środa, 22 czerwca 2016

Torba i nowe stylizacje na fioletowym sercu!

Hejka! :)
Już dawno pogodziłam się z tym, że moje marzenie o byciu blogerką modową nigdy się nie uda. Yyyy... no dobra, nie miałam nigdy takiego marzenia, chociaż od zawsze w pewien sposób próbowałam tutaj ten mój styyyl jakoś przemycić. Wychodziło mi to z marnym skutkiem, ale - zaczęłam jak miałam czternaście lat, a mój sposób ubierania się polegał na zakładaniu koszulki i jeansów. Nie powiem, jak teraz wróciłam do mojej dawno zapomnianej kategorii outfit to byłam pełna podziwu, że nigdy w sumie nie było źle, ale czy jest sens kiedykolwiek pokazywać zwykłą bluzkę i zwykłe spodnie? Prawdopodobnie nie. Przynajmniej nie chcę już tego praktykować na tej stronie. Co mnie skłoniło do powrotu na to dziwne, niezidentyfikowane przeze mnie miejsce zamieszkane przez szafiarki? To że nigdy nie umiałam pozować do takich zdjęć, że nigdy nie było tego w pełni na moim blogu i że całkowicie niepewnie czuję się przed obiektywem aparatu, kiedy mam prezentować swoje ciuchy. Tak więc, aby rezygnować ze swoich słabości postanowiłam z tym walczyć (warto zaczynać od tych najmniejszych, jak ta!). Moja szafa przez te lata przeszła metamorfozę, chociaż nie uważam żeby była ona jakaś drastyczna- zawsze tak mi grało w duszy, tylko w pewnym momencie złożyły się czynniki, które pozwoliły mi stworzyć z tego dobrą całość. No ale .... po co to wszystko tak już naprawdę? Przede wszystkim dlatego, że, jak już Wam wspominałam, zaczynam moją przygodę z maszyną do szycia (już tą moją własną osobistą) i po każdym wyczynie z miłą chęcią chciałabym prezentować Wam moje małe cuda. 

No i właśnie o to się rozchodzi! Będę się chwaliła. Potrzebuję uznania! :D Dzisiaj kupując truskawki Pani powiedziała mi, że pięknie wyglądam- postanowiłam to wykorzystać i zacząć od dzisiaj, tym bardziej, że na spacer poszłam z moją nową torbą! 

Wczoraj walczyłam z maszyną do upadłego, uwierzcie. Było ciężko, wiele razy się poddawałam i wiele razy traciłam cierpliwość... zupełnie inaczej pracuje się na nowym sprzęcie, a starym z pomocą Najwspanialszej Na Świecie Babci. Zdecydowałam się na wykończenie materiału w pnie z IKEA. No wiecie, gdyby się zniszczył, to nie byłoby szkoda. Na pierwszy ogień poszło coś najłatwiejszego, czyli torba z kwadratu. Prościzna, zapewne zaawansowanym nie chce się w to nawet bawić- mi się chciało. Stwierdzam jednak, że jest o wiele za mała na moje potrzeby, ale wzór w pnie podoba mi się na tyle, że przy najbliższych odwiedzinach Matarni zakupię materiału tyle, aby starczyło na uszycie wielkiego wora (już w bardziej skomplikowanym kroju^^).

Tak sobie myślałam, że może jeśli będę zabierać w miasto statyw i będę sama robiła sobie zdjęcia (gdzieś poza zasięgiem ludzi), to te zdjęcia będą w jakikolwiek sposób ładne i chociaż w jednym procencie artystyczne i takie piękniutkie- inspirujące. Myślę, że w najbliższym czasie będę szukać takowych miejsc- tym bardziej, że przecież planowałam codzienne spacery, to idealny motyw do szukania dobrych, nietłocznych miejsc do robienia dobrych zdjęć na bloga :) Jakbym się wprawiła, to mogłabym nawet bez swoich nowo uszytych rzeczy robić takie notki. Byłoby fajnie- jednak jedno jest pewne- stawiam na siebie i statyw. Wtedy moja pewność siebie wzrasta o pięć punktów. A dzisiaj zostawiam Was z takimi śmieszkami, o! :D

I jak już dzisiaj tak modowo, to jeszcze sobie porozmawiajmy o ciuszkach ^^ Mam takiego hopla, że uwielbiam kolorowe spodnie. Zimna jesień i zima to najgorszy okres, w którym sprawdzają się jedynie jeansy... ale kiedy nadchodzi ciepła wiosna i lato można szaleć. Moja szafa wtedy pęka w szwach od nadmiaru kolorowego materiału w miejscu wydzielonym na spodnie ♥ Nawet jeżeli zazwyczaj noszę do nich ciemne, jednolite bluzki/ swetry, to czuję, że moja stylizacja jest idealna i dobrze się w niej czuję, co najważniejsze! :D A Wy macie jakąś ulubioną część garderoby? :)


najpiękniejsze spodnie na świecie Reserved | Buty  New Yorker | Torba  Hand Made - materiał IKEA | Sweter  -

Buziaki! :*

1 komentarz: