czwartek, 8 października 2015

kolory

Hejka! :)
Właśnie sobie leżę z gorącą wodą imbirową, słucham Korteza ( nadal! Z małymi przerwami porannymi na pobudzające Modern Talking ... ostatnio kupiłam ich płytę i za pierwszym razem czułam, że jest smutno, ale teraz jak już znam wszystkie piosenki i słyszę te melodie to jedynie się cieszę. Zabawny zespół ^^ ). Od powrotu z teatru chciałam napisać jakąś wartościową notkę, żebyście z tego fioletowego-serca coś tam wynosili, no ale myślałam cały dzień i nic nie wymyśliłam. Postanowiłam wejść w moje jakże ciekawe zapisane-niepublikowane notki i poszukać w nich inspiracji...trafiłam na to zdjęcie i uznałam, że będzie idealne. Czemu? Ponieważ od dawna tak wiele nie mówiłam o moich dredach jak w tym tygodniu. No wiecie... taka charakteryzatorka to nic takiego w teatrze, cały rok myślałam, że ci starsi aktorzy, kiedy mówię im dzień dobry! na ulicy mnie nie poznają... a tu takie zaskoczenie. Przyszłam i od razu każdy z pytaniem Gdzie dredy?! to całkiem miłe! :D No i wiecie- ile aktorów, z którymi nie spędzam czasu poza teatrem, tyle pytań i odpowiedzi. Jednak wydaje mi się, że z dniem dzisiejszym już wyczerpał się limit i nikt więcej o to mnie nie spyta! ^^ 

A czy żałuję? Ani trochę! Znam ludzi dla których dredy to dredy- nic nie trzeba z nimi robić, ale uważają tak jedynie Ci, którzy ich nie mają. Jak już wiele razy Wam wspominałam dredy są najbardziej czasochłonną fryzurą na świecie... i najbardziej bolesną. Oczywiście, za każdym razem jak mijam kogoś z dredami czuję, że ich zdradziłam... że przechodzą obok mnie i nie wiedzą, że jestem jedną z nich... chociaż, że byłam. Hahaha. No serio tak myślę, smutno mi wtedy ^^  Poza tym lubiłam koczka i lubiłam, to że czułam się w nich tak dziewczęco! Naprawdę! Zapewne to też kwestia wieku, ale w dredach czułam się fantastycznie... A te krótkie włos odbierają mi totalnie wszystko. Okey, wtedy też nie zwracałam uwagi na to jak wyglądam- wstawałam, związywałam je w super długiego i grubego kitka ( aż mnie coś właśnie ukuło w sercu... ależ ja lubiłam tego kitka!!! ) i jakoś wyglądało... no a teraz robię tak samo- czasem nawet z kitkiem i czuję, że to nie to. Ale spokojnie- piję te ohydne drożdże ( pod koniec miesiąca obszerna notka na ten temat, więc zapraszam wszystkich zainteresowanych! Postaram się o dobre informacje ^^ ) i myślę, że będzie dobrze. A wiecie... jak już dobrze będzie, to niewątpliwie znowu je zetnę- cała Karolina -.- Nie no, teraz zapuszczam do pasa. 

No i widzicie- jedno zdjęcie a tyle myśli w głowie!!! :D I mój sufit widać... a zdjęcie robione było w opakowaniu od kremu do ciała, który dostałam od mojej Magdy z Florencji chyba- w każdym razie jak była na Taize to taki szalony prezent mi przywiozła. I to było wspaniałe! Wiecie jak nienawidziłam tego zapachu hahahah :D Ale wróciłabym do niego znowu, mam z nim dobre wspomnienia ^^ Także pudełka nigdy nie wyrzucę.. tak czasami już mam. 

Oglądam całkiem sporo filmów ostatnio... mam właśnie taki czas, że ciągle płaczę. Naprawdę. Zaczęło się od tej nieszczęsnej Chemii ( a propos, obejrzałabym jeszcze raz, ale dla mojego zdrowia psychicznego i emocjonalnego [ zdrowie emocjonalne?! O.o ] może to się źle skończyć ) i trwa nadal. No naprawdę. Ja już mam dość. I to nie jest tak, że po prostu częściej się wzruszam w momentach,w  których powinnam. Ryczę po prostu cały czas. Co prawda jedynie ze szczęścia lub z niczego- jeszcze ze smutku mi się nie zdarzyło... a nie, raz! Bo mi się nie spodobało, jak ktoś do mnie coś napisał. ohohoh, taka szalona, płakała pół nocy ohoho ^^ I chyba powinnam przywyknąć do płakania w elbląskim Światowidzie. Ostatnio znowu to się stało, może nie aż tak bardzo jak na filmie Prokopowicza, bo po filmie już mi przeszło całkowicie, ale na projekcji ryczałam jak bóbr... Macie może jakieś lekarstwo na zbyt wiele łez w organizmie? Bo muszę przyznać, że to trochę męczące. Niezbyt komfortowo czuję się, kiedy płaczę przy ludziach. Śmiesznie ^^

A tak może żeby jednak na notka miała jakiś sens, prócz samych wywodów z serca to zachęcę Was do wspaniałego działania! :) W środę dołączyłam do akcji Szlachetna Paczka , a od dzisiaj już oficjalnie jestem jednym z SUPERW. Zbliżają się święta... i co prawda może jeszcze wydaje Wam się, że jest do nich daleko, ale jeżeli ktoś wychodzi o siódmej rano z domu, to zapewne wie, że zima już się czai. Także - zaczynajcie już robić pierniki, wymyślajcie prezenty dla najbliższych i róbcie te wszystkie mało istotne rzeczy, żeby już pod koniec zająć się jedynie tym najważniejszym elementem Bożego Narodzenia. 
Grudzień to chyba zawsze czas jeszcze większych chęci niesienia pomocy... no i właśnie o to chodzi w Szlachetnej Paczce. Staramy się pomóc ludziom, którzy o tą pomoc wcale nie proszą. Szukamy ich i namawiamy, aby zgodzili się przyjąć pomoc. Później szukamy darczyńców, którzy paczki chcieliby dla konkretnej rodziny stworzyć, a oni szukają wśród swoich znajomych chętnych, którzy wspólnie z nim ten prezent zrobią. Co roku wychodzą naprawdę magiczne rzeczy! Akcja obejmuje całą Polskę, więc wystarczy, że wejdziecie na stronę www.superw.pl i wypełnicie ankietę, później skontaktują się z Wami inni wolontariusze i będziecie mogli zacząć działać! :D Ja jestem jak najbardziej na tak. Na niedzielę szykuję ciasto i pędzę na ósmą rano ( ! ) na spotkanie. Także jeżeli byście chcieli, to ja mocno trzymam kciuki za wytrwałość :) Ślę buziaki! :*

Poza tym- Elbląg! Skoro dzisiaj tak informacyjnie, to jeszcze sobie popiszę. 20.50 dopiero, także do spania mam jeszcze dużo czasu ( pewnie zdecyduję się jeszcze na jakiś film ♥ ). A więc- dzisiaj kupiłam roczny karnet na nowy basen Dolinka i chciałam Wam powiedzieć, że to super opcja! Co roku miałam karnety na Delfina, ale tam były zawsze ustalone dni i godziny, a nie zawsze miałam możliwość mieć wolne wtorki i piątki... natomiast na Dolince przychodzić można kiedy się chce i na ile się chce... i na jeden karnet może wchodzić kilka osób. Oczywiście jest tam jakaś pula do wykorzystania, ale np. z moim karnetem, jeżeli chciałabym chodzić sama, to musiałabym przez cały rok co drugi dzień być tam przez godzinę... no a wiadomo, że ja wiele podróżuję i nie jestem cały czas w Elblągu. Także mega super ! Polecam serdecznie... mam taki ambitny plan chodzić w weekendy na szóstą rano, jak prawdziwy pływak :D Do Delfina nigdy nie miałam śmiałości zapisać się na takie godziny, bo to by było zbyt zobowiązujące, ale jak mogę kiedy chcę, to takie weekendy szósta rano, wow! Mi się podoba... pod koniec miesiąca poinformuje Was, czy chociaż raz mi się udało hahahhaa. No bo wiecie- marzeniem to w ogóle by było gdybym chodziła na ten basen przed szkołą, ale no bez przesady ^^ Jeszcze gdybym może miała jakiegoś szalonego chłopaka, który kochałby mnie nad życie i swoim samochodem przyjeżdżałby po mnie co rano... no to inna sprawa^^ Ale takie poranne samotne spacerki przed szkołą chyba mnie nie zadowalają hahaha. A jak tam z Wami? Jest tutaj jakiś pływak zawodowy? Jeśli to czytasz- wiedz, że Cię podziwiam i cenię! :D

No okey, wydaje mi się, że jestem spełniona... oczywiście, mogłabym poruszyć tutaj jeszcze kilkadziesiąt wątków, ale zaraz się okaże, że za bardzo się uzewnętrzniłam i dopiero będzie! Także dla bezpieczeństwa kończę, idę pod trzy koce oglądać film. Typowy czas kinomaniaka uważam za otwarty! Październiku, gdzie podziewałeś się całe moje wakacje ?! ^^ 


Jedno zdjęcie! Tyle może! :D Chyba zacznę na nowo zapisywać notki bez treści- z obrazkiem na później... 
Buziaki! :*

5 komentarzy:

  1. Ale to dobrze ze tak placzesz!
    Basen o 6 rano a ja sie zastanawiam jak wstane na koszykowke jutro rano na 10.30! Podziwiam Cie haha
    Cos mialam jeszcze napisac ale wylecialo mi z glowy... cóż, milego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam czepka na jutro- ale pójdę! Pójdę i tak! :D

      Usuń
  2. Rany, Karolina, nic nie zrozumiałam z tego postu (ale może to wina 2 sprawdzianów i 2 matematyk dzisiaj? XDD).
    Dlatego nic nie powiem.
    ALE! Jednak powiem (wiem, wiem...).
    Aniela dostała 3 serduszka na tumblrze haha (to coś jak like na facebooku [nie wiem, czy masz tumbrla xd]).
    Może to i mało, ale zawsze coś xd
    Hm, hm, nie wiem co pisać, więc powiem tylko tyle - miłego weekendu!
    Aha! Jakiż to film dzisiaj oglądasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja, to beka! :D No trudno, nie wszystko trzeba rozumieć na tym blogu- jestem świadoma, że tak jest ^^
      Tumblera nie mam, ale spoko, fajnie, że masz trzy serduszka ^^
      Wczoraj oglądałam "Wyspę tajemnic"... dzisiaj zapowiada mi się samotny, nieplanowany wieczór- także pewnie też coś zobaczę :D
      Buziaki! :*

      Usuń
    2. I jak? Słyszałam coś o tym filmie, ale nie oglądałam (żadna nowość xdd).

      Usuń