czwartek, 28 stycznia 2016

Karolina w Londynie



WRÓCIŁAM! Mówi się, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... coś w tym jest, jednak ja przechodzę załamanie psychiczne z powodu powrotu, więc tym razem nie mogę posiłkować się znanym powiedzeniem. Mimo wszystko pełna entuzjazmu będę opisywać Wam co i jak z tym Londynem. Może komuś się przyda, może ktoś skorzysta! :) Ostatnio był dłuuugi tydzień z Karoliną i jej szkołą- tym razem będzie dłuuuga- ale jedna- notka z całego tygodnia Karoliny w Londynie. Będzie co warto, czego nie warto. Jakie są moje odczucia. Czy się zawiodłam i jak sobie to wszystko wcześniej wyobrażałam. Czy ten Londyn to w ogóle fajny? Zapraszam do zapoznania się z odpowiedziami na zadane pytania :D I oczywiście jak zawsze nie robiłam zdjęć. Patrzę teraz na folder Londyn i niby jest tam 160 zdjęć, ale są to same zdjęcia moje i Piotra i w sumie widoczków mam.... tylko to jedno co dodaję. Moja mama oczywiście jak zawsze była smutna, że nie mogę jej nic pokazać, no ale cóż- taka już jestem. Nie toleruję robienia zdjęć wszystkiemu w galeriach i muzeach, więc tego nie robię.. czasami tylko strzelam coś telefonem jak już naprawdę jestem zachwycona i chcę zapamiętać :)


Plany trochę ewoluowały w trakcie. Ponieważ najpierw miałam tam jechać z kimkolwiek pozwiedzać i zrobić jak najwięcej, jednak później okazało się, że mój Piotr może do mnie przyjechać na kilka dni- więc już w sumie to zwiedzanie aż tak bardzo się nie liczyło hahhaha. No ale nie no, nie myślcie teraz, że już nic nie robiłam. Robiłam bardzo dużo i w sumie spełniłam prawie wszystkie swoje oczekiwania. Tylko, że byłam w tej komfortowej sytuacji, że nawet gdybym nie zrobiła nic to i tak byłabym szczęśliwa, a więc wyjazd skazany na sukces :D 

Wiadomo, że jak jedzie się gdzieś daleko, tym bardziej do innego kraju- to chce się zwiedzić te najważniejsze, podstawowe rzeczy- żeby po powrocie ludzie nie mówili Przecież bez tego to jakbyś nie była w Londynie! Mój wyjazd trwał równe siedem dni, ale jednak przeliczyłam się do co czasu na zwiedzanie, gdyż pierwszego dnia mimo, że wyjechałam z Elbląga na samolot o piątej rano, to na miejscu, w domu byłam po piętnastej tak bardzo zmęczona, że marzyłam jedynie o prysznicu i łóżku. Tak samo było ostatniego dnia. Chociaż samolot miałam o godzinie osiemnastej trzydzieści, to z domu musiałam wyjechać o jedenastej. Taki jest Londyn moi mili- trochę tragedia ^^ Także jeżeli planujecie, że w dzień przylotu i odlotu zrobicie masę rzeczy, to musicie z tego zrezygnować. Moim zdaniem nie ma co latać nie wiadomo ile i być później padniętym pod koniec wyjazdu, ale wiadomo, że każdy na wyjazdach funkcjonuje inaczej :) Podam Wam dokładnie co zobaczyłam, co zwiedziłam- ponieważ ja w internecie szukałam i nie mogłam nigdzie znaleźć zadowalającego mnie przewodnika. Na szczęście mój brat był w Anglii kilka lat temu, więc utwierdził mnie w moich domysłach co jest ważne ( super mam tego brata, wiecie!? ♥ ) 

Anglia na pierwszą myśl kojarzy się z darmowymi muzeami i galeriami narodowymi. To dla Polaków coś niesamowitego, ponieważ u nas jedna wystawa w narodowym warszawskim kosztuje ponad trzydzieści złotych ( no nie dla mnie, bo ja mam za złotówkę z racji chodzenia do szkoły plastycznej- taka cwaniara ^^ ) - jeżeli chciałoby się wyjść z całą rodziną na taki wypad na każdą nową wystawę, to na sztukę zostawia się majątek. Oczywiście- sztukę trzeba docenić, trzeba finansować, ale kurcze.. to nie jest możliwe na każdą kieszeń i jestem tego świadoma. Dlatego darmowe wejścia w Londynie zobowiązują do tego, żeby zaplanować tak czas, aby obejrzeć jak najwięcej. Tym bardziej, że jest naprawdę co oglądać. Nie chodzi tu jedynie o sztukę, w Londynie znajduje się mnóstwo muzeów dla każdego. Sztuka, technika, nauka itp. Do wyboru, do koloru :) W internecie listy muzeów chyba są, chociaż mi na początku było trudno znaleźć niektóre rzeczy- ale nie mierzcie się moją miarą... ja rzadko umiem bez problemu znaleźć coś w necie ^^ Jeżeli chodzi o najważniejsze dla mnie to przede wszystkim Tate Modern, Narodowa Galeria, Narodowa Galeria Portretu, Muzeum Historii Naturalnej, British Museum, Muzeum Nauki i Techniki, Childhood of museum- i jak na pięć dni zwiedzania uznaliśmy, że nie ma co więcej planować, bo nie chcemy spędzić czasu jedynie w środku... można jeszcze skusić się na Madame Tussauds

Jak w każdym kraju podstawową rzeczą jest zwiedzenie zabytków. To chyba nawet nie jest jakimś przymusem. Moim zdaniem odwiedzenie Big Bena jest trochę tak ekscytujące jak zobaczenie Wierzy Eiffla czy Statuy Wolności. Zabytków w tym mieście jest masa- więc nic tylko planować i zwiedzać! No więc co: Big Ben z Pałacem Westminsterskim, Tower of London, London Bridge, Tower Bridge, Pałac Buckingham,  Katedra św. Pawła, no i może nie zabytek, ale jedna z najważniejszych rzeczy to Londyńskie oko. 

Dla mnie ważnym punktem było również odwiedzenie murali Banksy'ego . Piotr sprawdził, że istnieje fajna aplikacja z całą mapką jego prac. To było dla mnie w ogóle jakieś magiczne, że będziemy przechadzać się uliczkami Londynu i patrzeć na jego graffiti! Co i jak w następnym punkcie.

Będąc z Londynie i będąc fanem Harrego Pottera ( no może ja do takich fanów fanów się nie zaliczam, ale kilka razy widziałam wszystkie części i próbowałam przeczytać wszystko, ale w książkach chyba akurat mam luki. No lubię bardzo. Nigdy nie marzyłam żeby być czarodziejem w Hogwardzie, ale lubiłam bardzo! ) nie ma możliwości nie poświęcenia przynajmniej kawałka dnia na zwiedzenie miejsc, w których był kręcony film i przejścia miejscami Harrego Pottera  Myślę, że magia! Widzieliśmy zdjęcie naszej koleżanki przy peronie 9 i 3/4, więc zapragnęliśmy również się tam znaleźć. Poza tym więcej fajnych rzeczy znajdziecie tutaj: nam zrobiła niezłego smaka KLIK. No i jeszcze do odwiedzenia jest Warner Bros studio Harrego Pottera - można tam zobaczyć większość sal, które pojawiły się w filmie.

Londyn słynie też ze swoich szlaków np. Kuby Rozpruwacza, Sherlocka Holmesa, Kodu Leonarda da Vinci, czy spacery po ulicach po których chodzili nasi ulubieni bohaterowie filmów jak Dziennik Bridget Jones, filmy o Bondzie, czy Notting Hill. Pamiętam, że kiedy w Paryżu odwiedziłam kawiarenkę, w której pracowała Amelia to było to dla mnie mega wydarzenie. Jakieś to takie fajne widzieć na żywo miejsca z dużego ekranu ;) 

+ jest jeszcze kilka obowiązkowych ulic, które trzeba w Londynie odwiedzić jak dzielnica Soho z Oxford Street, Picadilly Circus  i China Town. City of London, Camden Town. 

