czwartek, 7 lipca 2016

Szyjemy z_jednego_metra!

Hejka! :D
Czekałam na ten powrót do domu cały wyjazd... to dziwne. W każdym razie: po szpitalach, po lekarzach, po wyjazdach- wreszcie mam spokój. Moje życie będzie teraz tak bardzo usystematyzowane i z planem na każdy dzień, że jestem przekonana, że wszystko co planuję sobie w głowie uda mi się zrobić. Siedzenie w mieście w czasie wakacji jednak ma milion swoich plusów... a przynajmniej ja umiem to wykorzystać ;)

Pamiętacie jak ostatnio mówiłam Wam, że uszyłam spódnicę? O niej jeszcze na blogu będzie głośno, bo w trakcie tworzenia włączyła mi się artystyczna wizja i na uszyciu się nie skończy. Stworzę swoje małe dzieło i mam nadzieję, że wyjdzie tak jak mam to w głowie. Jednak dlaczego teraz o niej wspominam? Ponieważ powstała ona jedynie dlatego, że chciałam wypróbować siebie, maszynę i wykrój jeszcze przed wykrojeniem jej z docelowego materiału w pszczoły. 

Udało się! Jednak zrobiłam ją w dzień wyjazdu. Na zrobienie pięknej spódniczki w pszczoły musiałam poczekać jeszcze tydzień. Wróciłam o siódmej rano, spałam do dwunastej, pobiegłam do pasmanterii po guziki i nici (wiecie, że uszyłam dwie rzeczy na nowej maszynie bez świadomości, że do maszyny używa się innych nici O.o Cyrk na kółkach z tym moim szyciem! Na szczęście zdobyłam potrzebną wiedzę i teraz już jest chociaż troszkę profesjonalniej :D Kolejnym etapem będzie znalezienie odpowiedniego pojemnika na nici, igły, szpilki, nożyczki i wszystkie potrzebne rzeczy- jest ich sporo! Jak już znajdę idealny, to Wam pokażę), wróciłam i zaczęłam szyć! Oczywiście jak to zazwyczaj bywa- kiedy chcesz żeby koniecznie Ci coś wyszło zazwyczaj jesteś tak zestresowany.... że Ci się nie udaje. U mnie było ciężko- ale jestem w stu procentach zadowolona. Jak na pierwszy (okey, okey- drugi) raz to naprawdę całkiem dobrze. 

Kiedy tak sobie wkuwałam szpilki przypomniała mi się mama mojej koleżanki, która podobno nie umie przyszyć nawet guzika. Ja dzisiaj przyszyłam ich aż sześć i naprawdę zachodzę w głowę jak ktoś może nie umieć tego robić. Okey, rozumiem, że może się nie chcieć... ale żeby nie umieć? ^^ Mam nadzieję, że Wy umiecie :D

Co do materiału, bo o nich też miało być tutaj sporo: materiał w pszczoły pochodzi ze strony, o której już Wam pisałam TUTAJ  KUKA (www.ku-ka.pl) , w której sami możecie zaprojektować swój wzór! ♥ Ja jednak na razie nie skorzystałam z tej możliwości, ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa :D Przyszedł do mnie metr tkaniny. Uszyłam z niego spódnicę... a jego nadal jest sporo. Dzięki temu zrodziła się w mojej głowie taka myśl, że będę Wam mówić co można z metra i że można naprawdę dużo. Tak więc tych postów będzie naprawdę sporo. Uszeregujmy to teraz: na początku będzie taki post jak dzisiaj- trochę słów wstępu i mojego gadania o materiale, sklepie, wykrojach, nitkach itp.... tematy robocze, w pracy. Później będzie pojawiał się post z kompletnym strojem- w ładnej scenerii (taki jaki pojawi się jutro^^) i kolejny i kolejny... aż na końcu będę zbierać wszystkie te rzeczy w jedną zlepkę. Myślę, że może być fajnie, bo z tego metra można serio dużo :D A mi się zawsze wydawało, że to pewnie trzeba kupować z piętnaście metrów na bluzkę.... bez sensu ^^ A! no i nie byłabym sobą, gdybym w te posty nie wplątywała książek. Za kilka dni przedstawię Wam tę, która zainspirowała mnie najbardziej do tego całego zamieszania.


Buźka! :*

2 komentarze:

  1. A który materiał wybrałaś na ta spódniczkę?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Satyne, ale tak jak wspominałam- nie znam się na materiałach, więc nie wiem czy to był strzał w dziesiątkę.... ale uszyłam, podoba mi się, chodzę w niej... więc chyba mogę polecić? ^^

      Usuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)