sobota, 3 października 2015

Dzieje Tristana i Izoldy

Hejka! :)
Remont doprowadza mnie już do białej gorączki! Wiedziałam, że tak będzie... jeszcze ten bałagan nie jest taki zły, ale pył wszędzie i te folie na wszystkich podłogach, błagam! niech to się już zakończy...
Ale dzisiaj nie o tym, dzisiaj odpuszczę sobie narzekanie na cześć książki, którą wczoraj skończyłam czytać.

Zacznę od tego, że seria wydań ilustrowanych wydawnictwa MG, to naprawdę fajnie opracowane dzieła literatury. Wszystkie zachowane w tej samej stylistyce, w różnych- bardzo kolorowych okładkach. W swoim pokoju mam już całkiem niezły zbiór tych wydań i każde pod względem wizualnym cieszy oko :) Z tą drugą stroną, czyli samą treścią jest już gorzej, bo z racji tego, że są to wielkie dzieła znanych pisarzy nie zawsze jest łatwo, miło i przyjemnie. Jednak jedno jest pewne- zawsze warto! 

Jest kilka takich filmów, piosenek, spektakli, fotografii, czy książek, które po prostu się zna. Nawet jak nigdy się nimi specjalnie nie interesowano, to mimo wszystko są tak popularne na świecie, że przynajmniej kilka razy o uszy obiło się każdemu. Ja poza zasłyszeniem lubię również zapoznawać się z owymi dziełami, sprawia mi to naprawdę dużo radości, chociaż nie ukrywam- czasami zdarzają się naprawdę duże rozczarowania!

Dzieje Tristana i Izoldy to właśnie jedno z takich dzieł. Każdy zna, ale pobieżnie. Jest miłość, jest eliksir, jest nieszczęście i śmierć. Jak się zna zakończenie to po co czytać? A no po to, że to naprawdę bardzo dobra historia. Oczywiście, w dzisiejszych czasach troszkę śmieszna i całkiem dziwaczna... ale ja chyba lubię. No lubię te wszystkie miłosne i romantyczne historyjki. Taka już jestem no! ^^

Co prawda może i największym, najgłębszym poematem miłości, jaki ludzkość kiedykolwiek stworzyła bym tego nie nazwała, ale zgadzam się w pełni, że miłości tutaj mnóstwo i jest ona naprawdę świetnie opisana. Nic tylko czytać! :)
Polecam serdecznie.


Buziaki! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz