wtorek, 31 marca 2015

marcowe filmy

Hejka! :)
Mnie po wczorajszym zwiedzaniu Zaspy chyba wzięło jakieś przeziębienie... eh! Ileż można! No trudno- dzisiaj zażywam przeokropne substancje wyczarowywane przez moją mamę i mam nadzieję, że jutro będę jak nowo narodzona! Dzisiaj mam dla Was listę marcowych filmów... no ale cóż- cienko w tym miesiącu. Całkowicie nie było czasu, nie było motywacji, nie było chęci, a co chyba najważniejsze, w tym miesiącu nie było też Pawła, z którym filmy ogląda się sto razy przyjemniej i chętniej! W dzisiejszej notce dużo krótkich metraży i przede wszystkim Batman ! :) No to zaczynam, zaznaczając tylko, że w tym miesiącu nie piszę o wszystkich filmach!
 1. Joanna - było mi strasznie przykro, że podczas oskarowej nocy nie miałam dostępu do internetu, a przez to straciłam możliwość legalnego obejrzenia tego filmu! Po projekcji dostałam kilka smsów wychwalających to dzieło, a ja nie mogłam wypowiedzieć się na ten temat ani słowem! No i wczoraj przyszedł ten dzień, kiedy film obejrzałam i.... stwierdzam, że nie mam serca ani uczuć! Najwidoczniej coś jest ze mną nie tak, skoro ludzie ronią w ciągu tych 40 minut wiadra łez, a mi ten czas przeleciał gdzieś między palcami. Oczywiście, byłam zachwycona dialogami matki z synem, kadrami i wieloma innymi rzeczami... ale kiedy po filmie weszłam na bloga bohaterki to już pierwsze słowa zrobiły na mnie tak powalające wrażenie, że do teraz nie mogę się otrząsnąć... było tam tyle samozaparcia! Tyle wiary w pokonanie choroby! Film piękny, ale całkowicie nie podzielam opinii ludzi. Całkowicie nie wiem jak ocenić ten film i nie wiem co o nim pisać. Prawdopodobnie gdybym obejrzała go w czasie, kiedy widzieli go wszyscy byłabym zachwycona! A tak te całe zachwalanie wzbudziło we mnie za dużo wyobraźni! 
 2. Body/ Ciało- film idealny! Opowiedziany w minimalistyczny, wystarczający sposób! Skończony w idealnym momencie( co zdarza się bardzo rzadko! ). Każda postać przedstawiona w symboliczny sposób. Taki spokojny, fantastyczny film! Piękne kadry, świetna gra aktorska. Tak bardzo kocham! Polecam wszystkim! ... tylko ten plakat tak bardzo podobny do Bezwstydnego Mortdecai'ego psuje wszystko, chociaż wygląda świetnie! No ale czy naprawdę , do tak fantastycznego filmu, nie można wymyślić czegoś w 100% autorskiego? Jestem przekonana, że można! Pomijając plakat 10/10
 3. Batman - siedziałam jak zaczarowana! Uwielbiam oglądać stare filmy, chociaż zawsze cierpię, że gdybym obejrzała go w czasie premiery, to moje emocje były by nieporównywalnie większe! Niestety- muszę zadowolić się tym, że obejrzałam go po dwudziestu sześciu latach i nadal mi się podobał! Bardzo mi się podobał! Nie wiem czemu, ale w tych Batmanach zawsze największą uwagę zwracam na Jokera.... ten był fenomenalny o czym każdy pewnie doskonale wie ;D 10/10
 4. Batman forever - ależ się wynudziłam na tym filmie! Oglądałam go z Alicją i wydawało nam się, że trwał kilkanaście godzin! Może było to też spowodowane tym, że w kuchni czekał na nas do zrobienia przepyszny obiad... ale mimo wszystko- w porównaniu z innymi częściami, ta chyba była najsłabsza... chociaż po napisach końcowych byłam bardzo szczęśliwa, że go zobaczyłam :) 6/10
 5. Mroczny rycerz - no nareszcie! W końcu zobaczyłam tą już kultową postać stworzoną przez Heatha Ledgera! Myślałam, że po dwóch częściach będę umiała stwierdzić, który Joker przypadł mi bardziej do gustu.. ale jest to jednak niewykonalne. Dwóch aktorów stworzyło coś fenomenalnego i jestem w dwóch równie mocno zakochana! A patrząc na cały film- mimo wszystko wersja Burtona wygrywa! Od tamtej nie mogłam oderwać oka, tutaj troszeczkę mi się dłużyło, chociaż i tak było bardzo bardzo dobrze ;) 8/10
 6. Głębokie gardło- eh, no cóż... jak ludzie się już czymś interesują, to chcą to wszystko poznać od podszewki. Ja tak mam z filmami. Kiedy już weszłam w to środowisko głębiej nie zadowala mnie już jedynie oglądanie nowości ( nie wiem w sumie, czy kiedykolwiek mnie zachwycało. Od zawsze uwielbiałam stare filmy!) , a również poznawanie klasyków. Jakiś czas temu skupiłam się jedynie na tym. Nadrobiłam naprawdę wiele tytułów i byłam z siebie dumna. Teraz wiem, że czeka mnie jeszcze wiele do obejrzenia, a świadomość, że nigdy nie obejrzę wszystkiego jest dość przykra, no ale cóż- czas na największe klapy filmowe też muszę wygospodarować w swoim życiu^^ Podczas wakacyjnych zakupów w Rzeszowie, mój kolega postanowił kupić gazetę filmową, bo wydawała się naprawdę arcyciekawa.... kiedy wyszliśmy ze sklepu okazało się,  że jest ona poświęcona pornografii w kinie. Karolina oczywiście już po pierwszym artykule bardzo chciała obejrzeć pierwszy film pornograficzny uznany za klasy kina ( wspominałam o tym, że chcę nadrobić wszystkie klasyki w kinie, prawda?) uznałam, że skoro pierwszy, skoro stary to niewątpliwie będzie ledwo widoczna jakaś naga pierś. Nie, moi mili. Tak nie było! A cały film obejrzałam z koleżanką z zamkniętymi oczami, rozmawiając o innych rzeczach- bo może nie wiedzie, ale z natury jesteśmy bardzo grzecznymi dziewczynkami ^^ Tak więc- polecam nie oglądać, chociaż początek jest rewelacyjny! Muzyka jest wspaniała! Wstawki podczas orgazmów cudowne! No stary dobry film... gdyby z tego 60 minutowego filmu wyrzucić jakieś 40 minut- byłoby super! ^^ NIE!
 7. Disco Polo- jakie to było dobre! Pomimo zaistniałej sytuacji, o której już wspominałam film był totalnym arcydziełem! Naprawdę rewelacyjny, w stu procentach kiczowaty, z przymrużeniem oka, z fantastyczną obsadą! Interpretacje piosenek lepsze niż oryginały! ;D Wszystko naprawdę genialne! Gdyby to nie było disco polo z chęcią bym zakupiła tą płytę, ale jestem przekonana, że te piosenki były do zniesienia jedynie w tym magicznym filmowym świecie ^^ 9/10!- bo ostatnie sceny wiele zniszczyły!
 8.  Fragmenty- pomimo, że nie zagłosowałam na ten film na festiwalu krótkich metraży, to jednak film bardzo mi się podobał! Niestety czegoś mi zabrakło, nie zachwyciło w 100%! Ale polecam! ;) 8/10
9. Tango- Rybczyński wcześniej nie był mi znany, ale podczas robienia najnowszej grafiki zainspirowałam się troszkę jego twórczością po kilku rozmowach z moim nauczycielem. Został mi polecony ten film i po kilku dniach postanowiłam go obejrzeć. WOW! Przez siedem minut byłam wpatrzona w monitor komputera nie nie mogłam nic innego robić! Tak bardzo czułam, że znajduję się w tym pokoju! Jestem zachwycona, nic dziwnego, że dostał Oskara! Jestem jak najbardziej na tak! Polecam gorąco! 9/10
10. Zupa - po tak genialnym wstępie nie mogłam nie zagłębić się w twórczość artysty! Włączyłam to oraz Lokomotywe wszystko takie cudowne! Polecam serdecznie. Na trzy filmy nie poświęcicie więcej niż pół godziny, a naprawdę warto!

No i tyle niestety w tym miesiącu. Z racji tego, że dzisiaj muszę leżeć w łóżku już zaczynam ładować film! W kwietniu już nie będzie tak ubogo! ;D Tym bardziej, że szykuje mi się maraton :)!
Buziaki!

poniedziałek, 30 marca 2015

Murale Gdańsk

Hejka!:)
Co tam u Was? Ja dzisiaj miałam rewelacyjny dzień, chociaż baaardzo mokry! O 8.155 całą klasą wyruszyliśmy do Gdańska na Zaspę zwiedzić osiedle murali. Wszystko byłoby przepięknie, gdyby nie fakt, że lało jak z cebra, a wiatr nie pozwalał używać parasolek... Karolina jednak szła w zaparte i takim sposobem- wychodząc z domu z dwoma parasolkami wróciła bez żadnej! A uwierzcie, że to wielki smutek, ponieważ jedną z nich była moją ukochana parasoleczka z Marilyn Monroe! Miałam pewne obawy przed wzięciem jej, no ale cóż.... wzięłam i teraz zacznę rozglądać się za jakimś naprawiaczem takich sprzętów! Istnieje w ogóle ktoś taki, czy już mogę zacząć rozglądać się za nową? ^^ 
Mimo okropnej pogody nasza wspaniała Pani przewodnik zaszczepiła w nas jeszcze większą miłość do tego osiedla i niektórzy już wybierają się tam w wakacje- polecam wszystkim! W lato codziennie można darmowo dołączyć się do grupki zwiedzających z przewodnikami, a niewątpliwie bardzo warto! :)
Naszym gdańskim towarzyszem był artysta Mikołaj Robert Jurkowski, który uwierzcie, że jest niesamowity!^^ Z racji tego, że do Trójmiasta wybraliśmy się w poniedziałek mieliśmy to nieszczęście, że wszystkie Galerie były pozamykane... ale jeden telefon artysty i wszystkie wystawy były dla nas dostępne! ^^. Także dzisiaj troszkę zwiedziliśmy, zobaczyliśmy wiele prac... a później pojechaliśmy na warsztaty z szablonów! :D
Ja tak powtarzam tysiące razy, że kocham tą moją szkołę...a tak w ogóle można?! No cóż- ja mogę, ta szkoła o spełnienie marzeń ^^. Także na dzisiaj kończę i uciekam pod kołderkę! :)
Zdjęć niestety jeszcze podobno na fb nie ma, ale jak się pojawią to pozmieniam, na razie zostawiam Was z fotką z porannej podróży do celu!
Jutro ostatni dzień miesiąca... chyba wiecie co to oznacza...? ;)
Aktualnie u mnie w głośnikach Zalewski, który siedział mi cały dzień w głowie!
Buziaki :*

piątek, 27 marca 2015

urodzinowo

Hejka! :)
Jak leci Wam Światowy Dzień Teatru? Ja aby świętować wybrałam się do elbląskiego teatru na próbę generalną Wszystko o kobietach, wszystko o mężczyznach ..... nawet nie zdajecie sobie sprawy jak świetnie się bawiłam! ♥ Niesamowite było to, że Karolina-Kobieta była zachwycona pierwszą częścią i przez godzinę wszystkiego o kobietach ubawiła się po pachy, podczas gdy akt drugi poświęcony wszystkiemu o mężczyznach nie zachwycił, a właściwie nawet znudził.... natomiast Łukasz-Mężczyzna miał całkowicie na odwód. Arcyciekawe doświadczenie! Wydaje mi się, że każdy kto wybierze się na spektakl z płcią przeciwną przekona się, że no cóż.... niestety nie za bardzo uda się pośmiać w tych samych momentach ! ;) Ja jestem jak najbardziej na tak, chociaż no cóż- na sztukę trzeba poświęcić ponad trzy godziny. Jutro PREMIERA! Później przez jakiś czas będzie grany- więc elblążanie, polecam chociaż na chwilkę przestać chodzić po najnowszych sklepach w Galerii Ogrody... i wybrać się na obcowanie z kulturą! Uwielbiam elbląski teatr! Powtórzę to jeszcze milion razy! :D Kto się wybierze?! :)

Zdajecie sobie sprawę, że dokładnie osiemnaście lat temu przyszłam na świat!^^ Osoba, która chyba jako ostatnia powinna dysponować taką wiadomością uświadomiła mnie dzisiaj nawet, że urodziłam się dokładnie o 15.30 ^^Bardzo śmiesznie. Jakoś nie uważam tego za wielki krok w moim życiu, tym bardziej, że uciekając dzisiaj z historii sztuki miałam w planach odebrać dowód... którego oczywiście nie było! :/ Jednak ludzie przeżywają! Od dalekich Cioć, z którymi nie rozmawiam dostaję kartki z życzeniami... to strasznie śmieszne ♥ Na dzień moich urodzin czekam cały rok... ale kiedy już jest- strasznie go nienawidzę! To tak naprawdę najgorszy dzień mojego życia! Jednak od dwóch lat, kiedy to znam bardzo kreatywną Alicję ten dzień staje się w całości doskonały! Nie dość, że zawsze robi najpyszniejsze prezenty, to jeszcze uśmiech nie schodzi mi z twarzy! To w szkole... po szkole w tym roku też było magicznie! :D Aktualnie mam cały pokój w prezentach. Ludzie są cudowni! ♥ Najwspanialsze jest to, że mają ochotę spędzić ze mną ten dzień. Dla mnie to mimo wszystko najważniejsze, wspaniałe i liczy się najbardziej! ♥

Z Alicją zrobiłyśmy dzisiaj powtórkę zeszłorocznego zdjęcia. Na fotkach, które sobie robię nie widać jak bardzo się zmieniłam. Cały czas wydaje mi się, że moja twarz nie ulega jakimkolwiek zmodyfikowaniom ... a tu proszę, jednak coś tam się dzieje ^^ I jeszcze tylko szybko się pochwalę- mój tegoroczny tort urodzinowy od Alicji był tęczowy, a smakował najlepiej na świecie! Przysięgam, że w życiu nie jadłam czegoś tak pysznego :o ALICJA NA CUKIERNIKA! :D
A Wy lubicie swoje urodziny?
Buziaki :*

czwartek, 26 marca 2015

Krytyka Polityczna #40-41

Witajcie!
Właśnie słucham sobie po raz kolejny rewelacyjnej płyty Fisz Emade Tworzywo . Jestem dzisiaj tak strasznie zmęczona, że jedynie ta muzyka trzyma mnie jeszcze dzisiaj jakoś przy życiu. Za chwilę będę musiała dokończyć wycinanie linorytu i chyba nie uda mi się zrobić dzisiaj już nic innego. 

Niecały tydzień temu pisałam Wam o nowościach na moim książkowym stosie. Tym razem padło na ... właściwie nie wiem jak to nazwać. Książka? Ekskluzywny magazyn? Zbiór wywiadów? Na stronie Krytyki politycznej jest to określane jako -numer- więc może zostańmy przy tym! ;) Znajdują się w nim wywiady z ludźmi zaangażowanymi w tworzenie jednych z ważniejszych galerii sztuki współczesnej lub muzeów. Rozmowy prowadzone są przede wszystkim przez Artura Żmijewskiego. Czyta się to bardzo dobrze! Oczywiście od razu uprzedzę- osoby nie zainteresowane sztuką zapewne nie znajdą dla siebie w środku niczego ciekawego.... natomiast fani spędzania wolnego czasu w MOCAK-u, Zamku Ujazdowskim, czy Zachęcie na pewno będą chociażby zadowoleni! :) Ja co prawda do Warszawskiego Zamku Ujazdowskiego zajrzę pierwszy raz dopiero w kwietniu, ale od jakiegoś czasu staram się śledzić wystawy jakie tam się odbywają. 

