środa, 1 kwietnia 2015

W cieniu

Hejka! :)

  Jakiś czas temu dostałam propozycję przeczytania książki A.S.A Harrison W cieniu. Już samo to, że zapowiadała się jako jeden z lepszych thrillerów mocno mnie przekonywało, ale kiedy zobaczyłam, że jest idealna dla fanów Zaginionej dziewczyny i Zanim zasnę uznałam, że nie mogę jej nie przeczytać! 
Dwa wymienione tytuły widziałam jedynie jako ekranizacje w kinie, ale byłam nimi zachwycona ( Zaginioną dziewczynę oceniłam chyba nawet na dziesiątkę!). Dlatego tym bardziej interesujące wydało mi się przeczytanie czegoś tak dobrego :)

   Jak to ja- postanowiłam, że tyle informacji mi wystarczy i nie miałam zamiaru czytać tyłu książki. I DOBRZE ZROBIŁAM! Od pierwszej strony czekałam na jakieś zaniki pamięci, choroby psychiczne i intrygi.... a książka płynęła i płynęła. Teoretycznie nic się nie działo. Zwykłe małżeństwo jakich wiele, zanurzonych w codziennej rutynie. Co ciekawe ta książka wydawała mi się taka do ostatniej strony! Nie chcę Wam za wiele mówić, nie chcę nawet pisać słów, które znalazły się na ostatniej stronie, bo wydaje mi się, że niestety, ale ten, kto przeczyta ten krótki zwiastun nie musi już czytać książki! Naprawdę, bardzo bym chciała, aby ludzie czytający mojego bloga wynieśli stąd kilka cennych lekcji- jedną z nich jest ABY NIGDY NIE CZYTAĆ KILKU SŁÓW ZACHĘCAJĄCYCH DO KUPIENIA KSIĄŻKI, ODKRYWAJĄCYCH CO ZNAJDUJE SIĘ NA STRONACH HISTORII! Musicie nauczyć się czasami zaufać wydawnictwu, autorowi, czasami nawet okładce, osobom polecającym jak i innym czynnikom.... czytanie tych kilku zdań naprawdę może zrujnować cały ogląd na książkę! 

O takich przypadkach przeczytałam na lubimyczytać, gdzie czasami zaglądam( ostatnio coraz częściej, polecam ) . Ludzie byli rozczarowani, ponieważ po tak świetnym wstępie oczekiwali niewiadomych fajerwerków, których nie dostali.

Ja książkę odbierałam jako swego rodzaju dzieło inspirowane twórczością Hitchocka.... budowanie napięcia, nie pokazując tak naprawdę nic. Ja, jako osoba bojąca się wszystkiego bardzo lubię jego filmy. Są straszne przez muzykę, kadry i inne elementy... ale historia jest jedynie lekko stresująca. Tak samo było w tej książce! Od pierwszej chwili czekałam, że zaraz ktoś umrze, ktoś kogoś otruje, coś spadnie z nieba, wszystko się wyda, ktoś będzie śmiertelnie chory, ktoś będzie miał problemy z pamięcią, czy problemy z dzieciństwa bardzo wpłyną na osobowość bohaterów. Czekałam, emocjonowałam się opisem zwykłego posiłku, emocjonowałam się w zasadzie nudami, czekałam i czekałam... ale podczas czytania tych trzystu stron nie było ani jeden strony, podczas której mogłam powiedzieć : "Kurcze, nudzi mnie to! Niech już się skończy!".... Niesamowicie podziwiam A.S.A. Hariison za to, że tak zwykłą historię opowiedziała w tak fascynujący sposób! Nie sztuką jest stworzyć coś strasznego i interesującego z rozbudowaną historią z duchami.... cały sens tkwi w szczegółach, w umiejętności ich przekazania....
  
   Z czystym sercem mogę stwierdzić, że to naprawdę rewelacyjny thriller PSYCHOLOGICZNY ( co warto zaznaczyć). I co nie zdarza mi się aż tak często- już dzisiaj miałabym ochotę, zamykając ostatnią stronę, zacząć książkę od nowa! Teraz niewątpliwie zauważyłabym więcej szczegółów, co jeszcze bardziej dowartościowałoby mi tą historię! Jestem zdecydowanie na tak i ode mnie dostaje najwyższą notę! :) Więcej tak dobrych książek poproszę ! :)
Książkę mogłam przeczytać dzięki Wydawnictwu Znak
Czytaliście ją już? Zachęcam serdecznie!
Buziaki :*

4 komentarze:

  1. Mam mieszane uczucia po przeczytaniu Twojej recenzji... może kiedyś sięgnę, aczkolwiek teraz jestem w trakcie książki "To" Stephena Kinga i się zachwycam - CUDOWNA ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczeee! Zawsze jak ktoś pisze mi, że czyta Kinga to tak bardzo zazdroszczę! <3 Ja w domu mam jego trzy książki, ale jeszcze ani razu po nie nie sięgnęłam. Oczywiście, obejrzałam już kilka ekranizacji jego książek, wspaniałych ekranizacji.... ale wiadomo, że to nie to samo! :< Czasami żałuję, że nie mam czasu na swoje prywatne książki, jednak z drugiej strony- kiedy mam do czynienia z tak rewelacyjnymi tytułami jak "W cieniu", to nie mam co narzekać ^^
      Ale do wakacji przeczytam chociaż jedną! Obiecuję to sobie i Tobie! ^^

      Usuń
  2. Czy powinnam się wstydzić, że nie widziałam, ani Zaginionej dziewczyny, ani Zanim? :D Nadrabiać?
    Hm, Hitchocka boję się, jak głupia. Oglądałam kilka razy z kolegą, który cały seans siedział, wcinał ten popcorn (ogrooomnie mnie to denerwuje, kiedy ktoś z beznamiętną miną wżera tą kukurydze!), kiedy to ja siedziałam z kocem na głowie, odkrywając co 10 minut, żeby nie stracić wątku :p No cóż, koledze się dostało po głowie, a ja nadal boję się ptaków...
    Może sięgnę po nią, jak już się odkopie z tego stosu książek do przeczytania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosy książek do przeczytania straszą najbardziej! ^^ To jest niesamowite jak mój jeden rządek nieprzeczytanych rośnie codziennie o kilka tytułów, a obok rząd z książkami przeczytanymi dziwnie maleje ;) No ale żeby nie było- wcale nie narzekam! Doceniam, że mam taką piękną możliwość posiadania wspaniałych książek w domu na własność! :)

      Co do filmów- wstydzić się nie musisz, ale polecam jak najbardziej nadrobić. Dwa filmy naprawdę bardzo dobrze zrobione! :)
      Tym razem nawet polecam nie czytać. Nie wiem czy książki są fajne( pewnie tak!), ale jako kinomaniaczka chyba nie chciałabym stracić tego napięcia podczas oglądania filmów ;) Teraz świąteczna przerwa- można wygospodarować trochę czasu ;)

      Dokładnie! Hitchock wzbudza napięcie cudownie! <3 Musisz jednak, po obejrzeniu filmu, przyznać, że nie wiele się tam działo strasznych rzeczy? Wiele robiła muzyka i kadry, prawda? :) "Ptaki" są cudowne! <3 Ja niestety mam jeszcze do nadrobienia kilka jego tytułów... chociaż te najważniejsze chyba widziałam? Nie wiem ;)

      Buziaki :*

      Usuń