piątek, 5 sierpnia 2016

skończyłam!


Hejka! :D
Jejku, uwierzycie, że dopiero dzisiaj skończyłam malować swoje ściany w pokoju?! Tzn. jeszcze nie skończyłam, bo na razie schnie mi przedostatnia warstwa, ale wiem, że skończę to dzisiaj, tak więc jestem baaaaardzo szczęśliwa. Nawet nie wiecie ile czekałam na to żeby wreszcie się zmotywować, wynieść te wszystkie ciężkie książki z pokoju i skupić się już nie na dwóch, a na wszystkich czterech ścianach! Zosia Samosia KLIK wchodziła na tego bloga w kwietniu, a aktualnie mamy już sierpień. Zapewne to jeden z najdłuższych remontów na świecie ^^ 

W drugim poście z tej serii pisałam o najlepszych i najgorszych farbach, na błędach się nie nauczyłam niczego i kolejne wiadro białej farby miałam z jeszcze innej firmy. Nie było tak złe, jak to, o którym pisałam wcześniej, ale ogłaszam wszem i wobec, że nie polecam Śnieżki! Fu! Miałam całą twarz, ręce i oczy w kropkach. Malując czułam jakby padał deszcz. Co to za tragedia?! Nie rozumiem jak można produkować tak złe rzeczy! Na szczęście, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że ściany malowane są wodą i nic nie kryją, po wyschnięciu kryją całkiem dobrze. Tyle dobrego w tej sytuacji -.- 

Malując ściany włączyło mi się kilka nowych pomysłów na mój pokój. Aktualnie poszukuję starego, drewnianego krzesła. Może ktoś z Was posiada i chcę mi podarować? :D Poza tym w najbliższych dniach mam zamiar wybrać się do sklepu po paproć i inne zielone rośliny... chociaż to dosyć ryzykowne przy moim talencie do zajmowania się roślinami ^^ Mój ukochany rododendron niestety wylądował na balkonie, bo ostatnio (ostatnio? w maju! Jak ten czas szybko leci) wyczytałam, że jest to roślina trująca i moja Mama, która jest strażnikiem mojego zdrowia nie pozwala mi jej trzymać w domu hahaah :D Muszę chyba poszukać bardziej poważnego źródła informacji niż ilustrowaną książeczkę dla dzieci O.G.R.O.D.Y. A może Wy coś o tym słyszeliście? Serio nie mogę mieć go w pokoju? Tak idealnie dopełniam mi w nim wszystko :( 


Buziaki! :*

1 komentarz: