środa, 24 lutego 2016

6. WSZYSTKIE PRZEPISY WEGAN SĄ SKOMPLIKOWANE


Hejka! :)
Tak, czytelniku mojego bloga, odczytałam wiadomość o mojej niepoprawności odmieniania słowa określającego człowieka niejedzącego mięsa ani produktów odzwierzęcych, ale uznałam, że inna forma nie przejdzie mi przez usta, bo brzmi sztucznie i brzydko i jakoś nienaturalnie ( chociaż poprawnie! ) Mam nadzieję, drogi czytelniku i wszyscy inni czytelnicy, którym to przeszkadza, że przemęczycie się jeszcze tydzień z tą niepoprawną polszczyzną i jakoś uda Wam się dotrwać do końca z uśmiechem na twarzach ^^ Jestem pewna, że to jedno słowo powtórzone to kilka razy nie zrobi Wam większej różnicy- a ja nie musząc go pisać czuję się lepiej! :D 

Dzisiaj obalam kolejny mit, dla mnie bardzo szokujący... chociaż odkryłam to już po pierwszym dni. kilka razy już o tym wspominałam i w sumie bardzo cieszę się, że tak jest. To kolejny element, który odstrasza od weganizmu, a nie ma ku temu podstaw! Także zapraszam do zapoznania się z moją opinią na temat przepisów na wegańskie jedzenie! :)


Posiłkując się blogiem Eryka- moją największą inspiracją bieżącego miesiąca- sprawdziłam te najdziwniejsze składniki, bo przez ten miesiąc wiele wydało mi się jednak zwykłymi ^^ Wchodzisz na wegańskiego bloga i nagle widzisz w przepisie dwadzieścia składników. Myślisz sobie- no okey, może połowa z nich to olej, mąka i warzywa... okazuje się, że nie. Czytasz dalej. Wyczytujesz jakieś płatki drożdżowe, o których nigdy nie słyszałeś i nie miałeś pojęcia, że istnieją! Nieszczęsne tofu ( o którym niedługo cała notkaaa! ♥ ) mleko roślinne czy soja. + tysiąc przypraw, których na pewno nie posiadasz w domu i inne trudne w wymowie składniki. Co wtedy zrobić?!

Przez pierwszy dzień byłam tak podjarana tym, że wszystko posiadam, że aż robiłam zdjęcia- wyszło ich aż trzy... bo tyle przeciętnie robiłam wykwintnych rzeczy dziennie. Na obrazkach od lewej składniki na : przepyszną wegańską kremówkę, najlepsze na świecie wegańskie ciasteczka marchewkowe i wegańskie pączki z ziemniaków. Nie wygląda wcale na dużo produktów, a przede wszystkim są całkowicie dostępne? No bo jakby inaczej! Przecież wegan też człowiek ( weganin!!!! ) 


Po pierwsze: tak jak wspominałam dzień przed moją zmianą diety pojechałam na duże zakupy, podczas których obkupiłam się we wszystko, co w moim ograniczonym wtedy świecie, wydawało się wegańskie. Wiadomo: mleka sojowe, kokosowe, ryżowe, mnóstwo makaronów ( razowych! ) ryży, kasz, KASZA JAGLANA- wiadomo, obowiązkowo. warzywa, OLEJ KOKOSOWY! soja itp. Tak, miałam w domu rzeczy, które przeciętny człowiek może nie posiada, ale jeżeli nie chcesz być weganem, a jedynie zainspirować się przepisem... to przecież zamiast mleka roślinnego możesz dodać zwykłe itp.

Po drugie: jeżeli już wegańsko chcesz żeby było, to naprawdę nie jest problem. Ja do każdego przepisu używałam MLEKA ROŚLINNEGO i to warto zakupić! :) Poza tym oleje są wszystkie roślinne, więc spoko- ale olej kokosowy to takie wegańskie hipsterskie cacko ^^ Moja mama kupiła słoik chyba rok temu i nie mogłam jeść na nim totalnie nic, bardzo czułam posmak kokosa. Przeszłam na weganizm- pierwszego dnia już mi smakował. eh.... moje kubki smakowe jakoś szybko zmieniły swoim ulubieńców ^^ + prawie do wszystkiego używałam MĄKI zwykłej mąki, każdy ma w domu! :) I co dziwne..... mega często używałam marchewek! ;D A no i do wszystkiego używam mojego cukru waniliowego! Mega polecam zrobić sobie taki samemu- od razu czuję się zdrowiej odżywiającą osobą ^^

