sobota, 31 stycznia 2015

styczniowe filmy

Hejka! :)
Kilka dni temu uznałam, że za bardzo uzewnętrzniłam się na fioletowym-sercu dlatego nic nie pisałam, chociaż pomysłów miałam milion! ;D Dobrze się składa, że dzisiaj na tydzień wyjeżdżam i nawet nie będę miała możliwości do Was pisać. Może po tym czasie znajdę jakiś złoty środek na to wszystko ^^ Ale dzisiaj z racji ostatniego dnia miesiąca FIMOWO! 
To lecimy:
 1. Charlie musi umrzeć - milion lat chciałam obejrzeć a) uwielbiam aktora b) plakat bił po oczach za każdym razem jak wchodziłam na swoje konto na filmwebie c) tytuł wydawał mi się idealny d,e,f) jeszcze mnóstwo innych. Zazwyczaj tak jest, że kiedy długo na coś czekam, później jestem całkowicie rozczarowana.... ten miesiąc pokazuje, że czasami jednak zdarzają się wyjątki. To jeden z nich! Przepiękny film! GORĄCO POLECAM!
 2. Wolny strzelec- no cóż. W styczniu zdecydowanie największą uwagę przywiązywałam do nominowanych filmów Oskarowych. Co prawda ogromnie mnie dziwią tegoroczne filmy... ale cóż- nadrabiam... bo nadrabiać niestety muszę, bo filmy, które wydawały mi się genialne w ogóle się nie dostały :/ Wolny strzelec ? Mhy.... bardzo mnie wynudził. Gdybym oglądała go w normalnych okolicznościach, a nie pod presją nominacji do najważniejszej nagrody byłoby inaczej... ale czy wtedy rzeczywiście by mnie nie nudził? Nie sądzę ;) Historia fajna, ale za długo....
 3. Podziemny krąg- taaak, niestety dopiero teraz się na niego zdecydowałam. Potrzebowałam idealnego momentu i znalazłam go podczas chorowania na anginę. Jeżeli włączam film o północy, to jest prawie pewne, że w połowie go wyłączę. Na nim nie zamknęłam oka nawet na sekundę- co jak wiedzą ludzie oglądający ze mną filmy jest rzadkością hahah ^^. No ale co tu dużo pisać. O takich filmach nie trzeba. GORĄCO POLECAM!
 4. Sędzia - tak strasznie chciałam iść na to do kina i nigdy nie było mi po drodze! W końcu się zmotywowałam, bo przecież Oskarowy= dobry. No i akurat w tym przypadku rzeczywiście to dobry film. Przyjemny. Jedynie gra świateł jest irytująca, ale do przeżycia ;) DOBRA HISTORIA!
 5. Pitch perfect- taaaak! Zdecydowanie taaak! Przezabawny, z dobrą muzyką, z dobrą Rebel, którą uwielbiam. Wszystko zagrało! Ja teraz czekam na drugą część i wybieram się do kina ;)
6. Wielka szóstka-pierwsze wrażenie: bardzo brutalna i smutna bajka... na początku. Później dzieje się dobrze, ale płakać mi się chciało na początku. Bardzo wielki smutek!^^ Ogólnie w tym roku nic nie pobije zeszłorocznego zwycięzcy Kraina lodu- to chyba jedna z moich ulubionych bajek! Jeżeli nie ulubiona... ale z sentymentu zawsze wymieniam Piękną i Bestię - a jak tam u Was z bajkami Dinsey'a? ;)
 7. Magia w blasku księżyca- nienawidzę tego filmu najbardziej na świecie, bo przez niego nie poszłam z koleżanką na spacer z Paprodziadem! Żenada!!!!! No ale pomijając mój ból istnienia- do filmu byłam nastawiona bardzo źle, bo nie lubię Alena. Ale od kilku dni miałam wielką potrzebę zapoznania się z tym filmem. Podobał mi się.... ale mnie nudził. TAK JEST NAJGORZEJ!
 8. Birdman- baaaaaaardzo dobry! Wkurzały mnie niektóre momenty, ale ogólnie byłam zachwycona! Podobał mi się bardzo! Nie wiem co nawet mogłabym tutaj napisać, bo po prostu kocham :D
 9. Przerwane objęcia- to kolejny plakat, który prześladował mnie zawsze na filmwebie... mam jeszcze wiele takich pozycji, które strasznie chcę, ale jakoś nie mam ochoty^^. Nagle z koleżanką postanowiłyśmy zrobić ambitny maraton trzydniowy.... no i film z Penelope musiał się znaleźć na magicznej liście. Spodziewałam się totalnie czegoś innego... nie wiem czego, ale nie tego. Mimo wszystko jestem w 100% zadowolona z efektów!
 10. Gra tajemnic- nieznoszę kiedy w każdym fajnym filmie nagle pojawia się wontek homoseksualizmu. No po prostu nie lubię! Jeżeli nagle w moim otoczeniu posiadanie chłopaka przez dziewczynę jest dziwne, a trzymanie się dwóch dziewczyn za ręce całkowicie normalne i popierane... no to już dostaję białej gorączki! Nie to żebym nie była tolerancyjna.. ale skoro najbliższe moje otoczenie wywraca mi cały świat do góry nogami, to jestem na nie! I teraz jestem w 100% nietolerancyjna i dostaję białej gorączki zawsze, kiedy tylko coś usłyszę na ten temat- najgorzej jeżeli wypowiadane z ust moich znajomych z klasy.... :/ No i naprawdę byłam zachwycona tym filmem... do czasu. Więcej chyba mówić nie muszę...
 11. Chinatown - film, ktory chciałam obejrzeć od lat. Nawet w wakacje prawie go obejrzałam. Ale dopiero po przeczytaniu biografii Nicholsona zostałam w 100% zmotywowana ;D No i obejrzałam.... ale wynudził mnie całkowicie! Bo to jest ten problem. Chciałabym obejrzeć wszystkie filmy świata, ale wiem, że już teraz te stare klasyki mnie aż tak nie zachwycą :< Bardzo nad tym płaczę :<
 12. Przerwana lekcja muzyki - pół roku temu mówiłam Wam, że nie widziałam ani jednego filmu z Angeliną Jolie- widzicie, jeżeli ja czegoś bardzo chcę, to umiem to zrobić w zadziwiająco szybkim tempie ;) Oczywiście mam do nadrobienia jeszcze milony, ale jest już dobrze. Już nie ma powodów do wstydu ^^ A film genialny! Wspaniały, przepiękny! GORĄCO POLECAM!
 13. Carle Blanche - zacznę od tego, że to jeden z najpiękniejszych plakatów jakie widziałam. Chyra taki piękny jej jej jej !^^. Historia oczywiście genialna, z miłą chęcią przeczytam książkę, a film równie dobrze zrobiony. To był naprawdę dobrze spędzony czas w kinie. Moja mama poszła na następny dzień i zachwycała się jeszcze bardziej niż ja ! Tak więc- ludzie, do kina! :D
 14. Kobieta w czerni- baaaaaardzo się bałam go oglądać, ale po usłyszeniu słów " to nie jest horror, filmweb kłamie!" jakoś się przemogłam. Rzeczywiście, kilka momentów jest takich, że napięcie narasta.... ale ogólnie to przepiękny film od strony wizualnej! Byłam zachwycona prawie każdym kadrem <3
 15. Interstellar-obejrzany w domu, więc od razu mówię, że o tych antastycznych efektach specjalnych wypowiadać się za bardzo nie mogę... ale podobał mi się! Ogromnie mi się podobał! Grawitacja to przy tym filmie całkowite nic! GORĄCO POLECAM!
 16. Między słowami- wynudził mnie pożądkie, ale mi się podobał! Był bardzo dobry! Duet genialny! Ale nie umiem o nim więcej napisać ;)
 17. RRRRrrrr... -na szczęście jeszcze nie wpadłam w wir czekania od woodstock'u do woodstock'u. I chyba chcę w to wpaść jak najpóźniej. Ale film chciałam obejrzeć bardzo i śmiałam się przez cały czas! To bardzo głupie żarty, ale mimo wszystko kosmicznie śmieszące! GORĄCO POLECAM!
18. Wszystkie odloty Cheyenney'a- to jest właśnie idealny przykład, że nie mogę czekać z oglądaniem filmów tak długo. Zbyt dużo sobie wyobraziłam i nie dostałam tego. Nie ma co winić filmu, bo to niewątpliwie dobre kino.... ale ja jestem chyba jednak na nie :<
19. Whiplash - czekam na Oskara. To jest idealne cudo! Jestem zakochana i po prostu nie mogę otrząsnąć się z uwielbienia :D Piękna muzyka, przepiękne kadry, świetna historia. GORĄCO POLECAM!
20. Wszystkie kobiety Mateusza- po okładce uważałam, że to najgłupszy film świata, ale z racji tytuły i wielku śmiesznych hisotrii w moim życiu chciałam go koniecznie obejrzeć z moją Magdą. Z Magdą nie obejrzałam, ale sama widziałam i doznałam kosmicznego szoku! To naprawdę przepięknie zrobiony film! Tak bardzo mi się podobał <3 A Kulesza taka fantastyczna. No wszystko kocham. Polecam :)
21. Oszukana - jej, jej- kolejny film z Angeliną ;D REWELACYJNY, W 100% dobry. Jestem zachwycona. Uwielbiam i nic więcej nie napiszę!GORĄCO POLECAM!!


Od jutra zaczyna się luty, którego nieznoszę. 
Ale akurat w tym roku zaczynam go tak fantastycznie, że może nie będzie mi aż tak przeszkadzał?^^
Buziaki :*

środa, 28 stycznia 2015

dobrze gotujący....

Witajcie! Dzisiaj nadszedł dzień, kiedy w końcu zmotywowałam się do przemeblowania swojego pokoju. Kiedy ma się tak wiele na ścianie szybko może się znudzić, a z racji tego, że od dłuższego czasu nawet nie mogłam wychodzić z tych czterech ścian to beżowa ściana z dwunastoma czarno-białymi zdjęciami przyprawiała mnie już o zawroty głowy. Z nudów przypatrywałam się im łącznie pewnie kilka godzin dziennie.... a z racji tego, że wiszą tam moje początki znajdowałam mnóstwo błędów, które teraz z miłą chęcią bym poprawiła... no ale cóż- czasu nie cofnę... ale na moim pulpicie zawitał już piękny nowy folder, w którym umieściłam nowe fotki. Mam nadzieję, że kiedyś nastanie ten dzień i zedre stare- wieszając nowe fotografie! Byłoby miło :) . Aktualnie przede mną znajdują się już jedynie drzwi i powieszona ramka- coś jutro pewnie wymyślę, bo irytuje mnie beżowa plama nicości ^^. To tak pokrótce u mnie. Aha! Podkradłam dzisiaj mamie stolik pod laptopa. Nie zdawałam sobie sprawy, że będzie aż tak idealnie! Z racji tego, że teraz za moimi plecami nie ma już ściany, a jedynie okno i kaloryfer -pewnie będę miałam więcej motywacji do ścielenia łóżka, bo będzie mi wygodniej- tak więc dziękuje mocno za stolik. Czuję, że będzie moim ulubionym! :D
Z moją Anią wyszłyśmy w końcu do Multikina! Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak dawno tam nie byłyśmy^^ Carte Blanche moim zdaniem to świetny film, więc gorąco polecam! :)
  I jeszcze żeby notka miała jakiś większy sens niż tylko poinformowanie Was o zmianie ustawienia mojego pokoju( hahahha, wybaczcie, dzisiaj nic innego nie przychodziło mi do głowy, a przemeblowywanie pokoju to zawsze ważna sprawa dla mnie ^^) zainspiruje Was do polubienia fp Marty Frej- lubię już go od dłuższego czasu, ale wczoraj poświęciłam troszkę czasu na zapoznanie się ze starszymi pracami. REWELACJA! Milion przemawia do mnie w 100%. Teraz, kiedy autorka Porysunków przechodzi kryzys twórczy( takie jest moje odczucie. Może po prostu najnowsze rysunki nie zawierają humoru, który mnie śmieszy) jest to idealna alternatywa!:) Znacie? Lubicie? Czytacie? :D
Uciekam! Buziaki :*

wtorek, 27 stycznia 2015

Pożegnanie gangstera

Hejka! :)
Przed chwilką skończyłam drugą część trylogii Glasgow. Zaraz się chyba popłaczę, więc nie wiem jak wyjdzie mi napisanie ten notki... no ale cóż ^^ Ostatnio w szpitalu powiedzieli mi, że nie powinnam czytać książek, bo za bardzo wchodzę w świat fantasy. Ha ha ha, może racja, ale to chyba dobrze?^^.  Jeeeeeeju! Książki nie mogą się tak smutno kończyć. Za chwilę pójdę spać, bo nic ze mnie już dzisiaj nie będzie ^^
Po rewelacyjnej pierwszej części Lewis Winter musi umrzeć  byłam przekonana, że w drugiej części Malcolm Mackey powali mnie totalnie czymś nowym, że będzie jeszcze lepiej! Czy było? Na początku było rozczarowanie, że wszystko będzie się działo wokół Franka, a nie ( mojego ukochanego!) Caluma- co później okazało się niecałkowitą prawdą, no ale na początku było mi smutno ^^.  Cała historia chociaż równie ciekawa jak poprzednia strasznie mi się dłużyła, czytałam ją zdecydowanie za długo i nie sprawiała mi już zbyt dużo przyjemności.... ale cóż- jeżeli po przeczytaniu dostałam tak wielką porcje niesamowitych ( co prawda bardzo smutnych) emocji, to jestem przekonana, że jest to książka godna polecenia! Przecież nie wszystko może się dobrze kończyć. Ja nadal z wielkim zaciekawieniem czekam na Nagły atak emocji, czyli trzecią część trylogi. Będzie mi się ją czytało chyba najgorzej- ze świadomością, że to już niestety ostatnia książka Mackeya. 
Okładka nadal rewelacyjna!( tym razem piękna, fioletowa!^^).

Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu AKURAT.
Buziaki :*

poniedziałek, 26 stycznia 2015

tak o!

Hejka!:) 
Od kilku miesięcy żyłam w totalnym strachu nie zaprzątając tym głowy prawie nikogo. Cierpniałam sobie w samotności informując czasami jedynie poszczególne osoby, że coś chyba się dzieje. Aż nagle dzisiaj spadł mi z serca ogromny ciężar! Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to wszystko wyjaśni się dzisiaj. A tu proszę! Tyle niespodzianek jednego dnia!^^ Od dzisiaj już jedynie z uśmiechem na twarzy, bez prawie żadnych problemów żyję i przeżywam ferie, które zapowiadają się wspaniale! :D A jak tam u Was z dwutygodniowym odpoczynkiem od szkoły? Macie już jakieś plany? U mnie przerwa przeciągnęła się na prawie miesiąc! Nadal nie mogę mówić, a gardło nie daje mi o sobie zapomnieć... na szczęście już wychodzę z domu! Już dłużej bym nie wytrzymała! Paskudne. Jak byłam mniejsza siedzenie w domu w czasie choroby jakoś mi nie przeszkadzało. Uszczęśliwiało mnie samo oglądanie telewizji całymi dniami- dobrze, że ludzie się zmieniają hahaha! Oczywiście jak już tysiąc razy pisałam- znajduję w tym okropnym czasie mnóstwo pozytywów... ale wyjście z domu jednak nokautuje wszystko^^.
Przed powrotnym autobusem do Elbląga miałam jeszcze troszkę czasu na zakupy ( o taaaak, zakupy moim życiem-.- ) - chciałam zajrzeć jedynie do jednego sklepu, w którym widziałam piękne kapelusze... ale oczywiście nagle ich zabrakło. Przeszłam całą galerię- no i znalazłam. Dla chcącego nic trudnego, jak to się mówi ;D
A jak wiadomo wszelkie czapki, chusty, kapelusze w tym okresie przydają mi się bardzo! ;) 
Jedynie na dworze, oczywiście. Niszcze w tym momencie wszystkie teorie- nie, po ścięciu włosów nie siedzę całymi dniami w nakryciu głowy. Bardzo lubię swoje krótkie włosy, bardzo kocham je wszystkim pokazywać- ale z racji tego, że jest zimno to noszę czapki.Tymbardziej, jak moja wielka głowa nie mieszcząca na siebie żadnego dostępnego kapelusza okazała się jednak malutka,a problemem była jedynie duża objętość włosów( niestety nie tylko w czasie dredów, ale podczas najlepszych lat moich loków również :< ) czerpię ogromną radość z kupowania ich w rozmiarze S ^^ o! Tyle w tej kwestii ^^
Ostatnio za dużo używam kamerki w laptopie! Mam nadzieję, że mi przejdzie... to zapewne nazywa się jaranie się nowym laptopem . Też to przeżywaliście? Ja bardzo lubię ^^
Buziaki :*
ps miałam trzydniowy maraton filmowy, troszkę nadrobiłam, troszkę obejrzałam, więc standardowo ostatniego dnia miesiąca spodziewajcie się filmowej notki- będzie się działo. Mam nadzieję ;)

sobota, 24 stycznia 2015

Lewis Winter musi umrzeć

Hejka!:)
Właśnie skończyłam czytać przewspaniałą książkę! Leżała i kurzyła się zdecydowanie za długo, ale nareszcie nadrobiłam! :)
Lewis Winter musi umrzeć to pierwsza część trylogii z gangsterskiego świata. Już po pierwszych kilku stronach napisała do mojej przyjaciółki TO NAPRAWDĘ REWELACYJNA KSIĄŻKA! JUŻ TO WIEM! Bałam się, że przy tak dobrym starcie zawiodę się już w połowie, ale kiedy akcja nagle miała się skończyć i miały zacząć się flaki z olejem zdarzyło się coś nowego i do ostatniej strony żyłam w napięciu! Wspaniałe, wciągające książki, to jednak podstawa mojego życia! :D Z racji tego, że nazbierało mi się trochę zaległości jestem wdzięczna za tą anginę i do końca tygodnia jeszcze nadrabiam. Później pewnie znów będzie lekki zastuj. No cóż bywa- ale obok mnie leży już druga część trylogi i mam zamiar zaraz wyłączyć komputer i zasiąść do czytania! <3
Malcolm Mackay ma bardzo niekonwencjonalny sposób pisania! Czyta się to fenomenalnie! Chciałabym mieć tak lekkie pióro jak On. Może wtedy moje , koszmarne w tym roku, prace pisemne z polskiego wreszcie warte byłyby szóstek ;D 
Poza tym pozwala czytelnikowi poznać zdarzenie z perspektywy każdego zaangarzowanego w zbrodnię dzięki czemu, i tak ciekawa historia, staje się pasjonującym arcydziełem! A co chyba najciekawsze- burzy wszystkie stereotypy pisania kryminałów, gdzie to dopiero pod koniec dowiadujemy się kto tak naprawdę zabił. Mackey już na początku uświadamia nas kto będzie ofiarą, a kto zabójcą, ale czy przez to książka staje się nudna? Nie! Dzięki temu cały kryminał jedynie zyskuje! A ja chyba jestem złym człowiekiem, bo bardzo polubiłam głównego bohatera i kibicowałam, aby jego zabójstwo się udało. To chyba źle... prawda? ^^
I jestem po prostu w 100% zakochana!
Poza tym okładka jest fenomenalna!
Gorąco polecam! Ode mnie dostaje 10/10 i uciekam czytać drugą część. Mam nadzieję, że poszczęści mi się i będę mogła przeczytać trzecią część. NIECH DZIEŃ MA WIĘCEJ NIŻ 24H! Proszę.
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu AKURAT.
Buziaki :*

piątek, 23 stycznia 2015

W poszukiwaniu zapachu snów

Hejka!:)
Dzisiaj znowu książkowo. Z racji tego, że jestem chora, nadrabiam zaległości, więc na blogu automatycznie też będzie tego troszkę więcej... ale to chyba dobrze, prawda? ;) 
Na wstępie zaznaczę już, że z Iwoną Menzel po prostu mi nie po drodze. Mogę to już powiedzieć głośno i dobitnie. Niestety. Jestem już po drugiej książce tej autorki i drugi raz, to po prostu nie wpisuje się w rejony dobrej książki dla Karoliny. Możliwe, że to kwestia wieku, może za wiele lat W poszukiwaniu zapachu snów ja i Szeptucha wydadzą mi się książkami wspaniałymi... na razie jednak ten etap jeszcze nie nadszedł. Próbowałam dać szanse i na początku nawet mi wychodziło, bo książka, paradoksalnie, właśnie na początku jest najfajniejsza( co nie zdarza się częstwo) ... ale w pierwszej książce też tak było. Szkoda, że Pani Iwona jakoś w połowie traci coś, co mi się akurat podoba.
Również niezrozumiała była dla mnie okładka. Musicie przyznać, że do najładniejszych nie należy... później oczywiście dowiedziałam się, że konie to bardzo ważny aspekt całej książki... no ale jestem na nie. Konie ( chociaż osobiście nie jestem fanką) można przedstawić na milion piękniejszych sposobów. Szkoda. Szkoda, że wszystko tak się skończyło.... bo liczyłam na naprawdę fajną książkę polskiej pisarki.
Tym razem nie powaliło. Książka zostaje na dnie mojego stosu. Czekam na Wasze wrażenia! Mam nadzieję, że ktoś czytał i podzieli się ze mną wrażeniami :) Tutaj, albo na maila, jak zawsze: karolinaz27@wp.pl 
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG.
Buziaki:*
+ dniem dzisiejszym zaczynam ferie! <3 Będzie się działo. Postaram się Was nie zaniedbywać, ale wiadomo jak to ze mną jest... w drugim tygodniu może być ciężko, ale to tylko kilka dni ;) Może coś zaplanuję, jak będę miała mnóstwo inspiracji w życiu! Pozdrawiam.

czwartek, 22 stycznia 2015

Ci, którzy wrócili z zaświatów

Hejka! :)
Dzisiaj o książce, która ostatnio spędziła ze mną cały dzień! Mowa o Ci, którzy wrócili z zaświatów. Jak zawsze, i teraz, nie czytałam opisu z tyłu, wiedziałam jedynie, że książka ma coś wspólnego z głośnym ostatnio Niebo istnieje... naprawdę! Podejrzewałam, że będzie spisana historia pewnej rodziny, dzięki której nasza wiara się pogłębi.... i oczywiście, przez kilka pierwszych stron żyłam w takim przeświadczeniu, ale bardzo szybko zostałam wyprowadzona z błędu... chociaż cały czas czekałam na powrót do pierwszej histori. Książka skupia się na świadectwach ludzi, którzy umarli i zostali przywróceni do życia. Ludzie Ci podczas śmierci patrzyli na wszystko z góry, a po przebudzeniu byli wszystkiego świadomi. Niektórzy znajdowali się w niebie, inni w piekle. Widywali anioły i swoich bliskich zmarłych. 
W książce znajduje się również wiele przykładów, gdy sam Jezus wskrzeszał umarłych, wiele artykułów, wypowiedzi. ... wszystko wspaniale. Ja byłam zachwycona, zachwycała mnie połowa zdań, wysyłałam smsy z pięknymi cytatami... ale w pewnym momencie książka mnie tak znudziła, że czytając jedynie się męczyłam. Mimo to czytałam. I jestem przekonana, że za jakiś czas zacznę ją czytać.. od tyłu ;)
Gorąco polecam! To naprawdę rewelacyjny zbiór świadectw o wstrzeszeniach, miłości Boga i jego... czasami dziwnych planach na nas ;D
+ okładka jest po prostu nieziemska! Jedna z najpiękniejszych jakie mam <3 
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Esprit.
Buziaki :*

środa, 21 stycznia 2015

niszczymy dziennik!

Hejka! :)
Jak się jest bardzo chorym, to niesamowicie docenia się ludzi niebojących się zarażeń^^ Pan A. przyjechał z Poznania z wielką orzechową czekoladą i troszkę spędził czasu z chorą na anginę. Tak wymęczył, że po zamknięciu dzwi poszła spać, ale było warto ;D
Pewnie większość z Was słyszała o najnowsym hicie ZNISZCZ TEN DZIENNIK. Ja początkowo się zakochałam, później uznałam to za bezsensowne, aż znalazłam jeden pod choinką ;D Do tego momentu był piękny i nieruszony... ale wczoraj zaczęliśmy go niszczyć! Muszę przyznać, że zaczęliśmy od najprostrzych, a i tak było przy tym mnóstwo zabawy! Zniszczenie na razie jest minimalne, ale postanowiłam, że nie będą go niszczyć sama... pozbawiam siebie wtedy o wiele za dużo zabawy. Tak więc możliwe, że co jakiś czas będę Wam tutaj prezentować moich znajomych oraz nasze poczynania z dziennikiem ^^
A jak tam u Was? Posiadacie? Niszczycie? :D
Buziaki :*

wtorek, 20 stycznia 2015

makijaż twarzy

Przed lustrem znów poranny blues. Paleta pełna tęczy. Wykroić nowe cuda z ust nim wieczór ich nie zmęczy.

Hejka! :)
Dzisiaj przeżyłam załamanie nerwowe, dzięki któremu jestem przekonana, ze jestem dziewczyną! Sprawa wygląda tak, że NIE UMIEM SIĘ MALOWAĆ! Kogoś jak najbardziej, ale siebie w żaden sposób. Zapewne możecie zauważyć, że kiedy dodaje swoje zdjęcia , jeżeli już, mam użyty jedynie tusz. Do szkoły zazwyczaj nie używam nic, bo jak każdy wie- każda dodatkowa minuta w łóżku jest na wagę złota :D
Jakiś czas temu się przełamałam i zamówiłam sobie kilka palet z cieniami, kredki, podkłady, pudry i inne dziwne dziewczęce rzeczy. Z racji tego, że na razie do szkoły nadal się nie wybieram, bo moje samopoczucie jest nadal niedoskonałe, postanowiłam spędzić przedpołudnie na nauce z youtubem podstawowych makijaży na sobie. Mówię zdecydowanie NIE! W makijażu czuję się okropnie i niezręcznie. Kosmetyki odkładam na kolejne trzydzieści lat i nie mam zamiaru na nie patrzeć ^^
A u Was jak z tym? Malujecie się codziennie do szkoły mocnym makijażem? Ile czasu Wam to codziennie zajmuje? Podziwiam dosłownie wszystkie dziewczyny, które spędzają przy tym więcej niż 5 minut ;D
Cytat z początku notki, to oczywiście Makijaż twarzy Renaty Przemyk, ale ja toleruję ją jedynie w genialnym wykonaniu Mozila i Gaby Kulki <3
Buziaki :*

poniedziałek, 19 stycznia 2015

w teatrze

Jejka! Złośliwość rzy martwych! Niechcący połączyłam w teatralnej zlepce kilka niepasujących zdjęć, kiedy to zauważyłam chciałam to poprawić, ale nieeee photoscape postanowił, że chyba tak jest idealnie i nie ważne co robie- nigdy nie zapisuje mi tego lepszego projektu. Co robić - dodaję ten ;)
Tak mi się dzisiaj wróciło do teatru! Wstałam dzisiaj bardzo wcześnie( ale oczywiście nadrobiłam spaniem w dzień -.- ), dlatego wzięłam się za lekkie nadrabianie szkolnych prac do oddania i tak o to są! W końcu mogę Wam przedstawić niektóre zdjęcia zza kulis teatru ;) Za kilka dni postaram się dodać te, które rzeczywiście miały się tu znaleźć, ale na razie nie mam do tego cierpliwości^^.
Więcej pisać nie będę, dzisiaj najważniejsze są fotografie, które moim skromnym zdaniem są dobre. Ja jestem z siebie dumna :) A Wam się podobają? - wywołane jak zawsze mają większy klimat, więc zapraszam do mnie obejrzeć^^
Wracam do słuchania Lady Gagi i Tony'ego Bennetta. Słuchaliście? Podoba Wam się? Ja dzisiaj pierwszy raz sięgnęłam po całą płytę. Wcześniej słuchałam jedynie urywkami... wtedy podobało mi się bardziej. Niestety. Uciekam - buziaki :*

sobota, 17 stycznia 2015

Domowe Melodie 3

Hejka!
Włączyłam właśnie najnowszy album Domowych Melodii i postanowiłam troszkę o nich napisać. Wydaje mi się, że warto! Po dość nieudanym koncercie w Mjazzdze próbowałam się zmuszać do dalszej miłości do ich muzyki. Czasami włączałam ich kawową płytę, ale całkowicie już nie czułam tego, co wcześniej. I nagle przyszedł czas na nowe aż dwie płyty! Zamowiłam ją już w dniu premiery, bo wiedziałam, że moje zauroczenie wróci. No i wróciło! Wróciło ze zdwojoną siłą, bo płyty, chociaż bardzo krótkie, mają w sobie wszystko czego potrzebowałam! Jestem bardzo szczęśliwa, że nie znałam ani jednej piosenki z Youtuba... bo doskonale pamiętam, że po kilku pierwszych przesłuchaniach kawowej było mi bardzo ciężko się przestawić na inne aranżacje.
W sumie piosenek jest 22. Chyba nie ma ani jednej, która w ogóle by mi się nie podobała. Natomiast jest mnóstwo takich, które strzeliły prosto w serce!
Czego nie wolno pominąć mówiąc o płytach Domowych Melodii, to niewątpliwie oprawa graficzna! Poraz kolejny widać ręczną robotę, ale tym razem przewyższyli już samych siebie! Chociaż z zewnątrz może nie powala, to w środku śpiewniczek jest najpiękniejszą książeczką płytową, jaką kiedykolwiek widziałam! Nawet gdybym miała sprawny aparat, to bym Wam nie pokazała, bo może istnieją tu tacy, którzy chcieliby zaopatrzeć się w album, a bardzo nie chciałabym im psuć niespodzianki. 
Ktoś ma zamiar kupić? :) GORĄCO POLECAM!
Zdjęcie ukradzione z facebook'a Domowych.
Płyta mi się zaraz kończy, a film jest prawie naładowany. To się nazywa synchronizacja :D
Jakie plany na weekend? :)
Buziaki! :*

piątek, 16 stycznia 2015

książkowo

Hejka! :) Dzisiaj pomimo, że czeka na mnie książka, do której przymierzałam się już od dłuższego czasu przespałam totalnie cały dzień! Myślałam, że skoro wczoraj już było tak super, to dzisiaj będzie jeszcze lepiej, ale jednak jest źle. Przeokropna angina! No nic. Mam nadzieję, że jeszcze zbiorę siły do zapoznania się z końcem Weronika postanawia umrzeć. Czytał ktoś z Was? Podobała Was się? Ja po niecałych stu stronach jestem zmieszana.... ale chyba mi się podoba. Pomimo, że oczekiwałam czegoś zupełnie innego :)

Dzisiaj będzie bardzo młodzieżowo! Ostatnio w notce filmowej wymieniłam dwie głośne premiery wyciskaczy łez. Z czego Zostań, jeśli kochasz urzekło mnie w 100%, natomiast Gwiazd naszych wina przekonało, że czasami jednak mam rację, gdy twierdzę, że film będzie całkowitą klapą.Tak więc zapraszam do zapoznania się z moją oceną:
Ciężko mi się czyta książki, kiedy w głowie mam jeszcze bardzo dobrą ekranizacje. Kiedy wszystko mi w niej pasowało. Wszyscy bohaterowie, scenerie i poprowadzenie histori. Dobry pierwowzór już chyba na zawsze zostaje lepszy( i mowa tu o moim pierwszym kontakcie) Tak samo było teraz. Ekranizacja to tak naprawdę wizualizacja dosłownie każdego słowa Formana. Czytało się dobrze, ale bez żadnych emocji.... bo przecież już to znam. 
Mimo wszystko jestem tak bardzo związana z tym filmem i z emocjami, które mi towarzyszyły, że ogromnie polecam film! Naprawdę! Jest reweacyjny!!!
Doceniam książkę, bo przecież to na jej podstawie powstało coś idealnego... no ale, ale film jest lepszy i koniec!:D
FILM : ZDECYDOWANIE TAK!
KSIĄŻKA: NIEKONIECZNIE

Gwiazd naszych wina to film, którego nie znosze, nienawidzę i wszystkie moje odczucia są na NIE! Takie emocje chyba nie wróżą nic dobrego... jednak dobra lektura zawsze się obroni. Tak było i w tym przypadku. Pomimo,że miałam już w głowie twarz głównej bohaterki jako twarz aktorki, której nieznoszę... a jej miłość jako faceta, który według mnie przystojny nie jest wcale....że patrzyłam na film przez pryzmat okropności, którą widziałam na ekranie.... to mimo wszystko książka mi się podobała! Była wspaniale napisana i strasznie żałuję, że obejrzałam ten film! Gdyby nie to może nawet bym się wzruszyła. Tak prawdziwie....
Więc jeżeli ktoś jeszcze ma to szczęście, że tego, z niewiadomo jakich względów, głośnego filmu nie widział- to bardzo polecam nie oglądać, a przeczytać :)
FILM: ZDECYDOWANIE NIE!
KSIĄŻKA: TAK

Uciekam jednak znów spać...
Buziaki :*

środa, 14 stycznia 2015

NICHOLSON Biografia

Hejka! :) 
Dzisiaj mam dwa Was kilka słów o biografi Jack'a Nicholsona. Kiedy ją dostałam niesamowicie się cieszyłam! Od zawsze uwielbiam tego aktora i jak na razie nie widziałam z nim chyba żadnego złego filmu. Co prawda , niestety widziałam dość mało- jak pokazuje mój licznik na filmwebie... napewno do szybkiego nadrobienia jest Batman Tima Burtona!! Ale to akurat wiem już od wielu lat. Wstyd okropny!
Zacznę od końca, czyli od strony graficznej. Okładka całkowicie minimalistyczna, ale właśnie taka jak powinna być. Wydawnictwo Axis Mundi ma rewelacyjny gust jeżeli chodzi o wizualną część. W środku książka równie świetnie opracowana. Wiele zdjeć, części z ilustracami.... i co najfajniejsze- nie ma tandetnych śliskich stron z fotografiami na środku, a są porozrzucane na dwie części. Niby nic, a moim zdaniem to świetna sprawa^^
Co do samej biografi to na początku( tak do 200 strony) byłam zachwycona! Wspaniale zrobiona biografia. Świetnie zebrany materiał. Chociaż wszystko skupia się oczywiście przede wszystkim na aktorze, to znajduje się również wiele stron poświęconych samemu Hollywood i odkrywaniu tajemnic na temat kręcenia filmów. I mimo, że ten ostatni temat jest rzeczywiście dość szeroko poruszony, to ja i tak troszkę się rozczarowałam. Po przeczytaniu ostatniej strony, gdzie zapewniano mnie, że przeczytam o kulisach powstawania filmów myślałam, że dzięki temu poznam wiele tajemnic.... ale jakoś nie poczułam tego. Smutno. Później już były flaki z olejem. Dowiadywałam się nadal wielu ciekawych rzeczy, dlatego nie przestawałam jej czytać... ale było tyle powtórzeń, okropne.
Najważniejsze po przeczytaniu jakiegokolwiek życiorysu jest zapoznanie osoby, o której mowa. Ja jestem przekonana, że Nicholsona poznałam bardzo dobrze i cóż.... bardzo go nie polubiłam. BARDZO!
Bonus dla Was- przez przypadek jak tylko otworzyłam stronę i sprawdzałam ile książka ma stron( jak zawsze) rzuciło mi się w oczy, że na ostatniej stronie widnieje imię Jennifer Lawrence. Nic nie czytałam i dlatego przez całą książkę w głowie miałam myśli Czy ona miała z nim romans?! Czy może jest jego córką?! O co chodzi?! Dlaczego się tam znalazła?! To był oczywiście najmniej ciekawy fragment ( najmniej? Może nie przesadzajmy), no ale cóż. Bywa ^^
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Axis Mundi. Bardzo polecam!!
Zdjęcie z kamerki, bo mój aparat niestety nadal się kurzy ;)
Buziaki :*

wtorek, 13 stycznia 2015

ze szkoły

Witajcie!
Dzisiaj dosłownie na pięć minut zawitałam do naszej szkolnej malutkiej biblioteki.... i oczywiście jak zwykle nie wyszłam z pustymi rękami.DLATEGO TAK RZADKO TAM CHODZĘ! I tak oto z paskudnie ciężką torbą wróciłam do domu i postanowiłam zrezygnować z komputera na rzecz czytania tych wszystkich wspaniałości, które właśnie zawitały na mój stosik! Zaległości robię sobie coraz więcej, ale nie od dzisiaj wiadomo, że jestem w stu procentach nieodpowiedzialna jeżeli chodzi o książki( okey, o inne rzeczy też, ale ciiii...).
W szkole z Alicją jesteśmy uzależnione od robienia sobie zdjęć jej najnowszym  wspaniałym telefonem i dzisiaj żeby nie było nudno wpadłyśmy na pomysł robienia zdjęć ze wszystkimi wspaniałymi nauczycielami od zajęć artystycznych. Grafiki komputerowe, malarstwo i rysunek ZALICZONE!^^
A co tam u Was? Ja lecę robić angielski... no i czytać nową książkę ;D

niedziela, 11 stycznia 2015

Kozie Mleczko Ziaja

Hejeczka! :) Po wczorajszej osiemnastce jestem dzisiaj totalnie nieżywa i nie, to nie przez alkohol, którego nawet nie tknęłam. Najwidoczniej zbyt dużo dobrej zabawy źle na mnie działa. Tak więc pomijając szybciutki wypad do Dziadka dzisiaj nie żyję. Nie miałam nawet do Was pisać, bo totalnie mi się nie chciało, ale jednak się zmotywowałam! Standardowo już korzystając z komputera słucham 30 seconds to Mars co nie co poznaję, bardzo wyrywkowo... nagle udało mi się puścić całą najnowszą płytę, na Spotify. Muszę przynać, że to moje pierwsze chwile na tej stronie, ale tak jak mówiła moja Ciocia- jest super ^^.

Dzisiaj troszkę kosmetycznie, jak prawie nigdy na tym blogu. Z racji tego, że jest zima jeszcze więcej czasu poświęcam na dobieranie balsamu do mojej suchej skóry. Ostatnio padło na chyba moją ulubioną firmę- Ziaja. W końcu postanowiłam spróbować czegoś z ich koziej kolekcji. Muszę przynać, że jestem w stu procentach zakochana. Zaczynając od opakowania które jest piękne i o dziwo bardzo, bardzo wygodne( wcześniej nie miałam nigdy balsamu w takiej buteleczce, a szkoda!). Zapach ma przepiękny i mogłabym używać go na okrągło!! Zapach również dość długo utrzymuje się na skórze.
No i przechodząc do najważniejszego- używam go dwa razy dziennie, tak jak zalecają dla bardzo suchej skóry i muszę przynać, że widzę rezultaty. Pomijając oczywiście moje nieodpowiedzialne kąpiele prawie we wrzątku moja skóra jest bardziej nawilżona. 
Oczywiście co najfajniejsze w Ziaji- ich kosmetyki moim zdaniem są jednymi z najlepszych( znajdujących się w drogeri Rossman), a kosztują najmniej ;D
Używacie? Używałyście? :)
Jak Wam mija niedziela? Jesteście już przygotowani do szkoly? Ja prawie o niej zapomniałam....
buziaki :*

sobota, 10 stycznia 2015

Natalia Przybysz Prąd

Hejeczka! :)
Mój Święty Mikołaj w tym roku był bardzo ogólnopolski. Najwidoczniej nawet na południu wiadomo, że płyty, to idealny prezent dla Karoliny. Dostałam naprawdę niesamowicie dużo muzyki. Mam na razie niestety tak mało czasu, że niektórych nie zdążyłam jeszcze przesłuchać nawet trzy razy. W najbliższym czasie na pewno to nadrobię! Co prawda może dopiero za dwa tygodnie, kiedy zacznę dwa tygodnie nic nierobienia podczas ferii zimowych, które mam zamiar spędzić jedynie na spaniu, czytaniu, słuchaniu i jedzeniu^^. To właśnie wtedy możecie spodziewać się dużej dawki muzycznych notek na fioletowym sercu ! 
Zacznę od pewniaka. Kiedy Natalia wydała swój pierwszy singiel Miód już wiedziałam, że muszę być posiadaczką całego Prądu, i że niewątpliwie spodoba mi się od pierwszego przesłuchania. No cóż- z pierwszym przesłuchaniem było ciężko. Na szczęście później całkowicie się zakochałam!
Teraz kiedy znam już prawie wszystkie teksty, kiedy leci po prostu nie mogę się na niczym skupić! Dlatego bardzo niemądrym pomysłem było puszczenie jej przy pisaniu tego posta... piszę go już baaaardzo długo, uwierzcie^^
Pierwsze pięć piosenek jest po prostu wspaniałych! W całości idealne, uwielbiam! <3 Później robi się już gorzej. Natalia jest chyba ukrytą miłośniczką kwiatów, o których wspomina prawie w każdej piosence... przynajmniej ja mam takie wrażenie. Szczerze mówiąc jeszcze nie zdążyłam tego podliczyć, ale gdy mija rewelacyjna Nazywam się niebo nagle wyłapuję jedynie fragmenty, w których sadzi kwiaty lub kocha je na tyle, że postanawia stworzyć o nich cały utwór. Niewątpliwie ma to ukryty sens i teksty są bardzo wartościowe, ale na pierwsze kilka przesłuchań jest to bardzo zabawne ^^ Posiadacze Prądu, zauważyliście to? ;)
OKŁADKA - okładka jest wprost nieziemska. Zwykła, a piękna. Pasuje idealnie. Kocham najmocniej! <3 Tym bardziej jak całą płytę się rozłoży i widać cień fotografa- jakoś bardzo mnie to urzekło :)
No to tyle. Posiadacie tą płytę? Słuchacie w internecie? Podoba Wam się? :) 
Uciekam szykować się na osiemnastkę ;D
Buziaki :*
+ zepsuł mi się kabelek do aparatu, więc nie mam jak przeżucać zdjecia na komputer. Zajmę się tym, ale na razie będzie troszkę ubogo :<

piątek, 9 stycznia 2015

Stanley Kubrick Rozmowy.

Hejka! :) Dzisiaj mam Wam po kazania pierwszą książkę przeczytaną w 2015r. przez autorkę fioletowego serca! Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak bardzo chciałam przeczytać tą książkę, a jak bardzo ciężko mi było za każdym razem przebrnąć przez chociaż trzydzieści stron. Łapało mnie albo zmęczenie, albo lenistwo.... ale na reszcie jestem po!
Automatycznie od początku zaczęłam porównywać tą książkę z rozmowami Quentina Tarantino, o której pisałam kilka tygodni temu. Nic dziwnego oczywiście, że tamta podobała mi się bardziej. Tarantino jest mi po prostu bliższy, jestem w 100% zakochana w jego filmach, Kubricka dopiero poznaję. Pierwsze spotkanie z reżyserem miałam już kilka lat temu podczas oglądania jego ostatniego filmu Oczy szeroko zamknięte - jeszcze wtedy nie zastanawiałąm się nad osobą reżyserującą film, ale wiem, że mi się podobał! W te wakacje w końcu przyszedł czas na wspaniałą Mechaniczną pomarańczę , a później poszło już z płatka ;D Teraz jestem bardzo zmotywowana do obejrzenia 2001: Odyseja kosmiczna
Muszę Wam powiedzieć, że ta książka to ogromna motywacja dla ludzi, którzy chcieliby, ale w sumie nie mają kiedy się zabrać za oglądanie starych filmów! Ja dodatkowo zostałam jeszcze mnóstwo motywacji do przeczytania książek na podstawie których powstały filmy. I tak oto wczoraj w końcu(!) kupiłam Lolite i przy jakiejś pięknej luce książkowej ( kiedy ona nastąpi?! ) z uśmiechem na twarzy zacznę ją czytać <3 Już się nie mogę doczekać! :)
Okładka tak samo jak w poprzednich Rozmowach moim zdaniem w 100% oddaje charakter bohatera wywiadów. Bardzo normalna, spokojna, w trakcie pracy- rewelacja! :D Nadal podkreślam, że prostota to jest jednak to, co lubię najbardziej :)
No ale cóż- o złych rzeczach kilka słów równie trzeba zaznaczyć- pomimo, że dowiedziałam się miliona nowych wspaniałych rzeczy, to jednak ciężkomi było czytać początek- który składał się z samych anegdot, jedynie z jakimiś małymi cytatami Kubricka. Ciężko czytało mi się również koniec, ponieważ było już tam prawie wszystko to, co przeczytałam wcześniej. O ile u Tarantino powtórki były naturalne i nie przeszkadzały wcale... tutaj były bardzo nudzące... no ale cóż- najwidoczniej tak miało być ;) Może ( mam nadzieję!) tylko mi to przeszkadzało ;)
Jestem jak najbardziej za poleceniem Wam tej książki! Tym bardziej jeżeli lubicie filmy. A już napewno najbardziej tym, którzy lubią Stanleya :)
A jak tam u Was z Kubrickiem? Widzieliście wszystko? Cokolwiek? :)
Lubicie? Irytuje Was? Jest Wam obojętny?
A może byliście na ( podobno) rewelacyjnej wystawie w Krakowie? :)
buziaki :*

czwartek, 8 stycznia 2015

w pracowni

Hejeczka Ludziska! Najwidoczniej bardzo jednak tęskniłam za szkołą skoro od powrotu do świata żywych caały czas o niej piszę ;D Mhy... to chyba jednak nie to. To chyba jedynie nowy telefon Alicji- zostańmy przy tej wersji ;)
Dzisiaj nam się pięknie udało skończyć trzy godziny wcześniej, ale niestety chlapa na zewnątrz troszkę popsuła mi humor, bo moje czarne trampeczki przemokły po dwóch sekundach i do teraz jest mi przepaskudnie zimno. No cóż- zima, nie przelewki. Jak się zamek psuje w butach, to trzeba kupować nowe, a nie łudzić się, że będzie dobrze!
Za chwileczkę wychodzę do Empiku po bilet na koncert 30 Seconds To Mars! <3 Jestem dopiero na bardzo niezaawansowanym etapie poznawania tego zespołu, ale już przeogromnie się cieszę! Koncertować w Gdańsku ktoś będzie razem ze mną? :)

I uwaga- wiem, że postanawiałam to na tym blogu już wiele razy. Uwierzcie, że w życiu prywatnym jeszcze więcej.... ale ja na prawdę we wtorek zanoszę wszystkie zaległe szkice i zaczynam wszystko robić systematycznie! W tym roku pracownia rysunku i malarstwa kojarzy mi się bardzo źle, muszę to zmienić! Tym bardziej, że dzisiaj rysowało mi się bardzo dobrze, bo jednak czasami takie dni się zdarzają, że Karolina po prostu jara się rysowaniem. Rzadko, ale czasami.
Bo jak widać na załączonym obrazku- my bardzo z kartkami się zżywamy i bardzo je kochamy!
A jak tam u Was czwartek? 
Ja dzisiaj miałam trzy matmy! Ludzie uważają, że narzekałam, ale to była czysta rozpacz... ja przecież nie narzekam! ;D 
Pamiętajmy, że jutro jest już piątek!
Wysyłam do Was milion uśmiechów i uciekam po bilecik ! :D
Buziaki :*

środa, 7 stycznia 2015

fotografia

Witajcie! :) Dzisiaj był pierwszy dzień z krótkimi włosami w szkole. Nauczyciele troszkę zaszokowani, ale ogólnie nie było tak źle. Myślałam, że będzie gorzej... zazwyczaj nawet kiedy postanawiam się pomalować nie mogę odpędzić się od komentarzy:" o jeny, Karolina! Pomalowałaś się O.o" hahahha. Więc duże zaskoczenie ^^ Pozytywne.
Dzisiejszym dniem zaczęłam tydzień bez narzekania. Ktoś bardzo pomysłowy postanowił zrobić takie wydarzenie. Dużo ludzi bierze udział i jest wspaniale. Moja Magda niestety nie wytrzymała nawet 24 godzin- ja trzymam się twardo i chociaż przespałam dzisiaj niewiele ponad dwie godziny, do szkoły wstałam z uśmiechem na twarzy, zjadłam śniadanie i nawet z radością biegłam na autobus. Ludzie! Nie narzekajmy ;D
W niektóre środy pokazuję Wam co nie co zza kulis w pracowni fotograficznej z mojej szkole. No cóż- dzisiejsza środa nie będzie się niczym różnić. Przed świętami bawiliśmy się obiektywami szerokokątnymi, dzisiaj przyszedł czas na wąskokątne... standardowo podzieleni zostaliśmy na grupy i chociaż na początku było paskudnie, to muszę Wam powiedzieć, że później do głowy wpadło nam tyle pomysłów, że nie chcieliśmy ustępować studia żadnej innej grupie ;D Było bardzo romantycznie, bardzo ckliwie, bardzo smutno i baaaaaardzo zabawnie. Niestety zdjęć jeszcze na swoim komputerze nie mam, ale kiedy już w końcu się pojawią, to może nawet coś tutaj wstawię ;D
Jak Wam się podoba?^^ Na Instagramie Alana podobno bije rekordy popularności hahah ^^
A jak tam Wasza środa? Ja na szczęście miałam możliwość krótkiej drzemki w ciągu dnia, bo inaczej byłoby ze mną krucho ;)
Buziaki :*

wtorek, 6 stycznia 2015

filmowo

Hejka! :) Dzisiaj filmowa notka bez zapowiedzi,ponieważ pod koniec grudnia nie udało mi się jej dodać... nie byłoby nawet z czego, bo pokazywanie sześciu filmów, to troszkę wstyd! Na szczęście końcówka grudnia, jak i początek stycznia były dość owocne w filmy. Nawet nie chodzi o ilość, a o jakość. Udawało mi się zobaczyć naprawdę świetne produkcje! Większość to wakacyjne głośne tytuły( w końcu nadrobione!!), znajdują się również świeżynki z kina, jak i filmy, których w kinach jeszcze nie ma. Tak więc zapraszam, bo chyba będzie ciekawie:
1. Imię róży - film obejrzałam ponieważ musiałam napisać esej na historię sztuki. Skupiłam się przede wszystkim na średniowiecznej mentalności ludzi. Przedstawienie tego aspektu w filmie jest na szóstkę z plusem, niestety ja takich filmów nie lubię. I chociaż cieszę się, że widziałam tak głośny film... to nie jestem zachwycona. 
2. Zostań, jeśli kochasz - byłam do niego bardzo źle nastawiona. Nieznoszę wyciskaczy łez dla nastolatek.... no ale pewnego dnia coś mnie podkusiło żeby obejrzeć tą produkcję. Muszę się Wam przynać, że płakałam przez połowę filmu! Już dawno żaden film nie wywarł na mnie tylu emocji. Był przewspaniały, przepięny, idealny! Nie oczekiwałam niczego, dostałam wszystko czego mogłam zapragnąć! Ścieżka dźwiękowa też świetna! POLECAM GORĄCO!
3. Bardzo poszukiwany człowiek - znalazł się na magicznej liście gorących letnich premier... i już chyba z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że więcej takiej listy nie zrobię, bo praktycznie żaden film mnie nie zachwycił, a smaka sobie zrobiłam!^^ Tak samo było z tym! Fajny, niczego mu nie brakowało.... ale w ogóle mnie nie wciągnął. Jedynym plusem jest fakt, że chociaż bardzo nie lubię Rachel McAdams, to zagrała świetnie! Tak naprawdę to wcale nie wiem czemu jej nie lubię... mnóstwo filmów z nią jest świetnych :<
4. Gwiazd naszych wina - do tego filmu byłam jeszcze gorzej nastawiona niż do Zostań, jeśli kochasz i akurat w tym przypadku się nie myliłam! Prozaiczne, młodzieżowe, bardzo kiepskie. Wiem, że pewnie w tym momencie urażę wielu fanów filmów.... ale kuuurcze! Naprawdę nie rozumiem fenomenu.... Oczywiście, popłakałam się... ale to było bardzo fizyczne uronienie łez, nie poparte żadnymi uczuciami, jeśli wiecie co chcę powiedzieć. ;) Zdecydowanie jestem na NIE!
5. Droga do zapomnienia - film zdecydowanie zalicza się do tych, które powinnam obejrzeć o wiele wcześniej! Przewspaniały od pierwszej do ostatniej minuty! Idealne kadry, całkowicie nieprzesadzone, zapierające dech w piersiach- ale jedynie pomagajace w całokształcie filmu, nie nudzące. Pomijając kadry- sama historia ŚWIETNA! Gra aktorów również. Wszystko na 100! Jestem zdecydowanie na tak! POLECAM GORĄCO!
6. Hobbit- bitwa pięciu armi - obejrzany w pierwszym rzędzie w Multikinie... niesapomniane chwile. Tak blisko nie byłam jeszcze nigdy!^^ Od razu zaznaczę, że jestem mierną fanką Hobbita... nie czytałam, nawet nie widziałam drugiej części. Poza tym nie lubię aż tak bardzo komputerowych filmów. Więc po co poszłam? Bo czasami robię coś dla ludzi!^^ Nie zachwycił, ale nie liczyłam na to. Do Hobbita chyba namawiać nie trzeba. Albo ktoś lubi, albo nie. Ja nie lubię....
7. Być jak Kazimierz Deyna - zacznę od tego, że plakat promujący film, to jeden z najgorszych grzechów photoshopa! Najpaskudniejszy plakat promujący film! Jestem zażenowana i błagam- proszę to zmienić, spalić porzedni i o nim zapomnieć! A film? Film nienajgorszy. Nastawiałam się na zero- bo jak film z taki plakatem może być dobry? A BYŁ NIEZŁY! Był naprawdę zabawny i taki leciutki, fajniutki... tylko o niczym. Szkoda.
8. Igrzyska śmierci. Kosogłos. cz. 1 - kiedy już się poddałam, kiedy postanowiłam, że trudno, nie obejrzę- nagle udało mi się pójść do kina na przedostatni seans. Nie mam parcia na ten film. Byłam zachwycona po pierwszej części. Po przeczytaniu wszystkich książek, teraz jest umiarkowanie. Nie oczekiwałam dużo, nie dostałam niczego więcej... może pomijając fantastyczny soundtrack, który był ogromnym zaskoczeniem! Drugim szokiem była prześwietna rola Elizabeth Banks ! W dwóch poprzednich częściach, kiedy miała swoje peruki, kolorowe sukieneczki wcale jej nie doceniałam... ale kiedy nagle zobaczyłam ją w zwykłych szarych rzeczach, grającą tak samo- po prostu się zakochałam! I przestać nie mogę! Wow!
9. Pani z przedszkola - to polska produkcja, którą w sumie chciałam zobaczyć, ale histori nie znałam, całkiem nie wiedziałam o czym będzie. Było troszkę rozczarowań. Było troszkę zażenowań. Film nie miał sensu... ale cóż- podobał mi się! Mimo wszystko mi się podobał. Żart mnie śmieszył, kadry mnie zachwycały... ale to chyba jednak zbyt mało, aby tworzyć film. FILM POWINIEN MIEĆ SENS. Amen.
10. Kraina miodu i krwi - muszę przynać, że do czwartku nie wiedziałam o tym, że Angelina Jolie wyreżyserowała jakikolwiek film. Teraz jestem na etapie zachwycania się już drugim dziełem... ale powoli .... no więc- moje pierwsze spotkanie z reżyserką miało miejsce podczas oglądania Krainy miodu i krwi już wtedy zachwyciłam się pięknymi kadrami, fajnie opowiedzianą historią itp. Trzeba przynać, że Angelina wie co robi i widać naprawdę dobry materiał! Film mi się podobał... niektóre momenty nie zapomniane... i tyle.
11. Still Alice - choroby psychiczne są mi znane dość blisko. Nienawidzę i nie umiem sobie wyobrazić, że kiedykolwiek ja mogłabym zachorować, a co najgorsze całkowicie nie zdawać sobie z tego sprawy. Na szczęście główna bohaterka Alice miała ten komfort, że chociaż na początku wiedziała, że coś z nią jest nie tak. Uczucia głównej bohaterki zostały ukazane wspaniale! Ale jednak czegoś mi zabrakło. Zabrakło mi czegoś do 100% spełnienia. Wszystko przeleciało i nagle się skończyło. Mimo wszystko bardzo mi się podobał! A Julianne Moore staje się powoli dla mnie jedną z aktorek, które w każdym filmie są dla mnie na plus. 
12. Niezłomny - specjalnie tak mało pisałam o poprzednim filmie, żey tutaj móc rozpisać się o kilka słów więcej. No więc- WSPANIAŁY! Nie nastawiałam się na nic, dostałam arcydzieło. Wszystko grało, każdy kadr, każda scena, każdy aktor. Wszystko było niesamowite! <3 Wszystko co siedzi w mojej głowie jest napisane na blogu towarzysza mojego wypadu do gdańskiego kina, więc zapraszam: KLIK .Widzieliście? Wybieracie się do kina? Uwierzcie, że warto! POLECAM GORĄCO! Ja z niecierpliwością czekam na kolejny film Jolie... a w 2015r. chcę nadrobić jeszcze więcej filmów z nią, bo jak wiecie- z tym u mnie nieciekawie ;)
13. Wielkie oczy - Tima Burtona uwielbiam! Podobał mi się prawie każdy jego film. Ma wspaniały swój styl i jeżeli tylko się go trzyma, to jest rewelacyjnie! Tym razem niestety poszedł w inną stronę. W Burtonie zabrakło Burtona co spowodowało, że wspaniały materiał stał się jedynie poprawnym filmem biograficznym. Amy Adams wspaniała. Christoph Waltz jak zawsze ten sam( w negatywnym znaczeniu tego słowa). Nawet piosenka Big eyes Lany Del Ray, która słuchana na youtube nie zachwycała mnie wcale, ale pozwoliła mi pobudzić wyobraźnie i dzięki temu byłam przekonana, że z fantastycznym wizjonerem to będzie wspaniała całość. Okazało się, że zdecydowanie to nie było to. Oh, dlaczego mi to zrobiliście! :< Co najciekawsze- dopiero teraz cierpię. Podczas oglądania filmu w kinie było mi super. Cały czas czekałam na wspaniałe sceny. Nawet po wyjściu z kina nie byłam rozczarowana... to przyszło z czasem ;D
14. Sils Maria - druga głośna produkcja z Kristen Stewart. Muszę przyznać, że to właśnie ten duet zmotywował mnie do szybkiego obejrzenia produkcji. Czy jestes rozczarowana? Zdecydowanie myślałam, że film będzie o czymś innym. Że Binoche i Stewart będą miały możliwość jakiejkolwiek walki przed kamerą... niestety nie. A to smutne, bo Kristen grała naprawdę świetnie! Mam nadzieję, że będzie miałą jeszcze kiedyś możliwość zagrania u boku kogoś tak wsaniałego jak francuska aktorka.... na równi, a nie robiąc za tło. Pomijając ją- piękne kadry gór! :D Wszystko bardzo dobre, w dobrym smaku. Ciężki, ale bardzo bardzo warty obejrzenia :) Do kin wychodzi w marcu- więc czekajcie na premierę i biegiem do kin! :)

No to tyle. Uciekam. Buziaki :*
Przy ostatniej notce jedna z czytelniczek pisała, że oceny jednak nie wystarczają. Czy tak jest lepiej? :)