niedziela, 30 sierpnia 2015

instagramowy sierpień

Hejeczka! :) Co tam u Was? Jak te ostatnie dni wakacji? Ja właśnie siedzę na dworcu we Wrocławiu i czekam na pociąg... jeszcze trochę mi zostało, więc postanowiłam dodać instagramowe inspiracje niedzielne. Tak sobie myślałam, że gdybym serio tego Instagrama prowadziła, to nie byłoby za fajnie- aktualizowany byłby chyba co kilka minut hahahha ^^ A przez cały miesiąc wydawało mi się, że zdjęć nie robię. Zabawnie ;) No to co- lecimy, bo pewnie zajmie mi to miliard lat... i jeszcze się spóźnię na pociąg i tu zostanę na zawsze- a przecież wiadomo jak bardzo tego nie chcę ^^


No to ten tego, wiadomo- najpierw jedzenie! ;D Jedzenia w tym miesiącu było dużo i pysznie i owocowo, więc i zdrowo! :) 1. Pierwszy raz zrobiłam tak pyszne pierogi! Nadal jestem z siebie dumna ^^ 2. Pizza z Biesiadowa Szatan z siódmej klasy- miałam napisać o tym osobny post, bo to była masakra! Ostrzegali nas, że będzie ostro i ciężko... ale spodziewałyśmy się z Magdą, że będzie można to jakkolwiek zjeść. Oj ludzie, spróbujcie dla zabawy, a uwierzcie, że nigdy tego nie zapomnicie^^ Aktualnie wspominam to z wielkim bananem na twarzy, ale wtedy były krew, łzy i poty! Masakra ^^. I robiłam lody i ciasta i śniadania na kolacje i pycha! :D


Karolina poszalała w tym miesiącu z wyglądem ^^ Najpierw spokojnie mogłam już układać włosy na gumę w naprawdę bardzo ładną fryzurę... ale kilka dni później, kiedy włosy już podrosły to nie było takie łatwe ... no i się zaczęło! Turkusowe z grzywką, bez grzywki, koczki. Później przyszedł czas na brwi i przedziałek na środku hahhaha- na szczęście tylko na jeden dzień ;) A później wygolenie z koczkiem...i aktualnie jest wygolone z grzywką^^ Jak podoba Wam się najbardziej? ;)


WROCŁAW! 1-2. Rewelacyjna artystyczna mapa Wrocławia. Zobaczyłam i nie było możliwości żeby jej nie kupić- wspaniała i naprawdę pomagała... chociaż szkoda, że nie ma wszystkiego, ale z pomocą innych fajnych gadżetów dało radę. Naprawdę! Polecam serdecznie. Jak będziecie na rynku to tam w informacji turystycznej takie cuda są do kupienia :) 3. Najdziwniejszy obraz jaki widziałam w swoim życiu! Muzeum Narodowe we Wrocławiu Owca i Baran Philipp Peter Roos ♥ Co ludzie mają w głowach?!^^ 4-5. Wystawa Beksińskiego fotografie! ♥ WSPANIAŁE! Znajduje się aktualnie we Wrocławiu w CK Zamek :) 6-7. Taka szczęśliwa wracająca z Galerii Plakatu Polskiego- coś wspaniałego! ♥ Kartek nakupiłam, plakatów przywiozłam- mój pokój rozkwitnie :D 8. Razem raźniej. Poważnie. 9-12. Takie wspaniałe światło we wrocławskim mieszkaniu miałam! Właśnie postanowiłam, że domu bez dachowego okna nie kupuję ^^                                                                                    

PODRÓŻE I LUDZIE 1. Z Anią takie gimby! ;D 2. Dziadek ♥ 3. Plaża! ♥ 4-7. Kalisz z Karoliną 8-14. WROCŁAW! ♥ 15. Jelenia Góra 16-19 Wesele i poprawiny! ;D


Szalona modystka! ;D


1-2. Chociaż minionków nie toleruję, to nie mogłam sobie odpóścić tatuażu z Monte ^^ 3. Najdziwniejsza, najbardziej tandetna sukienka na całym świecie... a ja i tak bardzo chciałabym ją mieć. Tyle radości by mi sprawiało noszenie czegoś tak brzydkiego! ♥ 4-8. KWIATY W WAZONIE! Co prawda do jednego mojego pustego się nie zmieściły, ale cztery przepiękne bukieciki dostałam, zakochałam się.. i nadal je mam. Ludzie to są jednak wspaniali! ♥ 9. Sesja zdjęciowa Przybysz do Zwierciadła- coś niesamowitego! :D 10. Przemeblowanie pokoju i... niemożliwe stało się możliwe! :D 11. Przepiękny zestaw kosmetyków z Orifflame. Polecam serdecznie! Nie za bardzo lubię tę kolekcję, ale połączenie granatu z wanilią im się udało, nie ma co! 12. Całodobowa impreza na łóżku w przedpokoju- i tak nie zrozumiecie, ale wiedzcie, że było nieziemsko ^^ 13. Wspólne czytanie na trampolinie w czasie deszczu, boooo wakacje!! ♥ 14-15. Próby stworzenia dla Was zdjęcia  Z PRZODU! ^^ 

Tralalallaal... Buziaczki! :*

piątek, 28 sierpnia 2015

Znachor

Hejka! :)
Życie nie może być zbyt idealne, więc właśnie siedzę w mieszkaniu z przeokropnym bólem gardła i chyba całkowicie mnie rozłożyło. Z racji tego dzisiejszy dzień spędziłam nie wychodząc do żadnych galerii- jedynie do sklepu po jedzenie i na dworzec po bilet ( a Pani taka zabawna sprzedała mi bilet na inny dzień i chyba niezbyt interesowało ją to, że zrobiła wielką pomyłkę. Ludzie są strasznie zabawni! ^^ ). Mimo wszystko spędziłam przepiękny dzień! ♥

Wczoraj zaczęłam czytać Znachora. A skąd ta Karolina znajduje tyle czasu na czytanie? Nie wiem... to jakoś tak wychodzi samo z siebie- i dużo śpię, i dużo zwiedzam, i dużo czytam też! :D To chyba jest tak, że jak mam zbyt dużo wolnego czasu to nigdy nie sięgam po książkę i wtedy są paskudne zastoje. No i widzicie, myślałam, że będę głupia biorąc aż trzy książki na tygodniowy wyjazd... a okazało się, że wczoraj musiałam odwiedzić księgarnie aby zakupić coś na drogę powrotną ( chociaż mój pociąg wcale nie jest taki fajny. Jest nocny i TLK i jakoś tak... odczuwam duże komplikacje z otwieraniem drzwi i miejscem na walizkę. Tak jestem kobietą pozbawioną siły, przepraszam... ).

Znachor podobał mi się od kiedy tylko ujrzałam jego okładkę! A nabiera ona jeszcze większego sensu po przeczytaniu tego co jest w środku. Wspaniała. Idealne kolory, delikatna, treściwa... ale nieprzegadana. Moim zdaniem robota została wykonana naprawdę dobrze- także już teraz wpisuję ogromny plus! :D
A co z treścią? Jeszcze lepiej! Obawiałam się, że po Jądrze ciemności będzie to kolejna niezbyt udana lektura z mojego pobytu we Wrocławiu, ale okazało się, że już pierwszy rozdział skradł moje serce i zostało tak do ostatniej strony ( okey, ostatnie strony czytałam jak jakiś wariat chcąc jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej- baaaardzo dziwne jest to uczucie, niby je lubię, ale później czuję takie umysłowe i sercowe wymęczenie. hahaha. Też tak czasami macie? ^^ ).

Książka opisuje losy bardzo utalentowanego lekarza- Rafała Wilczura. Ma on wspaniałe życie, córkę oraz żonę. Poznajemy go podczas bardzo trudnej operacji, która udaje się w stu procentach. Szczęśliwy człowiek wraca do domu na ósmą rocznicę ślubu i zamiast romantycznej kolacji dostaje całkiem nieromantyczny list, w którym jego miłość informuje go, o ucieczce do swojego kochanka... wspaniale! Niewątpliwie każdy facet skakałby z radości. 
Główny bohater jest tak zdruzgotany, że postanawia iść się upić- a co! alkohol zawsze najwspanialszy .... i traci pamięć. No i wtedy to się dopiero zaczyna! :D

Jestem w stu procentach zakochana! Taka polska literatura jest jak najbardziej na miejscu i akceptuję ją w całości ;)


Czytaliście? Jakie macie odczucia? :)
Buziaki! :*
ps dzisiaj uciekam do Jeleniej Góry! Ciekawe jak tam jest. W sumie nigdy nie byłam. Mam miłego przewodnika, pewnie będzie ekstra ^^

czwartek, 27 sierpnia 2015

Galeria Plakatów Polskich

Przemówię dzisiaj z głębi serca. Taką mam potrzebę. Wiecie jakie to niesamowite mieszkać w samym środku Wrocławia, najbliższy sklep mieć pięć sekund od domu, co i tak jest na rynku. Oczywistym widokiem są kolorowe kamienice, a Twoja droga z jakiegokolwiek miejsca zawsze jest przecinana przez przepiękną ulubioną fontannę, o której zawsze sobie marzyłeś, że kiedyś tam będzie Twoją miejską fontanna?! No powiem Wam, że to uczucie jest całkiem przyjemne i jedyne właściwe! :D Tak mi się serce raduje! Nawet to, że o siódmej rano budzą mnie roboty na dachu mojej kamienicy jest fantastyczne i bardzo doceniam... nawet to, że odkąd tu przyjechałam nie zjadłam chyba jeszcze nic dobrego, a naprawdę się staram. Doceniam wszystko i jeszcze bardziej chcę tu mieszkać. Dlatego- moja rodzino- jeżeli myśleliście, że po którymś odwiedzeniu tego miasta przestanę je kochać i przeprowadzę się do Gdańska, czy nie daj Boże do Elbląga ( ostatnio miałam taką chorą myśl: " o Karolina, może zostaniesz?" O.o NIGDY WIĘCEJ TAKICH, MÓZGU PROSZĘ! ) to niestety nie, byliście w błędzie! :D Kocham tutaj wszystko i wszystkich. Nie lubię tylko ochroniarza z Uniwersytetu obok którego przechodzę kilka razy dziennie i który jest bardzo nieprzyjemny... no ale ktoś musi! ;) To też doceniam! ^^ 
Jutro wieczorem udaję się już do Jeleniej Góry, gdzie zostanę prawdopodobnie do niedzieli lub poniedziałku... a później wracam odpoczywać przez dziesięć miesięcy przed kolejnym :p

Jakiś dzisiaj taki dziwny dzień. Gubiłam się cały czas, wszystko co sobie zaplanowałam odwiedzić było zamknięte i jakoś tak mhy.... straciłam chyba ochotę. I właśnie w takich chwilach bycie samą w nowym miejscu się nie sprawdza. Musisz otworzyć drzwi, kiedy nie wiesz czy możesz. Poddajesz się i odchodzisz... a od trzech dni chcesz wypić tam kawę i zobaczyć wszystkie designerskie fantastyczności. BWA! Dlaczego akurat teraz robicie zmianę ekspozycji!? Przecież ja jutro jadę!!!! Na szczęście Galeria Plakatu Polskiego była otwarta ( a ściślej mówiąc została otwarta, gdy nacisnęłam klamkę! ^^ ) i zakochałam się jeszcze bardziej! Jeny Karolina! Ile Ty możesz pomieścić tej miłości w swoim sercu? Jakoś strasznie dużo chyba?!^^ Tak sobie myślałam, ze praca tam i spędzanie w tamtym miejscu całych dni musi być niesamowite... i wiecie zaprzyjaźnię się z tamtymi ludźmi i będę sobie tam cały czas. Aż poznam każdy plakat na pamięć, aż mi się znudzi- czyli bardzo długo! :D 
Wcześniej to tylko na grafice słyszałam i widziałam plakaty polskie w internecie, okey, wspaniałe- ale takie dotknięcie i zobaczenie w dużym formacie robi swoje... no i kupiłam dwa piękne ( a uwierzcie, chciałam wyjść z przynajmniej dziesięcioma ! ^^ ) do Krynicy Morskiej. Jak ktoś będzie chciał odwiedzić morze i spać w Zaciszu morskim , to przy szczęściu będzie można podziwiać takie plakaty nad głową leżąc na łóżku. Łaaaaaaał! :D

No i w tym momencie polecam obejrzeć całą galerię plakatów z serii POLSKA   - są idealne! Ja kilka jeszcze zakupiłam w małym formacie jako pocztówki :)


Jestem zakochana! Pozdrawiam uciekam na miasto! ♥
Buziaki! :*

środa, 26 sierpnia 2015

Jądro ciemności

Hejka! 
Dzisiejszy dzień jest tak bardzo absurdalny, że w ogóle nie powinien się wydarzyć. Spędziłam go świetnie, naprawdę... ale to co dzieje się w mojej głowie, to całkowite sprzeczności! Nie wiem skąd to się bierze ^^ I tak na przykład doszłam dzisiaj do wniosku, że codzienne pisanie wam o tym co zjadłam, co zrobiłam, jak wyglądałam w szkole lub z kim się spotkałam jest okey- ale jak już gdzieś wyjadę i mam Wam coś z tego wyjazdu opisać... to jest to dla mnie tak wielkie uzewnętrznienie, że nie umiem tego pokonać. Doskonale wiem, że takie ekstra ciekawe notki o fajnych miejscach w mieście, rzeczach które polecam, przy których warto się zatrzymać byłyby wspaniałą sprawą... ale nie moim kochani, Karolina tak nie działa. Na fioletowym-sercu nadal będziecie bardziej poinformowani o tym co dzieje się w mojej głowie niż o tym, co fajnego zwiedziłam w te wakacje ( a działo się wspaniale... trochę pewnie to wiecie! :D ) 

Chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu niezrozumienia książki. Czytasz jak każdą inną, skupiasz się na niej, ale żadne słowo do Ciebie nie dociera. Nawet jeżeli chcesz przeczytać każdą stronę po trzy razy, to jak grochem o ścianę- zero rezultatów. Wiadomo, najczęściej dzieje się tak z lekturami, ponieważ są one jakoś magicznie kosmiczne i totalnie niedobrane do wieku czytelnika, zazwyczaj na dodatek zmuszonego. Jednak z książkami po które sięgam prywatnie czasami również się tak dzieje. Wiedząc, że jest to, jak opisuje tył książki, arcydzieło literatury światowej podejrzewałam, że będzie ciężko... ale podejrzewałam, że mi się spodoba. Aktualnie po przeczytaniu streszczenia ( poczułam się jak dzień przed sprawdzianem z polskiego!^^ ) nadal odczuwam ... że nic nie rozumiem ALE (!) nie o jednym fenomenie chciałam Wam powiedzieć. Czasami piszę, że książka po którą sięgnęłam mi się nie podoba i okey, czuję, że mam prawo to napisać, bo nie wszystko musi mi się podobać... czasami również piszę, że rozpływam się nad wielkim arcydziełem, jednak jest jeszcze jeden wariant ( przynajmniej jeden ! ) Lektura, która na ten czas była wielką niezrozumiałą męką, ale w sercu wyczuwam wielkie uwielbienie i zrozumienie za kilka lat. Do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć i fajnie, że już teraz umiem przynajmniej przypuścić co w wieku powiedzmy trzydziestu lat będzie dla mnie dobre. Abstrahując- wyobrażacie sobie swoją trzydziestkę? Ja właśnie widzę siebie z dwójką dzieci, w krótkich blond włosach w pięknym domu z samych okien... ładne to! :D

No i właśnie tak- dzisiaj w przerwach między zwiedzaniem poszukiwałam ławek w parku i czytałam czytałam i czytałam i nic nie rozumiałam! Ale Jądro ciemności naprawdę uważam za coś dobrego... ale wrócę do niej za kilka lat! ;) 
Co mogę powiedzieć na pewno, to to, że nawet mając pięćdziesiąt lat okładka do tego dzieła nigdy, ale to przenigdy mi się nie spodoba! Bardzo słaba. Chociaż font piękny i idealny! Wyobraźcie sobie jak pięknie wyglądałby ten napis na jednolitym tle! Mg, zachęcam do takiej zmiany! ;)

Mimo wszystko fajnie, ze trafiłam na nią właśnie tutaj, we Wrocławiu, bo książka bardzo podróżnicza. Co prawda o wyprawach po morzu, ale to zawsze jakaś przygoda ;)


Czytaliście może w szkole, albo prywatnie? Jestem ciekawa Waszych odczuć!
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu MG
Buziaki! :*

wtorek, 25 sierpnia 2015

Tornado

Hejka! :)
Chyba już tak z cztery lata piszę tego bloga i wiecie... w życiu jeszcze nie pisałam notki w tak pięknym miejscu! No okey... ja w sumie notki piszę jedynie w swoim pokoju, który wydaje mi się magicznym miejscem, ale wiecie o co chodzi^^ 
Zacznijmy może od początku. O dwunastej przybyłam do Wrocławia. Przywitał mnie zimny deszcz, ale uśmiech nie schodził mi z twarzy. Obawiałam się, że jak pojadę sama będzie smutno, szaro i beznadziejnie i wcale nie będę chciała tutaj zamieszkać i łączyć z tym miastem przyszłości - wiecie, przez moją najnowszą miłość do Łodzi bałam się, że po powrocie z Wrocławia to właśnie tam będę chciała studiować- jeny, wszystkie plany całkowicie zmienione, chyba nie należę do takich osób. Na szczęście! Przyjechałam i kocham jeszcze bardziej, a teraz z herbatą w dłoni patrzę jak na starym rynku pojawia się słońce! To będzie całkowicie idealne! :D

Znajduję się właśnie w kawiarni Literatka . Poszukiwałam czegoś pięknego, gdzie wymarznięta i zmęczona mogłam wypić kawę i skończyć ostatnie 100 stron książki, której niestety nie miałam możliwości do końca przeczytać w pociągu... prawie biegłam, bo moje zniecierpliwienie związane z zakończeniem tej historii było przeogromne! Zachęciła mnie wspaniała nazwa, uznałam, że jest idealna. Weszłam i... taaaak, to było właśnie to miejsce. W starym stylu, każde krzesło inne, maszyna do szycia, przepiękna muzyka w głośnikach no i portret Witkacego... a za oknem widok na moją ulubioną fontannę. Tak, ludzie moi mili, rozpływam się :)

Za chwilkę uciekam odebrać klucze do mieszkania, tak więc szybko opowiem Wam słów kilka o książce, którą właśnie skończyłam. 
Tornado to cudo, które podobało mi się od pierwszej minuty! Takie książki lubię najbardziej. Nie te, podczas których się męczę, a na końcu okazuje się, że to było coś wybitnego... takie lubię najmniej, bo nienawidzę, że mi się podobała, skoro cierpiałam przez cały czas czytania jej! eh^^ 
Na szczęście tutaj historia wciągnęła mnie już po pierwszej stronie, a ponad 500 stron przeczytałam dosłownie jednym tchem! A ostatnie rozdziały czytałam już tak szybko żeby tylko dowiedzieć się co tam się stanie. Uwielbiam tak! Właśnie dla takich momentów warto czytać książki. Jeszcze serce mi bije z czytelniczego spełnienia ^^. 

Historia opowiada o kobiecie, która napisała kryminał. Po ogromnym sukcesie na światło dzienne wychodzi informacja, że spisana fabuła tak naprawdę była jej prawdziwą historią. Kobieta nie mogła poradzić sobie z morderstwem swojej siostry, postanowiła spisać wszystkie swoje wspomnienia i uwolnić się od wydarzeń sprzed osiemnastu lat.

Nie chcę chyba mówić nic więcej. Po prostu w stu procentach zachęcam Was do przeczytania tej książki, bo naprawdę warto! Może już nie w wakacje... no bo przecież ostatni tydzień sierpnia to już prawie rok szkolny ( eh ^^ ) , ale jako lektura do autobusu szkolnego jak najbardziej! :D


Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Świat Książki :)
Buziaki! :*

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wrocław

Hejka! :)
Co roku mam problem ze zrozumieniem ludzi. W połowie sierpnia zaczynają już przygotowywać się do szkoły, żyć szkołą i sprawdzać na którą jest rozpoczęcie roku. Kupują zeszyty i książki, a co najważniejsze- od połowy sierpnia nie ma mowy o jakimkolwiek dłuższym wyjeździe i opuszczeniu swojego domu... no bo przecież szkoła! Jak można tak paskudnie postępować, ja nie wiem ^^ Tak sobie skracać brzydko wakacje! :D Ja od zawsze zeszyty kupuję dopiero w roku szkolnym, a o rozpoczęciu roku dowiaduję się ostatniego dnia od Magdy- tak jest prawidłowo i idealnie. No i już chyba tradycją jest, że wracam do domu 31 sierpnia... co by wykorzystać wakacje w 100% ! :D Co prawda nie zawsze mój plan jest dopracowany i czasami nie zdążam nawet na tej pierwszy dzień szkoły, ale to już zazwyczaj nie moja wina- złośliwość rzeczy martwych! ^^

Jeżeli myśleliście, że już wrócę i nic nie zrobię- to bardzo się pomyliliście! Wczoraj po powrocie z Trójmiasta wynajęłam we Wrocławiu mieszkanie na kilka dni, rano dograłam przejazd I JADĘ! To chyba najbardziej szalony wyjazd w moim życiu, ponieważ jadę całkowicie sama. Ja, która nie potrafię sama pojechać nawet do Empiku ( tzn. robię to, ale smutno mi wtedy na sercu^^ ). No ale ludzie mi się wycofywali, rezygnowali lub w ogóle się nie zgadzali, a moje miasto miałam odwiedzić już w lipcu! Także nie zważając na przeciwności- JADĘ! Tak najwidoczniej miało być.

Ale... jeżeli ktoś z Wrocławia jest lub we Wrocławiu aktualnie przebywa, to ja z miłą chęcią się z takim kimś spotkam, naprawdę! :D Możemy wybrać się do muzeum sztuki, galerii lub na cokolwiek fajnego- zawsze lepiej robić coś w towarzystwie :) Tak więc, jeżeli ktoś coś, to zapraszam do kontaktu mailowego, nie wiem jak będzie z blogiem przez te kilka dni. Biorę komputer, internet mam... ale nie wiem czy będę miała czas i siły na pisanie i zaglądanie tutaj... na wszelki wypadek notek zaplanowanych nie pisze, żeby bardziej się motywować! :D


Wyjazd pod znakiem WYDAWNICTWA MG :)
Opancerzona na nudę, które nie spodziewam się zaznać we Wrocławiu... no ale.
Buziaki! :*

piątek, 21 sierpnia 2015

z przodu

I tak to jest właśnie! Zawiodłam się na Was. Człowiek tutaj chce piękne, artystyczne zdjęcie dodać. Profilem, z kwiatkami, tak niekonwencjonalnie, co byście się nie nudzili cały czas. Jeszcze na czarno biało- a dwoma profilami żeby nie było, a w dwóch fryzurach- to nie. To każdy Ci napiszę, że PRZODEM! CHCEMY PRZODEM! A co Wy sobie myślicie?! Że to zawsze przodem trzeba?! Za każdy razem jak zmieniam fryzurę i dodaję zdjęcia to nic nie widzicie! No nienormalnych, ślepych czytelników mam! :D Żartuję, ale kurde- wiem, że teraz to co powiem będzie dziwne, ale ja się wstydzę robić sobie zdjęcia tak codziennie. Tak, tak- teraz w głowie Wam się zapala Co?! Przecież ona w jednej notce czasami dodaje 50 swoich zdjęć, a na każdym ma jakąś inną głupią minę :O Oszalała?! No tak, czasami rzeczywiście się zdarza, że tu całą gamą moim min strzelam, ale to tak sporadycznie... tak na zawołanie nie umiem. I weź tu Karolina zrób sobie zdjęcie żeby było przodem! Eh. ^^ Nie macie przodem, ale jakieś tam macie. Już wystarczy? Już widzicie? ^^
Buziaczki! :*

czwartek, 20 sierpnia 2015

muzyczna siódemka

Hejka! :) Muzycznie u mnie aktualnie znakomicie. Mnóstwo czasu na szperanie po Spotify, czy Youtube sprawia, że poznaję naprawdę wiele nowych wspaniałych wykonawców, czy piosenek! Tak więc muzyczna siódemka nie pomieści wszystkiego na raz i jutro również takowy post prawdopodobnie się pojawi :) No to lecimy:


1. Natalia Ptakova Nie przypadek


2. Rhye The Fall



3. Disclosure


4. Nick Cave O'children 



5. Marika feat. XXANAXX Tabletki


6. Sarsa Indiana



7. Take That Kidz

środa, 19 sierpnia 2015

dostałam kwiaty, oddałam włosy...

Hejka! :)
Kilka dni temu zrobiłam przemeblowanie w pokoju ( jest przepięknie, pewnie będziecie mogli co nie co w swoim czasie zobaczyć! ^^ ) Mój nowy wazon zajął w nim honorowe miejsce i przez to strasznie irytował mnie brak kwiatów w nim! Napisałam swoje żale nawet na facebooku... no i widzicie. Sprawa się ma tak, że jak ma się selekcje znajomych czyt. 40 znajomych, to każdy z nich jest Twoim dobrym znajomym i każdy się przejmie każdym Twoim wpisem! Tak więc już na następny dzień kwiaty miałam... i jeszcze kilka w kolejce czeka- tyyyyle szczęścia! :D 

Ale dzisiaj mimo wszystko nie będzie o kwiatach, a o mojej kolejnej fryzurowej zmianie! Taaaak, no niestety. Tak właśnie zapuszczam włosy, że je ścinam! Wiem, wiem, że jestem nienormalna, ale nic na to nie poradzę. I wiem, że kiedyś będę musiała przejść ten okropny etap ni to wiązania włosów ni to noszenia rozpuszczonych małych kłaczków odstających od głowy... ale najwidoczniej nie byłam na to jeszcze gotowa. Obawiałam się, bo kiedy pierwszy raz tak obcięłam włosy te u góry nie były jeszcze zbyt długie i wyglądało naprawdę źle! Ale aktualnie włosy są długie i jest cudownie! Jestem taka zadowolona!! A to wszystko zasługa Magdy. Przy innych znajomych mój entuzjazm był gaszony stwierdzeniem "Przecież zapuszczasz!" " Przecież mówiłaś, że wcale nie wyglądałaś dobrze! " " Oj przestań... już nic nie kombinuj. Raz miałaś, starczy"... nie z Magdą takie numery, kiedy zaczął się temat włosów po prostu ubrałyśmy buty i poszłyśmy do fryzjera! Niestety miałyśmy godzinę do standardowego zamknięcia wszystkich salonów. Zdesperowane odmową pierwszej pani szukałyśmy kolejnego w okolicy, gdzie również nam podziękowano... Byłam pewna, że bez Magdy tego nie zrobię, więc nie było możliwości przyjścia rano kolejnego dnia. No i nagle tak przypadkiem w drodze do Galerii Handlowej znalazłyśmy taki piękny mały salonik i o! Pani taka profesjonalna, że po pięciu minutach było już po ( a wcześniej?! Wcześniej chyba z godzinę siedziałam, aż się sama dziwiłam... już nigdy więcej tam nie pójdę! ) i było brzydko. Ale w domu ułożyłam włosy ( te co pozostały ) i o! I jestem w stu procentach zadowolona.... no a te włosy kiedyś tam urosną i kiedyś je zapuszczę. Naprawdę! Naprawdę bardzo tego chcę... tylko najwidoczniej jeszcze nie teraz.. czy coś.


I jak?! :D
Buziaki! :*

wtorek, 18 sierpnia 2015

DORYSOWANE BRWI? o.O

Hejka! :)
Pewnie już troszkę mnie znacie, pewnie już wiecie niektóre rzeczy na mój temat. Wyrobiliście sobie jakieś tam dobre lub złe zdanie o mojej osobie i to jest normalne, nawet wskazane. Także jeżeli ktoś z Was zagląda tutaj dłużej niż miesiąc pewnie wie, że moje życie jest prowadzone dla beki. Wszystkie nieznaczące rzeczy w moim życiu są dla beki i tak- ciuchy, wygląd, niektóre sytuacje, wydarzenia itp. 

Wczoraj ze Sławkiem śmialiśmy się strasznie z rysowanych brwi u dziewczyn. Nikogo nie krytykuję- jeżeli właśnie Ty malujesz sobie codziennie brwi, to naprawdę podziwiam, ponieważ dla mnie pomalowanie rzęs do szkoły jest już i tak zbyt wielkim wyrzeczeniem i marnotrawstwem cennego czasu w łóżku. W przypływie nudy postanowiłam, że wykorzystam cienie do powiem i zrobię sobie wielkie malowane brwi! A co! :D Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile nam to radości sprawiło. Długa czarna spódnica, czarny szal, przedziałek na środku i pofalowana grzywka z dwóch stron. Przyznam, że moja kreacja była dopełniona w stu procentach. Podobno nawet siedziałam idealnie ^^ Nie obyło się bez pamiątkowych zdjęć! W końcu z drzewem! ^^ 
To już więcej nic nie będę mówić. Pamiętajcie tylko, że te brwi są dla beki. Nie zostawiajcie mi jakiś dziwnych komentarzy- od razu będę wiedzieć kto nie czyta notek hohohoh! ^^


Buziaki! :*

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Córka pszczelarza

Hejka! :)
Wiecie kiedy ostatni raz czytałam taki prawdziwy romans? Wydaje mi się, że milion lat temu! Kiedy sięgnęłam po Córkę pszczelarza poczułam, że to jest właśnie idealny moment na tego rodzaju literaturę. Dlaczego? Tak po prostu. Po trudnych historiach rodzinnych, biografiach, kryminałach itp. chciałam przeczytać coś, gdzie głównym wątkiem jest miłość.
Na każdej stronie uśmiechałam się sama do siebie. Miałam nadzieję, że nikt nie spyta mnie co aktualnie czytam, bo kiedy dziewczyna czyta romanse staje się tą typową romantyczną dziewczyną. Czy ja jestem romantyczna? To chyba zależy od dnia. Niewątpliwie jestem za tradycją- bukietem czerwonych róż, kolankiem i pierścionkiem w czerwonym opakowaniu wyjętym z kieszeni marynarki w restauracji ( lub w sumie gdziekolwiek ). W dzisiejszych czasach ślub kościelny w pięknej białej sukni również chyba można uznać za coś romantycznego i staroświeckiego? A już chęć wyjścia za mąż i urodzenie dzieci jest na pograniczu wariactwa. Kurde, ja serio chce mieć dzieci. No naprawdę! Małe bobasy latające po ogródku przy domu, który wybuduje mój mąż, który będzie kucharzem i będzie mi robił śniadania do łóżka ( poleciałam teraz!:D ) Także tak, to właśnie ja! Witam ^^ . 

No co, nie będę przecież ukrywać. Podobało mi się, serducho mi biło z każdą stroną coraz bardziej, ale chyba całkiem to w sobie lubię. Ze Sparksa już wyrosłam i znudziłam się, ale raz na jakiś czas książkę Montefiore mogłabym pochwycić i przeczytać! Mam nadzieję, że ona nie idzie schematami, bo pierwsze spotkanie z nią uważam za naprawdę bardzo udane :) 

Córka pszczelarza to historia miłosna matki i córki. Jest przepięknie ukazana retrospekcja (kocham to słowo! Używam go chyba w każdej notce, prawda?) miłości sprzed i w czasie wojny oraz teraźniejsza. Okazuje się, że pomimo dzielących lat zbyt wiele w ludziach i ich uczuciach zmienić się nie mogło. Oczywiście jak to w romansach bywa- całkowicie nieprawdopodobna i szalenie smutna, ale po co sięgać po książkę, która ukazuje jedynie suche fakty, a wydarzenia muszą być całkowicie w stu procentach prawdopodobne? Weszłam w ten świat już po kilku stronach i uwierzcie, że mogłabym ją czytać tak do końca wakacji! Wspaniałe! ♥

Jak się kończy ostatnią stronę romantycznej książki, to zawsze odczuwa się jakieś fantastyczne uczucie niepodobne do żadnego innego. Lubię to... ale nie za często! :D 

No i jeszcze standardowo słów parę o okładce- całkiem przyjemna... tylko nie rozumiem dlaczego nazwisko autorki jest zawsze pisane tak dużymi literami, a tytuł gdzieś tam pomijany? Dziwne to strasznie, ale wizualnie wygląda to wszystko dość dobrze. Fonty bym zmieniła! I zrezygnowałabym jedynie z tej konkretnej pszczoły i wstawiła inną... jakąś bardziej rzeczywistą ( tylko mi się wydaje, że jest bezczelnie wklejona?! Może nie znam się za bardzo na pszczołach, ale kurde.. coś mi tu nie gra ^^ ) Jest jakaś ogromna i niby próbuje siedzieć na kwiatku, ale całkowicie jej nie wychodzi ^^ Ale to tak wiecie- perfekcjonistka ^^ Na kopii na blogu niezbyt to widać, ale na oryginalnej okładce zauważam dokładnie! :D Tyle. Całemu dziełu daję mocne  8/10 na letnie miłosne chwile :)


Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Świat Książki
Buziaki :*

niedziela, 16 sierpnia 2015

wakacyjna wyprzedaż

Hejka! :)
Powoli próbuję przystosować się do życia we własnym domu, ale ciężko mi to wychodzi, a czas mam jedynie do wtorku, bo później znowu wyjeżdżam- więc jak możecie zauważyć niezbyt dużo mi zostało ^^ Kocham te wakacje, to najlepsze dwa letnie miesiące jakie miałam w życiu. Fajnie! :D Jestem szczęśliwa! No i tak ogólnie mam dla Was kilka notek w głowie, tylko zerowe chęci do przelania ich na bloga- ale spokojnie, to minie. Powrócę ;)

Od dwóch dni zapragnęło mi się coś zmienić- a jak ja coś zmieniam, to zmieniam wszystko. Tak więc mój pokój wygląda aktualnie zupełnie inaczej i to nie jest jeszcze koniec! :) Sterta książek jest schowana w kąt i nie wygląda już tak strasznie. Zdjęłam swój wieszak- i na miejscu zostało jedynie lustro i na razie łóżko- ale tak chyba nie będzie. 
Z racji tych wielkich przemian nie mam zupełnie miejsca, dlatego wywalam różne pamiątki, śmieci no i ubrania. Postanowiłam, że do końca sierpnia jeszcze przemęczę się z trzema ledwo domykającymi się szafami i dam Wam szanse na zakup fajnych ciuchów!;) Po tym czasie wywalam wszystko do śmietnika i będę się radować wolną przestrzenią i komfortem łatwego otwierania szaf ! :D

Tak więc na vinted troszkę się dzisiaj naklikałam i zrobiłam wielką przecenę -10zł na wszystko! Oddaję również masę rzeczy za darmo- więc naprawdę warto zajrzeć, zobaczyć! Jest wakacyjnie, jest jesiennie, zimowo i wiosennie- wszystko znajdziecie, każdy rozmiar w ofercie. Polecam! :) KLIK


Jak tam Wasze wakacje? Jak znosicie te wspaniałe upały?! ♥
Buziaki! :*

czwartek, 13 sierpnia 2015

Co się stało z moją siostrą?

Skończyłam cudowną książkę! To się juz chyba staje nudne. Same takie wspaniałe, a Wy jak na złość najbardziej interesujecie sie tymi słabymi. No cóż- nie teraz, chociaz wydawało mi się, że tak może się skończyć.
No bo wiecie... Książki, w których głównym narratorem jest mała dziewczynka zazwyczaj sa bardzo męczące i ciężkie do przebrniecia. Leżałam na plaży, słońce grzało mi w plecy i nic gorszego nie mogło mnie spotkać niż zła książka! No ale jak wiadomo, życie nie jest proste.. Więc wieczór miałam popsuty. Wróciłam do domu zrozpaczona, że fajnie zapowiadajaca się książka będzie dla mnie okresem wielkiem mekki. Mimo wszystko uznałam, że zaczęłam, to skończę- najwyżej będę mogła wszystkim mówić jaki to był przeokropna zmarnowany czas ( zmarnowany czas z książką? Takie stwierdzenie chyba nie istnieje... No może raz na miliard.) Tak sie jakoś stało, że po zmienieniu miejsca nagle książka zaczęła mi się podobać. Bardzo się wciągnęłam i w stu procentach pokochałam całą historię, bohaterów i wszystko co z tym związane.
Ja chyba uwielbiam czytać tragiczne historie. W " Co się stało z moją siostrą" dramatycznych historii nie brakowało. Książka opisuje losy dziewiecioletniej dziewczynki, która po zastrzeleniu swojego ojczyma wraz z matką ucieka z miasta. A rodzicielka zostawia wiele do życzenia. Nie opiekuje sie Caroline, która pomimo swojego młodego wieku musi się troszczyć o wszystko sama. Mhy... Kiedy ja miałam dziewięć lat, to w głowie miałam chyba jedynie lalki i cukierki- także postawa tej małej dziewczynki była dla mnie całkowicie abstrakcyjna. Poza tym autorka książki niezłe wyidealizowała możliwości dziecka. Dlatego trochę mnie irytowało czytanie retrospekcji. No i nie podobało mi się jeszcze, że w środku było tak wiele o Bogu. Przeczytać można było o nim na każdej stronie- ale w taki najgorszy sposób. Dziewczynka jak i inni bohaterowie zwracali się do niego cały czas prosząc go o wszystko i podważając jego istnienie, ponieważ nie wypełniał ich próśb. Nie lubię takiej postawy. Irytowało mnie to.
Mimo wszystko uwielbiam tę książkę i ... Jakoś tak smutno mi się zrobiło kiedy przeczytałam ostatnie słowo. Jak już się przyzwyczaję do ludzi, to naprawdę całkowicie trudno jest mi się z nimi rozstać. Aktualnie przy czytaniu kolejnej książki za każdym razem kiedy ją otwieram wydaje mi się, że znowu spotkam się z małą Caroline. Strasznie dziwne uczucie!^^
A okładka też jest bardzo przyjemna.
Po prostu z ręką na sercu polecam, bo warto!:D


Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Świat Książki:) Buziaki!:*

niedziela, 9 sierpnia 2015

niedzielne inspiracje

Ha! Jednak mi się uda zrobić chociaż jeden post tak na bieżąco! :) W tym tygodniu doczekacie się inspiracji niedzielnych . Hura! :D

1. Przede wszystkim kanał na Youtube Banshee! Dowiedziałam się o niej już bardzo dawno od Alicji, ale jakoś nie przekonała mnie. Dopiero niedawno znowu na nią trafiłam i pokochałam już całym swoim serduszkiem! Mam jeszcze mnóstwo zaległości, ale kiedyś prawdopodobnie je nadrobię. Poza tym najcudowniejsze filmiki kręci ze swoim chłopakiem Igorem- aż miło patrzeć na taką piękną miłość! A uwierzcie, że jestem ostatnią osobą, która lubi pary. Nie znoszę, wręcz nienawidzę jak ludzie dopierając się w pary nagle zmieniają się w okropne coś, które nie powinno istnieć. aaaaaa! Par nie toleruje nawet z daleko. Jedyną słuszną, którą trawię i którą uwielbiam oglądać to własnie oni! Ah, bardzo kocham! :D No to zapraszam, zobaczcie i uwaga- bo uzależnicie się ;)

2. Blog - kwestia smaku. Rewelacyjne przepisy i dosyć proste. Oczywiście nie dorównuje mojemu ukochanemu burczymiwbrzuchu, ale dla urozmaicenia czasami lubię wstąpić :D

3. Najśmieszniejszy żart tygodnia! Do teraz mnie śmieszy. Rozumiecie taki niefart życia?! :D
4. Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja festiwalu organizowanego przez Fundację Urban Forms. A co to oznacza? Nowych artystów w Łodzi i nowe murale! Taaak, moja miłość nadal jest żywa i zastanawiam się, czy przypadkiem nie odwiedzić tego miasta i nie zapoznać się z muralami w jeszcze bliższym wymiarze! :) Kto się wybierze? :D
5. Piosenka tygodnia Fade out lines. Tak jakoś idealnie ostatnio do mnie trafiła! :)
6. Nowa fryzura! ♥ Wspaniała decyzja mojego życia! :D Aktualnie fryzurka na małą gimbuseczkę króluje na mojej głowie, chociaż czasami zamienia się w naprawdę ładną fryzurę z grzywką... ale to przy dobrych wiatrach jedynie ^^ Nie ważne uczesanie, ważny kolor. Wakacje to jednak coś w sobie mają! :D

To najszybciej napisane inspiracje w mojej karierze blogowej. Uf! :D Uciekam, bo jeszcze nie zdążę na autobus i tyle będzie ^^
Buziaki :*

sobota, 8 sierpnia 2015

fioletowe-dłonie

Hej! :)
Wiem, że są wakacje i nie ma co wspominać szkoły, ale w roku szkolnym zawsze mam tak mnóstwo pomysłów na notki, że czasami po prostu się z nimi nie wyrabiam i tak zostają na czarną godzinę. Dzisiaj chciałam Wam pokazać kolejne zdjęcia ze studia :) Pamiętacie jak pokazywałam Wam kilka moich portretów w wodzie? :D A propos- one również pojawiły się na wystawie końcoworocznej... chyba powinnam zmienić profesję. Karolina modelka, co Wy na to? Tylko chyba nie będę umiała przestać jeść, więc prawdopodobnie nic z tego! ^^ 

Dzisiaj już nie będę Was zamęczać moją mordką, a jedynie dwoma zdjęciami mojej dłoni. Jak widzicie na zajęciach bawimy się wspaniale, a Karolina na dodatek wychodzi z lekcji całkiem mokra i kolorowa ^^ Swego czasu uwielbiałam te zdjęcia ( nie, nie tylko przez kolor ) i miałam nawet jedno na tapecie :) Mam nadzieję, że Wam również się spodobają! :)

Niestety możecie w tym tygodniu zauważyć troszkę mniejsze rozmiary zdjęć, ale jak już wspominałam- notki są wygrzebywane z kopii roboczych, a w poprzednim szablonie fotografie były mniejsze, jeśli pamiętacie! :) Mam nadzieję, że mimo wszystko jakoś przeżyjecie ^^


I jak Wam się podobają? :D
Jedno podobno ma się znaleźć na limitowanej edycji wspaniałych płyt. Na jeden egzemplarz niesamowicie czekam, ale na razie o tym cicho^^
Buziaki! :*

piątek, 7 sierpnia 2015

Drzewo

Dzisiaj uchylam drzwi do swojego pokoju i pokazuje Wam jego kawałek! :) Już dość dawno pokazywałam Wam zabawne zdjęcia z moją Magdą i z nowym elementem w moim pokoju- czyli z drzewem. Pamiętam jak moja babcia przyszła do mnie do pokoju i ( jako stała czytelniczka fioletowego-serca ) zadziwiona moimi pomysłami chciała zobaczyć to drzewo, które tak prezentuje na blogu. No bo jak to?! Drzewo?! W pokoju?! Powariowała! No i ... nie zauważyła go. Moja mama również na początku wiele razy schodząc z mojego łóżka wpadała w nie, jak również moja koleżanka po nocnych maratonach łamała mi wciąż gałąź przyczepioną na taśmę ^^ A dlaczego tak to wszystko? Ponieważ Karolina ma jednak w sobie to coś- i nawet jak przynosi dziwne rzeczy do pokoju to ma na to jakiś plan i najwidoczniej właśnie to drzewo dopełniało w moim pokoju całość. Było tak piękną całością, że nawet trudno je zauważyć, bo nie rzuca się w oczy. O dziwo, ponieważ do najmniejszych nie należy ^^

Co prawda kilka dni temu zmienił swoje położenie i dzięki temu mój pokój powiększył się optycznie i jestem bardzo zadowolona :) Cały czas czaję się na jakieś portrety przy nim, ale kiedy miałam idealnie odpowiednie oświetlenie w pokoju i fryzurę... nie miałam statywu, który zwiedzał Rzym. No cóż- nie teraz to kiedy indziej. Jak na razie nie mam zamiaru się z nim rozstawać. A już niedługo pojawi się w moim pokoju troszkę więcej drewnianych rzeczy, o których niewątpliwie wspomnę! :)


Balony jeszcze marcowe, jeszcze urodzinowe! :D
A Wy macie w swoim pokoju jakieś nietypowe rzeczy? :)
Buziaki! :*

czwartek, 6 sierpnia 2015

czarno

Hejka! :)
Tak szperałam, szperałam i coś tam wynalazłam! :) Dzisiaj przedstawiam Wam trzy fotografie jeszcze z roku szkolnego, jeszcze za czasów dość krótkich włosów. Kto obserwuje mój profil na facebooku mógł już zapoznać się z jednym z nich. Ja jestem zadowolona z efektów, chociaż oczywiście dwie poprzednie sesje ( tego samego dnia. Wow! To był naprawdę pracowity dzień dla mnie i dla fotografa... ale jaka satysfakcja- zdjęcia pojawiły się na wystawie końcoworocznej. A właśnie, Elbląg- kto odwiedził?! Przyznawać się ^^ ) podobają mi się bardziej- prawdopodobnie przez swoją dziwność i fantastycznie śmieszną atmosferę w studio! :) 


A przy okazji- Karolina i różowy? Coś tutaj nie gra ^^
Buziaki! :*

środa, 5 sierpnia 2015

bla

Hej! No zawaliłam no. Przepraszam, ale właśnie gdy to piszę jest wtorek piąta rano i mam godzinę do autobusu miejskiego, który zawiezie mnie na dworzec. Przez czytanie tej książki cały dzień straciłam poczucie czasu i było mi pięknie... i tak oto nie przespałam dzisiaj ani minuty, wysprzątałam dom, spakowałam się i uciekam! :D Przez te 55 minut postaram się jeszcze coś wygrzebać z różnych zapisanych notek, tak więc mam nadzieję, że coś mimo wszystko się tutaj pojawi. Ale widzicie jak mi pięknie idzie w tym roku!? Dwa lata temu w wakacje nie pojawiały się notki prawie w ogóle, a w tym roku w lipcu pojawiły się aż 33 notki. Także możecie być ze mnie dumni i mam nadzieję, że wybaczycie mi tą tygodniową nieuwagę! ;) 

W piątek wyruszam na weekend do Kalisza, więc będzie się działo! Rozładowany aparat mam już schowany do torby i czeka na spotkanie z Karoliną- dziewczyną której chcę zrobić zdjęcia już od ponad roku! ^^ Także czekajcie, wrócę i będzie ! :D 
Przy okazji ( tak w sumie z braku czegokolwiek innego, przyznaję się bez bicia ) jak mówiłam- pofarbowałam drugi raz włosy i aktualnie mój kolor prezentuje się mniej więcej tak jak na zdjęciu. Nową buteleczkę mam zakupioną, więc mam w planach turkusowa być jeszcze przez jakiś czas :) Jestem jak najbardziej zadowolona... tylko jak zwykle przy farbowanych włosach ciężej dobrać ciuchy niż przy naturalnych, ale jakoś daję radę ^^ 


Nie siedźcie przed komputerem! Uciekajcie na dwór, zaczynają się upały! ♥
Buziaki! :*

wtorek, 4 sierpnia 2015

WIDOK Z NIEBA

Hejka! :) Co tam u Was? W Polsce w końcu zawitało chyba na dłużej przepiękne i GORĄCE słońce, dlatego ja dzisiaj na kilka dni uciekam nad morze! Czas najwyższy poprawić moją, dość śmieszną, opaleniznę od spodenek i topu^^ Z racji tego, że wczoraj jeszcze byłam w mieście, a mam to szczęście, że posiadam całkiem spory balkon, który przez cały dzień jest bardzo oświetlony- o ósmej rano już z książką leżałam na kocyku z milionem poduszek. Taki był właśnie plan- zacząć i skończyć Widok z nieba... no i może jeszcze trochę opalić brzuch! ^^ Jednak to słońce tak się rozszalało, że po godzinie już musiałam się chować do domu i tak co chwilę zmieniałam miejsce : raz dom, w którym było zimno, raz balkon, na którym było gorąco. 
I przeczytałam! I jak pewnie wiecie- uwielbiam takie dni jedynie z książką, więc byłam przeszczęśliwa! :D

Widok z nieba to książka lekka, ale w swoim gatunku idealna! Zaczęłam ją czytać w sumie dwa dni temu przed snem... no wiecie- jeden rozdział, tak na zapoznanie się z tym co czeka mnie na kolejny, cały dzień. Oczywiście na jednym się nie skończyło ;) Wciągnęła mnie już po pierwszym zdaniu i do ostatniej strony byłam ciekawa jak historia zostanie poprowadzona. 

Co gdybyście dowiedzieli się, że ktoś pragnie waszej śmierci? A na świecie istnieje kobieta, która może pomóc Wam rozwiązać zagadkę tożsamości tej osoby, Ja niewątpliwie zrobiłabym wszystko, aby dowiedzieć się kto to jest. Tak samo postąpiła modelka Patricia- główna bohaterka książki. Dziewczyna posiadała wszystko, jak to zwykle była w książkach. Wspaniałego męża, idealną pracę, pieniądze, piękny dom i kochającą rodzinę. Jednak przez jedno zdanie wypowiedziane przez kobietę w samolocie o jej śmierci wszystko się zmienia. Kobieta staje się podejrzliwa, a w jej idealnym życiu zaczynają się dziać złe rzeczy. 

Pomimo, że modelką nigdy nie chciałam być bardzo odpowiada mi czytanie książek, które odkrywają kilka tajemnic tego dziwnego świata. Ja jestem jak najbardziej na tak. Polecam serdecznie! :)

Przy okazji- okładka, kolejna w tym miesiącu (!) jest rewelacyjna! Bez czytania książki już mi się podobała... ale jakoś po przeczytaniu ostatniego słowa i obejrzeniu jej jeszcze raz- poczułam, że grafik się sprawdził w stu procentach! :) Oddaje klimat, przynajmniej jak dla mnie. Może pomijając tą informację o nagrodzie, ale tak to idealna! :)

Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Znak :)
Buziaki! :*

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Nie będę francuzem ( choćbym nie wiem jak się starał )

Hejka! :)

Wyczuwam chyba zbyt dużą presję związaną z niedzielnymi inspiracjami i pisze mi się te posty najgorzej, dlatego znowu muszę Was przeprosić, że nie pojawił się takowy post w tym tygodniu- ale no cóż. Jakoś tak- już się za niego zabierałam, ale jednak zrezygnowałam. Sorki.

Dzisiaj jest poniedziałek i czas na książkę! Ciężko mi idzie czytanie książek w wakacje, ale nie żałuję, wielki powrót będzie, kiedy znowu zacznę jeździć autobusami do szkoły. Mimo wszystko książka jest nadal moim życiowym towarzyszem ( i zostanie tak do końca świata ), więc przy każdej wolniejszej chwili zasiadam do lektury. Tym razem padło na bardzo fajną, wakacyjną historię. 

Nie będę francuzem ( choćbym nie wiem jak się starał ) to książka idealna na najcieplejsze miesiące. Pisana lekkim piórem, Mark Greenside przenosi nas w świat Francji i pozwala nam przeżyć ze sobą sporą ilość czasu. Pomijając to, że okropnie wyprzedza swoją przyszłość ( spoilerując w każdej możliwej chwili! ) czytało mi się to świetnie i zapewne gdyby nie milion pomysłów na każdą minutę wakacji siedziałabym i nie wyszłabym z pokoju aż do ostatniego słowa.

