piątek, 26 lutego 2016

zielona herbata

Hejka! :)
Moja fiksacja z włosami zaczęła się już dawno. Walczę, czekam.... i nagle ścinam znów na łyso- no cóż... nazwano mnie kiedyś Kobietą i chyba jednak wbrew wszystkim zasadom ten ktoś nie pomylił się. Taaaak, kobieta zmienną jest i jestem tego chodzącym przykładem. Tyle, że do stycznia tamtego roku moim głównym argumentem było zrobię coś, nie wyjdzie- to zetnę. Przecież odrosną. Mając długie włosy lub dredy, które zawsze można doczepić z innym dredem łatwo było tak mówić. Aktualnie nożyczki i maszynki od wrześnie nie dotykają moich włosów ( okey, raz nożyczki na halloween, kiedy przez nitki we włosach obcięłam sobie parę centymetrów w niektórych miejscach )

Miałam dni, w których przeglądałam cały internet w poszukiwaniu informacji. Jak zawsze szukając i nie znajdując wszystkiego w jednym miejscu fioletowe serce zyskuje na mojej irytacji- przyczynia się to do zebrania wszystkich rzeczy w jednym miejscu ( w tym wypadku moim blogu ) i życie staje się piękniejsze. Mam nadzieję, że internet dzięki mnie staje się w niektórych rzeczach prostszy! Nie no.... chyba jeszcze nie mam takiego zasięgu żeby mówić o całym internecie, ale Wy możecie korzystać- a to najważniejsze! :D Serio, czytam te moje notki, na które informacji szukam kilka dni i czuję, że są dobre. Jestem z nich dumna! :D Jednak może ktoś na blogu jest nowy i chciałby dowiedzieć się o czym mówię? Podaję najważniejsze linki:


Dzisiaj chciałam się skupić właśnie na tym trzecim punkcie. Przeczytałam ten post jeszcze raz, aby sprawdzić jak mi idzie spełnianie ośmiu kosmetycznych zasad i powiem Wam, że całkiem nieźle. Jestem z siebie dumna i może właśnie dlatego co kilka dni budzę się, patrzę w lustro i widzę dużą różnicę. Co prawda gdybym piła drożdże byłaby ta zmiana widoczna trzy razy szybciej, ale nie umiem sobie tego zrobić. Jeżeli mogę uszczęśliwiać swoje życie- to to robię. Drożdże jedynie moją radość zakłócają ^^ Najlepsze jest to, że zupełnie nie skupiam się na tej liście- to po prostu już moje stałe nawyki :)

Punkt czwarty to ZIELONA HERBATA. W tamtym okresie pamiętam, że wzbudziła Wasze największe zainteresowanie. Post pisałam w październiku, teraz jest końcówka lutego- a ja dopiero od pięciu dni stosuję się do tej prostej kuracji. Picie zielonej herbaty działa na nas wewnętrznie. Myślę, że często zapominamy o tym jak ważne jest to co dzieje się z nami w środku. Jeżeli będziemy dbać o siebie jedynie zewnętrznie, to nic nam to nie da. Pierwszą naszą myślą powinno być Chcę zadbać o swoje wnętrze! Zielona herbata jest mega zdrowa i godna poleceniu każdemu. Na jej temat jest milion artykułów, więc nie będę marnować swojego i waszego czasu na powielanie ich :) Daję sobie czas do końca marca, aby zielona herbata zaczęłam działać na mnie w środku- kiedy już mój organizm zaakceptuje ją i uzna za coś normalnego wtedy przejdę do tej najważniejszej kuracji, na którą działamy zewnętrznie- czyli wcieranie zielonej herbaty we włosy i skórę głowy i pozostawienie jej na godzinę :) Czytając wiele wypowiedzi na temat takiej naturalnej odżywki byłam zaskoczona samymi pozytywnymi opiniami. Drożdże też każdy zalecał.... ale na szczęście nakładając na włosy herbatę nie muszę jej próbować! To nawet drożdże bym mogła nakładać ^^

Pod koniec kwietnia napiszę post poświęcony włosom w oparciu o skutki zielonej herbaty- więc bądźcie czujni... a najlepiej jeżeli zaczniecie ze mną. Na pewno Wam nie zaszkodzi, nawet jeżeli w niczym nie pomoże na włosy! :)


Buziaki! :*

4 komentarze:

  1. Mam to samo z włosami! Teraz mam akurat krótkie i jednego dnia bardzo je lubię, a następnego płaczę za długimi, których pozbyłam się z miesiąc temu. Co do drożdży - próbuję. Ale nie wiem, czy kiedykolwiek się przyzwyczaję. Czekam na posta z efektami po herbacie i biegnę przeczytać te podlinkowane :))

    stelciak.blogspot.com <-- klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przyzwyczaisz się! Ja piłam i z każdym dniem było tylko gorzej :(

      Usuń
    2. Kolejne dwa kubki za mną i serio wcale nie jest lepiej :((

      Usuń