czwartek, 14 lipca 2016

spodenki do spania

Hejka! :)
Już wczoraj zabierałam się za ten post, ale sprzątanie domu oderwało mnie od laptopa. Natomiast dzisiaj, z wysprzątanymi podłogami, kuchnią i pokojami mogę spokojnie do Was pisać. Wiecie- chciałabym na tym blogu pokazywać jedynie moje fantastyczne, idealne życie i mówić Wam, że wszystko co zrobiłam w ciągu dziewiętnastu lat mi wyszło.... jak wiadomo nie zawsze tak jest i czasami piszę Wam o moich smutkach i niepowodzeniach, ale to chyba normalne. Nie chcę udawać kogoś kim nie jestem. Nie chcę udawać, że jestem wybitnie uzdolnionym dzieckiem, które umie uszyć wszystko za co się tylko weźmie. Dzisiaj właśnie o tym! :D

Wakacje to wyjazdy, przyjazdy i ogólne nocowanie po domach innych ludzi. Postanowiłam, że uszyję sobie piękną pidżamkę na bardzo gorące dni. W pracowni mam całą szafę materiałów, które gromadziłam przez wiele lat (w nadzieli, że kiedyś kupie maszynę i będę szyła- w końcu to nastąpiło!). Znalazłam piękny biały, cienki i śliski materiał- uznałam, że będzie idealny! Wymyśliłam sobie, że puszczę w nie materiał, którym będę wiązać ładną kokardkę z przodu z czarnego materiału w drobne szare kwiatki. Chciałam na bluzce zrobić z takim motywem również kieszonkę- żeby od razu było wiadomo, że to komplet. W głowie już sobie wyobrażałam jak piękne zdjęcia zrobię sobie na bloga (tym bardziej, że w najbliższym czasie mogę wykorzystywać do robienia zdjęć człowieka, a nie statyw- bójcie się, może go wykorzystam i zdjęcia będą inne niż zawsze!:D) .... no wiecie- rozścielone łóżko, biała pościel, kawa, książka, kwiatuszki, i JA w mojej pidżamce. Typowe instagramowe zdjęcie, którego nie posiadam i jak się okazało nigdy nie posiądę.

Wykrój spodenek robiłam z pomocą postu na blogu joanka-z KLIK a szyłam wraz z CoZa Szycie (o której na blogu niedługo więcej!) KLIK. Dziewczyny spisały się na medal i pięknie mi pomogły, tylko kiedy w mojej głowie pojawia się pierwsza myśl: dobra, tutaj może być krzywo, później się wyrówna -jestem stracona! Naprawdę nie polecam takiego sposobu, nigdy się nie sprawdza. W każdym razie nie sądziłam, że będzie aż tak źle i naprawdę nie wiem skąd brałam swoje wymiary. Na dole możecie zobaczyć, jak pięknie spodenki opinają mi talię (he he...). A jak miały wyglądać? Miały być całkiem luźne i wygodne. Okazały się luźne jedynie w talii, natomiast nogawki były akurat. Nie pytajcie o co mi chodziło kiedy je tworzyłam! :D A uwierzcie, że z przerwami zajęło mi to cały dzień O.o

No to tyle. Chciałam się Wam tak tylko pochwalić abstrakcyjnie i niemożliwie nieudanym osiągnięciem krawieckim! :D Żeby nie było, że tylko mi wychodzi (taaaak, nadal czuję się dumna z mojej spódniczki! ^^) Jednak aby podtrzymywać tradycję- wskoczyłam na szybko w niedokończone spodenki, założyłam bluzkę i zrobiłam zdjęcia. A co mi tam! :D


bluzka New Yorker | spodenki Hand Made - materiał wynaleziony w szafie

Buziaki! :*

2 komentarze:

  1. Nie ma się czzym przejmować! Mi na 10 uszytych rzeczy, 4 nie nadają sie do niczego, 2 nadaj się do niczego nie nadają, ale jest jeszcze szansa na zmiany, 2 są takie sobie i 2 są naprawdę ok ;) ja na twoim miejscu, nie poddawałabym się tak łatwo. Talię można zmniejszyć, a nogawki rozpruć i wszyć lampasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie nie nie, spodenki poszły do kosza :D ale hola, hola- nikt nie powiedział, że się poddaję, wręcz przeciwnie! :D

      Usuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)