poniedziałek, 7 listopada 2016

baza fioletowego serca

Hejka! :)
Żyję teraz w zgodzie ze sobą bardzo. Czuję, że teraz te notki są super i bardzo dobrze mi się je pisze i robi. Na razie mocne kontrasty, ale za kilka dni formuła się trochę zmieni. Będzie wiele rzeczy przed którymi wzbraniałam się na tym blogu całe życie- ale postanowiłam, że koniec z tymi tematami tabu! Będę robić tutaj wszystko co chcę. Także tak. Dzisiaj zrobiłam mnóstwo zdjęć moim nowym aparatem z obiektywem 28mm, w którym jestem totalnie zakochana! Dopiero się go uczę, a jutro robię pierwsze testy reporterskie- także trzymajcie kciuki. Jutro prawdopodobnie pojawią się również dwa posty, jeśli uda mi się je dodać. Tymczasem jest po dwudziestej drugiej. Czeka mnie sporo pracy nad tą notką, dlatego wyłączyłam facebooka, głos w telefonie, na Spotify lecą Strachy na lachy, grzejnik rozkręcony jest na maksa i jest mi wręcz błogo! ^^ Nic- tylko pisać post. Znalazłam wiele starych zdjęć na dysku i na blogu, więc będzie co oglądać.... będzie się z czego śmiać hahahah :D


Pokój, w którym aktualnie się znajduje przejęłam jakoś pod koniec podstawówki. Dosyć długo czekałam na remont, a z racji tego, że wiedziałam, że będę miała malowane ściany, to nie szczędziłam sobie mazania po nich i przyklejania do nich totalnie wszystkiego. To były moje pierwsze próby wyrażenia siebie. Z perspektywy czasu wiem, że nie były zbyt owocne, ale były moje. Na tamten czas były to inspiracje wynalezione w internecie, przekabacone na moje cztery ściany i naprawdę byłam zadowolona z efektu. Chyba zawsze byłam zadowolona z mojego pokoju... a jak przestawałam być- to po prostu go zmieniałam. Na początku miałam paskudną meblościankę w kolorze biało-czarnym. Z pomocą taty udało mi się ją lekko odświeżyć. Kupiłam komiksową okleinę (właśnie sobie przypomniałam jak wielkim to było moim marzeniem. Nie wiem gdzie to podpatrzyłam, ale kiedy wreszcie ją kupiłam byłam zachwycona!) nadało to zupełnie innego efektu i polecam każdemu kto boryka się z problemem starych mebli- okleiny są bardzo łatwo dostępne, nie są drogie, a co najważniejsze niesamowicie odświeżają całe wnętrze! :) Najdziwniejsze jednak było to co działo się na mojej ścianie przy łóżku. Paragony ułożone w serduszka, plakat Pamiętników wampirów czy Zmierzchu... ale przede wszystkim to tam czarną farbą napisałam, że kiedyś w końcu będę posiadać lustrzankę. Po tylu latach posiadam już dwie... i nadal nie mogę w to uwierzyć! W pewnym momencie przyszedł czas na upragnione wywalenie mebli (co swoją drogą spowodowało moje miesięczne chodzenie z nogą w szynie^^), podróż do IKEA i kupienie wszystkiego od podstaw tj. łóżka, biurka, krzesła, komody, obrazów [...] itd. Miałam z IKEA dosłownie WSZYSTKO! Poprzez doniczki, po podkładkę pod laptopa, czy przedłużacz. Wtedy byłam w niebo wzięta- ale na to zostawię sobie jeszcze jeden post poświęcony w całości na ten sklep i moje ku temu przemyślenia- bądźcie czujni, to jeszcze w tym rocznicowym miesiącu. 

Należę do osób, które panicznie boją się szaf. Nie umiałabym zasnąć spokojnie w samotności przy szafie, nawet przy kimś jest mi ciężko. Jedno było pewne- w swoim pokoju nigdy, ale to przenigdy nie zrobię szafy! Postawiłam na odkryty wiszący wieszak. Sprawdzał się przez długi czas, ja byłam z niego bardzo zadowolona i to utwierdziło mnie jedynie w przekonaniu, że posiadanie garderoby jest fenomenalnym pomysłem! Jednak wieszaka nie polecam- wyrywał mi się ze ściany i wreszcie musiałam się go pozbyć. Mam ten komfort, że do własnego użytku mam przeznaczone aż dwa pokoje- tak więc szafę postawiłam tam ;) Więc już na wstępie- nie doszukujcie się tutaj podstawowych przedmiotów każdego pokoju nastolatki... wszystko jest za ścianą... i w przyszłości również tamten pokój chciałabym pokazać Wam w szczegółach. Kiedy tylko jest posprzątany (a zdarza się to sporadycznie) jest naprawdę przytulnie. 

Z początku było dosyć minimalistycznie. Niewiele jedynie białych mebli, łóżko i czarne krzesło. Obraz i ramka na zdjęcia. Jednak z perspektywy czasu wiem, że minimalizmem bym tego nie nazwała. Nawet na fotografiach możecie zauważyć jak wiele rzeczy miałam na tej mojej udawanej toaletce. Pamiętam, że nienawidziłam wchodzić do tego pokoju, gdy był posprzątany.. wyglądał jak jedno z wnętrz na hali IKEA. Totalnie bez uczuciowy i zupełnie niespersonalizowany. Fuj^^ Z pokaźnego wyboru jaki oferuje sklep w kategorii obrazy wybrałam jeden z tych najgorszych... taki, który później miał każdy. Poza tym posiadałam w pokoju wielki plakat Marylin Monroe, co równało się -1000 puntów do indywidualności. Spokojnie, na szczęście nadrobię to za kilka lat!;) 

Po pewnym czasie wreszcie poszłam po rozum do głowy i postanowiłam wylewać swoją duszę na moje cztery kąty. Zaczęło się od sznureczka i drewnianych klamerek. Oczywiście nie żeby było ładnie i gustownie- przepych i kicz musiał dominować! :D Więc poza zdjęciami pojawiła się również flaga Wielkiej Brytanii, Robert Pattinson, czy puszka Coca-Coli. Wiele razy zmieniałam zawartość sznureczka, ale wisiał u mnie przez długi czas- lubiłam to. Jednak patrząc teraz czuję wielki niepokój- ILE TAM SIĘ DZIAŁO! :O Hahhahah. Uwierzcie, że zapomniałam o wielu metamorfozach mojego bloga i moje reakcje są dosyć naturalne i powstają właśnie teraz, po wielu latach zapomnienia ^^ Jedno czego nie można było mi zarzucić- zawsze było mnóstwo zdjęć! Ten pokój zawsze żył fotografiami i to było/ jest cudowne! 

W pewnym momencie postanowiłam zerwać sznurek i zawiesić zdjęcia na suficie. Ło Boże! dzięki Ci za ten świetny pomysł. Drugą zmianą było zamówienie dwunastu czarno-białych portretów mojego autorstwa. Nie rozumiałam wtedy jeszcze fenomenu czarno-białych fotografii i myślałam, że każde zdjęcie, na które nałoży się ten filtr będzie okey. Już od momentu kiedy zawisły wiedziałam, ze coś jest nie tak, że kilka z nich wiele straciło po pozbawieniu koloru. Wisiały u mnie bardzo długo. Wkurzałam się na nie niemiłosiernie i pewnego dnia już nie wytrzymałam. Po kilku latach po prostu je ściągnęłam i cieszę się, że nie muszę już patrzeć na moje fotograficzno-kadrowe błędy młodości ^^

Miałam też okres, kiedy kupiłam sobie chyba z osiem RÓŻOWYCH ramek na zdjęcia. Zajmowały one cały mój parapet, a ja wsadzone miałam tam zdjęcia z moimi najbliższymi znajomymi. Dziwne to było niemiłosiernie... ale na tamten czas bardzo mi się podobało. Na szczęście chyba dosyć szybko zniknęło. 

