wtorek, 12 stycznia 2016

#tydzień_z_Karoliną. DZIEŃ DRUGI

Hejka! :)
Jestem padnięta tak mocno, że najchętniej poszłabym od razu spać, jednak mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia... jeszcze nawet poza domem. Nie wiem jak dam radę, ale jak nie ja- to kto? ;) W każdym razie będę sobie jeszcze szkicować, wycinać matrycę i robić milion innych rzeczy, bo jak zawsze zostawiłam to wszystko na ostatnią chwilę. Wczoraj, a w sumie tak późno w nocy, że już dzisiaj przeżyłam tak wielkie chwile złości, że aż smutno sobie przypominać. Wiecie, byłam taka max podjarana moim nowym pomysłem na ten tydzień na bloga no i przed snem postanowiłam sobie naładować aparat przed kolejnym dniem nierozstawania się z nim... no i nagle zawał- nie mogę znaleźć ładowarki ani kabla. W stresie poszłam spać, na szczęście o piątej rano przyszedł mi z pomocą dobry wróżek (? ) i pomógł tak, że dzisiaj mimo wszystkich utrudnień zdjęcia się pojawiły- nie z jakiegoś żałosnego aparaciku, a z najfajniejszego małego aparatu jaki ostatnio miałam w rękach. Chociaż dzisiaj zdjęcia troszkę ciemniejsze... jakoś tak pochmurno było dzisiaj I MEGA ŚLISKO! Kiedy wyszłam dzisiaj na siódmą na autobus wywaliłam się po drodze i poddałam się. Wróciłam do domu i czekałam na kolejny autobus. Na szczęście przy drugiej probie był już piasek na chodnikach. Śmieszna ta pogoda mimo wszystko ;)

WTOREK: to bardzo dziwny i mega luźny dzień pomijając dwie pierwsze lekcje, których nie znoszę. No więc plan wyglądał następująco- na ósmą dwa rysunki, później dwie grafiki komputerowe, godzina wychowawcza, dwie podstawy przestrzeni i kompozycji oraz religia. Standardowo kończymy o piętnastej- jednak dzisiaj praktycznie całą szkołą znaleźliśmy się w sali od rzeźby i robiliśmy swoje prace. Trochę sympatycznie, ale wolę kameralne grono ^^

PO PIERWSZE: Mam dzisiaj wspaniałe skarpetki w jamniki ( podobno wcale nie są jamnikami :< ) i jaram się nimi cały dzień... w sumie moja cała klasa również doskonale o nich wiedziała i nie dawałam im o tym zapomnieć ^^ Fotografowałam je z każdej strony przez cały dzień, jednak w tak małych rozmiarach zdjęć pewnie nie za bardzo widać, więc zapraszam na stronę, gdzie widać je w pełnej okazałości KLIK

PO DRUGIE: Na zdjęciach możecie zobaczyć pracownie rysunku i malarstwa. Chyba jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w naszej szkole. Na ścianach pełno naszych prac, wszędzie rozstawione martwe natury, mnóstwo sztalug i innych rzeczy do malowania ... poza tym znajduje się tutaj również składzik naszych teczek, kartek i elementów martwej. Możecie to miejsce również zobaczyć na zdjęciach. Zawsze na rysunku ktoś pozuje. Zazwyczaj jest to ktoś z nas, ale czasami udaje nam się załatwić modela :) Ja tych dwóch godzin w tygodniu baaaardzo nie lubię, ale może i dla niektórych nie jest tak źle. Jak już wiele razy wspominałam- pozowanie wbrew pozorom jest jeszcze gorsze. Prawie zawsze jeden rysunek trwa około sześciu/ ośmiu lekcji i wyobrażacie sobie pozować tyle tygodni po dwie godziny. Serio to męczy. Wiem, ze mi nie uwierzycie póki byście nie spróbowali- ja też nie wierzyłam. Często nadal się nabieram, że akurat ta poza będzie super wygodna! Ta, jasne... ^^

PO TRZECIE: Na dole naszej szkoły natomiast jest mnóstwo wspaniałych rzeźb ( na jednej możecie zobaczyć Bartosza, któremu robiłam dwa razy fotki... rozpoznacie? ^^ ). Takie rzeźby stwarzają mega klimat i chyba do końca życia będę fanką realistycznych rzeźb. Bardzo lubię, serio! Tym fajniej jest, że głowy to nasz ulubiony Pan konserwator lub właśnie nasi koledzy :) Przedstawiłam Wam jedynie kilka prac- w szkole jest więcej ( a tym bardziej na podwórku! ♥ )

PO CZWARTE: Dzisiaj na grafikach komputerowych Pan wytypował mnie jako jedną z kilku osób, które będą do końca roku robić różne filmy na konkursy itp. Tak więc powoli będę tworzyć swoje portfolio filmowe do filmówki! ♥ Strasznie się cieszę. I może w tym roku w koncu uda mi się zrobić film na jednominutówki- festiwal filmów jednominutowych. W tym roku wygrał Elblążanin, dobrze by było podtrzymywać tradycję ^^ Aktualnie robię bardzo fajną animację zachęcającą dzieci do czytania książek, na konkurs: film animowany. Prawdopodobnie będę Was informować o procesie pracy nad nim. To mega ekstra! ♥♥♥


PO PIĄTE: niby te wtorki luźne i fajne, ale całą klasą jesteśmy podzieleni na dwie grupy przez cały dzień i jest jakoś tak nielicznie :D Nasza grupa zazwyczaj liczy siedem osób, więc malutko ^^ Jednak ogólnie jest bardzo pozytywnie, kameralnie. Na ppik ( podstawy przestrzeni i kompozycji ) aktualnie skończyliśmy robić manualne rozbicie bryły i zaczynamy robić rodzinę literniczą... ppik ogólnie jest przedziwnym przedmiotem. Co roku uczy nas tego inny nauczyciel i zawsze jest zupełnie inaczej! W pierwszej klasie mieliśmy Panią Romę, u której czuliśmy się jak w przedszkolu. Były kredki, wydzieranki i inne kolorowe cuda- było fantastycznie!♥ W drugiej klasie była Pani Ada i było bardzo technicznie, czarno-biało, projektowo, architektonicznie, też fajnie :) A w tym roku mamy Pana Sylwestra- jest szaleństwo. Trochę przerzucamy komputerowe projekty na papier. Coś w tym jest ;) A w czwartej klasie już niestety ppik nie ma, więc nie będę mogła Wam napisać jak będzie i z kim ^^


PO SZÓSTE : jest tak niesamowicie ślisko, że dzisiaj kilka samochodów na zakrętach wjechało prawie w naszą szkołę. Kiedy z Magdą i Bartkiem pojechaliśmy do plastusia po czarne brystole trochę baliśmy się wyjeżdżać i wjeżdżać, ale udało nam się wyjść z tego całym :D Natomiast na nogach już było trochę ciężko. Takie sytuacje właśnie uświadamiają mi, że nie mogę, po prostu nie mogę jeździć samochodem! Wybornie jest być pasażerem z przodu. Zmieniać stacje radiowe, robić zdjęcia, sypać żartami i nie przejmowanie się zupełnie niczym. Także tego. NIGDY! :D 

PO SIÓDME: nie wiem skąd się czasami biorą w mojej szafie tak dziwne rzeczy, ale dzisiaj rano zaspana wzięłam jakąś welurową ( kocham welur ) bluzkę i poszłam w świat! To był najdziwniejszy pomysł świata. Jeden z moich kolegów powiedział, że chyba ukradłam kawałek kurtyny z teatru hahahha- jak tak siędłużej nad tym zastanowić, to coś w tym jest... ale serio! Już nigdy w życiu jej nie założę.... zastanawiam się jedynie czy przerabiać ją na coś fajnego, czy wyrzucić i zapomnieć ^^ Ale kurde... niby już takiej selekcji dokonałam w tej mojej szafie, pozbyłam się tylu rzeczy, a w tym tygodniu już drugi raz trafiam na coś w czym się tak źle czuję, że nie mogę funkcjonować. Też tak czasami macie? Czy mogę właśnie uznać, że jestem bardzo dziwna? ^^ Jedyne dobro takie, że czerwony idealnie pasował mi do pięknych żółtych skarpetek ^^

PO ÓSME: nie rozumiem funkcjonowania ludzi. Od pierwszej klasy mówili nam, że mamy robić dokumentację rzeźb, że później w trzeciej klasie będziemy płakać jak przyjdzie moment przeglądu... ale oczywiście nikt nic sobie z tego nie robił i co? Przegląd w czwartek... i wszyscy płaczą, bo nasze prace już dawno zostały rozwalone. Ale spokojnie! Jakoś wybrniemy. O przeglądzie więcej będzie w czwartek- sama jestem ciekawa jak będzie. Polecam w takim razie zajrzeć za dwa dni ;) No i jutro też polecam, jutro też będzie fajnie ^^

PO DZIEWIĄTE: możecie na dwóch zdjęciach zobaczyć rzeźbę mojej dłoni. W tym roku była ona na wystawie końcoworocznej w Światowidzie- takie osiągnięcia dłoni hohoho ^^

PO DZIESIĄTE: to że tak sobie jeżdżę codziennie samochodem, to naprawdę dziwny przypadek. Oczywiście czasami mi się zdarza, ale nie żeby tak dzień po dni. W każdym razie niewątpliwie w najbliższych dniach zobaczycie moje jazdy autobusem. Szesnastki są naprawdę ekstra... ale wiadomo- ni jak się mają do samochodu Magdy :D


No wtorki są takie nijakie, więc tak ^^
Buziaki! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz