sobota, 28 lutego 2015

lutowe filmy

Hejka! :)
Zaczynając luty wydawało mi się, że filmowy post w tym miesiącu będzie pękał w szwach. Nie ukrywam, że zaczęłam baaaaardzo dobrze. Uwielbiam być na bierząco, chodzić często do kina i żyć filmami. To w 100% moje życie i mogłabym tak na zawsze. Troszkę w tym miesiącu zwiedziłam kin - elbląskie, stalowowolskie(?) i krakowskie. Niestety później już do filmów miałam daleko i niestety ostatniego dnia miesiąca zostałam z osiemnastoma filmami na swoim koncie.... ale za są to przede wszystkim rewelacyjne produkcje! To zaczynamy:
1. 20.000 DNI NA ZIEMI- nienawidzę czytać o filmach przed seansem, nienawidzę oglądać zwiastunów.... najbardziej lubię kiedy dowiaduję się o wszystkim podczas seansu, bo przecież o to chodzi. Reżyser nie wymaga od nas znajomości histori, którą przedstawia. Cóż- czasami robię błędy. Czasami, bardzo rzadko postanawiam przeczytać i obejrzeć króciutki wstęp.... jeżeli, nie daj Boże, po tych kilku minutach film wyda mi się ciekawy od tej chwili w mojej głowie tworzą się scenariusze, sceny i cała fabuła! Może to i dobrze, że moja wyobraźnia jest tak fantastycznie rozbudowana... ale niestety przez to nawet dobre filmy wiele tracą. Pomimo, że mi się bardzo podoba, czegoś mi brakuje... to coś to po prostu niezobrazowanie tego co mam w głowie! 20.000 dni na Ziemi to dokument o Nick'u Cave, wspaniałym piosenkarzu i pisarzu. Film z zapierającymi dech w piersi zdjęciami, kadrami i montażem. Bardzo różni się od zwykłego dokumentu, co jest oczywiście na plus. Ścieżka dźwiękowa miała i była rewelacyjna! Wszystko tutaj zagrało, wszystko się złożyło... ale cóż. Za bardzo czekałam! ^^ Tak więc- nie opowiem Wam o tym filmie nic! Po prostu zaufajcie mi i włączcie go, wybierzcie się do kina( może u Was na DKFach będzie grany!), bo to naprawdę dobre kino!
2. SZCZĘŚLIWY CZŁOWIEK- czasami jest też tak, że zasypiam na filmach. Chyba każdemu się to zdarza. Mi niestety bardzo często ^^ I cóż, niestety na filmie Szumowskiej troszkę przysnęłam... a podobno to najwspanialszy obraz tej reżyserki! Tak więc po powrocie do domu postanowiłam obejrzeć końcóweczkę jeszcze raz. Cóż- nie było już tych emocji, które towarzyszyłyby mi gdybym obejrzała go w całości, ale... to niewątpliwie bardzo dobry film! Polecam.
3. SNAJPER- o bohaterze filmu nie wiedziałam totalnie nic, dlatego zakończenie wstrząsnęło mną niesamowicie. Przez pół godziny po seansie nie mogłam ze sobą nic zrobić. Właśnie takie emocje powinien wzbudzać w nas film! Każda minuta tego filmu była cudowna! Bardzo uwielbiam ten film! Polecam!
4. TEORIA WSZYSTKIEGO- oglądana w przepięknym kinie Pod Baranami w Krakowie. Było mi trochę smutno, bo chciałam trafić do innego kina na starówce, ale cóż- jak się nie zna miasta, to wiele od siebie oczekiwać nie można ^^ Wracając do filmu- nieznoszę Eddiego Redmayne'a! Oglądanie go na dużym ekranie to dość paskudne posunięcie... ale film mimo wszystko się broni! Podczas oglądania czerpałam z niego przyjemność. Niestety teraz całkiem o nim zapominam. Nic już do niego nie czuję. Zdecydowanie drugą Teorie wszystkiego z Tildą Swinton lubię bardziej!
5. JAK WYTRESOWAĆ SMOKA- obejrzany tylko dlatego, że druga część została nominowana do Oskara, a przecież nie można oglądać drugiej części, skoro nie widziało się pierwszej! Zostałam pozytywnie zaskoczona, nigdy nie ciągnęło mnie do tej bajki, ale to dobra bajka! Zabawna. Jakbyście nie mieli co robić- to oglądajcie ;)
6. JAK WYTRESOWAĆ SMOKA 2- gorsza niż pierwsza, ale nadal dobra. Tyle.
7. MANDARYNKI- o! i to jest idealny przykład. Nie wiedziałam nic, na nic się nie nastawiałam, a dostałam coś magicznego! + w kinie dawali nam mandarynki, więc później cała sala pachniała :) Niesamowity w każdej minucie, uwielbiam i -jak już pisałam- cieszę się, że nasza Ida zdobyła Oskara, ale wydaje mi się, że Mandarynkom również się należało! Powinni robić wyjątki i czasami dawać dwie statuetki w jednej kategorii^^  A CZASAMI ŻADNEJ!
8. BYĆ JAK STANLEY KUBRICK- jak już kilka razy mówiłam Malkovitch niezbyt mnie śmieszy, filmy z nim również nie należą do moich ulubionych, ale w podróbkę Stanleya Kubricka wcielił się rewelacyjnie! Przyjemny film. Bez fajerwerków... przyjemnie.
9. ZABIĆ BOBRA- dzisiaj będziecie dowiadywać się o mnie mnóstwo ciekawostek odnośnie filmów, tak zauważyłam^^ UWAGA! KOLEJNA- czasami jest tak, że film bardzo mi się podoba, czekam na to jak historia się skończy, a kiedy dochodzi do ostatnich minut seansu nagle wyłączam się ze świata żywych, patrzę gdzieś w przestrzeń i wracam dopiero na napisach końcowych. Miałam tak dopiero dwa razy, mówię wam- koszmar hahaha. ! No to od początku- film był super, w połowie zrobiła się z tego jakaś żenująca komedia dobrego filmu i wcale już nie chciałam go oglądać. Na szczęście dotrwałam go końca. Na szczęście, bo w pewnym momencie znów go pokochałam.... no i nagle BUM " skończył się? Bo kurcze, nie wiem co było w ostatnich scenach!". Na szczęścia miałam obok siebie człowieka, który podczas filmu skupia się w 100%- tak więc JUŻ WIEM :D I uwielbiam ten koniec <3 Przez zakończenie uwielbiam cały film! I kocham go nadal, tak więc- POLECAM!
