czwartek, 1 października 2015

Licheń

Hejka! :)
Wczoraj z przeogromnym bólem kolan wróciłam z Lichenia. Kiedy wjechaliśmy naszym oczom ukazała się bazylika. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo byliśmy zaskoczeni! Taki kościół w Polsce!? Mogłabym jechać do Francji żeby podziwiać, a tu proszę- trzy godziny od Elbląga takie cuda! Jednak dla mnie to miejsce wyjątkowe, właśnie tam pokonałam swój największy lęk i udało mi się to śpiewająco! Po trzydniowych modlitwach wyszłam na środek ołtarza, gdzie było trzy tysiące osób.... i nie czułam żadnego stresu. Żadnego! Karolina, Ty i żaden stres? Ja panicznie wstydzę się powiedzieć przy dwudziestu osobach wiersz na polskim.... No ale tak to już jest. Jak się bezgranicznie ufa Bogu, to jakieś tam głupie lęki nie mają tutaj nic do gadania. I wiecie... kilka osób mi mówiło, że trzeba zaufać, powierzyć wszystko Temu Najwyższemu i będzie dobrze. Że oni tak robili i nigdy się nie zawiedli. Ufałam, ale byłam pewna, że ta ludzka słabość mnie zmiażdży... no ale NIE! NIEE! Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, nawet z Karoliny może zrobić tak publiczną niekrępującą się osobę, że ja już uwierzę we wszystko!!! Precyzyjniej: wierzę w siebie, w istotę stworzoną przez Stwórcę, który nie karze mi robić niczego czemu nie podołam- nawet jeżeli czasami mi się tak wydaje... bo przecież życie takie trudne bla bla bla.

I szczerze mówiąc nie wiem jak to wszystko wyszło. Podobno wspaniale, wszyscy byli zachwyceni... i oczywiście niesamowicie cieszy się serce ze świadomości, że wśród tych ludzi przynajmniej jedna osoba nawróciła się na Boga, ale dla mnie to przede wszystkim wzmocnienie własnej wiary i tysięczne jeszcze mocniejsze zakochanie się w Panu. Chwała Mu za to!

Na blogu nigdy nie miałam zbyt wielkiej ochoty dzielenia się moją wiarą. Uważałam, że to całkowicie moja prywatna sprawa, a swoją miłość zostawię we własnym sercu i będę się radować nią sama ( z taką ziemską też tak mam. )... ale od pewnego czasu zostaję uświadamiana w swoim błędnym postrzeganiu chrześcijaństwa. To ważne żeby swoje radości przekazywać dalej! Jeżeli potrafię Wam napisać, że jestem szczęśliwa, ponieważ właśnie pomalowałam paznokcie na brzoskwiniowo, to dlaczego mam Wam nie mówić o tej radości największej? Tym bardziej, że moja wiara zaczęła rozkwitać jeszcze bardziej dzięki właśnie takim osobom, które dzieliły się Bogiem z innymi! 

Także tego... nie myślcie teraz, że codziennie notki będą składały się z moich kazań na temat dobrego Boga. Od najlepszych kazań jest Ksiądz Kamil i Tomek!:D To tak tylko czasami, samo z siebie jakoś wypływa! ^^ A może ja komuś pomogę w powrocie do Kościoła? Przyjmowanie dobrego i przekazywanie go dalej to chyba jedno z fajniejszych zadań jakie mamy tutaj na Ziemi.


Buziaki! :*

5 komentarzy:

  1. Też byłam pod ogromnym wrażeniem, szczególnie tego jak wielka jest Bazylika..
    Pozdrawiam gorąco :*
    www.hand-md.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. PS. Super, że nie wstydzisz się swojej wiary, też jestem bardzo wierząca, dlatego z przyjemnością (i zrozumieniem) przeczytałam Twój post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw, to mocno bym Cię chciała uściskać! :***
      A po drugie, wstydzić chyba nigdy się nie wstydziłam, ale może po prostu inaczej to nazywałam? W każdym razie wszystko pojawia się w odpowiednim czasie, najwidoczniej tak właśnie miało być.
      Zapraszam do mnie częściej! :*
      Buziaki! :*

      Usuń
  3. W grupie o wiele łatwiej jest wykonać rzeczy, które trzeba by zrobić samemu. Każdy w własny sposób pracuje nad sobą. Jedni potrzebują do tego Boga, inni dobrej motywacji, a jeszcze inni odnajdują siłę w swojej pasji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że KAŻDY potrzebuje Boga ;)

      Usuń