piątek, 8 stycznia 2016

Mój ojciec mnie boli

Hejka! :)

Mam kilka minut, bo za chwilkę lecę na ten mróz. Dzisiaj w tramwaju skończyłam czytać książkę, która była ze mną przez dosyć długi czas. Kiedy ją skończyłam poczułam w sercu jakieś pozytywne iskierki... więc postanowiłam od razu się z Wami nimi podzielić, co by później nie zostały przyćmione. Mowa o książce Mój ojciec mnie boli! 

Jakiś czas temu w Kościele zaczęliśmy rok Miłosierdzia. Z racji tego, że z Kościołem mi bardzo po drodze, to angażuję się w różne akcje i wydarzenia. Robimy naprawdę wiele fantastycznych rzeczy i mam w planach niedługo Was o nich poinformować, żeby chociaż mieszkańcy Elbląga mogli z nich skorzystać :) No ale mniejsza... dzisiaj nie o tym. Jeśli pamiętacie, to w październiku współtworzyłam rekolekcje na hali CSB. Było magicznie, a tematem przewodnim było właśnie Miłosierdzie. Otwieraliśmy bramy Miłosierdzia Bożego i próbowaliśmy w najróżniejszy sposób pokazać ludziom, że warto wierzyć. Jednym z najmocniejszych doznań zazwyczaj są świadectwa. W tym roku na scenę wychodzili fantastyczni ludzie, którzy opowiadali o swoich trudnych relacjach z ojcami. Przeżywałam to wszystko ze zdwojoną siłą ponieważ byli to moi koledzy i wiedziałam jak wielkim poświęceniem jest dla nich wyjście na scenę, kiedy na widowni siedzą ich znajomi z klasy i opowiadanie o swoim ciężkim życiu. No wiecie- co innego być mną, sypać żarcikami i mówić jak bardzo kocham Boga, a co innego być nimi i tak bardzo uzewnętrzniać się przy ludziach mając świadomość oceny. 

W każdym razie... temat trudnych relacja z ojcem i mi nie jest obca, jak chyba większości. Ojcowie ( nie obrażając tu żadnych fantastycznych ojców- wiem, że istniejecie! ) to w ogóle przedziwne stworzenia, czasami bardzo ciężko się z nimi dogadać. Temat poruszany często na mojej wspólnocie... i wiecie- dopiero tam dowiedziałam się, że przez tego ziemskiego ojca uczymy się relacji z Ojcem w Niebie. Jeżeli jest ciężko i nasza wiara nie będzie prostą drogą. To było dla mnie niesamowite doświadczenie. Poza tym jest wiele sytuacji w życiu człowieka, kiedy to młoda dziewczyna szuka pocieszenia w starszych mężczyznach, w których szuka ojca lub dorosła Kobieta, która potrafi być z kimś złym, nie zauważając tego jedynie dlatego, że potrzebuje bliskości mężczyzny, której nigdy nie zaznała będąc dzieckiem. Mężczyźni opuszczeni przez ojców często mają problemy z odnalezieniem męskości lub właśnie na odwrót- czują misję opieki nad rodziną, pomimo swojego młodego wieku.

Bo widzicie- mózg ludzki jak i serce to niewyczerpujące się tematy na wiele godzin dyskusji. Zdecydowałam się na przeczytanie Mój ojciec mnie boli! pomimo, że już kilka lat temu uznałam, że z naukowymi/ religijnymi książkami kończę na całe życie ( pamiętacie okres w moim życiu kiedy byłam tym zajarana i czytałam naprawdę wiele? W kategorii  książka w pierwszych postach na pewno możecie znaleźć malutki odłamek recenzji ) to jednak na tą się skusiłam. 
Relacja z ojcem została przedstawiona tu oczywiście na tle relacji z Bogiem. W prosty, przejrzysty sposób zostały tutaj zawarte informacje, których poszukiwać może każdy zabłąkany człowiek. Teksty poparte (bardzo dosadnymi ) fragmentami pisma świętego przełożonymi na współczesne życie. 

Krótka, bo 140-to stronnicowa książka pozwala w pewien sposób odnaleźć Boga. Ja odnalazłam go już dosyć dawno, nadal poszukuję... jednak jeżeli ktoś z Was ma blokadę w modlitwie, czy pójściu do kościoła... może warto zastanowić się gdzie leży problem? Może właśnie w ojcu, albo jego braku. Może to właśnie ta bariera, której sam nie umiesz przeskoczyć. Przez przeczytanie tej książki naprawdę nic nie tracicie, a możecie jedynie zyskać.
Oczywiście jak powtarzam za każdym razem- nie szukajcie w niej wielkiego nawrócenia, ale drogi do niego. Może to właśnie pierwszy krok do zapoznania się ze swoim problemem i próba poradzenia sobie z nim. Bóg to jakoś tak wszystko pięknie prowadzi, że jak się tylko pozwoli mu działać, to on już wszystko prowadzi tak, że nagle nasze problemy okazują się małe. Nawet jak nie znikają, to jakoś tak... świadomość, że On jest i zawsze nam pomaga to kurde! No ja za każdym razem się zachwycam.

I może teraz uznacie, że przecież to tylko książka i jeszcze jakaś religijno-naukowa, że co to za pomysł... ale ja czytając ją poczułam, że to jest coś o czym warto mówić i może właśnie ktoś to czyta i może właśnie po nią sięgnie. Czuję, że warto, serio! ;)


Książka wydawnictwa W drodze
Buziaki! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz