czwartek, 30 czerwca 2016

Leżący

Hejka! :)
Nie wierzę, że aż tak bardzo można się zawieść. W poprzedniej notce pisałam Wam o książce, która bardzo mi się podoba i o której niewątpliwie za kilka dni napiszę Wam w samych superlatywach. Wsiadłam do pociągu i chciałam ją skończyć. Skończyłam.... ale ile się przy tym natrudziłam- to moje :D Leżący to jedna z najkrótszych książek jaka do mnie trafiła. Zaczęła się super i do połowy utrzymywałam swoją pozytywną opinię. 

Michele Serra bierze na warsztat pokolenie leżących, jak to on ich ładnie nazwał. Ich? Idealnie wpasowuję się w obraz przedstawionego młodego bohatera. Laptop, telefon, odcięcie od świata, w pokoju ulubionym przedmiotem jest łóżko do leżenia i spędzić można tam cały dzień po szkole. Wiele ciekawych spostrzeżeń, które i w moim życiu codziennym się zdarzają, a na które zupełnie nie zwracam uwagi. Może dlatego pisarz stosuje zabieg pisania do drugiej osoby liczby pojedynczej- per Ty. Zwraca się do swojego syna, uderzając w czułe punkty każdego młodego człowieka ;)

Do połowy jest naprawdę świetnie. Zdążyłam się i pośmiać, i skarcić, i oczywiście- jak wspominałam wyżej- w wielu wątkach zauważyć siebie. Jednak od drugiej połowy coś zupełnie nie zagrało i męczyłam się koszmarnie. Wychodzę z założenia, że przy książkach męczyć się nie można- zwłaszcza w wakacje, dlatego definitywnie nie polecam. Już zabrałam się za kolejną, świeżutką pozycję w świecie polskiej literatury: Wszyscy jesteśmy hipsterami. Pierwsze kilka rozdziałów- jak najbardziej na tak... ale chyba muszę przestać oceniać książki nie kończąc ostatniej strony ^^


Mam gorączkę i jest paskudnie, wiecie? :(
Jutro będę miała ekstra dzień!! Buziaki! :* ♥

4 komentarze:

  1. Aaa! To tak kompletnie o mnie, że aż mi smutno. Mimo, że książka jest ciekawa do połowy, to chyba i tak po nią sięgnę - chociaz po tę połowę! Bo naprawdę... pokolenie leżących, a w nim między innymi ja! Czekam na więcej notek, bo mam więcej wolnego haha :*
    Nina

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja natomiast właśnie skończyłam czytać książkę, której pierwsza połowa jest tragiczna i męczyłam się z nią pół roku, by drugą połowę pochłonąć w 3 dni, bo jest naprawdę dobra. Ale to w sumie był wyjątek, bo zwykle daję książce 50, max 100 stron i jak po tylu mnie nie zaciekawi choć trochę, to odpuszczam. Bo - tak jak piszesz - z książkami męczyć się nie można :D
    O "Leżącym" nie słyszałam, ale skoro tylko połowa jest dobra, to nie przeczytam xd
    Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, nieźle czytać książkę pół roku i nie dać sobie z nią spokoju. Podziwiam! :D

      Usuń