10. MIASTO 44 - teraz można mnie zabić! Nieznoszę kiedy ktoś wypowiada się na temat czegoś czego nie widział, o czym nie miał zielonego pojęcia. Staram się nigdy tak nie robić, ale cóż- czasami jest to silniejsze ode mnie. Chociaż Miasta 44 nie widziałam, to w sercu bardzo nie chciałam go oglądać, bo WIEDZIAŁAM(!), że będzie z tego lipa.... no i cóż- nieźle dostałam po nosie, ponieważ cały seans siedziałam jak zaczarowana! Na prawdę bardzo podobał mi się ten film! Jestem zachwycona... pomimo, że główną bohaterkę bym zmieniła, bo nienawidzę! A główny bohater to też żenada.... facet posiadający jedną minę! Ale pomijając ich, było CUDO!
11. HISZPANKA- nie lubię chodzić na filmy, które już na starcie są uważane za arcydzieło. Poszłam na Hiszpankę ( na piękną kameralną salę w Stalowej Woli- polecam!) i wierzyłam, że to będzie dobre! A to było bardzo złe! To było okropne! Szczerze mówiąc totalnie nie zrozumiałam tego filmu i nie mam ochoty starać się go zrozumieć. Było wiele fantastycznie wizualnych momentów..... ale nie, to zbyt mało na dobre kino!
12. PINGWINY Z MADAGASKARU- pierwszy raz byłam w kinie na bajce! Przynajmniej pierwszy raz odkąd nie jestem dzieckiem ( cztery razy byłam na Mustangu z dzikiej doliny, bo bardzo kochałam! Poszłabym znów ^^) . Sala pełna dzieci. Bardzo głośne dzieciaczki reagujące na wszystko tak samo- co było urocze i w ogóle nie przeszkadzało ;D Umowa była taka- jeżeli chociaż raz zaśmieję się na zwiastunie, to idziemy! No i cóż- prawie się popłakałam ^^ Na filmie było już gorzej. Niestety mam inne poczucie humoru i śmiałam się praktycznie tylko wtedy, kiedy sala siedziała stosunkowo cicho(^^). Na szczęście osoba mi towarzysząca miała również odmieny, od innych, humor! Było dobrze, mogło być lepiej.
13. ONO- UWIEEEELBIAM TEN FILM! O aborcji w zerowym procencie. To film o niesamowitej miłości matki do jeszcze nienarodzonego dziecka oraz przedstawienie ich relacji! CUDO! Polecam.
14. POLSKIE GÓWNO- poraz kolejny filmowi blogerzy rozpływają się nad filmem, który mnie nie urzekł wcale! Przez jakiś czas bardzo śmieszył, później niestety powtarzalność za bardzo nudziła. To nie jest dobry film, to dla mnie nie jest dobre kino.. ale cóż- każdy ma swój gust. Jak jest tu ktoś komu Polskie gówno się podoba, to proszę o kontakt!
15. TAJEMNICE LASU- nie. Wynudziłam się solidnie, pragnęłam końca.... niedoczekanie. To była męka! Chociaż pomysł świetny, aktorzy super, piosenki rewelacyjne... ale nie! Warto obejrzeć, żeby wiedzieć co i jak w nowych filmach Disneya... ale nie!
16. ZIARNO PRAWDY- tutaj akurat na odwrót. WIELKIE TAK! Rewelacyjny film! Trochę się bałam... ale ja boję się wszystkiego, więc to nie jest wyznacznik ^^ Tak ogólnie, to chyba nie był straszny! Był? Ktoś może się wypowiedzieć na ten temat? Polecam.
17. TURYSTA- nie wiem jak to z tymi efektami specjalnymi, bo jak dla mnie nie było tutaj nic niesamowitego.... ale film uwielbiam, kocham i wielbię! Poraz kolejny filmowi blogerzy stoją przeciwko mojemu zdaniu, no cóż już chyba taka uroda mojego gustu filmowego ^^. Jestem zakochana w pomyśle na ten film, jestem zakochana w tym jak to się wszystko potoczyło. Nie do końca chyba zrozumiałam koniec, ale i tak uważam, że to bardzo trudny, idealny dla mnie, film!
18. PIĘĆDZIESIĄT TWARZY GREYA- no cóż, żeby krytykować musiałam obejrzeć. Postanowiłam, że nie będę uczestniczyć w ofiarowywaniu kasy na największą klapę roku, tak więc poczekałam kilka dni i obejrzałam film w wersji niskiej, anglojęzycznej, na komputerze. Wystarczyło. Mam wystarczający ogląd na tą całą sytuację. Jestem ciekawa ile osob wyszło z tego filmu zachwyconych! Jednego znam, więcej nie kojarzę. Jak można stworzyć coś tak złego, wiedząc jak wielkie zainteresowanie wzbudzi! Czy nie można było pokusić się o coś lepszego? Wybaczcie, ale czasami na bajkach jestem bardziej podekscytowana, kiedy to książę pojawia się na białym koniu i porywa w objęcia swoją księżniczkę. Tak, wtedy czasami moje serce na pięć sekundek zaczyna bić szybciej.... zauważałam tutaj niestety jedynie Zmierzch ... nawet nie dla dorosłych. Rozebrana Bella i w sumie Edward bez zmian. Nie wiem czy ludzi podniecają kadry skierowane na piersi? Bo ja chyba nigdy nie byłam jakoś wielce na to wyczulona. Od zawsze umiałam sobie jakoś przetłumaczyć normalność nagiego ciała- i jestem światu wdzięczna, że taka jestem! To wiele ułatwia. Dzięki temu wiele staje się po prostu pięknym, a nie niegodziwym. To bardzo ułatwia odbiór sztuki- polecam, bo warto! Okey, żeby już tak nie jeździć, bo pojechało już po nim wielu ludzi, stwierzę tylko ( tak jak stwierdziło to wielu!), że muzyka w tym filmie, to kawał dobrej roboty, szkoda, że wykorzystanej do tak marnego materiału! Błagam, już nie chodźcie do kina! On naprawdę jest w kinie, angielskiego się każdy uczył w szkole, polecam!
+ gdybym nie przeczytała książki, to nie dałabym nawet trójki( a dałam!). Książka to również niesamowite gówno, tak złego pisanego języka nie widziałam chyba nigdy. Coz  tym światem?^^

