wtorek, 2 lutego 2016

do włosów

Hejka! :)
Co tam u Was? Ja dzisiaj miałam dosyć aktywny dzień i chyba bardzo tego potrzebuję. Przez tydzień bez szkoły muszę zaplanować sobie tak każdą minutę dnia, aby nie za bardzo siedzieć samej w domu- takie tam fanaberie życiowe ^^ Jednak dzisiaj robiłam baaaardzo fajne rzeczy- byłam na zdjęciach z osobą, którą powinniście już dobrze znać, chociaż nie było jej tutaj bardzo bardzo długo. Tak jak już powtarzałam wiele razy- zdjęcia mają w sobie coś magicznego i jednak jednoczą ludzi. Zauważam to od zawsze i nawet tylko dlatego mogłabym to robić ( ale powodów jest jeszcze cała masa! ) Poza tym- możecie być ze mnie dumni, bo jest drugi luty, a ja jestem w trakcie oglądania już czwartego filmu, także na razie idzie mi znakomicie. Myślicie, że wytrwam do końca miesiąca? :) No to tak bardzo obszernie dzisiaj o mnie, ale już nie zanudzam i przechodzę do głównego tematu notki.

Jak pewnie wiecie- cierpię z powodu moich włosów. Już kiedy je pierwszy raz ścięłam wiedziałam, że fascynacja fryzurką na chłopca szybko mi się znudzi- dlatego już od pierwszych dni starałam się dbać o te moje nieszczęsne cebulki żeby rosły szybko i zdrowo... przecież mogłam je zawsze znów ściąć, gdyby mi się podobało krótko... no i niestety kilka razy to zrobiłam. Jednak nie ma czego żałować, w każdej tej nowej krótkiej odsłonie czułam się świetnie. Tylko teraz tak jakoś... chciałabym się czuć trochę dziewczęco i mięć te swoje długie loki. Ostatnio doszłam do wniosku, że to była jedyna normalna (naturalna!) fryzura na mojej głowie i czułam się  niej najlepiej i chyba też najlepiej wyglądałam. No bo wiecie- dredy to dredy. Może to i naturalne, ale na pewno nie zwyczajne i spotykane u każdego. Oczywiście, że nie żałuję- było super.... ale chciałabym dostać w gratisie chociaż pięć centymetrów włosów. Serio! Cierpię każdego dnia, chociaż każdego dnia zauważam, że jest coraz lepiej. Małymi kroczkami dochodzę do tego co chcę uzyskać na tej swojej głowie. Mam nadzieję, że nie pojawi się w mojej głowie pomysł szybkiego ich ścięcia. Nie rozumiem czemu dziewczyny są tak skonstruowane, że zawsze potrzebują zmian na głowie- nienawidzę tego w sobie ^^ No ale cóż- wiedźcie, że walczę i naprawdę staram się pobudzić te moje cebulki do pracy! :)

O olejku łopianowym już pisałam TUTAJ- trochę już z tymi słowami się nie zgadzam, bo po jakimś czasie zapach tak mnie obrzydzał, że ciężko mi było skończyć jedną butelkę. Jednak różowa wersja jest już moją drugą zakupioną butelką i bardzo lubię, ponieważ jest mega neutralna i w ogóle jej nie czuć. Od jakiegoś czasu staram się stosować go regularnie czyli mniej więcej dwa razy w tygodniu. Miałam okres kiedy naprawdę bardzo się tego stosowałam i robiłam to we wtorki i piątki, później jakoś mi się zapominało- ale znów wracam! Nie wiem czy działa jakoś niesamowicie, no ale sama świadomość, że próbuję, że włosy rosną jest spoko :D 

Szampon z pokrzywy pamiętam, że jak byłam mała to chodziłam z mamą zbierać pokrzywę w rękawiczkach. Później w domu moja mama robiła z tego niesamowitą miksturę i stosowała na włosy. Zostało mi to bardzo wyraźnie w pamięci, więc zawsze miałam przeświadczenie, że pokrzywa działa znakomicie na włosy. Dosyć ryzykownie zdecydowałam się na zmianę szamponu ( akurat skóra mojej głowy została przyzwyczajona do jednego szamponu, który stosowałam od wielu lat. Kiedy czasami próbowałam go zmienić na jakiś inny niestety kończyło się to masakrą i musiałam kupować ten standardowy -.- ) Wielkim zaskoczeniem było dla mnie, że moje włosy tak dobrze przystosowały się do tej zmiany! Uważam to za wielki plus, więc jak najbardziej polecam. Pamiętam jednak, że użyłam go pierwszy raz kilka minut przed wyjściem na autobus do Gdańska. Okazało się, że szampon tak bardzo plącze włosy, że są one później jak siano! Byłam zrozpaczona- na szczęście trwał to jedynie do kolejnego mycia, ponieważ na pomoc przyszła odżywka.

Odżywka do włosów to nieodzowny element całej kuracji, ponieważ bez niego włosy są jakby przesuszone i niezbyt miłe w dotyku. Odżywkę nakładamy od razu po spłukaniu szamponu i zostawiamy na około 10 minut. Wtedy z włosami dzieją się cuda, serio! Splątane włosy od szamponu z pokrzyw nagle są miękkie i delikatne no i mega łatwo się je rozczesuje. Poza tym- pięknie pachnie! ♥ 

Te najdłuższe włosy mam już do brody, z boku mogę już spokojnie czesać je za uszy. Z boku podobno wygląda jakby rosły bardzo szybko, mi wydaje mi się, że wciąż za wolno. Mimo wszystko warto zainwestować w taki zestaw- na pewno włosy chociaż są zdrowsze! :) Ja swoje trzy kosmetyki zakupiłam w Rossmanie. Polecam :) A tak poza tym mają super design! ♥


A Wy czegoś używacie do porostu włosów? :)
Jeżeli macie problem taki jak ja- to zapraszam również do innych moich postów z kategorii Kosmetyki
Możecie tam znaleźć informacje o kuracji drożdżowej i naturalnych sposobach na pobudzenie cebulek.. trochę byłam tym zainteresowana, jak mi się jeszcze chciało. 
Więc zachęcam, bo chyba warto wiedzieć ;)
Buziaki! :*

2 komentarze:

  1. A ja niczego nie używam a włosy rosną mi bardzo szybko... mam szczęście xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niby też... ale zdecydowanie za wolno teraz kiedy mam takie krótkie ^^

      Usuń