze mnie polecam najbardziej! ;) Jak już tak zachwalam- to myślę, że fajnie jest obejrzeć zdjęcia tych dziewczyn. Są surowe, naturalne i naprawdę piękne... ja cały pulpit mam w ich zdjęciach ;) A no i jeszcze jedno! Nie uważacie, że ich nazwa, to jedna z fajniejszych, syntetycznych graficznych nazw zespołów? :D
2. DO WHAT U GOTTA DO  Angie Stone - ostatnio troszkę podróżuję po Spotify, trochę poznaję muzyki. Przez reklamy,własne szukanie, czy czysty przypadek. Czasami włączam przypadkowe playlisty i spośród dobrych kawałków nagle wyłaniają się te najlepsze! Zdecydowanie polecam! :) Takie głosy chyba zawsze będą mnie urzekać !
3. DANCE TONIGHT Lucy Pearl - czasami jest też tak, że zachwyci mnie coś, co po późniejszym przesłuchaniu już nie ma żadnego sensu... ale cóż. W mojej magicznej notatce znalazła się w siódemce, więc coś w sobie miała... chociaż na raz ^^
4. WHATEVER GETS YOU THRU THE NIGHT John Lennon - tutaj również przyczynił się do poznania utworu Spotify. Szczerze mówiąc Lennona oczywiście znam, ale zdecydowanie nie tak bardzo jak bym chciała. Muszę kiedyś zagłębić się w jego twórczość, ale najwidoczniej to jeszcze nie ten czas. Chociaż kiedyś w podstawówce miałam jego piosenkę na budzik i nie znudziła mi się! Chociaż aktualnie troszkę dziwnie mi jej słuchać ^^
5. MOONSHINE Katie Melua - czas Spotify w tej liście się już skończył! ;) Tą piosenkę poznałam dzięki mojemu fantastycznemu znajomemu, który czasami podsuwa mi rewelacyjnie kawałki! Co prawda za każdym razem głupio mi tutaj wymieniać te tytuły, bo Łukasz podobno należy do osoby, która nie lubi dzielić się muzyką (  wyłączając z tego mnie, oczywiście ^^ ) , ale jeszcze nigdy się nie obraził, więc chyba nie jest z nim tak źle ;) Piosenkę polecam ogromnie!!!
6. EL ELIYAU Kayah - okładkę płyty znałam już od dłuższego czasu, ale nigdy nie przesłuchałam ani jednej piosenki, a szkoda! To naprawdę świetna płyta! Polecam serdecznie. Mimo wszystko utwór, o którym wspominam jest kawałkiem najlepszym! Słuchając płyty zachwycałam się, zachwycałam... aż nagle zakochałam się w 100%!  Rewelacja!
7. SKŁADANKA DO WESOŁEGO SAMOCHODU Różni artyści- siódmy punkt chyba już na zawsze pozostanie śmiesznym punktem, przyzwyczajcie się! ;) Jak już wspominałam, Magda prowadzi samochód, co powoduje, że z Magdą postanowiłyśmy świetnie się bawić i puszczać rewelacyjną muzykę... skończyło się na tym, że w moich zbiorach znalazłyśmy stare składanki np. z 2009 i takim to sposobem słuchamy Rihanny, Britney Spears, PIN..... i wszystkich innych dziwnych, dziecięcych grzeszków mojego życia^^ A jak tam z tym u Was? Czego słuchaliście jak byliście młodsi? ;)

Buziaki! :*

czwartek, 16 kwietnia 2015

SZTUKA

Hejka! :)
Dzisiaj tak szybko chciałam Was tylko poinformować o jednym elbląskim wydarzeniu, moim zdaniem godnym uwagi! 
Jak wiecie z elbląskim teatrem ostatnimi czasy jestem dość blisko, dlatego słuchy o nowym, ciekawym projekcie doszły do mnie już dość dawno. Dzisiaj miałam możliwość wybrać się na trzecią próbę generalną sztuki reżyserowanej przez jednego z najwybitniejszych elbląskich aktorów - Lesława Ostaszkiewicza. Obejrzenie SZTUKI to naprawdę niesamowicie dobrze wykorzystany czas! W spektaklu występuje jedynie trzech aktorów, którzy dyskutują na temat wielkiego arcydzieła, jakim jest białe płótno. Bawiłam się naprawdę świetnie! Z racji tego, że na widowni było zaledwie kilka osób, nasz śmiech nie był aż taki donośny, ale sądzę, że jutro, na premierze będę śmiać się jeszcze głośniej^^ Warto tutaj zaznaczyć, że Łukasz Kaczmarek, jeden z trzech aktorów, jest w swojej roli doskonały! ;D Naprawdę! Może wiele wspólnego miało z tym to, że charakter tego bohatera pod pasował mi w stu procentach i gdy tylko pojawiał się na scenie nie mogłam od niego oderwać oka^^ ...no ale cóż więcej mówić- wybierzcie się, oceńcie sami!
A ja zmykam robić grafiki! 
Buziaki :*

środa, 15 kwietnia 2015

Taka jazda

Hejka!:)
Dzięki posiadaniu nowego telefonu znów mam możliwość pisania do Was z mobilnej wersji bloggera! Mam nadzieję, że nie będzie się to zdarzało zbyt często, ale zapewne czasami tak. Akurat dzisiaj postanowiłam pochwalić się Wam Moją Magdą, która za pierwszym razem zdała na prawko!! Tym oto sposobem doszłam do wniosku, że po kilku latach moja odwaga chyba jest coraz większa;) Pamiętam, że jeżdżenie z moim bratem przez pierwsze lat było dla mnie strasznie stresujące. Z siostrą również, ale z racji tego, że było to stosunkowo niedawno, to stres był mniejszy ^^ Ale aktualnie niech w świat pójdzie informacja, że Magda jest, a napewno bedzie super kierowcą ;)
A jak tam u Was ze zdawaniem prawo jazdy? Ja na razie sie nie wybieram. Za bardzo się boję;) A Wy już po? Będziecie zdawać jak tylko nadarzy się okazja?:p
Jedziemy podróżować dalej!!!!
Jednak gdyby ktoś pytał, nie mam zamiaru rezygnować z mojej codziennej czytelni jaką jest szkolny autobus ;)

wtorek, 14 kwietnia 2015

Razem będzie lepiej

Hejka! :)
Trochę tutaj nie pisałam, więc zaznaczę tylko kilka najważniejszych informacji, które mogą Was zainteresować.

      W sobotę odwiedziłam Teatr Muzyczny Roma w Warszawie, gdzie grany był spektakl Mamma Mia! Przyznam się Wam, że nie za bardzo rozumiem tworzenie sztuk na podstawie filmów, czy książek, bo film jest już swego rodzaju dopełnienie całości. Chyba każdy przyzna mi rację, że film ma większe możliwości wizualne niż scena teatralna. Oczywiście nie mówię tutaj o filmach, w których dialog jest najważniejszym aspektem jak np. we Wściekłych psach Tarantino. Od kiedy mój kolega powiedział, że z miłą chęcią zagrałby w takiej wersji obrazu Quentina bardzo entuzjastycznie podchodzę do tego pomysłu. Ten kto widział Wściekłe psy doskonale wie, że wszystko dzieje się w jednym pomieszczenie i dialogi, to naprawdę samo dobro^^ No ale wracając.... pomimo, że była to ekranizacja filmu, który dość lubię,to jednak bardzo mi się podobało! BARDZO! To jest całkowicie coś innego, niż to do czego jestem przyzwyczajona w Elblągu. Spektakl naprawdę godny polecenia! Grany siedem razy w tygodniu, więc możliwe, że jeszcze kilka biletów uda się zdobyć ;D
        
       30 kwietnia ( o czym będę jeszcze przypominać) w elbląskiej Galerii El odbędzie się wystawa prac dyplomowych uczniów klasy czwartej Liceum Plastycznego w Gronowie Górnym. Zapraszam serdecznie. Dyplomy podobno jedne z najlepszych w dotychczasowym istnieniu szkoły, a przy okazji znajduję się na trzech aktach i fotografii, więc pewnie ciekawie będzie zobaczyć samą siebie na dużych formatach w galerii ;) 

         Dzisiaj byłam na promocji szkoły w Braniewie. Jeżeli mieszkacie dość blisko Elbląga, w jakiś miasteczkach, to możecie spodziewać się tam naszych odwiedzin! :) Ja sama serdecznie zachęcam na przyjście, na dni otwarte 25 kwietnia! Z własnego doświadczenia wiem, że jednorazowe odwiedzenie naszego plastyka powoduje dożywotnią miłość do tego miejsca! Także przyjeżdżajcie, oglądajcie i przychodźcie od września!

          Przechodząc do tematu notki- dzisiaj troszkę o najnowszej książce, którą dosłownie kilka minut temu skończyłam. Post miał się pojawić już w niedzielę, ale trochę opornie mi szło dobrnięcie do ostatniej strony. Wszystko za sprawą robienia miliarda innych rzeczy i braku wystarczającego czasu na posiedzenie z książką. Ale skończyłam! I już na wstępie mogę zaznaczyć, że polecam!

Zacznę od końca, czyli od strony graficznej. Tym razem wszystko zadziało się jakoś na opak- wiedziałam mniej więcej o czym książka jest ( bo ktoś kto pisał tekst na tylną stronę wiedział jak to zrobić! ), całkowicie nie wiedziałam jak wygląda. Musicie uwierzyć mi na słowo, że kiedy wyjęłam egzemplarz z koperty prawie krzyknęłam z radości. Jako przyszły grafik ( przynajmniej na poziomie ukończenia liceum ze specjalizacją techniki graficzne ) zwracam niesamowitą uwagę na te punkt. Oczywiście, nie ocenia się książki po okładce, ale kiedy widzi się takie idealne cudo, to ciężko nie zainteresować się co jest w środku! Totalnie wszystko mi w tym gra! I nie tylko mi- wszystkie dziewczyny w klasie mówiły, że to naprawdę fantastyczne połączenie koloru, z grafiką, liternictwem. Niewątpliwie, kiedy sami zobaczycie ową okładkę uznacie, że jest bardzo dobra! Czy jest tutaj ktoś komu się nie podoba? Jeżeli tak- zostawcie komentarz. Jestem ciekawa co Wam w niej nie pod pasowało!

Na szczęście środek mnie nie rozczarował! To właśnie jedna z tych książek, którą czyta się prawie tydzień,w  której bohaterowie stają się prawie Twoimi przyjaciółmi, a kiedy zasiadasz do czytania przenosisz się w ich świat, który wydaje Ci się całkowicie prawdziwy, bo przecież oni muszą istnieć! ^^ Tak właśnie powinno być! Po to powinny być pisane książki! 

Cała historia płynie bardzo szybko opisywana przez czwórkę postaci- Kobietę- Matkę dwójki dzieci, Mężczyznę, Dziewczynkę- Geniusza Matematycznego oraz Chłopca- Gota. Każdy z nich jest inny, ale wszyscy, wraz z psem, znajdują się w jednym samochodzie. 

I wszystko byłoby pięknie, gdyby pod koniec się nie zepsuło! Ja rozumiem, że tak naprawdę wszystko już było, że ciężko w dzisiejszych czasach wynaleźć coś, na co nie wpadł nigdy nikt... ale błagam, nie używajmy chociaż stu procentowych schematów! Nie mogę Wam powiedzieć o co chodzi, bo książka jest świetna i jeżeli ktoś chce po nią sięgnąć, to nie chcę Wam psuć tego co macie przeżyć... ale kurde! Byłam zła na Jojo Moyes, że postanowiła pójść w tym kierunku. 
Mimo wszystko Razem będzie lepiej jest fenomenalną książką, przy której można odpocząć, przenieść się w inny świat.... no i oczywiście jest to książka, która pięknie wygląda! ;) WIĘCEJ TAKICH GRAFIKÓW KSIĄŻKOWYCH POPROSZĘ! 