Tyle, uciekam zbierać się do Galerii na wernisaż Cichonia, bardzo czekam od dłuższego czasu :)
Buziaki :*

piątek, 27 lutego 2015

Thirty Seconds To Mars

Hejka!:)
Co tam u Was? Ja od dłuzszego czasu nie mam ani chwili wytchnienia. Co prawda spędzam strasznie dużo czasu przy komputerze, ale kiedy go wyłączam od razu idę spać... postanowiłam, że w ten weekend będzie inaczej, ale to jednak niewykonalne, no trudno. Kiedyś sobie odpocznę!^^

W grudniu postanowiłam, że pojadę na koncert Thisty Seconds to Mars kiedy w kwietniu będą w Gdańsku. Nie jestem fanką uczestniczenia w koncertach zespołów, których nie znam, ale postanowiłam zrobić wyjątek.... no może nie tak do końca. Wyjątek zrobiłam jedynie w tym, że kupiłam bilet na koncert zespołu, który jedynie kojarzyłam. Aktualnie został mi ponad miesiąc na edukację muzyczną! ;D Poprzednie płyty zostały przeze mnie wysłuchane kilkakrotnie na youtube, a od kilku tygodni jestem (chwilową) posiadaczką ich najnowszego (bardzo fajnego, swoją drogą) krążka. Niewątpliwie więc 8 kwietnia będzie bardzo udany!
Jakiś czas temu również dostałam możliwość przeczytania biografii o zespole. Ucieszyłam się bardzo... mój entuzjazm niestety troszkę opadł kiedy zobaczyłam jak niewielka jest to książeczka. Zapewne przecztałabym ją za jednym podejściem, ale niestety zmęczenie zazwyczaj mi na to nie pozwalało. 
W środku znajduje się najprawdę dużo fotografii. Czy fajnych? Na pewno dobrze dobranych do tekstu ;) A sam tekst, to świetnie spisany najpotrzebniejszy materiał o marsach .Miłą niespodzianką było, że wiele stron było poświęconych na Polskę! Fajnie czytać o zagranicznym zespole, który tak lubi nasz kraj :)
Okładka niestety koszmarna! Ale tym razem ten koszmar się jakoś zadziwiająco dobrze sprawdza. Z racji tego, że Leto jak i cały zespół są niesamowicie dziwni... to może ta okładka jest wręcz idealna? ;D Biografie mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu IN ROCK
Uciekam pisać eseje z historii sztuki. Nienawidzę nie chodzić do szkoły! Później nie mogę się wbić w rytm! Już nawet mojego ulubionego przedmiotu nie lubię! Ale to się zmieni. Niedługo znów pokocham;D
Buziaki :*

