sobota, 19 listopada 2016

łatwiej?

Hejka:)
Przeciążyło mnie pisanie na konkretny temat dzień w dzień. Musiałam dać sobie chwile swobody, dzisiaj też to robię. W teorii zapisałam naprawdę fantastyczne tematy, które chciałabym poruszyć, i mam nadzieję poruszę, ale to tak może od jutra na nowo ^^

Krążę obok tematu wspólnoty już od dłuższego czasu. Nie, to nie dzisiaj. Jeszcze nie dorosłam do momentu, w którym mogłabym Wam pięknie zapromować to zgromadzenie, ale dzisiaj chciałabym powiedzieć kilka słów tak o- tak jak zawsze... z byle powodu.

Jestem wierzącą osobą. Rzec by można- bardzo wierzącą. Otaczam się ludźmi, którzy są wierzący i kiedy poznam kogoś kto jest fantastyczny i dowiem się, że wierzy- to moje serce raduje się bardziej. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy nie wierzą, ale są otwarci na mój sens życia jakim jest Bóg. Nie mam problemy ze spędzaniem każdego dnia na parafii, na mszy w Kościele, czy na odmawianiu różańca w zaciszu swojego domu. Nie mam z tym problemu, ale tylko w momencie, kiedy całą sobą angażuję się w moją wspólnotę. Jaka by ona nie była. Czy składałaby się jedynie z ludzi wspaniałych, czy z tych, którzy nie za bardzo do mnie przemawiają- za każdym razem Ci ludzie motywują do codziennego dawania świadectwa samym sobą. W środku mnie zapala się wtedy taka lampka: "chcę zrobić tak wiele, chcę zarazić kolejne osoby, chcę aby wszyscy byli tak samo zakochani w Panu jak ja!". To ciężkie zadanie. Codziennie wkurzam się na wszystkich po kolei, że nie odczuwają tego tak jak ja. Bóg stara się nauczyć mnie w tym wszystkim pokory, ale ja zapieram się nogami i rękoma. Przecież robię dobrze, na Jego chwałę... dlaczego mam stopować? Może jest tak, że tego bloga założyłam jedynie po to, żeby raz na jakiś czas Bóg szepnął mi kilka słów podczas pisania notki. Za każdym razem kiedy zabieram się już za ten "trudny" temat wychodzi z tego zupełnie coś innego niż chciałam. Niż wcześniej sobie to obmyśliłam. Czuję wtedy takie kierownictwo Boga, wiem, że to jest dobre. Wiem, że trafia to do ludzi (zdaję sobie sprawę, że nie do wszystkich), ale to przede wszystkim zrzuca na mnie kubeł zimnej wody i wyjaśnia mi wiele trudnych dla mnie sytuacji. Dziwne to prawda? Przecież to ja- Karolina- piszę te wszystkie posty. To JA siedzę chora na łóżku, to JA stworzyłam bloga, to JA postanowiłam napisać ten post, i to wreszcie JA go piszę własnymi rękoma.... I w tym właśnie cała tajemnica naszej wspaniałej katolickiej wiary!♥ To JA to cała JA, prawdziwa z ciała i kości... wypełniona Bogiem po każdy brzeg swojej 168 centymetrowej osoby. Przepełnia mnie to niesamowitą radością, kiedy dostaję wielki dar odwagi, aby iść do konfesjonału, aby zapomnieć o Księdzu i oddać Mu wszystko, aby później móc cieszyć się spotkaniem z Nim w Eucharystii. Wyobrażacie sobie, że Bóg stworzył mnie niezliczone wieki temu wiedząc już ile mam włosów na głowie, wiedząc jak dziwną osobą będę i jaki plan dla mnie zgotował. Jest to dla mnie niepojęte. Każdego dnia staram się jakoś zrozumieć to Miłosierdzie i ten wielki zamysł. Nie udaje mi się.

Dzisiaj poruszyłam z kolegą temat Nieba. Zastanawiał się on, jak będzie mógł w Niebie spełniać swoją pasję muzyczną. Jak będzie wyglądała tam jego droga muzyczna. Niesamowite jest to, że tak bardzo jesteśmy pewni tego miejsca, że tak bardzo chcemy się w nim znaleźć. Pisałam Wam o Niebie już TUTAJ Lubię o tym mówić z ludźmi, lubię się tym zachwycać.
Jest jeszcze jedna dyskusja, która w pewnym momencie wypłynęła w rozmowie z moją koleżanką. Nie jest wierząca. Widzi nas jako osoby, którym wszystko wychodzi, ponieważ Bóg prowadzi nas za rączki i w każdej chwili odsuwa od nas swoim palcem z Nieba przeszkody podkładane nam pod nogi. Chciałaby uwierzyć, ale nie z potrzeby miłości- z potrzeby łatwego życia. Kochani, tak się nie da. Poruszanie tematu: "wierząc masz bardzo łatwe życie"- jest bardzo trudne. Z jednej strony nie wyobrażam sobie życia bez Niego, nie widzę w tym sensu. Nawet jeśli wielokrotnie nie zgadzam się z różnymi rzeczami w Kościele, nie potrafiłabym zrezygnować z Eucharystii, Spowiedzi, codziennej modlitwy, czytania Pisma Świętego [...] Nie widzę sensu w byciu Polakiem- otaczaniem się tak oczywistym działaniem Pana Boga i nie wierzeniem w Niego. Chyba nie jestem aż tak odporna na nieprzyjmowanie namacalnej Miłości. NAMACALNEJ! Kiedy wiem, że całe moje życie jest zaplanowane, że Bóg zna mnie z imienia i całej mojej historii życia oczywiście jest mi łatwiej... ale czy mam łatwe życie? Słysząc tyle świadectw w swoim życiu stwierdzam, że nie! Każde życie jest trudne, każdy nosi swój krzyż- taki, jaki umie udźwignąć. Z boku może się wydawać, że ktoś nie ma problemów, za to Ty masz najwięcej... tak nie jest. U Boga każdy traktowany jest na równi. Mam wiele problemów. Nie dorosłam jeszcze do świadectwa swojej wiary opublikowanego w internecie. Mam masę problemów i gdybym komuś opowiedziała o tym wszystkim mógłby uznać, że mam najgorzej. Ja o sobie nie umiałabym powiedzieć tego nigdy. Czuję się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jednak wypełniając ankietę jestem pewna, że nie wyszedłby mi pozytywny wynik. Jezus jest obok zawsze. Stara się nas chronić... ale on nigdy nie otoczy nas bańką mydlaną, na którą będzie chuchał przez osiemdziesiąt lat. Powoli nam wiele razy upaść, ale za każdym razem poda nam rękę. Jest mega super hiper! :D

We wspólnocie jest moment spontanicznej modlitwy. Na wierzch wychodzą wtedy największe problemu. Wydaje mi się, że jest to miejsce, do którego przychodzą ludzie najbardziej pokaleczeni, ale mimo wszystko najbardziej radości. Bo człowiek wierzący, to człowiek szczęśliwy! Pocieszamy się kiedy jest taka potrzeba- i robimy to w sposób najlepszy, ponieważ zawierzamy to wszystko Jemu. Umiemy dogadać się wszyscy razem, ponieważ wyznajemy jedne i te same wartości. Kiedy jest czas śmiejemy się, imprezujemy, chodzimy do kina i na piwo. Tworzymy razem coś na wzór rodziny i to jest niesamowite. Nie, nie musimy się wszyscy lubić- i mogę Was zapewnić, że tak nie jest (też miałam mylne zdanie o członkach wspólnoty^^). Nie wszyscy rzucamy się sobie w ramiona, ale nigdy nie ma sytuacji, żeby ktoś rzucił się sobie do gardeł. To nie szkoła, we wspólnocie nie znajdziecie ludzi połączonych ze sobą z dziwnej kombinacji punktów w rekrutacji. We wspólnocie każdy z nas jest Dzieckiem Bożym i stara się tym dzielić. To wszystko sprawia, że jesteśmy w każdej chwili razem i to jest super! 

Ciężko mi czasami przezwyciężyć swoje lenistwo lub gniew z powodu tęsknoty za Jego namacalnym dotykiem Miłości. Wkurzam się wtedy i zamykam w sobie. Nie zauważam drobnych rzeczy, które dla mnie robi... a przecież robi to ciągle! I właśnie wtedy ważna jest wspólnota. Przebywanie ze Słowem i wspólna motywacja do działania. Nie potrafiłabym żyć bez wspólnoty, bez bliskiej relacji z Księżmi i możliwością rozmowy z nimi w każdym momencie. Jestem wdzięczna Bogu, że pomógł mi nigdy nie skręcić na tę złą drogę... że zawsze trzyma mnie za rękę i przeciąga na Swoją stronę pokazując mi Swoją wielkość. Nie wiem, czy to listopad tak na mnie działa, czy coś innego, w każdym razie wróciłam do działania i czuję, że nawet jeśli już wszyscy mają mnie dosyć- to umacniam się w Bogu bardzo mocno i bardzo życzę tego również Wam. No. Najbardziej Wam tego życzę :*

A, no i widzicie- Bóg chciał żebym Was zaprosiła na wspólnotę, bo teraz czytałam notkę żeby ją opublikować i tak "przypadkowo"(nie ma przypadków! ^^) zrodziła mi się myśl, że może napiszę o spotkaniu mojej wspólnoty. hahahha. Bóg działa zawsze Kochani. Doceniajmy to! W takim razie: w najbliższą ŚRODĘ! 23 listopada 2016 roku w ELBLĄGU moja wspólnota o godzinie 19.00 ma spotkanie w salce parafialnej na ulicy SOBIESKIEGO 37 przy parafii ŚW. RAFAŁA KALINOWSKIEGO. Nie bójcie się przyjść, bo będzie bardzo dużo nowych osób. My jesteśmy mili i rozmawiamy z każdym nowym członkiem, serio. Jeśli w sercu poczułeś, że to informacja do Ciebie, to chooodź! Jeśli czytasz mojego bloga, a we wspólnocie już byłeś, to choooodź do nas znów! Jeśli tęsknisz za Bogiem, to choooodź! Nawet jeśli nie czujesz Boga, to chooodź! Było u nas już wiele takich przypadków- Słowo Boże ma moc. Pomaga! :D



Buziaki! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)