I wreszcie ostatnie trzy zdjęcia to moment, w którym eksperymentowałam już z wnętrzem bardzo świadomie. Kiedy przekonywałam siebie do zmiany koloru i potraktowania całego pokoju w zupełnie inny sposób. Z efektu uzyskanego na ostatnim zdjęciu byłam bardzo zadowolona... jednak- z powodu problemu jakie stwarzała relacja między łóżkiem a kontaktem i zwarciami, które wciąż między nimi następowały musiałam swój pokój odwrócić stronami. Na początku byłam załamana, jednak z perspektywy czasu wiem jak wiele nowych możliwości mi to dało i jak o wiele fajniej teraz jest! Poniżej przedstawiam Wam czterdzieści szczegółowych (czasami aż za bardzo... nie wszystko chciałam pokazywać chyba...) zdjęć mojej najnowszej aranżacji wnętrza pokoju, w którym piszę prawie każdą notkę na tego bloga. Zdjęcia robiłam z myślą o tym, aby o każdym zdjęciu jeszcze coś powiedzieć, odesłać Was do jakiegoś ciekawego linku lub cokolwiek. Także polecam poczytać.. a przede wszystkim zaznajomić się ze zdjęciami. Uwierzcie, że z takim oświetleniem nie łatwo było nie zawrzeć swojego cienia w kadrach ^^


