poniedziałek, 29 lutego 2016

8. WEGANIE WSZYSTKO MUSZĄ ROBIĆ SAMI!



Hejka! :)
Wiem, że nikt mi nie dyktuje co ma się tutaj dziać i jak ma to wszystko wyglądać. Nikt za mnie nie wymyśla postów i ogólnie - co jak co, ale samowolkę mam tutaj stuprocentową... tyle, że zdarzają się tygodnie kiedy chcę Wam przedstawić naprawdę wiele. Jednego dnia mam pomysły na kilka notek, bo o wszystkim warto by było opowiedzieć akurat w ten dzień... ale wiem, że to nie ma sensu! Jednak notka dziennie myślę, że jest super wystarczająca. Tak więc próbuję wpasować się w te ramy czasowe... i coś mi nie wychodzi. Moja mała notatka co? kiedy? gdzie? nie ma żadnego sensu i przez to muszę ogarnąć wszystko jeszcze raz od nowa! :D Powoli pisze się dla Was post o Marii Peszek- ale fajnie, że jest tutaj tyle jej fanów ♥ piszą się kolejne mięsożerne posty, książkowe i muzyczne! Muzyczne przede wszystkim mnie gonią! W najbliższych tygodniach możecie zaglądać tutaj nawet dwa razy dziennie- bo czasami i tak się będzie zdarzało, że będę bardziej aktywna, a to wszystko dlatego żeby nie być zacofanym! Może i takich hiper nowości nie ma tutaj nigdy, ale moja super fajna muzyczna siódemka jest już przestarzała - jednak i tak się pojawi! :D I tworzę nową super serie! Mam już zdjęcie na wstęp. Myślę, że będzie bardzo fajnie :) A! No i dzisiaj wybrałam sobie jedenaście nowych książek, które powinny mi przyjść w najbliższym czasie. Już się nie mogę doczekać, bo baaaaaaardzo potrzebuję czytać coś, co będzie leżeć mi od pierwszych minut. Ostatnio strasznie ciężko idzie mi czytanie- to dosyć straszne O.o No dobra! Ze zdradzania planów to tyle. Z racji poniedziałku przechodzę do podsumowania kolejne wegańskiego tygodnia! :)

Dzisiejszy dzień był pod znakiem pytania: Karolinko i jak? Jutro już koniec! Jutro już zjesz mięsko! Tęsknisz? Cieszysz się, że wracasz? Na pewno! Przecież kochasz mięso ♥ Po pierwsze- mowa była o 30 dniach, a nie o jednym miesiącu... ale wiem, mogło wydawać się jednoznaczne. Nie, nie było. Pierwszy marca również jest moim wegańskim dniem :D Po drugie- czy ja serio wracam do tego mięsa? O.o 

Jest problem no! Przez miesiąc tak dobrze rozmawiało mi się z moim kolegą ♥ wiecie jakie to jest super jak robisz kotlety sojowe i chcesz już wsadzać je na patelnie, ale nagle dochodzisz do wniosku, że przecież nie możesz dać jajka do panierki... o nie! Nie jest dostępny! Ale krzyczysz wielkimi literami i on słyszy i odpowiada z prędkością światła. Wiem, że to całkowicie małe i nieistotne w byciu weganinem ( nauczyłam się! :D ) ale jakieś to takie ekstra superaśne, że można się z kimś tak super jarać jedzeniem i pomocą i odkrywaniem super prostych przepisów! :) Poza tym - miałam być zamknięta na ten miesiąc na ból zwierzaczków, na inne dziwne rzeczy, o których trąbią ludzie niejedzący mięsa... ale nie udało się! Oglądałam filmy, słuchałam i mam mega spaczony mózg! Poza tym najważniejsze dla mnie jest to zdrowe odżywianie... i chociaż dzisiaj zdałam sobie sprawę, że przez ten miesiąc zjadłam pięć jogurtów, gdzie wcześniej przez jakieś pół roku wzbraniałam się od jakiegokolwiek poza naturalnym, to byłam w szoku O.o ale jednak wielka porcja warzyw, ryżu itp robi z organizmem całkiem chyba dobrze :) Nie mogę na ten temat jeszcze wypowiadać się za bardzo, ponieważ nie zrobiłam badań, ale jak zejdą mi sińce po ostatnim pobieraniu krwi, to pewnie zmuszę się do kolejnej męki w laboratorium... chociaż serio tego nienawidzę! Prawdopodobnie skończy się na zwyczajnym obserwowaniu samej siebie ^^ Po trzecie najważniejsze! Zupełnie nie brakuje mi mięsa. Całkowicie.... oczywiście pomijając pobyty u mojej Babci. Smakują mi moje super zdrowe bułeczki z warzywami. Tym bardziej, że teraz poznaję to wszystko jeszcze bardziej i już niektóre rzeczy umiem odnajdywać na najdalszych pułkach w sklepach. To, że tego mięsa mi nie brakuje przekonuje mnie najbardziej..... ale co z tym weganizmem na stałe? Na razie twierdzę, że nie chcę świrować. Na razie chcę być bezmięsna w domu i robić sobie nadal takie ekstra super rzeczy na obiady, kolacje jak i na śniadania do szkoły.... ale w restauracji, u Babci, na wyjazdach, czy w sklepie, kiedy będę baaaardzo głodna nie chcę sprawdzać składu. Jednak obawiam się, że ta bardzo weszło mi to w głowę, że nie będę umiała w domu rezygnować z odzwierzęcych produktów, a później na wakacjach jeść hot dogi, bo to szybkie jedzenie, a ja nie będę miała czasu na nic innego. Pewnie- tak by było najfajniej. Podejść do tego z głową.... żeby ten hot dog był zjedzony w normalnej atmosferze. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Błagam no! Prawie dziewiętnaście lat jadłam mięso w zadziwiających ilościach! Jeżeli dojdę ze sobą do super porozumienia tj. ograniczam produkty odzwierzęce, ale jeśli mam ochotę/ nie ma wyjścia/ nie ma czasu/ po prostu jest mięso i już - no to jem i koniec.... i smakuje mi i jest okey! Chciałabym żeby tak było. Byłoby super serio. Jedno jest pewne: od środy nie chcę nazywać się weganką, bo weganin nie dość, że nie je NIC odzwierzęcego, to nie używa również KOSMETYKÓW i innych produktów. Ja przez ten miesiąc skupiłam się jedynie na jedzeniu. Przez pół godziny czytałam każdy skład makaronu, ciasteczek i dżemów... po czym kupiłam swój ulubiony balsam do ciała z KOZIM MLEKIEM! Karolino, Ty hipokrytko! -.- Nie chcę być hipokrytą i nie chcę nazywać się weganinem. Nie chcę rezygnować ze wszystkiego co lubię w swoim życiu. Z miłą chęcią ograniczę, ale nie chcę rezygnować. A jak to wyjdzie w praniu? Niewątpliwie nie zrezygnuje z mojej ulubionej serii na blogu i posty Mięsożercy w świecie wega będą pojawiały się nadal... ale baaaaaardzo sporadycznie. To już na pewno nie będzie co trzecia notka, a może jedynie jedna na dwa tygodnie, albo na miesiąc- tylko wtedy kiedy akurat coś mi się nasunie na myśl... jednak nie wiem, czy mięsożerca jedzący mięso może w jakikolwiek sposób komentować tę dietę. Aktualnie mogę, bo w niej uczestniczę.... ale co później? Milion pytań bez odpowiedzi, a ja sama jestem ciekawa co i jak :D Nie obrzydza mnie krojenie mięsa na kanapki, to pewne- wczoraj wypróbowałam ^^ Ale z miłą chęcią zjadłam swoje z pomidorkiem i ogórkiem :D 

Także tak- nie pytajcie mnie w środę co ze mną. Jeżeli sama będę wiedzieć, to niewątpliwie Was poinformuję :D Jak zjem pierwsze mięso, to też Wam powiem.... będziecie w tym wszystkim uczestniczyć- czy tego chcecie czy nie. Tak postanowiłam i tak będzie :D


Ale żeby nie było tylko tak nudno o mnie, to przedstawiam Wam kolejny mit.... już jeden z ostatnich. Nie wyrobię się co prawda do jutra ze wszystkimi, ale zostało mi ich naprawdę malutko... jeżeli oczywiście mowa o tych zaplanowanych już wcześniej tematach. Mam w planach już nie swoje mity, a znajomych prowadzić na tym blogu nadal :) Nawet jeżeli będę jadła mięso od środy- to jakaś wiedza  mi zostanie i z miłą chęcią będę mogła się tym z Wami dzielić :) Jeżeli macie jakieś mity w swojej głowie, to również możecie je mi podsyłać. W swoich postach będę obalała lub stwierdzała, że macie racje! 

A dzisiaj post, na który jak patrzę to myślę sobie.... kurcze... chyba już to wiecie? Ale może nie wiecie? Może warto napisać dosadnie w oddzielnym specjalnie poświęconym ku temu miejscu na fioletowym- sercu? Poza tym Maria Peszek mi tak wyśpiewuje w głośnikach. To nic, że piszę tę notkę już od ponad pięciu godzin cały czas się rozpraszając- z miłą chęcią obalę dla Was kolejny mit - tak sobie właśnie pomyślałam, że jestem wegańską i żeńską wersją Nic bardziej mylnego hahhahha :D Tylko, że u mnie nie zawsze to wszystko jest aż tak bardzo mylne ;) Dobra! Do brzegu, Karolina! Do brzegu!


