wtorek, 16 lutego 2016

3. WEGANIE NIE JEDZĄ SŁODYCZY! / drugi tydzień na weganie


Hejka! :) Z jednodniowym opóźnieniem, ale właśnie chciałam Was poinformować, że przeszłam przez mój drugi tydzień weganizmu! W bólach, cierpieniu i ze zgrzytaniem zębów? Zdecydowanie nie! Trochę mi się zmienia ( nieplanowanie ) w głowie i chociaż bardzo się wzbraniam, to coraz bardziej przekonuje mnie po co jeść mięso?! Nie chciałabym nadal żeby tak zostało... ale muszę Wam powiedzieć, że na tej diecie wegańskiej jest mi idealnie. Jestem jakaś taka bardziej zorganizowana... chociaż całe moje życie kręci się teraz wokół jedzenia ( a to kiedyś myślałam, że tak było. Oj, jak bardzo byłam w błędzie! ) Kiedy wiem, że rano muszę wcześniej wstać żeby zrobić sobie śniadanie i jedzenie do szkoły, bo inaczej może być ze mną krucho lub gdy motywuję się do częstego chodzenia na zakupy, bo inaczej będę cierpieć.... no i przede wszystkim- kiedy wiem, że kuchnia to moje życiowe pomieszczenie ostatnich czasów to jakoś łatwiej mi dojść ze sobą do harmonii. Wiem, wiem to chore- ale jakoś tak śmiesznie całkiem ^^ Już stało się dla mnie normą robienie bułek i kotletów o trzeciej w nocy... i do tego zdrowego trybu życia to brakuje mi już chyba jedynie odpowiedniej ilości snu- ale wybaczcie, nie dam rady dostosować się akurat do tego punktu. Ci weganie na wysyłali mi propagandowych filmów i teraz mam spaczony mózg hahahha :D Serio. Siedzę z ludźmi i bronie tych ludzi niejedzących mięsa! Mówię, że wszyscy zginiemy i takie tam... ale o tych filmach niedługo więcej, bo aż cały post. Zobaczycie, Was też przekonam ^^ Jednak żebyście się nie przestraszyli- stara Karolina nadal walczy, serio! :D Zobaczymy jak to będzie. Najważniejsze dla mnie- to żeby było trochę zdrowiej, a weganizm mi na to pozwala no. Milion warzyw, kasz, super zdrowego jedzenia fajnie! 

No i co? Jak zdrowo to pewnie żadnych słodyczy... no bo jak to tak. Słodycze?! Przecież wszystkie słodycze są z jajek i mleka. Jak wyglądał mój talerz obfitości w moich myślach kilka dni przez byciem weganką? Dokładnie tak jak na zdjęciu poniżej. Ile jest w tym prawdy? Przekonajcie się sami.... troszkę niżej. Ja właśnie pędzę Wam z wyjaśnieniami i... no cóż- obalaniem kolejnego mitu! ^^


Jeśli żyjesz w przeświadczeniu, ze weganie nic nie jedzą, to od razu odsyłam Cię do postu TUTAJ  trochę tam wyjaśniam co i jak z mojej perspektywy. No i jeżeli mimo wszystko nie chciało Ci się czytać postu wcześniejszego, bo przecież jesteś przekonany, że weganie nic nie jedzą ( tak jak ja wcześniej, spokojnie ^^ ) to teraz pewnie sobie myślisz ta! Słodycze! Nie oszukasz mnie, weganko! Po pierwsze: hola hola nie nazywajmy mnie weganką, a raczej mięsożercom w świecie wegan - jak to już ładnie sama siebie nazwałam. Po drugie: mój mózg również nie działał wcześniej racjonalnie, miał jakieś zwolnione obroty i wydawało mi się, że totalnie wszystko ma jajka i mleko. Taak, oczywiście. Niewątpliwie. Pierwszy dzień mojej diety, pierwsze godziny i moje pytanie do mojego kolegi CO JA BĘDĘ JADŁA! CO ZE SŁODYCZAMI! JAK JA PRZEŻYJĘ?! Wydawało mi się to tak kosmicznie nie do przejścia! CO Z ŻELKAMI?! KOCHAM ŻELKI! JAK MAM ZREZYGNOWAĆ Z ŻELEK?! Szybko dostałam młotkiem w głowę .... i w tym momencie pierwszy raz poznałam Eryka i moja miłość do jego bloga właśnie zaczęła kwitnąć. W swoim poście 5+ POPULARNYCH WEGAŃSKICH SŁODYCZY opisał słodycze, które znałam, widziałam w każdym sklepie i które były krótko mówiąc ogólnie dostępne... może nie jakoś ulubione, ale były ( ! ) i były nawet żelki ( ! ) Wybiegłam z domu, pobiegłam do sklepu i nagle.... oreo to nagle ma śladowej ilości mleka, a kwaśne żelki Haribo żelatynę. Fajnie Eryk... dzięki, że zepsułeś mi marzenia...


A no widzicie, czasami wystarczy dokładnie czytać posty- a tak jak byk pisało, że jeżeli produkt zawiera śladowe ilości mleka, jaj itp to oznacza jedynie tyle, że w jednej fabryce są produkowane rzeczy z tych składników. Jest to informacja dla alergików, gdyż oni wyczuwają nawet najdrobniejsze ilości. Uf! To już mogę jednak! Przez dwa tygodnie powolutku zbierałam sobie dla Was niektóre słodycze... i powiem Wam, że czasami łezka w oku się kręci, ale tych słodyczy wegańskich mimo wszystko i tak jest bardzo dużo! Poza tym żelki wegańskie z biedronki- długie Candi to najpyszniejsze żelki jakie jadłam w swoim życiu, tylko teraz już nigdy nie mogę ich znaleźć :( A no i zauważcie na zdjęciu poniżej ile jest czekoladowych rzeczy! Woooow ♥ Jednak co u siebie smutnego zauważam, to że czasami biorę, bo jest wegańskie- nie dlatego, że lubię -.- Idealny przykład Skittles czy wafelki. W każdym razie na pewno uzależniłam się od Oreo. Jem codziennie po milion paczek... a wcześniej, co ciekawe, nawet go nie lubiłam- serio. W ogóle. 

Na moim talerzu ( swoją drogą jednym z moich ulubionych, wielkich tac kupionych w IKEA... powinni mi płacić, że tak o nich dużo piszę - jestem blogerką. Blogerom się przecież płaci za wszystkie reklamy.... widzicie jaka jestem warta zaufania, że bez dostania w kieszeń umiem napisać, że coś mi się podoba- proszę zapamiętać i wiedzieć, że nigdy nie reklamuję, tylko polecam coś co złapało mnie za serce ^^ ) jest mnóstwo słodyczy ( serio, rzadko w normalnej diecie jem aż tak dużo ^^ ) ale jest to igła w stogu siana. Naprawdę mnóstwo jest wegańskich słodyczy! Uważajcie tylko na te takie oczywiste rzeczy bez mleka i jaj tak najczęściej można się naciąć. Np. istnieje bardzo mało chipsów bez mleka! O ile to słodycz? O.o

I jeszcze jedna ważna informacja- to że widzicie u mnie te słodycze, to nie znaczy, że możecie mi bezgranicznie zaufać. Ostatnio wyczytałam na pewnym blogu KLIK że producenci wypuszczają czasem do sklepów wegańskie i niewegańskie serie. Także za każdym razem mimo wszystko warto przelecieć wzrokiem. Poza tym mleko, jaja itp. jest zawsze wytłuszczone- jeżeli tego nie będzie, dopiero później możecie wczytywać się dokładniej w skład... niestety jak w skład się wczytacie, to przekonacie się jak bardzo wegańskie słodycze, nie są zdrowe... a o micie na temat zdrowego żarcia roślinożerców pisałam TUTAJ

Także z kupowanymi słodyczami nie narzekam... narzekałabym jakby nie było Oreo! Ono jest nawet w moim sklepie w Gronowie Górnym, więc jak potrzebuję dużej dawki cukru, to lecę do sklepu i mam! ;D To dużo ułatwia w życiu wegana ^^ 


Zaskoczeni? Ja byłam bardzo! :D

5 komentarzy:

  1. Kurczeee, coraz bardziej mnie przekonujesz do tego weganizmu, tym bardziej tymi słodyczami! Jestem wegetarianką, ale od weganizmu się wzbraniam, bo gotuję bardzo.. średnio, podstawowo bym powiedziała i nie wiem, czy mam az tyle czasu na ślęczenie w kuchni z tym wszystkim :/
    Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca miesiąca planuję jeszcze kilka postów- także zapraszam do zapoznania się z nimi. Może Cię przekonam, a może czymś zniechęcę? Warto wiedzieć niektóre rzeczy przed taką decyzją. A co do gotowania- to wegańskie żarcie jest mega prosteee! ♥ Przynajmniej nie ma strachu, że potrawa zbyt krótko siedzi w piekarniku i że trafisz na surowe mięcho! :D

      Usuń
  2. oo ja jak próbowałam przejść na wegetarianizm to mi nie wyszło do końca:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Narobiłaś mi ochoty na oreo, dawno ich nie jadłam ;)
    Z tych zdrowszych słodyczy dorzuciłabym jeszcze ciemną czekoladę, chałwę i sezamki :) Większość pierniczków także jest wegańskich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chałwa? Ostatnio sprawdzałam jakąś i niestety nie mogłam :( Sezamki mają w sobie miód ;)

      Usuń