czwartek, 28 kwietnia 2016

BŁYSK



Hejka! :)
Powoli zapamiętuję już wszystkie teksty na pamięć, pamiętam jaka piosenka jest kolejna i codziennie uzależniam się od tej płyty coraz bardziej. Wniosek? Najwyższy czas napisać o niej na blogu! BŁYSK jest u mnie już od pięciu dni, ale widzę, że nie wzbudziła w Was takich emocji jak Maria Peszek i jej najnowszy Karabin. Okey, na Peszek czekałam z niecierpliwością, ale nie ma chyba ani jednego zespołu, na który czekałabym bardziej niż na HEY. Hey to moja miłość do końca świata i wiem, że nic tego nie zmieni. Każdy koncert, wywiad z Nosowską, czy kolejny krążek tylko mnie w tym utwierdza. Są takie zespoły, które trafiają w stu procentach! Szczęściarze, którzy odnaleźli już twórców bliskich swojemu sercu ♥ W dziecinie kina oczywiście takim kimś dla mnie jest Tarantino- nie ważne co zrobi, nigdy nawet przez myśl nie przejdzie mi, aby stwierdzić, że to było kiepskie. Oceniać go mogę jedynie w rankingu jego twórczości. Coś mogło mi się podobać mniej lub bardziej... porównując tylko do jego wcześniejszych filmów. Tak to już jest. Dobrze mi z tym. Dobrze mieć taką artystyczną pewność. 

Nosowska, jej teksty i muzyka- wszystko co łączy się w zespół HEY do mnie przemawia. Po wspaniałym singlu Prędko Prędzej przyszedł czas na zakup całej płyty. Niestety, ale nie było mi dane być na koncercie przedpremierowym- nic straconego, nadrobię to mam nadzieję jeszcze w wakacje. Kupiłam i przeleżała jeden dzień na innych płytach. W sobotę rano włączyłam... słuchałam cały dzień. Po pierwszym przesłuchaniu czułam, że jest tak fenomenalne, że nie będę umiała ubrać tego w słowa. Jednak po drugim przesłuchu nagle okazało się, że coś mi w tym nie gra. Trochę mi było smutno, miałam nadzieję, że będzie to wielka muzyczna petarda. Nie poddałam się. Odłożyłam i włączyłam w niedzielę rano. Okazało się, że sobota nie była po prostu moim dniem na słuchanie Błysku. W niedzielny poranek wszystko brzmiało zupełnie inaczej i fantastyczniej! Nawet lepiej niż za tym pierwszym razem.

Łukasz napisał mi, że podoba mi się dlatego, że jestem młoda i lubię pop. Jednak dla niego płyta jest bardzo słaba. EH! We wtorek wróciłam z takim przeświadczeniem do domu i postanowiłam jeszcze raz wsłuchać się w tą, jak i w dwie poprzednie płyty. Zastanawiałam się, czy na tle Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! oraz Do rycerzy. do szlachty doo mieszczan wyjdzie bardzo blado. Nie lubię porównywać, wiem, że często to robię.... jednak uważam, ze to jest słabe. Każdy nowy projekt jest odrębną częścią i wydaje mi się, że porównywanie coraz to nowszych kawałków do tych najlepszych i najważniejszych w karierze zespołu nie ma sensu... no ale całkowicie nieświadomie trochę to robiłam. Na wstępie zaznaczę, ze totalnie nic nigdy nie będzie równało się płycie z 2009 r.  Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! Nawet w momencie, kiedy mój chłopak wyda rewelacyjną płytę, którą będzie zachwycał się cały świat (a wyda), to i tak uznam, że jest wspaniała... ale zaraz po HEY. Już nawet z samych sentymentów uznaję tą płytę za wielkie arcydzieło. Pod względem muzyki, tekstów, okładki, całego szumu wokół niej, teledysków i wszystkiego co łączyło się w idealną całość pisaną alfabetem Morse'a. Od tego właśnie wydania zaczęła się moja taka oczywista miłość do nich. Kupowanie płyt, nałogowe słuchanie i uwielbianie. Płyty słucham bardzo rzadko, ale za każdym razem jak już włączę, to czuję coś sympatycznego na sercu. Jeżeli dziesięcioma kawałkami można wzbudzić takie emocje chociaż u jednej osoby (a wiadomo, że nie jestem wyjątkiem), to chyba można uznać pracę za udaną. Także wczoraj idąc za ciosem postanowiłam posłuchać wszystkich trzech na raz- chronologicznie. Pierwsza- wiadomo. Druga- kiedy jej nie słucham, nie za bardzo jej lubię, ale kiedy już włączam czuję, że trafia, jak każda. Trzecia, najnowsza- szczerze mówiąc troszkę się obawiałam, że rzeczywiście jest słabo. Dlaczego? Bo bardzo łatwo mnie zmanipulować, a tym bardziej Łukasz to umie ^^. 

No i nie! Przestaję w ogóle słuchać co ten gość do mnie mówi! Nadal, po przesłuchaniu tego nowszego/ przemienionego Hey uważam, że Błysk w niczym się nie różni poziomem od swoich poprzedników. Powiem więcej, myślę, że to najlepsza z tych trzech płyt jeżeli chodzi o klimat na koncercie. Sama Nosowska o tym wspominała. Tym bardziej jestem przekonana, że na trasie koncertowej do Błysku muszę zawitać. 

Dziesięć utworów, to nadal mocno siedzące w konwencji nowego Hey piosenki. Okey, uwielbiam stare piosenki Hey, które zmuszają do szalonych tańców, buntu, wzruszają swoimi mocnymi tekstami i sprawiają, że świat staje pod jeszcze większym znakiem zapytania, a po przesłuchania jakiejkolwiek piosenki człowiek staje się tysiąc razy smutniejszy. No tak, tak jest. Tylko ten zespół jest na scenie już ponad dwadzieścia lat. Kurcze, wydaje mi się, że zmiany są spoko! Są wręcz wymagane. Ci ludzie dorastają, dojrzewają, zmieniają im się problemy. Moim zdaniem nie byłoby to zbyt wiarygodne, gdyby już dorosła Kobieta darła się do mikrofonu i z mocnym brzmieniem śpiewała o tym, że piosenka musi posiadać tekst. Pewnie, nie przeczę, że to było złe. To było WYBITNE! To było bardzo potrzebne Polsce i na zawsze zostanie jedną z najfajniejszych piosenek jakie usłyszałam w życiu. Wspaniale, że nadal grają to na koncertach, że ludzie tak świetnie się przy niej bawią. Czemu w świecie, w którym na pudelkach i innych stronach cały czas neguje się stare kobiety, które wstrzykują sobie botoks, bo nie chcą poddać się zmianie czasu, jaka w nich następuje. Czemu można się śmiać z Kobiet, które za wszelką cenę chcą wyglądać jak nastolatki... ale kiedy dojrzały zespół chce spróbować czegoś nowego, CZEGOŚ DOBREGO, innego, nagle pod singlem spływa milion komentarzy, że starego Hey już nie ma i nigdy nie będzie. No nie będzie! Kto by chciał cały czas żyć przeszłością! Jej, tak strasznie nie rozumiem ludzi. Czy naprawdę wolelibyście żeby Nosowska chodziła łysa, w glanach i była zbuntowana? Nie uważalibyście jej wtedy za śmieszną i niepogodzoną ze swoim wiekiem Kobietą? Poza tym Nosowskiej godzenie się z czasem idzie zadziwiająco łatwo. Chyba ma jakiś układ z Naturą, bo co roku wygląda tylko lepiej i piękniej. Idealny przykład kobiety jak wino. Z każdą sesją zdjęciową jest piękniejsza, z każdym koncertem, nowym kolorem włosów, każdą stylizacją... jej, uwielbia ją i już! Za wszystko! Nawet ostatnio kupiłam sobie sukienkę na podobieństwo jej- to się nazywa fan hahahah ^^
Taka kolej rzeczy- artysta się rozwija i to bardzo dobrze, kiedy spróbuje czegoś innego. Okey, nie wszystkim się udaje. Jednak Hey każdą swoją nowszą płytą pokazuje, że są świadomi tego co robią i robią to genialnie. Ja im ufam i ufać będę, a jeśli ktoś chce żyć tylko przeszłością- to polecam interesować się jedynie starymi płytami, bo jest ich dosyć sporo i są równie wspaniałe. Jeżeli nigdy Wam się nie znudzą te sztampowe hity sprzed ponad dziesięciu lat, to super. Ja mimo wszystko zawsze będę trzymała kciuki za ich rozwój i nowe brzmienia. Nawet jeżeli kiedyś wypuszczą czysty pop- to jeżeli będzie on stał na wysokim poziomie i trafi w moje ucho, to również będę szczęśliwa. Serio. Pozdrawiam.

Odnośnie okładki jeszcze- kiedy widziałam ją pierwszy raz, to było mi trochę smutno, niepotrzebnie. Z bliska wygląda naprawdę bardzo dobrze! Idealny odcień zieleni. Idealnie odróżnia się od innych płyt. Jest świeża, wiosenna. Przepiękna. Polecam serdecznie. I jeśli mogę poradzić Wam jedną rzecz: kupujcie wersje rozszerzone. Znajdują się w nich plakaty! ♥ I nie, nie jest to plakat (jak zazwyczaj) przedstawiający prostokątną wersję okładki płyty (tak jak początkowo myślałam). Jest to zbiór kwadratowych zdjęć całego zespołu. Trochę wydrukowany Instagram. Kiedy zobaczyłam, to trochę płakałam i zazdrościłam. No ale nic- muzyka najważniejsza. Was jeszcze mogę ostrzec i polecić, więc polecam! :D Co prawda wtedy płyta jest chyba pomarańczowa, ale może na żywo również wygląda tak fajnie jak zielona? :) Jednak faworytem na zawsze zostanie okładka Do rycerzy... świetny pomysł i idealnie, że były różne wersje tak mało na pozór różniące się od siebie! :) Bardzo ją lubię ♥


Buziaki! ;*

2 komentarze:

  1. Ostryknij na raz, potrzyj palce dwa, tyle to trwa, tyle życia masz, jesteś jak sen, drzemka z której świat
    Obudzi się
    I będzie trwał... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spałam, gdy się kończył świat.
      Żadnych dźwięków...
      tylko BŁYSK ♥

      Usuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)