Wiecie, że nie prawda? NIE! Weganie nie muszą robić wszystkiego sami! To, że ja robię i sprawia mi to przyjemność nie oznacza, że wszyscy muszą to robić! Jeżeli nie lubisz gotować i boisz się, że będąc weganinem ( punkt dla mnie za poprawną formę w tej notce ^^ ) nie będziesz mógł wychodzić z kuchni- to się mylisz! Nie lubiłeś wtedy? Nie masz obowiązku przechodząc na bezmięsną dietę wprowadzać się do kuchni. Nie wychodziły Ci mięsne potrawy? Wcale nie oznacza, że będąc weganinem ( +2 zbieram dzisiaj punkty! :D ) nagle zdobędziesz super zdolności! NIE! Tak to nie działa. Nie lubiłeś i zawsze kupowałeś jedzenie? Teraz też kupuj i bądź szczęśliwy! :D Co z chlebem/ bułkami? Ja staram się robić, ale ostatnio mój organizm nie wytrzymuje, więc kupuję taki w 90% z ziaren- jest mega pysznie, zdrowo i czuję się z nim naprawdę dobrze.

WAŻNA INFORMACJA O PIECZYWIE! Chleby i bułki można jeść praktycznie wszystkie... jednak warto zabierać się za te, które są pakowane i można przeczytać ich skład :) Jak to powiedział mój kolega: w sklepach spożywczych można spytać sprzedawcę, ponieważ powinien on dostawać skład pieczywa z piekarni. W Lidlu podobno wiszą składy, więc można przeczytać :) Wychodźcie z założenia, że możecie jeść pieczywo, ale zawsze lepiej przeczytać i być pewnym.

Do kanapek najczęściej używa się warzyw- żadna nowość. Poza tym ja uwielbiałam robić wegańskie kotlety, ale okey- dzisiaj o tym czego nie trzeba robić samemu ^^ Można kupić kotlety sojowe ( moczysz 7 minut w wywarze warzywnym, smażysz i masz ) poza tym są sojowe pasztety. Są pasty. Dżemy z żelatyną z jabłek ( chyba ) - polecam mus figowy z Lidla. Tylko nie wiem czy jest nadal. Był na tematycznym tygodniu. Cudo! ♥ No i oczywiście są szynki wegańskie... ale ja się chyba tego boję O.o Wydaje mi się to tak bardzo niezdrowe, że nie za bardzo chcę nawet na to patrzeć- ale możliwe, że się mylę :)

Obiady można zamawiać lub wrzucać ryż i mrożone warzywa- mega spoko! Można zamawiać pizze! 

WAŻNA INFORMACJA O PIZZY! Nie wiem czy już o tym wspominałam, ale pizza z warzywami jest mega spoko ( tak, wspominałam o tym przy problemach w restauracji ) Tylko, że teraz wyrobiłam w sobie nawyk zamawiania pizzy przez telefon z dostawą do domu! Nawet jeżeli wykonasz trzy telefony, bo w dwóch pierwszych pizza jest robiona z jajkami- to mimo wszystko siedzisz w ciepłym domu i nie musisz się ruszać ;D Pytacie jedynie czy w cieście są jajka i mleko- nie? Informujecie ( przynajmniej ja zawsze informuję ) że chcielibyście, aby kucharz był poinformowany o tym, że pizza będzie robiona dla weganina ( wiadomo, zawsze można zamówić pizze bez sera, ale kucharz nie wiedząc, że nie jesz sera z innych powodów niż takich, ze nie lubisz może Ci dorzucić coś dobrego - ale niekoniecznie wegańskiego - do smaku :) ) Po tych dwóch czynnościach trzy razy informujecie, że nie ma być sera ZERO! No i szalejecie ze składnikami ♥ Polecam: oliwki, pomidor, cebula, ogórek konserwowy i dużo ziół. PYCHA! Wiem, że na początku możecie ulec złudzeniu o nie! Nie ma mięsa... to zamówię wszystkie warzywa! Nie róbcie z pizzy sałatki - spokojnie, sałatek w swoim wegańskim życiu jeszcze się najecie ;) Chociaż troszkę pamiętajcie, że istnieje takie zjawisko jak zasada trzech składników :D Będzie serio pysznie :) No i zapomnijcie o czosnkowym sosie!!!! Ale pomidorowy i ketchup możecie jak najbardziej :) Za pierwszym razem się zestresowałam co i jak z tym pomidorowym sosem i zamówiłam ketchup. Czaicie? W pizzerii poprosić ketchup do pizzy? Najgorzej -.-

Możecie robić szybkie makarony ( weganskie! razowe bodajże ) z sosem pomidorowym ( lol, ludzie podobno czasami jedzą jedynie tak- więc spoko. Możecie się nie martwić ) Możecie zrobić puree ziemniaczane z oliwkami ( aż wstyd się przyznawać, ale jak nie miałam czasu zrobiłam to chyba z dwa razy i było tak pyszne, że będę robić dalej ^^ ) no nie będę Wam wymieniać wszystkiego- ale prosty, szybki obiad praktycznie z gotowych składników jest spoko mega dostępne!

Jak z kolacją? Jogurt sojowy, wafle ryżowe z dżemem, owsianka, owoce, warzywa.... milion innych przykładów. Totalnie nic nie musicie robić sami. Wszystko jest dostępne! I jak już pisałam NIE JEST DROGO! Nie próbujcie sobie wmówić! Pasta na kanapki to koszt około pięciu złotych, około dziesięciu kotlecików sojowych to jakieś trzy złote z Waszego portfela... Serio? No nie będę wymieniać Wam wszystkiego z ceną żebyście mi uwierzyli.... ale jest tanio! Wiadomo, że znajdują się rzeczy drogie... ale czy mięsożercy nie mają totalnie nic drogiego? Błagam, nie każcie mi odpowiadać Wam na to pytanie.... -.- Za kilka dni przedstawię Wam recenzję ohydnych podstawowych artykułów w diecie weganina ( +3 punkt!^^ ) będziecie mieli ogląd już wtedy na wszystko :D 

Czy weganie muszą robić wszystko sami? BŁAGAM, CZYTELNIKU MOJEGO BLOGA- JUŻ WIĘCEJ NIE ZADAWAJ SOBIE TEGO PYTANIA PO TEJ NOTCE! :D Jeżeli to był jedyny powód, dla którego nie przeszedłeś na dietę bezmięsną- to już możesz szukać innej wymówki ;)

Poza tym- pamiętajcie, że z roku na rok jest coraz więcej ludzi dbających o zwierzaczki.
Działy spożywcze będą poszerzać się o coraz to nowsze i jeszcze tańsze artykuły :)
Mamy o wiele dogodniejszą sytuację niż weganie kilka lat temu- wiem to nawet z samej grupy na fejsie Wegańskie okazje. Także tak :)
Buziaki! :*

3 komentarze:

  1. Zacznę od tego że sama ze tak napiszę "testowałam" -o ile można to tak nazwać - weganizm. Odstawiłam wszystko tak jak weganie... I miał być też miesiąc, może na stałe, nie chciałam bardzo się czasem ograniczać. Wytrzymałam prawie 3 miesiące. Gdy się je obiad z całą rodzinka ciężko jest przygotowywać dwa różne dania skoro obiad jest szybki bo ziemniaki i mięso czasem jakąś surówka. A nie zawsze wracając z uczelni miałam ochotę na zabawę w kuchni (tak jestem przyzwyczajona że jeszcze mama robi obiad). I szczerze mówiąc gdyby rodzina mi to ułatwiła i chciała się odżywiać razem ze mną to pewnie ciagnęłabym to dłużej. Pierwszy raz mięso po 3 miesiącach nie jedzenia: fuj. Przez ten czas wyrobiłam sobie taki smak który nie akceptował mięsa. Miałam czasami nawet wrażenie że gotowe upieczone mięso śmierdzi. I wcale mi nie smakowały zrazy mamy. (niestety) no i tak rozpoczęłam 1szy dzień nowego roku z mięsem. To wszystko było rok temu, więc zostały tylko doświadczenia. Jem większości normalnie, ale na kanapeczki chętnie kupuje hummus z biedronki (przypadł mi do gustu), nadal jem tonę bananów (które uwielbiam) i inne owoce i warzywa. Twierdzę że choćby miesiąc takiego żywienia i można po sobie zauważyć duża różnicę, nie w wadze (bo ja nie chciałam chudnąć tylko zdrowo jeść) ale osobowość staje się inna. Ma się szerszy kąt patrzenia na jedzenie. Zwłaszcza że nadal chodzę i sprawdzam składy wszystkiego! :) ciekawie prowadzisz bloga. Wpis mi się bardzo podoba. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładni tak samo wyślę!!! ♥ Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
  2. Bo łatwiej jest z tym gdy się myśli o ofiarach a nie o sobie ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)