Po trzecie: trochę mi było smutno, bo w tych przepisach rzeczywiście było kilka nazw, których do tej pory nie mogę zapamiętać. Jako początkujący mięsożerca w świecie bez mięcha chciałam żeby wszystko było idealnie, ale dostałam takiego lenia, że zupełnie nie po drodze było mi na elbląską starówkę do sklepu ze zdrową żywnością (nie doszłam tak do teraz! O.o ) Kiedy był jakiś przepis, który dało się wykonać w 15 minut- okazywało się, że moja droga po zakupy zajmie ponad dwie godziny... jednak mój kolega troszkę mną potrząsną i w dobry sposób powiedział o co Ci chodzi? Przecież możesz wyrzucać składniki, których nie chcesz! I tak oto przeżyłam miesiąc z podstawowymi przyprawami ( no może nie tak do końca, bo od zawsze mam w domu ponad przeciętną liczbę przypraw... ale są to składniki, które można dostać w każdym większym sklepie, nic trudnego ) wegańskim mlekiem i hipsterskim olejem ;) Oczywiście, prawdopodobnie płatki drożdżowe, które smakują jak ser dodają lepszego smaku naszym potrawom... ale to wtedy musi być jakieś niebo w gębie, ponieważ moje jedzenie było mega smaczne, dobre i zachwycałam się nim cały czas. Chociaż- jak już wspominałam na początku- Magda mówiła, że diametralnie zmienił mi się smak i że te rzeczy niby są bez żadnej wyrazistości... nie zgadzam się z nią, chociaż troszkę spodziewałam się takiej możliwości... dlatego też między innymi zdecydowałam się na ten miesiąc całkowicie eliminując odzwierzęce produkty. Dzięki temu nie miałam możliwości posmakować jajka i tofucznica wydawała mi się jej wiernym naśladowcą ^^ 

Po czwarte: jak jesteś weganem ( weganinem !! ) to masz ochotę chociaż raz spróbować tofu.... i zazwyczaj się w nim zakochujesz, więc przy nadarzających się okazjach bycia w supermarketach i promocjach na ten produkt- po prostu wkładasz go do koszyka na zapas później łapie Cię o północy ochota na coś pysznego... i stwierdzasz, że zrobisz coś wykwintnego- znajdujesz przepis, okazuje się, że jest tam kostka tofu? Co za problem- sięgasz do lodówki i masz. Chodzi właśnie o to, że kiedy jesteś weganem nawet tydzień i jesteś tym zajarany .... to szperasz po blogach, odkrywasz i dzięki temu już mniej więcej wiesz co i jak. Będąc w sklepie, a dzień wcześniej widząc jakieś składniki w przepisie, który Cię interesował, po prostu je kupujesz- i masz! Bardzo często zdarzało mi się, że kupowałam na zapas. Zawsze się przydawało! :)

Po piąte: pewnie, jakbym została weganką na zawsze, to na pewno wreszcie wybrałabym się do tego sklepu ze zdrową żywnością i zakupiłabym płatki drożdżowe, czarną sól i mąkę z ciecierzycy ... jednak na razie zdecydowałam, że to będzie jedynie miesiąc ( nie wiem w sumie jaka będzie moja decyzja końcowa, daje sobie czas myśleć o tym dopiero we wtorek^^ ) i chociaż miałam ciśnienie na spróbowanie wszystkiego, to nie wystarczyło mi dni ^^

Podsumowując:
Nie jesteś weganem ( nie możesz być weganem, bo takie słowo nie istnieje! ) tylko dlatego, że przerażają Cię te wszystkie przepisy? Bzdurny argument! :D Jest banalnie, prosto i pysznie... a wiadomo, że po pewnym czasie stałej diety w domu naturalnie zaczynają się znajdywać nawet te bardziej skomplikowane składniki. Takie życie ;)

Macie pytania? Piszcie śmiał! Buziaki! :*

4 komentarze:

  1. No i znowu kolejny mój argument obalony! Chyba będę musiała spróbować życia WEGANINA haha. Może zrobię podobnie jak ty, na miesiąc, żeby zobaczyć jak to będzie! :)
    Nina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, serio! Tym bardziej, że masz mnie i możesz do mnie pisać zawsze i pytać o wszystko- ja przez ten miesiąc dowiedziałam się naprawdę wiele! :) Służę pomocą! Bardzo!!! ♥

      Usuń
  2. Hehehe, nieźle wybrnęłaś z tego "wegana" ;) dzięki za otwartą głowę i że z takim entuzjazmem opisujesz swoje doświadczenia z weganizmem. Mam nadzieję, że nawet jeśli wrócisz do starych nawyków żywieniowych, to będziesz miała na uwadze jak niezdrowe, obciążające dla środowiska i okrutnie pozyskiwane są produkty odzwierzęce i tam, gdzie to możliwe będziesz wybierać opcje wegańskie (tego Ci życzę, dalszego samozaparcia, nic oprócz korzyści nie wynika z życia na weganie). Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem! Przeraża mnie, że wiedząc to wszystko nie umiem z tego zrezygnować, że nie chcę.... nie wiem... ale jedno czego jestem pewna- będę ograniczać! Ale nie 100%. Babcia niestety ma przewagę :)
      Buziaki! :*

      Usuń