Mark Greenside, autor książki jaki i jej główny bohater to typowy Amerykanin, który ze swoją dziewczyną postanawia na kilka wakacyjnych miesięcy przenieść się w przepiękne miejsce we Francji. Mężczyzna zauważa ogromne różnice w mentalności francuzów, co niesamowicie mu się podoba. Stara się przystosować do otoczenia... ale czy kiedykolwiek mu to wyjdzie? Przeczytajcie, bo warto! Naprawdę warto! :D To niecałe 300 stron, które wprowadzają w tak wspaniale dobry, francuski humor, że aż żal by było nie skorzystać z takiej możliwości! :) 

Poza tym- okładka jakoś tak skradła moje serce. Pomimo, ze fontów na tej jednej stronie jest co nie miara, że są te modne wąsy- to mimo wszystko to tworzy tak idealną całość, że ja jestem w stu procentach na tak! ... no a poza tym ten niebieski, moje wakacje w tym roku na pewno zapiszą się pod takim kolorem z wiadomych względów ^^



Ostatnio powstała tajna (!) grupa wydawnictwa Znak, w której jestem członkiem. Jakiś Pan napisał, że pseudo recenzje pseudo recenzentów nie powinny istnieć. Jakoś tak od zawsze odczuwam, że moje notki z książkami na tym blogu to całkowicie coś co nie mogłoby się znaleźć jako recenzja książki zaniesiona na język polski i podlegająca ocenie... ale nigdy chyba tak nie chciałam. To kilka luźnych myśli spisanych moimi palcami na klawiaturze i taki był plan i tak zostanie. I chociaż Pan nie zwracał się bezpośrednio do mnie, to jednak odczułam to jako mhy... no przez chwilę poczułam, że chyba nie mam prawa napisać żadnego zdania o żadnej książce tutaj. A to nie prawda. Piszę i będę pisać. Jak komuś się nie podoba, to piszę też o innych rzeczach- można pomijać ;)
Książkę mogłam przeczytać dzięki wydawnictwu Świat Książki
Buziaki :*

sobota, 1 sierpnia 2015

Turkusowo mi

I co ludziska?! Myśleliście, że dorosłam, dojrzałam, że może już nie w głowie mi robić dziwne rzeczy na głowie? Że jak mówiłam, tak zrobię i aktualnie nie będę z włosami robić nic prócz cierpliwego czekania aż odrosną do pięknych loków... NIEDOCZEKANIE WASZE! :D Bardzo się już męczyłam z moim codziennym tym samym wyglądem co miesiąc do tyłu. Oczywiście, przy krótkich włosach każdy tydzień jest jakoś tam inny, ponieważ przy takiej długości widać wzrost o każdy centymetr. Od pewnego czasu nie ruszam się z domu bez kitka, co wszystkich śmieszy, ale moja szyja wygląda korzystniej, więc to robię ^^ Włosy na górze również mogę czesać w kitka ( już nawet w koczka ), co czasami robię, ale dosyć rzadko- wolę swoje loki...

Dwa dni temu zawitał w mojej głowie pomysł żeby powrócić do pierwotnego planu, czyli ogolić wszystko prócz czubka głowy, gdzie znajdywać miał się koczek. Jednak doszłam do wniosku, że koczki zostawiam facetom i nadal będę do nich z daleka wstydach, a ja zabieram się za wyganianie głupich myśli z głowy i dalsze cierpliwe zapuszczanie loków do pasa ( nie no, bez przesady- wiadomo, że do pasa nie urosną, bo nie wytrzymam. Pewnie przy połowie pleców uznam, że czas najwyższy obciąć się na łyso lub chociażby ściąć je do ramion... jak zwykle^^ ). Także z bólem serca, już oficjalnie informuję, że nie zamierzam jednak robić tego koczka na głowie... chyba że ze wszystkich włosów :D 

W Zakopanem ku wielkiemu niezadowoleniu Sławka postanowiłam z Anielą, że machniemy mi po grzywce kilka płomienni rudych fal... niestety zabrakło nam jednego poranka na spędzenie większej ilości czasu w łazience ( dla informacji, ostatnio rudą szamponetkę kupiłam! :D ). Taka sama jak wcześniej wróciłam do Elbląga i postanowiłam, że nie będę się bawić i zostawię jak jest, bo przecież już niedługo będzie widać ogromne zmiany, przecież karolinowe włosy będą już całkiem długie.

Ale nie! Karolina postanowiła, że pofarbuje sobie dolne partie włosów na jakiś kolor.. no może na ten rudy? Ale idąc centrum Elbląga ( to takie coś istnieje? O.o ) pomyślałam, że jak już psuć włosy, to może chociaż jakoś fajnie? Tak więc na różowo! Albo turkusowo! Poszłam do sklepu- nie było różowego, fioletowe już u mnie w życiu za dużo, więc zostajemy przy turkusie! I tak o. Właśnie na około tydzień mam turkusowe włosy... ręce, uszy i szyje( ale te ostatnie mam nadzieję, że już jutro będą w normalnym kolorze!^^ ) 

Przedstawiam Wam zdjęcia robione dzisiaj na moim balkonie. Niestety miałam mało czasu przed ostrym słońcem, które niemiłosiernie wkradało mi się na twarz, więc szybciutko musiałam zakończyć moją małą sesję. Paradoksalnie, czarno-białe podobają mi się bardziej... ale to by było dziwne gdybym prezentując nowy kolor pokazała Wam go w czarnych odcieniach O.o
Oczywiście zdjęcia nie oddają koloru, ale chyba nic nie może go przedstawić, ponieważ nawet ja nie wiem jaki jest- to wszystko zależy od światła, minuty itp. Jednak przez większość dnia są jeszcze jaśniejsze niż na pierwszej fotce! :)

Jutro będę je jeszcze poprawiać, także na pewno będzie jeszcze lepiej! :) A co później? Tego nie wie nikt i odpowiada mi to ^^ ... ta ruda saszetka coraz bardziej mnie kusi ( to wszystko przez ten nowy nagłówek! ) ... ale chyba nie chciałabym być ruda tak na całej głowie. No zobaczymy! ^^ 

Piankę kupiłam w HEBE za niecałe 10zł, więc za taką cenę warto spróbować nawet jak nie jest się przekonanym, tym bardziej, że na moich ciemnych włosach złapało świetnie- więc na jasnych pewnie wygląda sto razy jaśniej. Czy dobrze? Ja chyba wole swój ^^

I mam dla Was do przypomnienia śmieszne włosy sprzed trzech lat. KLIK . Kolor wyszedł wtedy gorzej, a był droższy, kupiony przez internet, w specjalnym sklepie... bzdura! Nie wierzcie internetowi i temu co tam wypisują! ^^


Buziaki! :*

Quesadillas z jagodami

Jakoś tak rano zawitał w mojej głowie pomysł zaproszenia rodziny na jedzenie. Miałam jagody, chciałam je wykorzystać. Standardowo weszłam na burczymiwbrzuchu - właściwie to nawet nie musiałam wchodzić, automatycznie przy otwieraniu przeglądarki mam ją już załadowaną. Znalazłam bardzo ciekawy przepis na szybką przekąskę z jagodami, twarogiem i czekoladą. Banalnie proste, a jakie przepyszne! Mówię Wam! :D Okres jagód jeszcze trwa i pewnie jeszcze chwilę dania z nimi będą aktualne... dlatego w najbliższym czasie mam zamiar przeszukać Internet i zaopatrzyć się w jakieś ciekawe przepisy. Macie może jakieś swoje ulubione dania... oczywiście pomijając pierogi^^ W tym roku udało mi się je zjeść jeszcze przed sezonem. Mniam! Później podchodziłam jeszcze do innych, ale jednak babcine z Kątów Rybackich nie mają sobie równych! :D 
Przepis oczywiście możecie znaleźć na blogu TUTAJ 

A tak odbiegając troszkę od tematu- tak sobie myślę, że niedługo już powinnam przestać się lenić i oczywiście nadal inspirować się blogami, ale zacząć wymyślać własne przepisy. Tylko teraz nie myślcie, że kolejny przepis na tym blogu będzie już całkowicie autorski.Niedługo oznacza mimo wszystko jeszcze spory odcinek czasu! ^^
No bo wiecie... coś tam zrobić sama umiem, czasami się pobawić smakami w kuchni można... ale żeby tak na przykład zrobić samemu ciasto bez żadnych przepisów, tak z głowy? :D Chyba na razie mimo wszystko dla mnie to szalony pomysł! ^^ 


Kto się skusi? :D
Buziaki! ;*