Pierwsza część kojarzyła mi się troszkę z targiem i ploteczkami, kiedy to każdy ma swoją wersje i tylko ta jedyna jest słuszna. Wyczytałam z tego wiele ciekawych rzeczy, ale dopiero w połowie wciągnęłam się na całego! To niesamowite jak dziwnie funkcjonują Galerie Sztuki Współczesnej w Polsce. Ciekawe doświadczenie przeczytać to wszystko od kulis . Więcej o tym nie napisze, bo nie chcę Was zanudzać... a i tak myślę, że każdy, kto będzie zainteresowany sięgnie po to wydanie :)
Powiem jeszcze tylko troszkę o wydaniu- a więc: okładka CUDO! Rewelacyjna grafika, w idealnych kolorach! W środku również wiele ciekawych pomysłów :) Wiele kolorowych "wkładek", kilka prac, wszystko naprawdę rewelacyjne! Ja jestem zakochana... mam nadzieję, że ktoś z Was również po ten numer sięgnie ;) 
Numer mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Krytyki Politycznej
Buziaki :*

środa, 25 marca 2015

Z kropelkami

Hejka! :)
Co tam u Was?
Ja dzisiaj mam najbardziej pechowy dzień świata! Nie dość, że wszystko uciekało mi z rąk, to na sitodruku wszystko działo się przeciwko mnie... dlatego moja najlepsza grafika, chyba w ostateczności stanie się tą najgorszą: z fajnym pomysłem, ze złym wykonaniem. Jak to się mówi Z POTENCJAŁEM!- uwielbiam to stwierdzenie -.- 

Dzisiaj na fotografii bawiliśmy się trochę wodą. Zamrażaniem kropelek wody na zdjęciu. To dość dziwne, że bawię się o wiele lepiej przy prowizorycznym oświetleniu z okna, płachtą imitującą tło i zwykłym stołem zamiast profesjonalnego stołu bezcieniowego... no cóż. Fotografia w studiu wydaje mi się straszną okropnością! Moim zdaniem, to właśnie dzisiaj- kiedy pierwszy raz podciągnęliśmy roletę w naszym wielkim oknie - bawiliśmy się najlepiej! Oczywiście, później nam troszkę odbijało... ale fajnie czasami tak zrobić coś całą grupą :) Zostawiam Was z jednym zdjęciem i uciekam spać!
Buziaki! :*

poniedziałek, 23 marca 2015

Olejek łopianowy

Hejka! :)

Dzisiaj trochę kosmetycznie. Pewnie każdy z Was wie, że mam krótkie włosy... a jeżeli ktoś nie wiem, to możecie łatwo spojrzeć w lewo i zobaczyć moje zdjęcie ;) Mało kto jednak wie, że już ich nie lubię! No cóż... ze mną nie jest tak łatwo, nie umiem cały czas mieć takiej samej fryzury... tym bardziej, że teraz nie mam nawet możliwości ich rozpuścić, związać, czy cokolwiek innego. Nawet gdy byłam bardzo zadowolona z moich krótkich włosów wiedziałam już, że nie będzie za fajnie za jakiś czas :) Dlatego już po kilku dniach zakupiłam Olejek łopianowy- polecany przez moją koleżankę, która posiada najdłuższe włosy świata! Niesamowite jest to, że jej włosy rosną w zaskakująco szybkim tempie. Musicie mi przyznać rację, że polecane kosmetyki na porost włosów przez taką osobę są bardzo wiarygodnym produktem ;) Ja swoją buteleczkę już kończę, dlatego postanowiłam wypowiedzieć się na ten temat! Dredy ścięłam na początku stycznia( dokładnie chyba 3 stycznia tego roku)- zostawiłam dłuższe z przodu i bardziej wygolone dookoła. Później popełniłam największy błąd życia i beznadziejna fryzjerka miała mi wszystko poprawić i pięknie zrobić, wyrównać... ale wszystko mi zniszczyła! Było to jakoś pod koniec stycznia.. w ostatnim tygodniu. No i cóż- wtedy było najgorzej, nienawidziłam i fu! Później pod koniec lutego zrobiłam coś najlepszego- czyli ścięłam włosy na 3 mm zostawiając jedynie trochę więcej na górze.... Więc jak widzicie, cały czas coś się działo. Po ścięciu dredów nie zaczęłam od razu modlić się o to, żeby odrosły jak najszybciej. Ale o olejku mogę się wypowiedzieć- rzeczywiście zauważam efekty! I chociaż oznaczało to jedynie tyle, że częściej mogłam chodzić do fryzjera... to jednak teraz to, że kosmetyk jednak działa bardzo mnie uszczęśliwia! :D Co prawda troszkę nieprzyjemnie jest mieć olej przez pół godziny na głowie, ale jest do przeżycia. Zapach czerwonej papryczki jest jak najbardziej przyjemny :) Także dziewczyny- jeżeli chcecie żeby Wasze włosy rosły szybciej- to polecam :) Olejek nie jest w każdym Rossmanie, ale jak już go znajdziecie, to kosztuje niecałe 6zł, więc nawet raz można kupić dla wypróbowania. Zalecane jest używanie go dwa razy w tygodniu :) Ja niewątpliwie drugą buteleczkę za jakiś czas zakupię! :)
A Wy używacie tego kosmetyku? A może macie jakieś fajniejsze sposoby na porost włosów?! Jestem bardzo ciekawa! :)
Buziaki :*

niedziela, 22 marca 2015

SZUMOWSKA kino to sztuka przetrwania

Hejka! Co tam u Was? Jak przeżywacie pierwsze dni wiosny?:) U mnie jest tak fantastycznie, uwielbiam kiedy spędzam weekendy z całą rodziną, a zdarza się to rzadziej niż bym chciała ;)! Poza tym ta piękna pora roku ma to do siebie, że wszystko co się w niej zdarza jest dobre. Myślę, że od pewnego czasu zaczęłam wszystko postrzegać z innej perspektywy. Może nawet kiedyś o tym napiszę, ale na razie jeszcze nie jestem gotowa;) Musicie mi po prostu zaufać na słowo, że jest najlepiej na świecie, a te kilka miesięcy do wakacji, które na mnie czekają wydają mi się wspaniałą przyszłością!:D Mam przedłużony weekend o jeden dzień, bo w poniedziałek jadę, znów, do Gdańska, także perspektywa nie robienia dzisiaj niczego do szkoły jest cudowna! Z racji tego mogłam spokojnie zanurzyć się najnowszej książce, która zawitała w moim domu! 

SZUMOWSKA. Kino to sztuka przetrwania - kiedy dowiedziałam się, że istnieje taka książka od razu chciałam ją przeczytać! Udało mi się ją zdobyć w zadziwiająco szybkim czasie, a jeszcze szybciej zdążyłam ją przeczytać! ;) Tak to już ze mną bywa. 

Z Małgorzatą Szumowską pierwszy raz spotkałam się podczas filmu Sponsoring . Siedziałam wtedy na podłodze u mojej koleżanki i ryczałam z bólu podczas robienia trzech dredów ( jeszcze wtedy było grzecznie^^). Wzbudził we mnie potężne emocje, ale zapoznając się z dalszą twórczością reżyserki uznaję tą pozycję za najsłabszą... a jak jest u Was?  Przez długi czas jednak artystka była mi całkiem obojętna. W Imię... oceniłam na ósemkę i uważam ten film za niesamowity, nadal czasami zdarza mi się myślenie o nim, co nie jest u często spotykanym zjawiskiem. I nagle... przyszedł czas na marcową premierę Body/ Ciało , które skradło moje serce tak, że Szumowska nie stała się już dla mnie jedynie reżyserką... 
a również wspaniałą osobowością! Pomyślałam, że skoro kobieta tworzy tak niesamowite filmy, musi być również niesamowitą osobą. Przyszedł czas na przeczytanie obszernego wywiadu z nią....

Z wywiadami w gazetach jest tak, że czasami okładka przyciągnie moje oko, czasem chciałabym przeczytać coś o osobie, która mnie interesuje... ale kiedy nagle zaglądam do środka i widzę czterostronicowy artykuł wszystkiego mi się odechciewa. To bardzo dziwne zjawisko, ponieważ kiedy mam do przeczytania artykuł, który składa się z 200 stron w postaci książki nagle nie mogę się doczekać aż po niego sięgnę! Normalne? Zdecydowanie nie! ;)

Więc tak-  SZUMOWSKA. Kino to sztuka przetrwania  to obszerny wywiad z artystką przeprowadzony przez Agnieszkę Wiśniewską. Bardzo szczery, w niektórych momentach dosyć zabawny, bardzo o sztuce, o filmach, o tworzeniu! Najśmieszniejsze jest to, że po głębszym zapoznaniu z Małgorzatą wcale jej nie polubiłam! Tzn. okazała się osobą zupełnie inną niż ja. W bardzo ważnych życiowych decyzjach/ poglądach postąpiłabym zupełnie inaczej. Tym dziwniejsze jest to, że film Ono, w którym się zakochałam i uważam za jeden z najlepszych filmów lub Szczęśliwy człowiek, który dla mojego kolegi wydał się arcydziełem... dla Szumowskiej są kiepskie. Wcale ich nie lubi. Kurcze, ciężko czytać coś takiego! Twórcy jednak zawsze powinni bronić swojej twórczości! Jak tego nie robią jest dziwnie, nie uważacie? ;) Oczywiście, fajnie, że zauważa postępy, że zmienia coś w swojej twórczości, idzie do przodu... ale coś mi tutaj nie zagrało^^ Za dużo tych negatywnych emocji do filmów, które bardzo cenię! ;)

Mimo wszystko lubię tą książkę! Wywiad został rewelacyjnie poprowadzony. Czytało mi się to bardzo przyjemnie. Przy okazji, co nieźle mnie zdziwiło, rozmiar książki jest bardzo mały, powodując, że jest bardzo poręczna! :) Poza tym - okładka jest idealna! Zdjęcie samo w sobie jest zwykłe, ale na okładce z napisem .... zakochałam się! :D Polecam gorąco!
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Krytyka Polityczna 
( pod książką możecie zauważyć najnowszy numer Krytyki Politycznej. Nie spodziewałam się, że to będzie aż tak rewelacyjne! Idealne dla mnie! ;) Także dzisiaj zaczynam czytać i za kilka dni również o nim napisze- bądźcie czujni^^)
Buziaki :*
ps a jak tam u Was z tą artystką? Oglądaliście jej jakiś film? Wybraliście się na Body/ Ciało do kin? :)

czwartek, 19 marca 2015

short waves festival 2015

Hejka! :)
Dzisiaj o 18.00 odbył się wernisaż wystawy moich wszystkich nauczycieli od zajęć artystycznych w Galerii El! Bardzo lubię wychodzić na tego typu wydarzenia, ponieważ świadomość, że na co dzień obcuję z tak utalentowanymi i docenianymi w Polsce ludźmi daje niesamowicie dużo motywacji do słuchania ich rad, pomysłów i uwag odnośnie moich wypocin w szkole! Na kilku indywidualnych wystawach pedagogów z Liceum Plastycznego już byłam, zbiorowe zebranie prac odbyło się pierwszy raz( przynajmniej w czasie kiedy jestem jedną z uczennic plastyka w Gronowie Górnym). Bardzo polecam wybranie się do Laboratorium! :) Prace jeszcze przez jakiś czas będą dostępne! :)

Ze starówki od razu pobiegłam do Światowidu na festiwal filmów krótkometrażowych. Od kilku lat co roku uczestniczę w tym festiwalu i zawsze byłam zachwycona prawie wszystkimi filmami. W tym roku pokazano siedem krótkich metraży... no i cóż. Było kilka dobrych, ale zachwycił mnie tylko jeden. Na szczęście dzięki temu pokochałam jeszcze bardziej Fisz Emade Tworzywo! Jeszcze w kilku miastach filmy się pojawią- więc mimo wszystko polecam! Każde spotkanie z kinem to jakieś doświadczenie ;) 

Przykład- do mojego kina zawitał niesamowicie niedostosowany do sali kinowej człowiek! Cały czas jadł, szeleścił i chrupał... a na dodatek, kiedy już filmy go znudziły zaczął grać w grę na telefonie z włączonym dźwiękiem. Litości! Ludzie ! Do ostatniej chwili wierzyłam, że to jakiś żart, że okaże się iż to jakiś psycholog, który sprawdza reakcje ludzi w kinie... no cóż- oczywiści tak nie było^^ 
A z dobrych rzeczy? W moim rzędzie siedział mężczyzna, który wyglądał jak IDEAŁ KAROLINY! No po prostu wow! To smutne, że ludzie tak bardzo patrzą na wygląd. Ja u siebie zauważam ostatnio coraz gorsze tego objawy! Ale spokojnie- walczę z tym!^^  Wracając- no ideał! Dziewczyny, nie wiem jaki jest Wasz facet marzeń- ale ja spotkałam swojego! I mam nadzieję, że nie spotkam tego człowieka już nigdy więcej!^^ 
Uciekam, buziaki :*

środa, 18 marca 2015

sportowo

Hejka! :)
Co tam dzisiaj u Was? Ja jak co środę jestem potwornie zmęczona! Nie dość, że mam na ósmą, to jeszcze do osiemnastej siedzę na starówce na sicie... ale strasznie to lubię! Tym bardziej, że te grafiki wychodzą mi tak cudowne! Naprawdę ♥ Aktualnie zainspirowana Warholem i Rybczyńskim tworzę bardzo kolorową grafikę przedstawiającą portrety moich Dziadków! Myślę, że jak skończę już w całości, to co nie co Wam pokażę ;) Najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że to tak długo się ciągnie. W jeden tydzień można zrobić jedną rzecz. Zapewne to też ma jakiś tam swój urok ;) I czasami niesamowicie cieszę się z tego, że jestem zdolna do wieczornych powrotów ze szkoły tylko dlatego, że chcę się nauczyć czegoś nowego ! Pewnie już nigdy nie miałabym takiej okazji, a tak- mam już ukończonych kilka fajnych prac i w głowie jeszcze mnóstwo pomysłów na nowe ;)

Już od jakiegoś czasu piszę na tym blogu, jak to cudownie, że zawitała do Nas wiosna.... ale w porównaniu z tym co działo się z pogodą dzisiaj- wcześniej panowała jednak nadal zima! ;) Na zajęciach z fotografii wyszliśmy do naszego sadu bez kurtek i było ciepło! Niesamowicie! Strasznie lubię taką pogodę, pewnie jak każdy! Z ciepła cieszę się tym bardziej, że wreszcie mogę wyjść na dwór i trochę poćwiczyć... wiadomo, że można robić to cały rok, ale mnie przeraża wychodzenie w mrozie na rozruch mięśni. Na szczęście moje ciało jest stworzone do zimowego podjadania przy filmach i nic się z nim nie dzieje... dlatego wiosenne przebudzenie jest tylko i wyłącznie zdrowotne. No dobra- może chciałabym zmienić nogi, ale jak się nie uda, to też będzie okey^^ Chyba każdy ma w sobie coś, co mu się nie podoba. Typowe- nie jestem inna^^. Wspaniałe są wyprawy do lasu, miejskie siłownie, basen i inne rzeczy.... a to wszystko już niedługo w pełnym wymiarze! :D Na razie w domu codziennie skaczę na skakance- wiedziałyście, że to pomaga? ;) Nie jestem przekonana do żadnych Chodakowskich i innych dziwnych kobiet, więc z ich rad pewnie nigdy nie skorzystam... ale kilka ćwiczeń dziennie warto wykonywać. Polecam i motywuję z Elbląga! :D A jak tam u Was z ćwiczeniem? Motywacją do tego? :) A może jesteście fanami biegania? Macie te wszystkie drogie stroje, wygodne bardzo żarówiaste buty i aplikacje w telefonach?^^ Jeśli tak, to zapewne jaracie się każdym przebiegniętym kilometrem. Kurcze, trochę zazdroszczę ;D Ale aż takiej motywacji nie będzie u mnie chyba nigdy ;)
Buziaki:*!

wtorek, 17 marca 2015

33x Trójka

Hejka!:) 
Na początku chciałabym Was poinformować, że z racji tego iż poczułam już wiosnę postanowiłam w przypływie chwili wolnego zrobić porządki w mojej szafie. Jeśli czytacie tego bloga często, to pewnie teraz dziwicie się myśląc: " przecież ona cały czas sprząta w tej szafie!"- no cóż... taka prawda... ale z racji tego, że całkowicie się nie mieszczę w wydzielonych mi miejscach muszę bardzo często żegnać się z niektórymi z nich. Dzisiaj zrobiłam porządek generalny ( zapewne na kilka tygodni jedynie) i wystawiłam ponad sto rzeczy na vinted! Rzeczy oryginalne, kolorowe, ciepłe i na lato... w każdym rozmiarze, jak to już u mnie bywa ;) Także zapraszam, może akurat Wam się coś spodoba, a mi pozwoli swobodnie poruszać się po pokoju^^. KLIK

Dzisiaj o największej książce jaką widziałam kiedykolwiek na oczy! :D Mowa oczywiście o 33x Trójka Polskie Radio . Kiedyś zobaczyłam ją w wakacyjnym namiocie z tanimi książkami, z racji tego, że uwielbiam czytać o wszystkim... nawet o radiu, bardzo chciałam ją mieć... ale nie wyobrażałam sobie jak mogłabym zmieścić ją do swojej walizki^^ Dlatego z bólem serca musiałam ją niestety odłożyć. Nagle przyszła możliwość dostania jej prosto do domu( na szczęście, bo ze sklepu pewnie też bym jej nie dotargała haha). Kiedy kurier ją do mnie przyniósł od razu zasiadłam - na podłodze- do przeglądania jej. Nie zgadniecie ile czasu zajęło mi obejrzenie zaledwie każdej ze stron! Trwało to prawie czterdzieści minut. Dużo prawda? ;) Jestem po prostu zachwycona tym co zostało stworzone ! Oczywiście najfajniejsze jest to, że te tomisko jest naładowane rewelacyjną muzyką! Ukazuje się ona w różnych rankingach, które tworzą artyści lub które kiedyś ukazały się w Trójce. Na każdej stronie jest też kilka zdjęć. Fajnie tak pooglądać młodego Manna, Marka Niedźwieckiego, czy innych twórców najlepszego radia w Polsce! Na fotografiach pojawiają się również goście, którzy odwiedzili Trójkę... niesamowicie dużo gości ;)
Tym razem piszę trochę na opak... ponieważ książki jeszcze nie skończyłam, ale nie chciałam jej przeczytać zbyt szybko... chciałabym żeby nigdy się nie kończyła. Czasami w luźniejsze wieczory po prostu po nią sięgam. Więc dlaczego postanowiłam napisać o niej już teraz? Ponieważ już teraz jestem przekonana, że to coś rewelacyjnego.... a Wiesław Weiss wykonał niesamowicie dobrą robotę!
Kurcze, myślałam, że będę się o tej książce rozpisywać na niesamowitą ilość słów... ale najwidoczniej moje małe miłości wolę zachować w sercu ;) Musicie mi po prostu uwierzyć na słowo- to coś rewelacyjnego, przy czym można odpocząć, a posiadając pod ręką Youtuba jest jeszcze owocniej ;)
Czytaliście? A może dopiero zabieracie się do zakupu? Polecam gorąco! :)
Buziaki :*

poniedziałek, 16 marca 2015

poznawanie chodników

Hejka! :)
Kilka dni temu zaczęłam czytać przewspaniałą książkę! Kolejną! :D Tym razem padło na Mistrza i Małgorzatę, która leżała sobie u mnie już od jakiegoś czasu. Przestraszyłam się grubości oraz tego, że skoro to stara książka, to pewnie czyta się ją niesamowicie trudno... a tutaj zostałam nieźle zaskoczona! Gdyby nie moja ogromna potrzeba snu pewnie nie mogłabym się od niej oderwać! Już chyba kiedyś mówiłam Wam, że podziwiam ludzi, którzy potrafią zarwać całą nockę tylko dlatego, że dorwali świetną książkę! Ja książek idealnych mam w swoich rękach wiele... ale niestety sen nigdy z nimi nie wygrywa.... nic nigdy nie wygrywa z moim snem... co za straszliwa strata czasu! Może w najbliższej przyszłości wyczerpię limit spania i będę nocnym markiem? MAM NADZIEJĘ ♥

Od początku roku słyszeliśmy, że dostaliśmy możliwość zdobycia projektu street art'owego! No i nagle wszystko przybiera tempa i właśnie dzisiaj całą klasą wyszliśmy w miasto ( pojechaliśmy!) szukając fajnych miejsc na ulicach znanych malarzy. To może nie było takie pasjonujące, ale teraz już będzie coraz lepiej! Projekty murali, robienie szablonów SUPER! Wszyscy już na to czekamy i niewątpliwie wszystko wyjdzie świetnie :D Tym bardziej, że dzisiaj słoneczko troszkę nam świeciło w twarze... tak, że nawet mogłam założyć swoje okulary. Życie wtedy staje się piękniejsze... i cieplejsze o parę kelwinów ^^
A jak tam Wam dzisiaj mija dzień?:)
Buziaki :*

sobota, 14 marca 2015

Głos wszechmogący - Florence + The Machine

Hejka!:)
Szybko kilka słów zanim przejdę do tematu głównego dzisiejszej notki- wczoraj wieczorem wybrałam się na małą scenę teatru elbląskiego, aby obejrzeć spektakl Edith i Marlene . Oczekiwałam, że to będzie dobre, bo uwielbiam oglądać na scenie Aleksandrę Wojtysiak. No cóż- tym razem również mnie nie zawiodła, a spowodowała jedynie, że pokochałam ją jeszcze bardziej! To naprawdę niesamowita aktorka! Stworzyła rewelacyjną kreację francuskiego wróbelka. Oczywiście nie zabrakło rewelacyjnych piosenek, które zwalały z nóg! Odczuwałam to tym lepiej, że siedziałam idealnie na wprost mikrofonu... a Pani w kasie nie chciała mi sprzedać miejsc przy tym stoliku, mówiła, że najgorsze. Twierdze, że NAJLEPSZE! Polecam- stolik dziewiętnasty ;) Słyszałam kilka głosów zniecierpliwienia i zniesmaczenia, ale całkowicie nie rozumiem tamtych ludzi. Ja się rozpływałam! Elblążanie, jeżeli macie możliwość- to zapraszam. Jeszcze kilka spektakli chyba jest...a jeżeli nie, to czatujcie na nowy program! WARTO, NAPRAWDĘ WARTO! Nadal jestem zaczarowana ;)

Dzisiejszy post będzie składał się z samych ochów i achów. Kolejna rzecz, która skradła serce Karoliny, to najnowsza książka, którą skończyłam czytać! Kilka lat temu dostałam pierwszą płytę Florence and The Machine i uznałam to za coś fenomenalnego! Słuchałam na okrągło, co przyczyniło się do tego, że zapomniałam o istnieniu innych zespołów, z kolei to doprowadziło do całkowitego obrzydzenia Florence... no cóż. Za głupotę się płaci, ale mi czasami nie można przetłumaczyć, że nie wolno cały czas słuchać tego samego. Moje uprzedzenie do tego zespołu trwało do teraz. W grudniu dostałam rewelacyjną płytę z akustycznymi kawałkami z MTV. Kilka razy przesłuchałam, ale bez większego szału.... i nagle dostałam możliwość przeczytania biografii Głos wszechmogący- Florence and The Machine . Jak pewnie wiecie, czytanie biografii, to jeden z moich ulubionych sposobów na spędzanie czasu z książką. Szczerze mówiąc mogłabym przeczytać wszystkie biografie świata!
Bałam się, że spisanie życiorysu tak młodej artystki będzie czymś całkowicie naciąganym, z wielką czcionką oraz niebotyczną ilością zdjęć przewyższającą ilość tekstu. Okazało się, że nie było o co się martwić. Zdjęcia są, ale jedynie wzbogacają książkę. Jest ich odpowiednio! Tekst jest pisany normalną czcionką, a Zoe Howe- autorka- jest po prostu stworzona do swojej pracy! Jeżeli ta kobieta spisała jeszcze czyjeś życie, to ja chcę to koniecznie przeczytać! Zoe w nieprawdopodobnie łatwy sposób, czasem troszkę sarkastycznie przedstawia obraz nieprzeciętnej rudowłosej dziewczyny. Na okładce zawiesiłam mazak, którym zakreślałam rewelacyjne fragmenty , kilka razy uśmiałam się do łez. Nie przesadzając, stwierdzam, że to jedna z najlepszych biografii jakie czytałam w swoim życiu( a czytałam ich sporo!). 
Graficznie- okładka jest idealna. Więcej mówić nie będę. Zostawiam Was ze zdjęciem na drzewie... jeżeli przeczytacie, niewątpliwie uznacie, że to idealne miejsce ;)
A do mnie powróciła miłość do Florence and The Machine i już kilka razy słuchałam ich płyt... tym razem rozsądnie z dobrymi wspomnieniami ;)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu In Rock.
A może już ktoś z Was skusił się na Głos wszechmogący?
Buziaki:*

wtorek, 10 marca 2015

Charlotte Bronte SEKRET

Hejka!:)
Dzisiaj stosunkowo późno, bo uzależniłam się od Batmana i mam zamiar obejrzeć totalnie wszystkie filmy, które powstały! Tak, wiem... pewnie już wszystko widzieliście dawno temu, ale mi szło bardzo opornie,a szkoda! To niesamowicie rewelacyjnie zrobione filmy- no i wiadomo, w każdym pojawia się jakaś kultowa postać, znana wszystkim w świecie kina. Nie mogę być gorsza, muszę nadrobić ;)

Kilka miesięcy temu pisałam Wam o tym, że moje poznawanie Bronte skończyło się, ponieważ we wrześniu (chyba) wyszła już ostatnia książka Charlotte z niedokończonymi opowiadaniami. Po wysłaniu recenzji do wydawnictwa dostałam odpowiedz, ze dostanę jeszcze niespodziankę... Muszę przyznać, że niesamowicie się ucieszyłam. Nie wiedziałam, czy rzeczywiście mogę wierzyć, że te, tak dawno nieżyjące już kobiety, rzeczywiście mogą mnie jeszcze czymś zaskoczyć i, czy rzeczywiście może się coś jeszcze nowego pokazać na polskim rynku. No cóż - MOGŁO! Jakiś czas temu na facebooku( jednak warto mieć! ^^) wyczytałam informacje o polskim wydaniu Sekretu. Ucieszyłam się, czekałam bardzo, dostałam i pożarłam w jeden dzień! No cóż- niestety tym razem mam nadzieję, że tam moja przygoda z poznawaniem sióstr Bronte się nie skończy. Pierwszy raz nie zaiskrzyło.... chociaż opowiadanie Albion i Marina chwyciło mnie za serce! Tak chwyciło, jak tylko twórczość Charlotte Bronte może! I dzięki tej historii nie mogę stwierdzić, że żałuję, że przeczytałam Sekret. Chociaż oczywiście było duże rozczarowanie, to mimo wszystko fajnie, fanie, że wydawnictwo MG nie pozwala zapominać o tak wspaniałych twórcach! 
Nie będę rozpisywać się na temat tej książki już więcej. Nie umiem chyba negować Bronte. Już taka moja natura ^^
Co do okładki- to dość śmieszna. Nie taka zła, ale proponowałabym inną ^^ Mimo wszystko bardzo cieszę się, że grzbiet książki nawiązuje do innych tytułów. Bardzo ładnie to wszystko wygląda na półeczce ;) 
Książkę mogłam przeczytać oczywiście dzięki wydawnictwu MG.
Czytaliście? Chcecie przeczytać? ;)
Buziaki :*

poniedziałek, 9 marca 2015

jaszczurka

Hejka!:)
Aktualnie w szkole przeżywamy tydzień wyludnienia. Z racji tego, że jako jedna z kilkunastu szkół ponadgimnazjalnych w Polsce dostaliśmy się do Erasmus + połowa naszej szkoły ma właśnie odpoczynek od zajęć lekcyjnych i przyjmuje u siebie w domu ludzi z zagranicy. Troszkę im zazdroszczę, plan wydaje się niesamowicie wartościowy i artystyczny.... nawet przez chwilę również ja w nim uczestniczyłam, ale z racji tego, ze wybrałam miesięczne uczestnictwo w teatrze ( co w tym roku zapewne się jeszcze powtórzy!), to niestety musiałam zrezygnować z wymian. Cóż- do szkoły też czasami warto przyjść ;D  Na lekcjach w mojej grupie są aktualnie 3 osoby, więc mamy praktycznie zajęcia indywidualne hahaha. Śmiesznie tak! Polecam ;D
Moja Alicja kupiła sobie kilka dni temu czarne soczewki. Ludzie po założeniu ich wydają się niesamowicie słodcy- ale niech Was to nie zwiedzie. To tylko pozory^^ Kot w butach ze Shreka też był fałszywy^^ Na dodatek Alicja wygląda jak piękna jaszczurka- czy Wy to widzicie?! :D. Alicją się już pochwaliłam, to pochwalę się jeszcze sobą- właśnie przeżywam najlepszy okres dla moich włosów- idealna długość z każdej strony! Troszkę się dzisiaj jaram ;D Zdjęcia tego nie odzwierciedlają, ale uwierzcie- jest magia :D I mam dzisiaj niesamowicie wspaniały humor! Pozdrawiam :*
Dzisiaj zostałam zmotywowana do obejrzenia Batmana z Nicholsonem. Już raz mówiłam, że nigdy jeszcze nie oglądałam tego kultowego filmu... wczoraj zostałam za to ostro zjechana przez Harry'ego... tak więc DZISIAJ OGLĄDAM! ŻYCZCIE MI UDANEGO SEANSU! :D

niedziela, 8 marca 2015

Obietnica Łucji

Hej!
Dzisiaj obudziło mnie słońce. Od razu zerwałam się z łóżka, aby podnieść rolety we wszystkich oknach w domu, tak aby światło mogło dotrzeć do każdego zakamarka. Kiedy już to zrobiłam postanowiłam wrócić do łóżka i z twarzą zwróconą do okna postanowiłam skończyć książkę. Udało się i aktualnie mam wspaniały humor. Kto czyta świetne książki wie co mam na myśli.

    Kiedy otworzyłam paczkę z książką Obietnica Łucji pierwsze co rzuciło mi się w oczy była zakładka, która głosiła : "Obiecujemy, że ta książka Cię zachwyci. Jeśli uznasz inaczej -możesz wymienić ją na inną" Zachwycił mnie ten pomysł, bo po pierwsze- skoro dostałam taką obietnicę byłam prawie pewna, że dostałam możliwość przeczytania czegoś bardzo dobrego... ale z drugiej strony- to niesamowicie fajny pomysł. Przecież każdy ma inny gust i nie każdemu książka musi się podobać. W takiej sytuacji wymiana egzemplarza na inny to sytuacja idealna!
     U mnie na szczęście o wymianie nie było mowy! Już po pierwszych stronach zakochałam się w historii, sposobie w jaki pisze Dorota Gąsiorowska oraz w głównej bohaterce Łucji. Z każdą chwilą wciągałam się w wydarzenia z Różanego Gaju jeszcze bardziej. Bardzo nie chciałam aby książka się kończyła. Jednak ciekawość mojej mamy zmotywowała mnie do pochłonięcia tej książki w parę dni. Teraz oddaję ją w Jej ręce, jestem przekonana, że Jej również się ona bardzo spodoba  :)
     Literatura obyczajowa jest mi dość bliska, chociaż ostatnio bardzo się od niej oddalam. Kiedy mam wybór zazwyczaj sięgam po biografie lub kryminały. Miło czasami po prostu odpocząć przy książce! Najzwyczajniej w świecie cieszyć się sielankową sytuacja zapisaną na kartach. 
      Łucja to nauczycielka historii, która postanawia zmienić swoje życie. Pakuje walizki i przyjeżdża do Różanego Gaju. Tam dostaje pracę w szkole, gdzie dzieci od razu się w niej zakochują. Ania, jedna z jej uczennic staje się dla niej najbliższa. To pewnego rodzaju powrót do przeszłości i do czasów kiedy to ona była małą, cichą dziewczynką. Uczennica wyjawia jej swoją tajemnice, co powoduje, że zbliżają się do siebie jeszcze bardziej. Kobieta nie zdaje sobie sprawy, że dziewczynka odmieni jej życie!
     Strona graficzna, to całkowita doskonałość! Wszystko tutaj ze sobą zagrało. Piękna, spokojna, dość romantyczna okładka idealnie komponuje się z tym co zawarte w środku. Jestem zdecydowanie na tak!
      Dorota Gąsiorowska swoją Obietnicą Łucji skradła moje serce! Już czekam na kolejne książki ten autorki. A już dzisiaj mogę Wam oczywiście polecić przeczytanie wspaniałego debiutu! :)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu ZNAK
Na dzisiejszy piękny dzień polecam jeszcze przepiękną piosenkę Legenda Ordinary People . Po wczorajszej muzycznej siódemce tak mi się wzięło na wspomnienia ;)
Buziaki :*

sobota, 7 marca 2015

mmmmmuzyczna siódemka

Hejeczka!
Dzisiejszy dzień będzie trał chwilkę, ponieważ dopiero co wstałam... mam nadzieję, że nie będę chciała iść spać od razu jak zrobi się ciemno. Mam w planach obejrzeć dzisiaj jeszcze film. Już 7 marca, a ja na swoim koncie mam jeden film. Jutro idę do kina na Body/ Ciało - już się nie mogę doczekać! Widzieliście? Jestem przekonana, że to będzie dobre.
Dzisiaj nadszedł czas na muzyczną siódemkę . Co prawda ostatnio wybiłam się z rytmu, ale znalazłam na youtube fantastyczną opcję Historia , gdzie mogę zobaczyć wszystko co słuchałam( nawet włączone na fb). Zapewne wszyscy wiedzą o tej funkcji od zawsze, ale ja dopiero teraz ją odkryłam, więc dajcie mi się nacieszyć ^^. No to zaczynamy:
 1.FISZ EMADE X IZA LACH Ostrze
 2. FLUME & CHET FAKER Drop the game - jestem troszkę uzależniona ;) Później zaczęłam słuchać sameg Cheta... podobno jest on już strasznie oklepany na tablicach facebookowych. Do mnie docierało coś czasami od jednego człowieka, tak więc dopiero teraz poznaję i zachwycam się <3
 3. COMMON, JOHN LEGEND Glory - piosenka pochodzi z jedynego filmu Oskarowego, którego nie widziałam. Muszę nadrobić, ale nie mam na niego na razie ochoty. Przyjdzie z czasem ;) Natomiast piosenka to cuuuuudo! <3 Uwielbiam Legenda od dawna, chyba każdą piosenkę, więc nie było możliwości, że i ta mi się nie spodoba ;)
 4. KHUSHI Magpie 
 5. KAROLINA CZARNECKA FEAT. L.U.C. Demakijaż - uzależniłam się. Uwielbiam tą piosenkę <3 I kocham teledysk... prawie cały.
 6. ELECTRIC GUEST - cała płyta <3
7. PIOTR ROGUCKI Nie wiem czy warto- taką piosenką zostałam dzisiaj zbudzona i zostanie ze mną już chyba na cały dzień. Przepiękna. Poleca :)

No to tyle. Uciekam. Buziaki :*

piątek, 6 marca 2015

z plastyka

Hejka! :)
Dosłownie na chwilkę weszłam na bloggera, ponieważ za chwilkę powinnam zacząć szykować się do teatru. Jakiś czas temu strasznie płakałam nad tym, że w moim mieście nie wznawiają Mistrza i Małgorzaty . Ubzdurałam sobie, że nigdy przecież na sztuce nie byłam, a warto byłoby ją obejrzeć. Kilka dni temu dowiedziałam się o nowych datach i zmotywowana pobiegłam po bilety! Oczywiście dzisiaj już w 100% upewniłam się, że na spektaklu byłam. Dawno, bo dawno- ale jednak ;) Dziwne zaniki pamięci. Czy powinnam zacząć się tym martwić?^^ No nic.... teatr to magiczne miejsce i każde przedstawienie można oglądać niezliczoną ilość razy! Tym bardziej, że teraz obsada uległa bardzo dużej zmianie... a ja oczywiście i tak totalnie nic nie pamiętam. Mam nadzieję, że na sali również nie zacznie mi się nic przypominać! :) Jestem ciekawa jak to będzie oglądać na scenie kumpli ;D Co prawda widziałam ich kilka razy podczas pracy nad Balladyną , ale wtedy moją uwagę przykuwały zdecydowanie moje błędy makijażowe, które za każdym razem starałam się poprawić. Od tego czasu minęło już mnóstwo czasu, a ja nie odwiedziłam teatru ani razu! Już postanowiłam sobie poprawę i tak oto kupiłam bilety aż na dwie sztuki-tej drugiej nie widziałam na pewno hahah! ^^  Tak więc pełna zaciekawienia zmierzam w stronę teatru!
A dzisiaj znów zdjęcie ze szkoły! Pozdrowionka! :*

czwartek, 5 marca 2015

szkoła

Hejka! :)
Co tam u Was ciekawego? Nie rozumiem co się dzieje z pogodą w tym tygodniu! Nienawidzę jej! Wczoraj z bólem serca musiałam niestety wyrzucić moje ulubione trampki. Nie przetrwały tych deszczowych dni!^^ W marcu jak w garncu, niestety. Ja mimo wszystko od zawsze kochałam ten miesiąc najbardziej- pomijając miesiące letnie, bo one się nie liczą ;D A u Was jak z tym? Lubicie ten przejściowy najdziwniejszy miesiąc? Może również obchodzicie w tym miesiącu jakieś fajne rocznice, albo coś Wam się z nim dobrze kojarzy? Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi, więc śmiało możecie rozpisywać się w komentarzach!
Dzisiaj niestety czeka mnie jeszcze pisania mnóstwa prac pisemnych. Z mojej ukochanej historii sztuki poszło dość szybko, bo pisanie na komputerze jest o wiele łatwiejsze... ale cóż. Jeszcze polski. Nienawidzę robić sobie zaległości, a niestety robię je cały czas. No i gdzie tu logika?! :D

W szkole chciałam być ambitna i na rysunku wybrałam sobie coś co wychodzi mi najgorzej... no cóż. Efekty, chociaż lepsze niż zawsze i tak były marne. Tak więc dzisiejszego dnia powstał w mojej głowie dylemat- być szczęśliwą i cały czas krążyć w temacie rzeczy, które mi wychodzą, czy być nieszczęśliwą i próbować czegoś nowego. Zazwyczaj wybieram doskonalenie tego w czym jestem słaba... ale rysunek to magia w której wszystko jest na opak. NAJGORZEJ! ^^
Zdjęcia z dzisiaj:
ps nadal kocham moje drzewo! :D
Buziaki :*

środa, 4 marca 2015

Drzewo!

 Hejka!:)
Co tam u Was? Mam dla Was dzisiaj super historię z Elbląga! :D Mianowicie- od kilku dni na moim osiedlu są ścinane drzewa.. tzn. gałęzie. I tak od kilku dni wychodząc z domu cały czas myślałam, że miło by było ukraść taką jedną ogromną gałąź i zagospodarować ją w pokoju. Sama się bałam, ale na szczęście dzisiaj po szkole przyszła do mnie Magda. W kupie siła, dlatego przytargałyśmy ( Magda przytargała^^) do domu wielką gałąź, która była ode mnie większa trzy razy i... po lekkim ścięciu stanęła pięknie na fioletowej ścianie! Podcięta idealnie, tak więc wydawać by się mogło, że zwyczajnie rośnie od podłogi, aż do kolejnego mieszkania ;D Mówię Wam- to właśnie ta rzecz, której ostatnio brakowało mi w pokoju! Teraz jest idealnie ^^ Czekam na słoneczną sobotę! Wtedy mój pokój wygląda najpiękniej! ;D

Buziaki :*
ps drzewo niewątpliwie będzie pojawiało się jeszcze miliardy razy na tym blogu, więc spokojnie- w całości również się kiedyś ukaże :D

wtorek, 3 marca 2015

Lalka

Hejka! :)
Wydawnictwo MG w tym roku jakoś idealnie wpasowuje się w moje terminy z lekturami szkolnymi. Na początku pięknie wydany został Pan Tadeusz, a jakiś czas temu dowiedziałam się o możliwości przeczytania Lalki w najnowszym, bardzo ładnym wydaniu. Co prawda tym razem bez ilustracji, ale za to z fajną, kolorową okładką. Wiadomo, że co dwie motywacje, to nie jedna i dzięki temu jakoś przebrnęłam przez tą książkę. Jak już mówiłam lektury, to lektury- nigdy mi się nie podobają! Zawsze bardzo ciężko mi się je czyta. 
Tutaj akurat było inaczej- każdy mówił mi, że to naprawdę rewelacyjna książka... cóż. pierwsze rozdziały były fenomenalne... ale niestety później było coraz gorzej. Trochę szkoda.
Na szczęście po skończeniu okazało się, że patrząc na całość, to naprawdę bardzo dobra historia! Czekam jeszcze tylko na opracowanie i dowiedzenie się o tej książce wszystkiego, czego nie zauważyłam, przeoczyłam.
A tak na poprawienie humory, polecam również zapoznanie się z zabawnym streszczeniem dzieła Bolesława Prusa KLIK
Przyznajcie się- kto sobie olał Lalkę w liceum? ^^
BUZIAKI :*

poniedziałek, 2 marca 2015

Mahatma Witkac

Hejeczka! :)
Co tam u Was? Ja właśnie wróciłam z kina z najnowszego polskiego filmu Disco Polo i muszę przyznać, że jestem zachwycona! Jedynym minusem była Pani, która koło mnie siedziała! Kolejna filmowa tajemnica Karoliny- nienawidzę kiedy ktoś koło kogo siedzę w kinie w czasie ścieżki dźwiękowej tupie nogą! Doprowadza mnie to szału. Jak czytelniku kiedyś pójdziesz ze mną do kina, to błagam, nie tup nogą w rytm muzyki!! Poza tym, rozumiem, że mogło kogoś ponieść, przy wspaniałej piosence Disco Polo... no ale żeby śpiewać na całą salę, to już chyba lekka przesada?! No cóż.... jak to się mówi- są ludzie i taborety. Tym razem trafiłam na to drugie -.-
Wybaczcie, musiałam wylać wszystkie swoje żale! :D
Aha! Jeszcze zanim przejdę do głównego tematu notki, chciałam zaznaczyć, że od wczoraj na TVN są nowe seriale! Zdecydowałam się na chwilę odłożyć Lalkę i zobaczyć moją ukochaną ( z sentymentu do Magdy M.) Joannę Brodzik. Serial Nie rób scen to rewelacyjny pomysł na półgodzinny odpoczynek! Trochę się naśmiałam, a co najważniejsze, nareszcie zobaczyłam Brodzik w wersji, którą toleruje..... nad rozlewiskiem była nie do przełknięcia! Widzieliście? Czekam na waszą opinię :)

W mojej szkole ostatnio zawrzało na temat Witkacego. Czasami tak jest, kiedy pojawiają się jakieś fajne tematyczne konkursy plastyczne 
( konkursy chyba zawsze są tematyczne !^^). Małe streszczenie jego życiorysu dostaliśmy na malarstwie, na którym nasz nauczyciel umie przepięknie odpowiadać o artystach, bardzo to lubię! Nagle nadarzyła się okazja na przeczytanie pełniejszej biografii Witkacego. Skorzystałam z niej bez zastanowienia :) Troszeczkę leżała na stosie książek, ale wreszcie mogę odłożyć ją na lewo ;D 
Na początku chciałabym zaznaczyć, że okładka w swoim minimalizmie jest idealna! Czarno-biała fotografia artysty zestawiona z czerwoną tabelką CUD MIÓD!
Kiedy pierwszego dnia przeglądałam książkę troszkę żałowałam, że znalazło się w niej tak mało prac Witkacego... ale podczas czytania ( chociaż rzeczywiście brakuje kilku) wydało mi się, że jednak jest odpowiednio! Joanna Siedlecka wiedziała co robić! :D
Poza tym wydaje mi się, że nie jest to takie zwykłe opisanie życia. Wszystko opiera się na opisywaniu ludzi, którzy go znali. Dzięki nim i ich historii, która łączy się ze Stanisławem możemy poznać samego artystę. Ciekawy sposób... ale chyba wolałabym tradycyjnie! 
Ale i tak było dobrze! Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG
Uciekam spać, buziaki :*

niedziela, 1 marca 2015

Aniela

Hejka! :)
Dzisiaj jakoś tak przypadkiem trafiłam na jedno moje zdjęcie sprzed kilku lat. Spowodowało to moje godzinne zanurzenie się w przeglądanie starych folderów. Mnóstwo zabawy! ;D Tym bardziej kiedy pokazywałam je mojej koleżance, która zna mnie jedynie w dredach i aktualnie w krótkich włosach ;) Tak więc chociaż dzisiaj miałam w planach troszkę inną notkę, zostanę przy tematyce fotograficznej.
Wczoraj wybrałam się na zdjęcia z Anielą- jedną z moich ulubionych modelek. Tym razem niestety nie poszło nam z fajerwerkami. Było zdecydowanie za zimno! Ale Aniela to Aniela... nawet jak nie wychodzi, to wychodzi ^^. Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami.
Miało być jedynie przy pomniku, ale jak się okazało tło było baaaardzo niefotogeniczne ^^.
Męczę się z Lalką :< Przynajmniej w ładnym wydaniu^^
Buziaki *