środa, 22 czerwca 2016

Dieta wegańska a paleo


Hejka! :)
Ależ dawno nie było Mięsożercy. Jednak dzisiaj przyszedł do mnie kurier i przyniósł mi przepiękną książkę z przepisami wegańskimi. Skojarzyłam, że w swojej kolekcji posiadam również książkę z przepisami paleo. Dwie zupełnie różne diety... idealnie skojarzyło mi się ze mną, z moją serią i moim życiowym miotaniem między jedzeniem mięsa, a nie.

Jak to wygląda teraz u mnie? Jem mięso i jem go więcej niż miałam. Nadal korzystam z wegańskich trików i uwielbiam to robić... ale jednak życie na łatwiznę wygrało. Poza tym (!) ile osób tyle opinii i już zupełnie nie wiem w co wierzyć. Kiedy byłam stu procentową weganką wszystkie artykuły, które mnie interesowały były właśnie na temat tego jak niejedzenie mięsa wpływa dobrze na człowieka. Aktualnie mocno zainteresowałam się dietą paleo (której nie wprowadziłam w swoje życie), która informuje, że mięso i tłuszcze zwierzęce to najlepsze dobro jakie istnieje. W czym się zgadzają? Żadna z diet nie je nabiału... chociaż to dobre, że tacy jednogłośni!

Aktualnie zupełnie nie jestem zadowolona ze swojego sposobu odżywiania, ale staram się walczyć. Jednak przez chorobę nie mam zbytnio apetytu... Ale spokojnie, to niedługo się zmieni i jeżeli będę miała pod ręką tak mnóstwo dobrych książek będę gotować naprawdę dobre rzeczy :D


Na blat poszło: 
1) La veganista super food książka poświęcona przepisom, które nie posiadają w sobie produktów odzwierzęcych. Mnóstwo bardzo ciekawych przepisów, ALE dosyć skomplikowanych, zdecydowanie nie na co dzień, a przede wszystkim- niektóre z produktów są naprawdę bardzo trudne w dostępności. Pamiętacie jak kiedyś pisałam Wam post o tym, że to co dla mięsożercy wydaje się trudne do zlokalizowania- wegan ma w domu każdego dnia... ale ja będąc weganinem nigdy nie posiadałam świeżych ziaren kakao, czy masła migdałowego lub syropu z agawy, albo śmietany z orzechów. Jestem przekonana, że gdybym korzystała z tej książki jak z Biblii to wreszcie w moim domu zaistniałyby te wszystkie bardzo skomplikowane produkty. Jednak czy da się z niej korzystać na co dzień i przede wszystkim czy posiada dania na każdą okazję? 

Nie należę do osób, które od każdej kucharskiej książki oczekują przepisu na schabowego, czy najprostszych kotletów z ciecierzycy (jak tutaj) , ale przyjrzyjmy się głębiej spisowi treści: jest śniadanie, a tam przepisy na przepyszne warzywno-owocowe koktajle, owsiane batony, twaróg kokosowy, ryż na słodko lub jogurt. Rozdział uznaję za zaliczony. Drugi jest lunch. W nim również nie brakuje dobrych inspiracji- dużo sałatek, czyli coś czego bardzo mi brakuje. Plus! Następnie znajdujemy się w obiadach, gdzie możemy znaleźć mnóstwo faszerowanych warzyw, wegańską lasagne, czy minipizze- rozdział najbardziej skomplikowany, ale nic dziwnego: przecież to obiad! :) I deser!!! Na deser mamy możliwość zrobienia mrożonego jogurtu, rabarbaru z piekarnika, czekoladowych lizaków (tak, weganie jedzą czekoladę), czy muffinki jabłkowo-gruszkowe, które u mnie pójdą chyba na pierwszy ogień! ♥

Tak więc książka na pierwszy rzut oka z tego wora hipsterskich.... ale plusuje świetną okładką, jak i zdjęciami i całą oprawą graficzną. Po zagłębieniu, składniki nie są banalne, ale z niektórych można zrezygnować, a w niektóre się zaopatrzyć.... niektórych przepisów również nie trzeba robić lub jeśli ktoś nie jest weganinem, a chce zjeść coś jedynie bez mięsa- może używać produktów odzwierzęcych. Ja tak czasami robię. Masło, mleko itp. Smak dla przeciętnego zjadacza mięsa bardzo dobry! :D Czy polecam, polecam, bo piękna! Ja z bzikiem na punkcie nowej półki stwierdzam, że dobrze mieć taką na widoku... poza tym już niedługo wychodzi druga część z samymi wypiekami o ile się nie mylę- więc warto! :D

2) Dieta Paleo dla początkujących- tak jak wspominałam, dieta ta wyznaje zasadę powrotu do człowieka pierwotnego i posilania się jedynie tym, co on tj. mięso, tłuszcz zwierzęcy, warzywa, owoce. Zero zbóż i nabiału. Jest mi blisko do tej diety jedynie ze względu na to, że moja koleżanka stosuje się tej diety. Uwierzcie jednak, że jest mi do niej chyba o wiele dalej niż do bycia weganką. Już wolałabym zrezygnować w całości z mięsa niż wżerać tłuszcz itp.  Poza tym dieta wegańska jest ukształtowana w świadomości i prawie równouprawnieniu dla zwierząt, natomiast paleo to podobno idealna dieta na schudnięcie! Racjonalnie patrząc- jeśli nie można jeść nabiału i zbóż, to można jeść naprawdę bardzo mało! A co by nie mówić- tłuszcz zwierzęcy nie tuczy. I o tym jest właśnie ta książka.

Pięknie wydana, z pięknymi zdjęciami i dobrą okładką... szkoda, że w takim małym formacie :( Posiada bardzo długi wstęp i opisanie wszystkiego na czym dieta polega, co uważam za bardzo dobry plus! I tutaj również zaczynamy od śniadania: kleik jabłkowo-marchewkowy (nie brzmi dobrze), jajecznice, kokosowe muffinki, ciasta, koktajle [...] Przychodzi czas na surówki- bałam się, że wszystkie będą z mięsem, jednak nie jest tak najgorzej. Same warzywne również się znajdą :) Zupy, mięsa, ryby i owoce morza.... i tutaj muszę przyznać, że niewątpliwie będę korzystać. Zakochałam się już w niektórych przepisach ♥ 

Co z dostępnością produktów? Lepiej niż powyżej, chociaż w niektórych przepisach również znajdują się dziwne składniki, ale to przecież dobrze. Książki kulinarne kupujemy dla zmienienia czegoś w swoim jadłospisie.


Jak dla mnie dwie książki bardzo odpowiednie i niewątpliwie będę korzystać... 
Jednak czy na jakąś dietę decyduję się znów lub czy wracam na weganizm?
Na razie się nie zapowiada ^^
Buziaki! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)