Aktualnie czekam na drugą część oraz ekranizację Razem będzie lepiej - myślę, że może wyjść naprawdę fajne, lekkie kino! :)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu ZNAK
Buziaki! :*

piątek, 10 kwietnia 2015

10 zmian do zdrowszej żywności! cz.1

Hejka! :) 
Dzisiaj taki szybciutki ( mam nadzieję, że szybko uda mi się go napisać! ) post, o którym już ostatnio wspominałam. Myślałam, że więcej czasu zajmie mi zbieranie tych dziesięciu punktów, ale okazało się, że w swojej diecie zmieniłam już naprawdę wiele. Są to niewielkie rzeczy, ale szczerze mówiąc dzięki temu troszkę pozbyłam się niektórych nałogów! ;) Myślę, że im głębiej będę w to wchodzić moje listy zmian będą coraz bardziej ambitniejsze, więc z miłą chęcią będę się z Wami tym dzielić! :) Zaznaczę tylko, że moje nagłe przestawienie nie ma nic wspólnego z odchudzaniem. Jem tyle samo co wcześniej. Pomimo, że zaczęłam patrzeć na skład nadal nie zastanawiam się nad kaloriami i jestem przekonana, że zostanie tak na stałe! :) No to zaczynamy:

10 zmian żywieniowych w mojej diecie:

1. Zamienienie soków na wodę- co jest chyba jednym z większych moich osiągnięć, ponieważ wcześniej wodę piłam jedynie w restauracjach do obiadu, gdzie nie pasowało nic innego. W innych okolicznościach wydawało mi się to nie do zniesienia i unikałam jak ognia. Nagle jednego dnia postanowiłam, że koniec... i poszło jak z płatka! ;) Jednak wszystko zależy od nastawienia. W szkole butelka zwykłej wody, w domu woda z cytryną i miętą itp. Polecam serdecznie ;) Oczywiście to nie dotyczy własnoręcznych soków z wyciskanych owoców lub jednodniowych soków marchewkowych. Takie są okey! 
2. Całkowite odstawienie napojów gazowanych- taaak! W końcu się na to zdecydowałam! Jestem szczęśliwszym człowiekiem, chociaż czasami jeszcze mnie ciągnie.
3. Ograniczenie jogurtów smakowych- do bitwy z tym podchodziłam już wielokrotnie, ale nigdy mi nie wychodziło. Aktualnie jestem na etapie robienia własnoręcznego cukru waniliowego i będę robić serki waniliowe, więc będzie cudownie! Podczas owocowego sezonu, który powoli już się zbliża mam zamiar zainteresować się robieniem owocowych jogurtów, ale na razie zostają jogurty naturalne. Dodatkiem mogą być oczywiście wszystkie owoce suszone, świeże oraz bakalie.
4. Stu procentowe odstawienie past łososiowych, tuńczykowych, itp.- jeżeli wiecie o czym mówię. Zawsze za tym przepadałam, ale z racji tego, że jest to sama chemia postanowiłam odstawić. Moja babcia robi milin razy lepszą pastę z makreli! Pasta jajeczna jest bajecznie prosta, a przepisy na pasty z łososia pewnie gdzieś kręcą się po internecie- wystarczy poszukać. Czwarty punkt tyczy się również tego, że na lodówkach większą uwagę zaczęłam przykuwać do czytania etykietek. Oczywiście nie zawsze, ale czasami mi się zdarza, a wcześniej nie zdarzało nigdy.
5. Lekkie ograniczenie słodyczy- z naciskiem na lekkie! Aktualnie mój dom tonie w słodkościach, dlatego ciężko jest się pohamować, ale wielkim sukcesem okazał się brak kupowania słodyczy w sklepach w Gronowie! ;) Z tym też próbowałam wiele razy, ale nigdy nie wychodziło ^^ Jednakże ze słodyczami nie chcę kończyć nigdy !
6. Ograniczenie nałogowego używania gum do żucia- to chyba kolejny najważniejszy dla mnie punkt! Z gumami nie rozstawałam się praktycznie wcale! Zawsze kupowałam największe opakowania i kończyły się one w zawrotnym tempie. Kiedyś moja wychowawczyni powiedziała, że to bardzo niezdrowe, ale jak to? Guma niezdrowa? To chyba jakiś żart. Uwierzcie, że nie.... trzy dni temu przeczytałam skład! FUUUJ! Oczywiście, duże opakowanie zielonych gum nadal noszę w torbie, ale staram się używać jak najrzadziej i wychodzi mi super! Podobno da się gumy zamienić na jakieś liście, czy coś... więc jak tylko się dowiem co i jak, to dam znać! ^^
7. Pieczenie własnego pieczywa- będę się starała całkowicie ograniczyć kupowanie pieczywa, ponieważ w internecie widać tyle wspaniałych przepisów na chleb, bułeczki itp, że aż szkoda kupować zwykły biały chleb lub kajzerki! 
8. Zmniejszenie ilości cukru w herbacie- kolejny punkt, z którym walczyłam już od wielu lat. Tak się jakoś przyjęło, że zawsze słodzę dwie. Wcale aż tak lepiej ta herbata nie smakuje, niż jak posłodzę jedną, ale widać co robi z nami przyzwyczajenie. Mimo wszystko ostatnio staram się zwracać uwagę na to, kiedy słodzę herbatę ;)
9. Całkowity brak chipsów- nie byłam jakoś nałogowo uzależniona, ale zdarzało mi się czasami kupować wielką pakę. Postanowiłam raz, a szybko z tym skończyć. Oczywiście nie twierdzę, że już nigdy nie zje ani jednego chipsa... ale tak zdecydowanie o wiele mniej mniej i o wiele rzadziej i będzie okey! ;)
10. Wyrzucenie wszystkich proszkowanych rzeczy- jak już wspomniałam zaczynam robić swój cukier waniliowy, co wiąże się również z własnymi budyniami ♥. Niedługo wypróbuję własny kisiel ( ale chyba mi nie zasmakuje, dlatego zrezygnuję prawdopodobnie z nich całkowicie, ale aż nie spróbuję nie będę mówiła NIE!) no i oczywiście całkowity koniec z daniami na ciepło od Knora w kubeczkach. Fuj! ^^

No to na tyle!:) Aktualnie planuję dla Was w najbliższym czasie jeszcze jeden taki post,troszkę śniadaniowy! ;)
Jestem ciekawa do kiedy uzbiera mi się kolejne 10 zmian... pewnie minie sto lat !^^
Buziaki :*

czwartek, 9 kwietnia 2015

Zbrodnia i kara

Witajcie! :)
Miałam dzisiaj dość zwariowany dzień, ale z racji tego, że jest już późno oszczędzę sobie szczegółów. 

W dzisiejszym poście chciałam Wam powiedzieć o jeden z cudowniejszych książek, które ostatnio przeczytałam!
Z lekturami w tym roku idzie mi bardzo ciężko. Z racji tego, że są to chyba jedne z najważniejszych i zarazem najtrudniejszych pozycji w polskiej literaturze, to naprawdę niezbyt wiele przyjemności sprawia mi czytanie ich. Oczywiście, do czasu aż nie sięgnę po jakiś tytuł wydaje mi się on bardzo ciekawy, tajemniczy i na pewno w końcu ten doskonały... ale niestety nie. Pomimo, że dostrzegam w nich coś wartościowego ciężko mi z tym, że poświęcając tak wiele czasu na te pozycje- nic z nich nie rozumiem. Jasne, lektury w szkole są ważne, przecież wiele z młodych ludzi bez przymusu nigdy nie sięgnie po największe dzieła literatury ( o ile w ogóle nawet pod naciskiem nauczycieli decydują się poświęcić na to trochę czasu), ale jestem przekonana, że mnie to nie dotyczy. Jestem pewna, że kiedyś dorosłabym do przeczytania znienawidzonych przeze mnie Krzyżaków, czy Dziadów. Nawet możliwe jest, że zrozumiałabym kiedyś w stu procentach Pana Tadeusza- kto wie? ;)

Przyzwyczajona do ostatnich zawodów podejrzewałam, że chociaż Zbrodnie i karę chciałam przeczytać od dawna, to i tak okaże się wielkim niewypałem w czasie u Karoliny. Nawet okładka nie za bardzo mnie interesowała.... ale cóż- pewnego dnia postanowiłam, że skoro zbliża się data opracowywania lektury w szkole, to sięgnę po nią i zacznę czytać.
Uwierzcie, że moje zdziwienie już po kilku stronach było niewyobrażalnie ogromne! Już teraz mogę stwierdzić, że Dostojewski to naprawdę rewelacyjny pisarz! Byłam taka zachwycona czytając tę książkę. Już od pierwszej strony. Nastawiłam się, że pomimo tytułu, będzie to kolejna opowiastka o romantycznej, nieszczęśliwej miłości. Okazało się jednak, że tytuł był w stu procentach trafny, bo i cała książka dotyczy zbrodni, jak i kary za nią. Taaaaak, jestem zdecydowanie zakochana! Pierwszy raz w życiu ( chyba ) pochłonęłam 300 stron lektury w jeden dzień, bo nie mogłam doczekać się końca! Także poproszę więcej takich rewelacji :D 

Wracając jeszcze na chwilkę do okładki- jak już wspomniałam na początku, wcale mnie nie zachwyciła... ale dopiero po zapoznaniu się z historią zaczyna we mnie wzbudzać bardzo pozytywne emocje. Może jeszcze tego nie widzicie, ale to naprawdę bardzo fajnie zrobiona strona tytułowa.... no może jedynie zmieniłabym troszkę ten czarny pasek na oczach, ale w stu procentach rozumiem wizję, więc akceptuję! ;) Czy Wam też się ona podoba? Jestem bardzo zadowolona, że znajduje się ona w moim, już dość ogromnym, zbiorze książek. Niewątpliwie wyjedzie ona ze mną z Elbląga i zagości w moim własnym mieszkaniu ;) 

Teraz tylko czekam na troszkę wolnego i zabieram się za kolejną pozycję Dostojewskiego, którą posiadam- równie pięknie wydaną! Jeżeli i ona mi się spodoba ( a już teraz jestem tego prawie pewna!), to zabieram się solidnie za poznawanie się z twórczością tego artysty! :)

Aha! No i jeszcze jedno - ostatnio pisałam Wam, że literatura Rosyjska jest bardzo wyrazista i rozpoznaję ją z daleka, co nie do końca do mnie trafia. To była kolejna obawa, że Zbrodnia i kara nie przypadnie mi do gustu. Jednak pomijając rosyjskie nazwiska nie zauważam tutaj tej dziwnej maniery rosyjskich pisarzy z czego bardzo się cieszę! :)

Kto opuścił sobie przyjemność przeczytania tej lektury w szkole? Przyznawajcie się! ;)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG.
Buziaki :*

wtorek, 7 kwietnia 2015

chleb wieloziarnisty

Hejka! :)
Może nie wiecie, ale jestem taką osobą, że naprawdę dużo obiecuję nawet samej sobie, ale później to wszystko odwleka się w czasie- jednak co najważniejsze- zawsze staram się wypełnić to co postanowiłam! Tak było też w tym przypadku... już daaawno postanowiłam sobie, że będę piec własny chleb. Nie dość, że fajna sprawa, zdrowa, to jeszcze bogata we wszystko na co tylko mamy ochotę! Kiedyś przepyszny chleb na zakwasie robiła moja mama, ale z racji tego, że zakwas sam ustalał co ile trzeba robić z niego pieczywo, to szybko mi się znudził.... no i jakoś śmiercią naturalną wymarło w naszym domu robienie własnoręcznego chleba. Szkoda? W sumie nie. Przynajmniej przez jakiś czas wraz z mamą będziemy doceniały na nowo przepiękny zapach z piekarnika! ;) Przez to, że nie miałam zbyt dobrych wspomnień z zakwasem, postanowiłam na razie zabrać się za robienie chleba na drożdżach. Myślałam, że wielkim problemem będzie znaleźć jakiś fajny przepis, ale okazało się, że istnieje wiele kulinarnych blogów, na których dziewczyny podają sto tysięcy pomysłów! Na pierwszy raz spróbowałam, chyba najprostszego, chleba wieloziarnistego znaleziony na bardzo fajnym blogu MOJE WYPIEKI - zachęcam odwiedzić :) co prawda autorka bloga zapożyczyła przepis od jeszcze kogoś innego... no ale to już wszystko pisze u niej! ^^ Fajna sprawa czasami upewnić się, że pisanie tych blogów ma jednak sens :) Oczywiście pomijając milion śmieciowych, przez które przestałam wchodzić na jakiekolwiek strony młodych ludzi... mam nadzieję, że się do nich nie zaliczam, zawsze próbuję pisać coś innego niż akurat wypadałoby na konkretny dzień, ale czy mi wychodzi? No cóż- nie mi to oceniać^^

Z mojego chleba byłam dumna, dopóki nie zobaczyłam jak wyszedł on u innych osób hahahah! No ale cóż- nie u wszystkich początki są takie kolorowe- najważniejsze, że jest przepyszny! Nad wyglądem jeszcze popracuję, obiecuję ;) A co tak naprawdę podkusiło mnie do własnoręcznych wypieków? Pod sam koniec już jedynie świadomość, że każdy chleb w sklepie zawiera w sobie mase niepotrzebnych i bardzo niezdrowych rzeczy. Ostatnimi czasy staram się zwracać na to troszkę więcej uwagi i właściwie dzięki mojej siostrze nawet mi to wychodzi! Co prawda w okresie świętowania przymykałam oczy na niektóre rzeczy- no ale przecież nie można zwariować ;) Skoro jedzeniowo ma być tutaj obszerniej, to może nawet za jakiś czas napiszę post, w którym zawrę kilka informacji o tym jak w kilka dni wyrzuciłam ze swojej diety parę rzeczy i jak zmieniło mi się podejście do śmieciowego jedzenia.... ale tak rozsądnie. Bez przesady ;D Moja mama czasami patrzy na mnie ze smutkiem pytając czy przypadkiem nie w głowie mi rezygnowanie z mięsa...ale NIE -spokojnie. Mięso kocham, będę jeść! ^^

Okey, rozpisałam się nie na ten temat co trzeba, a więc chleb! 

Składniki na jeden bochenek chleba:

0.5 kg mąki krupczatki
3 łyżek siemienia lnianego
3 łyżek łuskanego słonecznika
0.5 szklanki otrąb pszennych lub żytnich
1.5 łyżki sezamu
1 łyżka pestek dyni
1 łyżka soli
2.5 łyżek cukru
2.5 dag świeżych drożdży
0.5 litra wody

To wszystko ze sobą wymieszać dodając pół litra ciepłej wody, odstawić na ok.20 minut. Po tym czasie na nowo ciasto wymieszać i wyłożyć na tłustą foremkę. Znowu odstawić na około 20 minut i wstawić do piekarnika... w temperaturze 230ºC piec przez około 1 godzinę :)

Smacznego!
Kto z Was robi swój chleb?! :)
Buziaki:*

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Przepyszna sałatka z mango!

Hejka!:)
Dzisiaj trochę jedzeniowo... no bo przecież mamy święta! ;) W mojej rodzinie świętowanie jest już od kilku tygodni i chyba dość ciężko będzie przestawić się na normalne weekendowe nic nierobienie! ;) Już jakiś czas temu moja siostra wspominała mi o jakiejś przepysznej sałatce z mango- postanowiłam, że dopytam ją o wszystkie składniki i zrobię taką na swoją owocowo-słodką osiemnastkę! Byłam zła, bo niestety nigdzie nie mogłam dostać dojrzałego mango, dlatego zakupiłam w połowie czerwone, ale jeszcze twarde. Dwie sztuki- tak aby drugi na święta już dojrzał... no i niestety muszę przyznać, że, o dziwo(!) z tym niedojrzałym była pyszniejsza! Mango dawało jedynie lekki posmak, a wszystko ze sobą współgrało. Wczoraj natomiast moja sałatka niestety za bardzo nasiąknęła aromatycznym owocem i nie była zbyt dobra;( Także serdecznie polecam z twardym czerwonym mango! :)

Składniki:

1 mango ( dosyć twarde!)
500g piersi z kurczaka ( może być również indyk)
szczypiorek ( ilość wedle uznania)
jedno opakowanie mixu sałat
2 sosy włoskie od Knora

Wszystko pięknie połączyć i mamy naprawdę bardzo ładnie wyglądającą i dobrze smakującą szybką sałatkę! :) Polecam serdecznie! A u mnie prezentuje się tak:
Macie może jakieś fajne przepisy na sałatki z tym owocem? Albo inne pomysły?! Z miłą chęcią o tym poczytam, ponieważ mango lubię w każdej postaci, poza surowym jedzeniem samego owocu, bez dodatków! .... ostatnio postanowiłam,  że zacznę troszkę więcej czasu spędzać w kuchni! Czekam jedynie na remont tego pomieszczenia, nowe sprzęty i możliwość robienia wszystkiego co tylko mi w duszy zagra! ;) Już we wtorek planuję zrobić własny chleb! Jestem ciekawa czy mi wyjdzie ^^... także kategoria jedzenie może w końcu odżyje... a właściwie dopiero zacznie żyć, bo zawsze było z nią cienko! ;)
Buziaki :*