czwartek, 26 lutego 2015

Zuza

Hejka!:) 
Co tam u Was dzisiaj? Od kilku dni można wyczuć w powietrzu piękną wiosnę. Postanowiłam nie zważać na przeszywający chłód i już jutro wziąć do szkoły inną kurtkę. Ho ho ho- szalona ja. Ale rzeczywiście coś niesamowitego jest w chwili, gdy można zamienić zimowe buty na trampki! Ja zrobiłam to już kilka dni temu i jestem zachwycona :D Co prawda do trampek podchodziłam już kilka razy, ale zazwyczaj w ten dzień znowu spadał śnieg, więc moje nogi po powrocie potrzebowały półgodzinnej kąpieli w gorącej wodzie^^. Dopiero teraz był odpowiedni czas na rzucenie w kąt ciepłych buciorków ! A jak tam u Was z butami i kurtkami? Też już czujecie wiosne? ;)

Dzisiaj zdjęcia, które czekały już kilka dni na swoją publikację. Zuzę planowałam wziąć na zdjęcia już dość długo. Jej uroda- połączenie Myszki Miki z Mona Lisą- wydawała mi się zawsze bardzo ciekawa...i oczywiście jak za każdym razem, i tym razem nie wykorzystałam dziewczyny w 100%, ale to pierwsze podejście. Następnym razem byłoby lepiej. Mam nadzieję, że następny raz jeszcze się pojawi ;) Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami, z dość małą ilością ze wszystkich  fajnych, bo nie ma co ukrywać- ze zdjęć jestem zadowolona:) A Wam się podobają?  Tym razem pasowała mi jedynie czerń i biel.
Jeszcze tyyyle do zrobienia. Eh! Buziaki :*

środa, 25 lutego 2015

Paweł

Hejka! :) 
Dzisiaj kolejny portret. Troszkę się ich uzbierało, ale spokojnie! Odkopałam aparat i chodzę na piękne długie zdjęcia z pięknymi ludźmi, więc będzie ich coraz więcej na blogu :)

Kilka dni temu odbyła się uroczysta premiera otwarcia nowej strony filmowego abecadła! Tym razem już jako oficjalna strona, nie jako blog! 
Ja jestem podjarana, bo jak pewnie mogliście zauważyć przy notkach filmowych zazwyczaj dawałam odnośniki do bloga Pawła. 
No cóż- moim zdaniem, to najlepszy filmowy blog i tylko ten czytam..... ale mhy... chyba nie jestem zbyt obiektywną osobą, żeby to stwierdzać ^^
W każdym razie ( zapewne razem z Pawłem) zapraszam Was na nową oficjalną stronę KLIK !

A ja zostawiam Was z portretem Chłopaka z Niska ;D
Buziaki :*
ps nie wierze, ze jest juz 25 lutego! :o

wtorek, 24 lutego 2015

Nowa fryzura !

Hejka! :)
Wczoraj po powrocie z Gdańska poszłam do pobliskiego fryzjera.. zawsze się go bałam, ale raz mi pomógł, kiedy baaardzo potrzebowałam rady, więc postanowiłam zaufać znowu! No i muszę Wam powiedzieć, że chociaż płakałam kiedy zabrał się za moje " długie włosy", to jednak nie jest aż tak bardzo pospolitym fryzjerem, który obcina totalnie wszystko. Może miałam szczęście, że chciałam obciąć wystarczająco dużo i tyle szczęścia mu wystarczyło? Nie wiem, ale nowa fryzura jest. Jest hardkorowo, jest cudownie. Trochę wyglądam jak cebula.... ale uwielbiam! :D Teraz tylko czekam na zaskakująco szybki porost włosów( w którym pomaga mi olej do włosów o zapachu chili- niedługo o nim napiszę! Trzymajcie kciuki, żeby był magiczny) i będę mogła czesać się w piękny kiteczek na czubku głowy... ale cóż- chyba szybciej będę mogła takim kitkiem cieszyć się na głowie mojego Pawła... to bardzo smutne mieć krótsze włosy!^^ Tak płaczę nad tymi krótkimi włosami, ale muszę się Wam przyznać, że wczoraj w głowie krzyczał mi jakiś zły głos PANIE FRYZJERZE! NIECH PAN ZETNIE WSZYSTKO! BO JA CHCIAŁAM BYĆ ŁYSA, ALE KOLEŻANKA MI NIE POZWOLIŁA! A SKORO PAN TAK ŚCINA, TO NIECH PAN ŚCINA WSZYSTKO!.... na szczęście(?) w odpowiednim momencie się opanowałam hahah ^^
No i jak Wam się podoba?^^ Zapewne w najbliższym czasie wyjmę aparat i zrobię troszkę lepsze zdjęcia, ale na razie musicie zadowolić się tym ;) Buziaki :*

poniedziałek, 23 lutego 2015

po powrocie

Hejka!:)
Co tam u Was? Ja dzisiaj wróciłam do domu po kilkudniowym pobycie w Trójmieście. 
Jestem dzisiaj tak strasznie zmęczona cały dzień, a to wsystko spowodowane moim wczorajszo/dzisiejszym nocnym oglądaniem galii Oskarowej. Niestety nie udało mi się obejrzeć (w telewizji) na żywo tego co działo się w Kaliforni, ale spędziłam ten czas z TVP Info. Muszę przyznać, że chociaż nastawiłam się bardzo na zobaczenie tych wszystkich przemówień i pięknych ludzi podobało mi się jak telewizja polska poprowadziła serwis informujący o Oskarach. Było mnóstwo ciekawych wywiadów, miliony wspaniałych ludzi... spoko, jak najbardziej! Jeżeli za rok będę chciała znowu zarywać całą noc- chociaż wątpię, w tym roku byłam w tak dogodnej sytuacji, że nie szłam do szkoły w poniedziałek- to niewątpliwie na dwa odbiorniki. Komputer z galą, telewizor z serwisem informacyjnym! No ale przechodząc do sedna- w tym roku przeżywałam dość mocno te wszystkie nominowane filmy. Starałam się obejrzeć wszystkie... oczywiści nie wyszło mi to w stu procentach, ale i tak jestem zadowolona :) Szkoda mi tylko Joanny, ale mam nadzieję, że moje kino będzie tak miłe i puści ten niewątpliwie świetny krótkometrażowy dokument w Elblągu :) 
A jak z nagrodami? Płaczę nad głowną nagrodą, dla najlepszego filmu roku. Oczywiście Birdman był świetnym filmem, ale dla mnie Whiplash to całkowite objawienie! Po prostu uwielbiam!!!! Z nieanglojęzycznym filmem jest tak, że kiedy smsowo relacjonowałam całą galę mojej przyjaciółce była smutna, kiedy to Ida wygrała statuetkę, a nie Mandarynki. Cóż. O lutowych filmach jeszcze nie pisałam( już niedługo!) ale to naprawdę niesamowicie wspaniały film! I gdybym nie oglądała całą noc prezenterów, którzy tak mocno trzymali kciukę za polski film pewnie też byłabym smutna, że Mandarynki nie zostały docenione... brak patriotyzmu? Może po prostu inne spojrzenie na sztukę kina? ;) Ale aktualnie jestem bardzo zadowolona z naszej wygranej! Fajnie, że się nam czasami udaje :) A gruziński film i tak będę Wam jeszcze milion razy polecać ;D
I największe zaskoczenie, to brak statuetki dla Polaków za krótkometrażowy dokument. Kurcze, szkoda. Akurat w tej kategorii juz w 100% trzymałam kciuki za naszych! :< Przy okazji warto wspomnieć, że twórca, jak i bohaterowie Naszej klątwy byli totalnie najpiękniejszą parą na czerwonym dywanie! Zachwycałam się nimi w każdej chwili, kiedy tylko pojawiali się na ekranie!
No i cóż? Chciałabym troszkę inaczej, ale nie jest źle :) A jak Wy myślicie? :) No i jak podobały Wam się kreacje aktorów i aktorek? Ja w niektórych bylam wprost zakochan! Przy większej dawce energii zapewne poszukam w internecie tych, które interesują mnie najbardziej:)
Tymczasem uciekam spać. buziaki :*