No i wiadomo, że priorytetową rzeczą jest przejechanie się piętrowym autobusem i zrobienie sobie zdjęcia przy czerwonej budce, zobaczenie nieruszających się żołnierzy i wypicie herbaty z mlekiem. Czy udało mi się to wszystko zrobić? Przekonajcie się niżej ^^


Wiadomo jak to jest- plany planami, ale w praktyce tak dobrze nigdy nie jest ;) No i bardzo dobrze. Sztywne trzymanie się planów nie ma najmniejszego sensu. Także robię sześć adnotacji i będziecie już wszystko wiedzieć jak to było u mnie - jeżeli kogoś interesują jedynie plany, to może pominąć ten fragment i przejść od razu do transportu... chociaż wydaje mi się, że kilka ciekawych rzeczy tu powiem ;)

Ad.1 Muzea: powiem tak- w piątek da się obejść trzy muzea, w inny dzień jest to niewykonalne. Dlaczego? Ponieważ w ten dzień Tate Modern jest otwarte do 22, więc można ją sobie zostawić na sam koniec. Pierwszego dnia postawiliśmy na British Museum, które totalnie nie przypadło mi do gustu ponieważ było bardzo archeologicznie, a ja do fanów archeologi niestety nie należę, więc szybko stamtąd uciekliśmy ( szybko jak szybko.. byliśmy ponad 2 godziny, ale wydawało nam się, że śmignęliśmy w chwilkę ) późnej Galeria Narodowa - wkurzałam się trochę na te galerie, ponieważ wstawiali tam wszystko co stare, nie ważne czy ładne, czy wartościowe- ważne żeby zapełnić ściany. Słabo, ponieważ jeżeli nie chce się być ignorantem i chce się obejrzeć wszystko... to niestety przy końcu i przy najfajniejszych pracach jest się już bardzo zmęczonym. Byliśmy tam chwilkę, bo niestety jedynie cztery godziny. Mnóstwo wybitnych prac, no ale muzeum najbardziej szczyci się Słonecznikami Vincenta van Gogha... mi też jakoś udzielił się klimat, że to najważniejsze dzieło, ale to nie prawda^^ Mnóstwo Rembrandta, Van Dycka, Rubensa itp ♥ Bardzo dobrze, chociaż szkoda, że nie wybrane, a wstawione wszystko nawet takich słabych malarzy :( No i ostatnie Tate Modern- cudo! Współczesna sztuka to jednak coś! Żałuję trochę wystawy POP, ale darmowe wystawy były i tak świetne... no i w końcu była szatnia, gdzie mogłam zostawić ciężką walizkę- moje ramię umierało cały dzień. Uwierzcie ^^.

Muzeum Historii Naturalnej to coś tak wspaniałego, ze wróciłabym tam jeszcze milion razy, spędziliśmy tak około trzech godzin i było naprawdę wystarczająco jak na pierwszy raz. Byliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. Później przyszedł czas na Muzeum Nauki i Techniki- no i wiecie- Piotr to najmądrzejszy człowiek jakiego poznałam w życiu i kiedy weszliśmy sobie tam, to ja praktycznie nic nie wiedziałam ( trochę się tak zamieniamy ładnie... ja sztuka i kultura, a Piotr wszystko inne- trochę niesprawiedliwie rozłożone ^^ ) i na każde pytanie ten człowiek umiał mi odpowiedzieć O.o Więc w ogóle magia! Parter to był serio dla mnie fajny czas, ale później na innych piętrach już zajeżdżało trochę warszawskim Kopernikiem... tylko w jakiejś takiej gorszej wersji, więc ogólnie byliśmy zawiedzenie.

Do Muzeum dzieciństwa niestety nie dotarliśmy i jest mi tak strasznie smutno, bo miałam wielkiego smaka na to miejsce, ale nic straconego- może kiedyś powrócę... jak już moje zabawki będą w tym muzeum prehistorią ^^ To w sumie nawet fajniej! :D D Madame Tussaunds nie za bardzo chciałam iść, ponieważ byłam już w takich dwóch- magia na to miejsce w mojej głowie już przeszła, ale podobno w środku znajduje się jakaś kolejka, którą można przejechać się po Londynie czy coś takiego- no nie wiem, nie byłam ^^ 

Narodowa Galeria Portretu- miałam gorączkę, szukałam jedynie foteli żeby posiedzieć i pooglądać na siedząco. Niezbyt dobrze to wspominam... mimo wszystko nie było nawet za bardzo czego wspominać. Było kilka dobrych dzieł, ale niczym szczególnym się nie zachwycałam. No pomijając to, że PIERWSZY RAZ W ŻYCIU ZOBACZYŁAM NA ŻYWO FOTOGRAFIĘ ANNIE LEIBOVITZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zdjęcie przedstawiające Królową Anglii ( no bo jakby inaczej ) spędziłam przy nim z pięć minut... ale wiecie co? To zdjęcie jest nieostre O.o Nie mogę do teraz tego zrozumieć. Myślałam, że zdjęcia Leibovitz są ostre jak żyleta, a tu proszę- takie zdziwienie. W każdym razie dla tej jednej pracy warto było tam wejść i cierpieć :) Polecam!

Ad.2 Zabytki wszystkie udało mi się zobaczyć. Oczywiście z zewnątrz. Ostrzegano mnie, że Big Ben jest za mały i wcale nie jest fajny... no ale ludzie! Jest perfekcyjny! Serio. Może trochę za dużo ludzi, ale ogólnie cudo. Na Londyńskie Oko niestety nie wjechałam, czego bardzo żałuję, ale Wam gorąco polecam :) A Pałac Królewski nie zrobił na mnie żadnego wrażenia... serio :( Mimo wszystko przy wszystkich tych trzech miejscach spędziłam chyba najwięcej czasu- spacerując sobie wieczorami... i powiem Wam, że to było super! ♥ RÓBCIE TAK :D

Ad.3 BANKSY! No dobra- teraz się wyżyję. Jeżeli myślicie, że w ogóle będziecie sobie chodzić i widzieć na każdym kroku jego pracę ... to weźcie w ogóle tutaj nie przyjeżdżajcie -.- Po pierwsze wszystkie prace są zamalowywane, po drugie prace, które nie są zamalowywane są kradzione, po trzecie prace, które są zabezpieczane szkłem kuloodpornym są wycinane razem z tynkiem i sprzedawane gdzieś na jakimś miami -.- Prac zachowanych jest jak na razie pięć... albo cztery w sumie. My odwiedziliśmy dwie- jednak była na budynku, który właśnie był w remoncie, więc widzieliśmy ją jedynie przez rusztowanie, a druga była na wysokim budynku na górze. No i widzieliśmy jeszcze jedną- ale Wy jej już nie zobaczycie -.- o tym niżej. Serio kurde mi smutno! Ale znaleźliśmy przynajmniej dwa czy trzy miejsca, w których prace kiedyś były, więc też dobrze ... także luźno odpuście sobie ten punkt.

Ad.4 Harry Potter- no więc ogólnie Peron 9 i 3/4 to największy smutek życia. Jest kolejka, jest Pani, która daje szalik, mówi jak zapozować... a miliard innych ludzi patrzy na Ciebie jak szczerzysz się do obiektywu. Zdecydowanie nie dla mnie, więc poszliśmy jedynie do sklepu z gadżetami i było spoko :) Ale Piotr mnie też zabrał do sklepu Disney'a i tam było fajniej- zapewne dlatego, że to były pierwsze rzeczy, które widziałam. Pierwsze zawsze jest lepsze ^^ Do studia Warner Bros chcieliśmy jechać i już prawie pojechaliśmy, bo sprawdzaliśmy, że bilet kosztuje jedynie 5 funtów. Nie wiem, czy to była jakaś dzienna promocja, czy co, ale na następny dzień kosztowało już 35 funtów. Jestem przekonana, że jest tam najlepiej na świecie i jak będę miała mnóstwo kasy, że nie będę miała co z nią robić ( będzie taki moment w moim życiu! ^^ ) to pojadę, ale na razie odpuściłam... jednak wyobrażacie sobie co tam musi być?! Wow! Pewnie z racji ceny, to nawet nie ma aż tak wielkich tłumów, więc spoko!

Ad.5. Szlakami nie chodziliśmy, ale ostatniej nocy wybraliśmy się na Notting Hill- tylko mi się już nie chciało szukać biblioteki ani niebieskich drzwi, więc tak po prostu sobie przeszliśmy no i powiem Wam, że przepiękna dzielnica. Tam to bym mogła nawet zamieszkać, jakbym nie znała Polski i jej uroków ;) Jednak wiele osób pytało czy byłam, czy szłam- więc pewnie warte... ale nie na tej wyjazd. Może następnym razem ;)

Ad.6 Tych ulic też trochę żałuję, ale cała dzielnica SOHO to magia. Przepych ludzi jest tam tak bardzo pożądany, że w ogóle nie przeszkadza. Jest cały czas jasno, głośno i ma swój urok. Ściana bilbordów może nie dorównuje tym w Nowym Jorku ( chociaż przecież nie wiem, nigdy nie byłam.. ale będę! ) ale jest na co popatrzeć i pozachwycać się :) City of London nie wiem czy mogę zaliczyć, że byłam... chyba trochę tak. Jakoś nie jestem fanką nowej architektury, tzn. bardzo mi się podoba, ale na spacery wolę chodzić po starych zabudowach. Mimo wszystko widziałam, warto :) Troszkę mi szkoda Camden Town- na potrzeby notki sprawdziłam co i jak i kurcze... ciekawe :)

Ad. 7 Jeżdżąc piętrowym autobusem jest normalnie całkowicie, zachwycałam się jedynie widząc je daleka. Zdjęcie przy budce chyba jedno mam, ale nie czułam magii^^ Mimo wszystko dobrze, że były :D Żołnierzy nie widziałam. Herbatę z mlekiem piłam i pierwszy raz mi smakowała- to pewnie ta magia Anglii ^^


No i teraz mam dla Was w ogóle taką historię, że szok! :D Szliśmy sobie spokojnie wieczorkiem Londynem i nagle zebrało się dużo ludzi przy jednym murku. Ja jak ja- w ogóle nie spostrzegawczy człowiek po prostu bym przeszła, ale dobrze, że mam Piotra- spytał o co chodzi co się dzieje i okazało się, że patrzymy na pracę Banksy'ego zrobioną kilka godzin wcześniej! Godzin? Może nawet minut ponieważ spray jeszcze nie wysechł i wszystko było na świeżo. Może nawet stał przy nas, kto wie? Może właśnie z nim rozmawialiśmy... chociaż mam nadzieję, że nie. Wolałabym żeby wyglądał inaczej hahahah :D Praca przedstawia dziewczynkę z musicalu Nędznicy i jako sama praca nie za bardzo mi się podoba. Taka tam... już bym wolała zobaczyć małego szczurka, no ale wiecie- sam fakt, że widziałam świeżą pracę jako jedna z pierwszych W!O!W! Najkosmicznejsze jest to, że na następny dzień była już zabezpieczona deskami i pilnował jej jakiś koleś, więc nikt już jej nie mógł zobaczyć. Londyn pod tym względem jest ześwirowany... no ale ogólnie nie uważacie, że miałam super szczęście?! To w ogóle wynagradza wszystkie te nieudane próby znalezieni jego jakiejkolwiek pracy ^^  No to właśnie taka historia. A praca prezentuje się tak KLIK


No to jeszcze tak szybciutko transport, bo ja nie wiedziałam i pytałam, a więc: warto zainteresować się liniami Ryanair ( nie, nie dostałam darmowego lotu za tą informację, a Londyn nie płaci mi za to, że o nim piszę -.- ). Najtańsze loty są wtedy kiedy jest zimno ( ale ja miałam słońce, chodziłam w rozpiętej kurtce, z podwiniętymi rękawami i bez szalika- a nadal mi było ciepło. Zimno? Nie sądzę ^^ ) Oczywiście kiedy nie ma żadnych przerw świątecznych itp. Gdybym zdecydowała się wcześniej to dotarłabym do Londynu nawet za 39 zł, ale z racji tego, że zwlekałam to zapłaciłam 69 zł ( jej, jak za darmo! ♥ ) Lotnisko jest na Londyn Stansted, więc stamtąd najlepiej zamówić sobie bilety na autobus ( przez internet jeszcze w domu! ) national express za ok. 12 funtów. Taka jestem kochana, że Wam sprawdziłam co i jak z biletami teraz- no i nadszedł czasz już coraz cieplejszych dni w Anglii, więc bilety dochodzą do 200 zł, ale to też nie 500 zł ;)

W samym centrum warto zaopatrzyć się w karte oyster - można ją doładowywać na każdej stacji metra i podobno jest jakoś o wiele taniej, ale na pewno o wiele wygodniej! Jest też możliwość kupienia sobie dziennego biletu. Koszt ok. 12 funtów i można jeździć autobusami, metrami i tramwajami ( pociągami? to chyba nie są tramwaje ^^ ) No w każdym razie spoko- polecam :D


Nocleg - jak zawsze gorąco polecam grupy na fb. W Londynie jest chyba jeszcze łatwiej znaleźć nocleg niż w Polsce.. a może po prostu nie ma tak wielkich oczekiwań? ^^ No więc wyszukujcie : Przenocuj mnie! Weź mnie przekimaj i Jestem w dupie, weź mnie przekimaj- najlepiej spamować na wszystkich trzech i nocleg za każdym razem się znajdzie. ZA KAŻDYM, serio :) Ja tym razem co prawda skorzystałam tylko z jednej nocki, ale jeśli chcielibyście przyjechać na tydzień, to też na pewno nie byłoby problemu... bo ludzie są super! ♥

A ten Londyn to w ogóle fajny? Oczywiście! BARDZO FAJNY! Bardzo ładny i co najbardziej mnie zachwyciło... taki gustowny. Nie ma na każdym kroku sklepików z pamiątkami, nie ma ludzi wciskających małe Big Beny za 1 funta i nawet nie za bardzo odczułam tą deszczową pogodę, jak już wspominałam miałam słońce, a deszcz był dla mnie tylko angielską atrakcją bardzo rzadko. Jeżeli zastanawiacie się czy jechać- to już się nie zastanawiajcie. Kupujcie bilety i lećcie! :)

No i tyle.... piszę tę notkę od jedenastej, a jest piętnasta. 
Jeju. Nie znoszę! Ale mam nadzieję, że Wam pomoże ;) 
Jakbyście chcieli jeszcze coś wiedzieć, to możecie do mnie pisać, może umiałabym odpowiedzieć ;) Buziaki! ;*

5 komentarzy:

  1. Ale mega! Londyn to moje marzenie od jakiś 3 lat, mama juz była (niby służbowo ale wiecej zwiedzania) i teraz jak cos wspominam o nim to jest wielce zdziwiona ze chce jechac, bo przeciez tłoczno, głośno i korki. Ale to spojrzenie bardzo hmm ubogie? Dlatego czekam az sama bede mogla to ocenic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłoczno? Jakoś nie przeszkadzali mi Ci ludzie... tylko troszkę ich dużo przy Big Benie- a ogólnie jest okey :)
      No a korki? Zazwyczaj w Londynie każdy porusza się metrem, więc korki tam nie obowiązują ^^
      Jedź! Nie słuchaj mamy! Oceń sama! :D

      Usuń
    2. Jak ona sobie coś ubzdura to nie ma siły żeby ją przekonać haha, ale ciesze sie ze masz inne zdanie i nie jest tak tragicznie ;)

      Usuń
    3. Oczywiście, że nie jest tragiczne- jak najbardziej pozytywne! :)

      Usuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)