1-3. Kącik muzyczny, który czasami jest totalnie przeze mnie zaniedbywany na rzecz łatwiejszego sposoby odbierania muzyki jakim jest komputer: Youtube czy Spotify. Jednak ostatnią moją największą miłością jest płyta COMY, która jest totalnie fenomenalna. W najbliższej przyszłości mam zamiar zrobić kilka muzyczno-płytowych notek, tak więc bądźcie czujni, bo będzie się działo, a tymczasem zapraszam do kategorii MUZYKA Nieświadomie zdecydowałam się na ustawienie kolumny na podłodze, a dopiero ostatnio dowiedziałam się, że warto jest kłaść ją właśnie w tym miejscu lub bardzo wysoko- no wiecie... lepsze brzmienie. Tak więc polecam. Ja bardzo lubię usiąść na podłodze i przez kilka minut wybierać odpowiednią do sytuacji płytę :) 4. Wczoraj wreszcie uporządkowałam swoje rzeczy na dyplom. Wyjęłam stary karton (jak wspaniale, że znalazłam go właśnie w takim kolorze!♥) i powkładałam tam wszystkie szkice, projekty, inspirujące magazyny, zeszyty, zapiski i notesy. Bardzo mnie to cieszy, że jesteś już na tym etapie. Czeka mnie jeszcze tylko rozmowa z nauczycielem i będę działać dalej. Swoją drogą- chcę wprowadzić na blogu nową kategorię.... ale o tym dopiero po nowym roku :) 5. Jedna z fajniejszym pamiątek wakacji! Obiecałam sobie, że nie będę przesadnie ozdabiać tej drewnianej kratki nad stołem... no ale wiecie jak to jest. Nagle dostaniecie coś fajnego i po prostu musicie mieć to przed własnym nosem zawsze! Sztuczny, całkiem brzydki kwiat jest kwintesencją moich nieistniejących w tym roku wakacji. To wspomnienie z mojego cudownego koncertu Łąki Łan i dostanie ze sceny kwiata od Paprodziada. Tak mało, a tak super! :) 6. Jedne z najnowszych zakupów, czyli trzy słoiki (?), w których trzymam wszystkie potrzebne mi rzeczy do szycia. Na początku miałam je w jednym szklanym naczyniu, ale nie podobało mi się, że było wszystko w nim widać. Promocja w sklepie Tab zmotywowała mnie do zakupu. Jestem bardzo zadowolona, chociaż wieczka mają mnóstwo wad. No trudno. Najwidoczniej nie jestem aż tak wymagająca. Sprawdzałam ostatnio tą stronkę i widziałam, że znów są jakieś duże promocje, więc zapraszam TUTAJ 7. Najmniej wymagająca roślina jaką kiedykolwiek widziałam. Bardzo pasuje mi stylem do pokoju, jej tandetna doniczka również... ale co najważniejsze- chyba nigdy go nie podlewałam, a wygląda świetnie^^ 8. Jedna z tych rzeczy, których nie chciałam pokazywać na blogu. Jakoś dziwnie tak mi tutaj upubliczniać moją mamę... ale jest to jeden z moich ulubionych projektów w ciągu trzech lat projektowania na grafiki, więc pokazuję. Zupełnie zwykłe... ale dochodziłam do tego długi czas. Miałam naprawdę długi proces twórczy- bardzo owocny i szczerze ten niewielki szkic podoba mi się o wiele bardziej niż praca końcowa, która swoją drogą robi furrorę- była i na wystawie końcoworocznej i teraz wisi w sali od grafik. Także chyba jest spoko ^^ 9. Ostatnio byłam w hurtowni artykułów religijnych- wreszcie kupiłam nowe różańce. Też tak macie, że od na komunię dostaliście białe różańce w serduszka (moda tyczy się oczywiście dziewcząt)? Fuuuuuj, ja zawsze wolałam liczyć na palcach niż używać tamtego hahah. teraz kupiłam piękny, ciemny, drewniany- a ten jeden kolorowy mam tak o. Dla wizualnej uciechy każdego dnia :) 10. Maszyna do szycia, która na stałe zagościła na moim ogromnym stole- jest tam honorowym gościem i dzięki temu jej widok czasami motywuje mnie do zrobienia czegoś, a ostatnio robię całkiem wiele :) 11. Przeciwna ściana w prawie całej okazałości ;) 12. Najlepsza maskotka na świecie (tak, nawet maskotki posiadam z IKEA...nie hejtujcie. Jeszcze się z tego wytłumaczę, naprawdę ^^) 13. Pozostałość z mojej leśnej serii- skrzynka na zdjęcia KLIK. Ma teraz o wiele lepsze miejsce dla siebie, jest bardziej dostępna dla mnie i wizualnie prezentuje się o wiele lepiej. Lubię mieć zdjęcia na widoku. Wiele osób powie, że zdjęcia niepoukładane w albumie są zbyt chaotyczne... ale ja uwielbiam kiedy szukając jednego zdjęcia znajduję milion zapomnianych. Uwielbiam współistnienie z odbitką. Kiedy w trakcie szukania coś pognę, przerwę, poniszczę. Kiedy coś się zagnie lub pochlapie. To nadaje charakteru... chociaż oczywiście kiedy stanie się to z unikatową fotografią, której nie mam na komputerze, trochę się wkurzam ^^ 14. Analogowy aparat i klaps filmowy, który miał motywować, a na razie jedynie się kurzy... 15. Polaroid ♥ Jedna z najlepszych zabawek fotograficznych jakie posiadam :) 16. Nie lubię oceniać prezentów w hierarchii tych najlepszych... ale mam obok siebie osobę, która za każdym razem robi najbardziej trafione w czas upominki! Serio! Podziwiam taki talent, ponieważ ja nigdy nie umiem kupić/ zrobić komuś prezentu na określoną datę. Specjalizuję się w małych, nieoczekiwanych prezentach. Niektóre terminy doprowadzają mnie do bólu głowy i strachu, że nie podołam ^^ A ta drabina jest do Saturna, wiecie? 17. Znów to samo 18-20. Kącik książkowy bez którego mój pokój nie mógłby istnieć.  Aktualnie najważniejszymi pozycjami jest WAJDA oraz Czasem czuły, czasem barbarzyńca, które chociaż dopiero przeze mnie ruszone serdecznie polecam ;)


1-4. Kolejne kadry mojego ulubionego miejsca w pokoju.  Cieszę się, że tego wszystkiego jest tak sporo. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że w moim dorobku znalazło się tak wiele niesamowitych albumów i pięknie wydanych książek. Mega szczęście! ♥ 5. Pamiętam, że kiedyś (o TUTAJ) wspominałam Wam o genialnym prezencie jaki dostałam na szkolną gwiazdkę. Oczywiście naobiecywałam Wam, że prezent pokażę... i nigdy to się nie stało. W sumie nie wiem czemu Wam tak obiecałam, skoro bardzo rzadko (prawie nigdy) prezentów tu nie publikuję. Dziwne by mi się wydawało, gdybym dała prezent komuś kto prowadzi bloga i upublicznia wszystkie najfajniejsze prezenty... i nagle tego ode mnie by nie dodał hahaha. No cóż- nie oszukujmy się, nie wszystkie prezenty są trafione, ale wierzę, że wszystkie są od serca. Z tego (i z wielu innych) powodów nie daję tutaj tego typu rzeczy... chyba, że są to bardzo wyjątkowe sytuacje. Ta poducha zawsze wydawała mi się jakoś niesamowicie warta pokazania. Może dlatego, że nigdy w życiu nie zdarzyło mi się dostać czegoś tak fajnego od szkolnego Mikołaja? O.o No serio! Cudo :D Dzięki Wika nadal, bo wiem, że czytasz :* 6. Kolejna rzecz z IKEA (okey, okey, już prawie przestaję!) coś z najnowszej gazetki (o której niedługo)- schowek na wszystkie kable. Całuję po dłoniach tego, który to wymyślił. TOŻ TO NAJLEPSZE CO MOŻNA BYŁO STWORZYĆ! Z racji tego, że mój stół jest duży mam na nim dużo elektroniki. Poza tym wieża, ładowarka do telefonu, lampka, power bank, ładowarka do aparatu i wiele wiele innych. W moim pokoju psuło to totalnie wszystko- i nagle znalazłam objawienie! Genialne rozwiązanie. Co prawda do moich potrzeb powinno być to pudełko większe, ale nie mam prawa narzekać. Wreszcie mam porządek pod stołem! Będę o tym jeszcze wspominać, będę podawać linki i w ogóle- spokojnie. Pamiętajcie o tym i wpadajcie ;) 7. Krzesło Eames niewątpliwie jest kluczowym elementem tworzącym klimat mojego pokoju.Wiele razy podkreślam, że designerskie mieszkanie nie jest wtedy, kiedy posiada się totalnie każdą część/ mebel i przestrzeń w ikonach wzornictwa. Muszą to być elementy. Niewielkie puzzle, które składają wszystko w całość i tworzą coś niesamowitego. Tu jest krzesło. W kuchni mam wyciskarkę do cytryn Juicy Salif (pomijając fakt, że popłakałam się kiedy ją dostałam) to właśnie ona swoją prostotą i tym, że jest ikoną znaną chyba każdemu tworzy z tego wnętrza coś genialnego. Zawsze staram się żeby było przy niej czysto i żeby bił od niej jej sam blask hahahah :D Także tak... o designie będzie jeszcze wiele na tym blogu- więc na razie jedynie w skrócie ;) 8. Żarówka na sznurku... motyw chyba już przejedzony wystarczająco... ale u mnie jest tak niezauważalnym elementem, że zupełnie nie wkurza mnie jego brak wyjątkowości. Cieszy mnie natomiast to, że daje niesamowicie dużo światła! Jedno jest pewne- urządzając swoje mieszkanie nie kupie sznurka z żarówką i co najważniejsze: uhonoruję artystów tworzących tak genialne rzeczy jak lampy i kupię coś dobrego (design! design! widzicie jak wiele chcę Wam powiedzieć, a jak wiele muszę zostawić na później? ^^) 9-12. Lustro w pokoju... znacie je pewnie na pamięć. Wiele moich zdjęć się w nim pojawia, a ja bardzo je lubię. Co prawda gdyby miała wybierać drugi raz, to wzięłabym o wiele większe... ale nie mam zamiaru go zmieniać, jest okey. Kiedyś wkurzyłam się na jego stałość w jednym miejscu od tylu lat i wyniosłam go z pokoju... przyniosłam z powrotem po kilku minutach. Lustro nadaje niesamowitej przestrzeni, dynamiki i dzięki niemu nie czuję się zamknięta wśród ścian! Mój dom słynie z tego, że droga do mojego pokoju jest usłana lustrami w każdym koncie... ale to dobrze! Bardzo lubię lustra- i nie, nie dlatego, że mogę się w nich cały czas przeglądać, a właśnie za tą przestrzeń i genialne efektu, które dzięki niemu uzyskujemy. Polecam lustra! :D 13.Wiecie co, jedyne co nie zmieniło się w moi życiu od podstawówki to te pidżamowe spodnie. Kupiłam je kiedyś w lumpie na obóz harcerski i pokochałam miłością nieskończoną. Wczoraj mi się podarły ze starości, ale nie poddaję się. Zostawiam hahahah. Je też powinniście znać, chociaż może pierwszy raz ląduję publicznie w pidżamie? Tak, jestem w pidżamie i dobrze mi z tym^^ 14. Pień jako stolik kawowy- to kolejny mój pomysł, który jest jednym z lepszych. Bardzo lubię ten element mojego wystroju. Często z niego korzystam kiedy przychodzą ludzie i kładę na nim herbatę i ciastka... a na co dzień jest idealnym stolikiem pod nieużywanego laptopa. Nie polecam Wam, bo nie chcę żeby nagle miał tak każdy :D 15. Drzewo- przechodziłam do niego wiele emocji, od zakochania po nienawiść... na szczęście aktualnie znalazłam na nie idealne miejsce i żywię do niego jedynie dobre uczucia. Nigdy przenigdy nie wywalę go z tego pokoju- ba! może nawet zabiorę go ze sobą do nowego mieszkania? Poza tym etykietka przywieszona na nim od zawsze: " I jak najwięcej uśmiechu..." nie zniknie z niego również. Nie będę Was oszukiwać, że widzę ją codziennie i codziennie ją czytam. Zupełnie nie. Często o niej zapominam... ale kiedy już ją widzę to serce mi się raduje! :) 16. Nieodłącznym elementem mojego pokoju są również dwa sezony Magdy M na DVD, tak możecie mnie zabić, ale kocham ten serial- i jeśli ktoś ma do sprzedania wszystkie inne sezony to z chęcią kupię! Mogę oglądać go tysiące razy dziennie i zawsze trafia w moje najwrażliwsze punkty. No trudno no. Świata nie oszukam, jestem dziewczyną. Dziewczyny lubią seriale. Ja lubię ten. Dobrze mi z tym. 17. Na drzwiach zazwyczaj wieszam moją torbę- kiedy to robię znaczy, że mam naprawdę porządek w pokoju. Tę dostałam na święta (o nie, znów o prezencie!) i jestem wielką fanką na zawsze. Pochodzi ze sklepu Pan Tu Nie Stał i przez nią nie mieszczę się już w inne torby. Jest najbardziej ogromną torbą jaką posiadałam przez co przoduje w moim rankingu ulubionych rzeczy w mojej szafie! 18. Nad tym ubolewam najbardziej. Kupiłam piękne białe doniczki i chociaż się przed tym wzbraniałam, nawet miałam je puste... to wreszcie przegrałam, poszłam do mojego drugiego pokoju, wyjęłam zakurzone sztuczne/plastikowe rośliny z regału i wsadziłam. Zieleń wygląda dobrze... tylko wreszcie muszę się zmotywować żeby były one prawdziwe! gdzie szukać motywacji?! ^^ 19. Najlepszy dodatek w moim pokoju, który jest ze mną od lat, z którym miałam wiele przerw i który zachwyca wszystkich. Bliźniaczki to element mojego pokoju, który sprawia, że jest piękniej.. a zwykły portret dwóch dziewczynek zatraca mnie czasami na wiele minut :)

Wow! Ponad dwie godziny pisania, no nieźle! :D
Ale to było dla mnie ważne. Tak dla mnie samej. Analiza porównawcza pokoju. Swego rodzaju historia sztuki w przestrzeni pokoju Karoliny? ;)
Buziaki! :*

1 komentarz:

  1. świetne wnętrze, ogromna metamorfoza. Wszystko na plus !

    OdpowiedzUsuń