czwartek, 19 lutego 2015

muzyczna siódemka

Hejka! :)
Dzisiaj postanowiłam zmotywować się i dodać muzyczną siódemkę. Tym razem było ciężko. Przede wszystkim dlatego, że takiej notki dawno nie było, więc pozapominałam miliony utworów... a poza tym mój gust muzyczny może nie uległ aż tak bardzo zmianie, ale dochodzi do mnie tyle radiowej muzyki, że ja coraz bardziej ją lubię.... tak więc dzisiaj przede wszystkim radiowo z kilkoma perełkami starej Karoliny ;D
1. Daley i Jessie J REMEMBER ME - wysłuchałam tą piosenkę już chyba do znudzenia. Puściłam ją w dwa dni ponad 100 razy. Wpadła mi w ucho koszmarnie... tak więc przed włączeniem zastanówcie się, czy rzeczywiście chcecie to sobie robić ;) Przy okazji- to był dość długi proces, ale w końcu pokochałam Jessie J prawdziwą miłością! Rewelacyjny głos, uwielbiam jej akustyczne wersje piosenek. CUDO!
2. Selah Sue ALONE - przewspaniała piosenka dopełniona idealnym ( chociaż dość zwyczajnym) teledyskiem. Selah jest po prostu w stu procentach idealna i chyba wszystko co jej jest dobre ;)
PEREŁKA 3. Fisz Emade Tworzywo i Kasia Nosowska WOJNA- jedna z fajniejszych niespodzianek podczas słuchania Open FM. Bardzo polecam, genialna! Dzięki niej zastanawiam się, czy nie wybrać się na ich koncert kiedy przyjadą do Elbląga! Ale na razie muszę chyba bardziej zapoznać się z ich twórczością ;)
PEREŁKA 4. Archive FEEL IT- po prostu uwielbiam! Pokochałam od pierwszych dźwięków!  ♥ 
5. Natasza Urbańska HIPNOTYZUJ MNIE - to musi być niesamowicie smutne, że taka Nataszka znalazła się wśród mojej siódemki, ale kiedy w ferie jechałam autobusem ponad 7 godzin- słuchałam jej prawie cały czas! Co by nie mówić o jej karierze, to teraz odwaliła naprawdę kawał dobrej roboty! Teledysk też jest świetny! Polecam posłuchać ( przynajmniej trzy razy) i obejrzeć!
6. Paul McCarthey/ Kanye West/ Rihanna FOURFIVESECONDS- za pierwszym razem byłam na nie, chociaż wyczuwałam kilka fajnych momentów. Teraz bardzo lubię! Teledysk mnie nie przekonuje. Zdecydowanie na nie. Ale posłuchać polecam :)
7. Madonna LIVING FOR LOVE- jestem zła na Madonne, że będąc tak wielką gwiazdą w świecie muzyki robi teraz takie gówno! Byłabym na nią zła jeszcze bardziej, gdyby nie dodała najnowszego teledysku, który jest świeny! Piosenka zyskuje, a ja później śpiewam ją cały dzień ;D Przy okazji- rewelacyjna grafika, nie uważacie? ♥

hehehhehe, nauczyłam się dzisiaj robić ładne czarne serduszka ♥ ;D
Uciekam, buziaki :*

wtorek, 17 lutego 2015

Ucho od śledzia w śmietanie

Hejka! :)
Co tam u Was? Ja dzisiaj jestem wyjątkowo zmęczona, chyba zaraz położę się spać! Na grafikach zrobiłam dzisiaj przepiękny filmowy kalendarz - co prawda na razie na trzy miesiące, ale będę szukać inspiracji dalej i w 2016r. zawieszę go sobie w pokoju! 2016- troszkę abstrakcyjnie to brzmi, ale cóż... już za chwilkę trzeci miesiąc dopiero zaczętego nowego roku. Jakoś wszystko strasznie szybko mi zlatuje. Może to dlatego, że cały czas odliczam dni do wyjazdów na południe lub przyjazdów południa do mnie. To chyba niezbyt dobrze- życie mi za szybko ucieknie hahha ;)

Tak jak podejrzewałam- druga część przygód Flawi De Luce, to po prostu jakieś przypadkowe nietrafienie w mój gust. Trzecia część upewniła mnie jedynie w przekonaniu, że jednak dobrze mi się czyta o losach jedenastoletniej dziewczynki. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w jej świat, a w tej części jest wyjątkowo krwawo! Co oczywiście zaliczam do ogromnych plusów książki! Gdyby tylko czas mi pozwolił niewątpliwie przeczytałabym ją w jeden dzień- ale cóż. Okres mojej choroby już się skończył, przynajmniej choroby, którą trzeba leczyć w domu, więc obowiązki szkolne wróciły i tak o to czytałam ją jedynie w autobusie i godzinkę w domu. POLECAM GORĄCO! NAWET BARDZIEJ NIŻ CZĘŚĆ PIERWSZĄ! Która jak pewnie pamiętacie podobała mi się bardzo. Okładka nadal jest podobna do poprzednich, ale tym razem kolorem przewodnim jest fioletowy- może więc nic dziwnego, że mi się podoba ;D
A tytuł? Cóż- tytuł znów troszkę śmieszy i dziwi ;) 
Buziaki :*

poniedziałek, 16 lutego 2015

Alicja

Witajcie! :)
Tak jak obiecałam, tak robię. Dzisiaj przedstawiam Wam część zdjęć z Alicją! Po moich słowach :Okey Alicja, już koniec. Już nie chcę. Idziemy na autobus! znalazłam coś niesamowicie wspaniałego! Mianowicie ogromne szklane drzwi i okna. Takie rzeczy to tylko w Gronowie ;) Okazało się, że zdjęcia dopiero się zaczęły i, ku nieszczęściu modelki, musiałyśmy jeszcze troszkę pomarznąć. Ale nie było tak najgorzej. Słońce chociaż jeszcze nie ogrzewa, to i tak wzbudza pełno uśmiechu!
Zostawiam Was ze zdjęciami, a ja uciekam szkicować! :D
I jak Wam się podobają? 
Buziaki :*
+ nadal nienawidzę blogera za to, że mi tak niszczy jakość zdjęć! eh!

niedziela, 15 lutego 2015

Prowincja pełna snów

Hejka! ;)

Bardzo lubię wracać do Ludmiły. Na jej magiczne Mazury. Co prawda to dopiero moje trzecie spotkanie z nią, ale za każdym razem wiem, że będzie dobrze! Podczas pisania o poprzedniej części mówiłam Wam, że zawitałam na bloga autorki Prowincji.. i zauważyłam niesamowitą pasję jaką jest bieganie- dla mnie to niesamowite, ponieważ kilka razy sama próbowałam i niestety w mieście jest to dla mnie nie do zrealizowania. Przyjemność czerpana z biegania to dla mnie abstrakcja .... no może poza bieganiem nad morzem- wtedy mogę. Podoba mi się! Ciężej z porannym wstawaniem, ale sądzę, że gdybym dostała troszkę więcej motywacji, to nie byłoby tak źle ;). Wcześniej nie zauważłam żadnej wzmianki o tym sporcie w Prowincji... i nagle w Prowincji pełnej snów temu tematowi zostało poświęcone naprawdę dużo stron! Byłam zachwycona tym, że autorka podaje różne książki, pozwala nam poznać kilka tajemnic początkowych dni biegów! Dzięki temu znowu zapragnęłam spróbować( nie łódźmy się... pewnie za kilka dni mi przjedzie!). Poza tym Ludmiła, to najbardziej pozytywna kobieta jaką udało mi się poznać ! Praktycznie na każdej stronie pokazuje czytelnikom, ze można poradzić sobie w każdej sytuacji..... a jest ona osobą, której naprawdę można zaufać. Życie daje jej nieźle w kość, tak więc czytanie o jej pozytywnym nastawieniu jest niesamowite!! 
Książkę czytałam zalednie kilka dni, ale były to dni spędzone na fantastycznej lekturze! Tak lubię! Nawet polubiłam te dziwne okładki z kwiatami. Cała seria niewątpliwie wygląda rewelacyjnie. :)
+ pojawia się nawet kilka słów o autorce Męża zastępczego- a jak wiecie, bardzo lubię tę książkę! :)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG. Coś o nim ostatnio cicho na moim blogu, ale zbieram się i zbieram do nadrabiania. Teraz MG wydaje bardzo ciężkie książki, a ja będąc osobą ambitną postanowilam to wszystko przeczytać! DAM RADĘ :D
Buziaki :* 

sobota, 14 lutego 2015

sobota

Hejeczka! :)
Jak tam u Was dzisiaj? Ja miałam spędzić cały dzień na szkicowaniu i kończeniu prac do szkoły... ale słońce mi totalnie na to nie pozwoliło! 
Na spacer wzięłam nawet okulary słoneczne! Kurcze, mogłoby już tak zostać :) Po południu pojechałam na zdjęcia do Gronowa. Za kilka dni powinny pojawić się zdjęcia z Alicją. Czekajcie!
Jestem jakaś taka wykończona tym dniem, chyba potrzebuję godzinnej drzemki. Mam w planach później obejrzeć Foxcatchera widzieliście? Ja rano zaczęłam, na razie mi się podoba! :)
Obiecałam, że się pochwalę- to się chwalę! Mam dzisiaj w pokoju najpiękniejsze kwiaty na świecie! Szalenie miło ;D
Jak tam walentynki u Was? Należycie do grona tych dziwnych ludzi, którzy nie lubią tego dnia? Dla mnie 14 luty zawsze kojarzył się z czymś fajnym! Nadal lubię, ale dzisiaj ,paradoksalnie, chyba najmniej hahaha ^^
Buziaki :*

piątek, 13 lutego 2015

Basia/ Ola

Hejka!:)
Co tam? Jak tam? Ja dzisiaj troszkę podróżuję po Elblągu, załatwiając różne sprawy. Nie za bardzo to lubię, ale czasami trzeba ;)

Dzisiaj przedstawiam Wam jedną z piękniejszych fotografii, które udało mi się zrobić mojej wspaniałej Basi! Ola to taki człowiek, z którym nawet jak nie gadam pół roku, to przy jakimkolwiek kontakcie tematy nam się nie kończą! Szukać takich ludzi ze świecą! Mi się udało taką poznać, znać i kochać- więc jestem szczęściarą ;) Przy okazji Aleksandra będzie już niedługo super sławną aktorką, więc wypatrujcie!^^
Na dzisiaj tyle. Jutro, mimo, że jest sobota, niestety mam bardzo dużo do zrobienia, do nauczenia :<
A jakie Wy macie plany na weekend? :)
Buziaki :*

