poniedziałek, 16 maja 2016

Reni Jusis BANG

Hejka! :)
To jest właśnie takie sprawiedliwe, że kiedy w końcu zaczynam chodzić do szkoły, to leje całymi dniami. Ja się pytam gdzie jest moja piękna pogoda i słońce, które widziałam z łóżka, kiedy leżałam chora. No gdzie to jest?! :D W każdym razie w następnym tygodniu ma być znów ładnie, więc bardzo czekam, a na razie rozkoszuję się noszeniem swoich zebrowych kaloszy. Dobrze, że nie mam ich jedynie po to, aby kurzyły się w szafie. Taaaak, tak to sobie będę tłumaczyć.

Dzisiaj mam dla Was pierwszą z dwóch płyt, które ostatnio nabyłam. Niestety długo po premierze, ale tak jak Wam wspominałam jestem uzależniona od zakupów na empik.com. Bardzo nie lubię chodzić do zwykłego Empiku po płyty, bo wszystko tam jest w tak wielkim nieporządku, że odechciewa mi się czegokolwiek szukać (chociaż ostatnio jakiś dobry logistyk postanowił coś z tym zrobić i w salonach płyty ustawione są grzbietami, a nie okładkami. Jest o wiele łatwiej, ale to i tak daleko do ideału... no a w takim internecie- wpisujesz, zaznaczasz, kupujesz i czekasz- dla mnie bomba^^). Także przeczekałam miesiąc i w dniu premiery najnowszego krążka Brodki odebrałam dawkę niesamowicie dobrej muzyki. No to lecimy:

Teraz przemówię wspomnieniami: Reni Jusis kojarzy mi się z tym, że kiedy miałam kilka lat razem z rodzicami poszliśmy w Krynicy Morskiej na koncert piosenkarki, której nie kojarzyłam, ale moi rodzice podniecali się kilka dni. Nawet przy niej stałam, kiedy rozdawała autografy... ale w sumie po co mi autograf lub zdjęcie laseczki której nie znam? Pamiętam, że się wgapiałam jak koło mnie przechodziła... a Reni była chyba dosyć zdziwiona. Nic dziwnego, też bym się zdziwiła takiego dziwnego dziecka O.o Hahhahahah .... To tak musiałam się z Wami podzielić, a teraz już tak całkiem serio :p

Reni Jusis stała się dla mnie kimś kogo lubię słuchać od momentu, kiedy usłyszałam jej rewelacyjną płytę Iluzjon cz.I Byłam zakochana w każdej piosence i naprawdę często do niej wracałam... teraz jakoś mniej. Nagle przez siedem lat było o piosenkarce głośno jedynie dlatego, że nie szczepiła swoich dzieci. Okey, burzliwy temat, ale na razie jako przyszła mama nie za bardzo mnie to interesowało. Czekałam i czekałam... i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo wyczekuję nowej płyty. W końcu gdzieś tam zasłyszałam, że wraca (!). Wystartowała z nieziemsko dobrym singlem i wspaniałym teledyskiem (jak kiedyś nie lubiłam teledysków, tak teraz kocham... ) Bejbi Siter -jeśli ktoś nie słuchał, to TUTAJ. Spodziewałam się właśnie takiej płyty. Już nie Zakręconej, ale też nie spokojnej jak A mogło być tak pięknie. Czułam, że płyta będzie całkowicie czymś nowym. Nową Reni Jusis- dojrzałą już artystką, która w Polsce zrobiła naprawdę wiele. 

Jak jest? Za każdym razem jak opisuję Wam jakąkolwiek płytę, nawet taką, która wiem, że będzie pewniakiem, muszę dać jej czas, musi mi wpaść mocno w ucho i przed wystawieniem swojej publicznej opinii chcę być pewna swojego zdania. Słucham, słucham...zazwyczaj zajmuje mi to pełne 24 godziny wałkowania całej listy kawałków. Zazwyczaj już wtedy wiem co z tym zrobić i jak Wam to przekazać. Taki obrałam system i na razie sprawdza się dobrze. Po tym czasie mogę już zabierać się również za inne płyty i wrócić do normalności. Płyta BANG jest jednak zupełnie inna. To nie jest tak, że mi się nie podoba. Zupełnie nie! Jedenaście kawałków, które znajdują się na płycie są dobre. W większości mi się podobają, jednak mają w sobie coś męczącego i niezidentyfikowanego. Czuję, że nie odkryłam jeszcze gdzie mogłabym ich słuchać, bo do pisania notki, czy skupiania się na czymś innym jest dosyć fatalna. Słuchając wszystkich kawałków po kolei nagle zaczyna mnie niesamowicie boleć głowa (chociaż od trzech tygodni ból głowy nie opuszcza mnie ani na krok, załóżmy jednak, że wtedy boli mnie bardziej). Jest kilka piosenek takich, których mogę słuchać zapętlając je na okrągło. Jest to przede wszystkim: Zombie świat, Na skróty tęczą, Bejbi siter. Jednak nie jest to to czego się spodziewałam. Bliżej tej płycie do dojrzałej i świadomej, ale jednak Zakręconej, bardzo daleko do płyty Iluzjon i niestety dosyć ciężko znaleźć, prócz trzech podanych wyżej, tytułów, które wpasowywałyby się stylem do singla. Jest taka opcja na Spotify, że można po prostu wyłączyć piosenki, których nie chcesz słuchać i zapewne jeżeli za tydzień nadal nie przekonam się do niektórych utworów zrobię selekcję. Mam nadzieję, że to jednak nie nastąpi ^^. Jeszcze walczę.

Mimo wszystko, czy żałuję? Zupełne nie! Po pierwsze: chociaż nie wszystko do mnie przemawia, to wiem, że jest to dobre, tylko po prostu nie w moim stylu. Po drugie: super, że wróciła i mam nadzieję, że już nie zniknie i po trasie koncertowej (na którą mam nadzieję, że zawitam) zaszyje się w studiu nagraniowym i stworzy coś kolejnego ;). Myślę, że warto się zainteresować. Warto poznać chociaż na Spotify, aby wiedzieć co też zmalowała. Mnie zawsze interesują powroty dobrych, polskich twórców. Taki sentymencik. Dobrze, że na sentymencie się nie kończy! :D 

Nie wyrzuciłam jej w kąt, jak wreszcie nauczę się wszystkich piosenek na pamięć i będę mogła w słoneczny dzień otworzyć okno i w kuchni śpiewać i tańczyć w rytm muzyki- to będę szczęśliwa. Czuję to. I nie mogę się doczekać koncertu! Są to tak taneczne utwory, że marzę o tym, aby w tym uczestniczyć! Ostatnio oceniam płyty pod względem koncertów, zauważyliście? No cóż... chyba udzieliła mi się magia wakacyjnych festiwali muzycznych ;) Każdy z nas to chyba przechodzi, prawda?

I dwa słowa o okładce- mega ekstra kolorystyka, pomysł no i świetny font (tak a propos, bo w sobotę zapomniałam o tym wspomnieć.. w książce To skomplikowane KLIK główni bohaterowie w pewnym momencie za swój główny żart wzięli font-fanatyków. Kiedy tak czytałam te ich żarty i zdziwienie, że istnieją ludzie, którzy mogą wyjeżdżać na spotkania o literkach, gadają o literkach i w ogóle- są fanami literek- poczułam, że trochę to trafia też we mnie hahaha. Tak, chyba jestem font-fanatykiem i dobrze mi z tym! ^^ Serio. Zauważyliście, że za każdym razem piszę o fontach? Sory, tak już mam. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe... ale po prostu w pewnym momencie poczułam magie litery i tak już zostało i nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to ważne w całym odbiorze- ja sobie do pewnego momentu zupełnie nie zdawałam z tego sprawy. Dobrze, że jest Liceum Plastyczne w Gronowie Górnym i dobrze, że wybrałam grafiki jako swoją specjalność! ♥ Dzięki przeznaczenie :D ) I płyta jest nieziemsko mocno niebieska- jak najbardziej na plus. Wszystko wizualnie jest mega wielkim plusem. Polecam gorąco- na Spotify tego nie dostaniecie ^^


Buziaki! :*

2 komentarze:

  1. Wygląd półek z muzyką w Empiku zależy w dużej mierze od tego, czy nie było premiery jakiegoś Zayna czy Tini, bo wtedy te nastolatki zostawiają po sobie istne tsunami :) Nie zazdroszczę pracownikom wtedy tego układać. W pozostałe dni nie narzekam, z wizyt z salonie zawsze doceniam to, że zawsze coś jeszcze ciekawego z półki z promocjami wpadnie w ręce :)

    OdpowiedzUsuń