czwartek, 12 lutego 2015

O czym szumią wierzby

Hejka!:)
Dzisiaj znowu książka, ponieważ stos trzydziestu nieprzeczytanych książek tak bardzo mnie przeraża, że teraz solidnie zabieram się za ich nadrabianie... próbując nie patrzeć na żadne nowości. Mam nadzieję że do wakacji wszystko uda mi się już przeczytać i być na zero. Chociaż książki cały czas dochodzą, a ja nie mam po prostu serca z nich rezygnować. Jestem w 100% uzależniona i nie wyobrażam sobie inaczej ;D
O czym szumią wierzby to tytuł znany chyba każdemu! Wcześniej nigdy nie miałam pragnienia jej przeczytać, aż tu nagle dostałam ładnego maila- więc dlaczego nie skorzystać? ;) Skorzystałam! I wzięłam się za nią bardzo źle, ponieważ czytałam ją jeżdżąc do szkoły autobusem( standard ) , a chyba bajek czytać tak nie powinnam. Dlatego mnie troszkę nudziła, męczyła i złościła.... ale jestem przekonana, że kiedy będę miała już małe dzieci, to będę im czytać historię krecika i szczurka ^^
Odkąd uczęszczam na zajęcia grafik nauczyłam się, że w książce można też zachwycać się jedynie ilustracjami. I cóż- akurat w tym wydaniu na obrazki zwracałam największą uwagę. Byłam zachwycona! Niektóre były dość zabawne, niektóre nie przypominały zwierząt, ale ja bardzo uwielbiam! :D Już po okładce możemy stwierdzić, że to będzie dobre! Tak więc- jeżeli ktoś chciałby jedynie pozachwycać się stroną wizualną, to O czym szumią wierzby wydane przez wydawnictwo Vesper jest idealne! :)
Czytała Wam mama może tą bajkę? A może sami po nią sięgnęliście? :)
Buziaki :*

środa, 11 lutego 2015

Badyl na katowski wór

Hejka!:)
Dzisiaj tak szybciutko jedynie o książce, którą właśnie skończyłam. 
Zacznę od tego, że nazwa Badyl na katowski wór jak i wszystkie tytuły z serio Flawia de Luce nigdy nie przestaną mnie dziwić^^ Okładka poraz kolejny jest zrobiona rewelacyjnie i idealnie wpasowuje się w stylistykę poprzedniej części. Jestem jak najbardziej na tak! 
Jakoś ciężko mi się było zabrać za kolejne losy Flawi, ale w końcu się przemogłam i cóż... niestety jestem rozczarowana. Chociaż bardzo się temu dziwię. Na lubimyczytać.pl widziałam jedynie dobre oceny. Mi niestety czegoś zabrakło, coś nie zagrało, coś było nie tak. Historia znów bardzo ciekawa, ale nie wciągnęła mnie do ostatniej strony.Szkoda.. :<
Daję mimo wszystko szansę trzeciej, fioletowej(!) części. I mam nadzieję, że tym razem znów będzie dobrze ;D
A Wy czytaliście Badyl na katowski wór? Wiem, że kilka z Was czytało pierwszą część. Poprzestaliście na niej? A może przeczytaliście już całą serię? ;)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Vesper.
Buziaki :*

wtorek, 10 lutego 2015

Papierowe samoloty

Hejka! :)
Dzisiaj miałam kolejny fajny dzień w szkole. Chyba po prostu jak każdy bardzo lubię jak mi wszystko wychodzi^^ Oby więcej takich dni! Na dzisiaj mam zaplanowane jeszcze dwa filmowe seanse i szkicowanie- ponieważ szkicowanie jest teraz moim codziennym nieulegającym zmianie planem! Jesteście ze mnie dumni? Ja z siebie bardzo! ;)

Kilka dni temu skończyłam czytać Papierowe samoloty. Niestety do teraz nie wiem co o niej myśleć.
Zacznę może od spraw oczywistych- rewelacyjna okładka! Tak bardzo mi się podoba, że od razu zwróciła moją uwagę i bardzo chciałam ją przecztać! Tytuł też jak najbardziej na plus no i oczywiście streszczenie historii, która mi wydawała się bardzo bliska. 
Ale czy Dawn O'Porter dobrze zainspirowała się swoimi pamiętnikami z dzieciństwa? 
Teoretycznie tył książki głosi, że będzie mocna i odważna, ale jak dla mnie to książka zdecydowanie niewyważona! 
Czyta się ją bardzo szybko, opowieść jest spójna, a opowiadana równolegle przez dwie główne bohaterki jedynie zyskuje, ale coś jest nie tak. 
Prawdopodobnie to, że zostałam wysłana do katolickiej szkoły w wieku gimnazjalnym zniszczyło mi całe życie. Z racji tego, że posiadanie trzech dredów z tyłu głowy uważałam za największy bunt świata mogę domniemywać, że mój mózg ( jak i mózgi wszystkich uczęszczającyh do tamtej szkoły ludzi) został całkowicie wyprany! Przez to narkotyki, alkohol, papierosy i inne dziwne bardzo brzydkie rzeczy w wieku, kiedy ja nosiłam na lekcje zeszyty z Hannah Montana wydają mi się nieprawdopodobne! I dlatego czytając tą książkę po prostu wszystko było dla mnie totalnie niemożliwe, niedorzeczne i okropne... 
No może nie wszystko. Poprowadzenie wątku z przyjaźnią podobało mi się bardzo! Od samego początku do ostatniej strony- a to chyba najważniejsze!
Tak więc chociaż nie umiem jej ocenić, to czytając ją nie uważałam, że tracę czas- może tak zakonczę tą moją dzisiejszą, dziwną wypowiedź! ;D
A może Wy czytaliście Papierowe Samoloty? Jestem bardzo ciekawa Waszych opini!!
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu YA!
Buziaki:*