środa, 9 listopada 2016

co zyskałam dzięki pisaniu bloga?

Hejka! :)
Dzisiaj będzie trochę moich osiągnięć, trochę moich celi, które udało mi się spełnić i przede wszystkim punktów, które na kartce mogę oznaczyć plusikiem i stwierdzić- wow! ale mi się udało. Jednak na wstępie chciałabym zaznaczyć, że- prowadzenie bloga to naprawdę wiele godzin wyrzeczeń i mocnej motywacji do działania. To wbrew pozorom nie jest pięć minut roboty i zbierania za to hajsu jak lodu. Bardzo dobrze, że nie jest! Dla mnie fioletowe-serce jest moim sercem i nigdy nie miało być punktem zarobkowym. Sami zobaczycie, że w wymienionych przeze mnie punkach nie będą wymienione współprace, z których zgarniałam najwięcej hajsu hahahah. Straciłam na bloga wiele godzin, przemęczyłam wiele bolączek i stresów, ale przede wszystkim oddałam tutaj całą siebie i jestem bardzo szczęśliwa, że jakoś to się spisuje. Chciałam Wam przedstawić tutaj pięć punktów, które według mnie nie byłyby do osiągnięcia bez strony internetowej, która tak prężnie się rozrasta. Moje życie na pewno nie wyglądałoby w taki sposób, gdyby nie fioletowe-serce i nie, jeśli ktoś mi powie, że to takie fajne i łatwe i założy swojego- to nie. Nie ma nic tak łatwo ;) 

1. Pierwszym i chyba najważniejszym punktem tego bloga jest poznawanie niesamowitych ludzi z całej Polski. Czasami zdarza mi się w innym mieście usłyszeć za plecami: "o, to ta z fioletowego-serca!"... i jest to na tyle sporadyczne, że bardzo miłe. Jednak w tym punkcie chodzi mi o zupełnie inną relację, o wiele głębszą. Gdyby nie maile, gdyby nie komentarze nigdy nie poznałabym wspaniałego Łukasza, z którym kontakt mam codzienny aż do dzisiaj. Kształcenie muzyczne, kulinarne i rozmowy o wszystkim. Człowiek, który jest mi niesamowicie bliski z niewiadomych względów. Na pewno sami zauważyliście jak często wspominam o nim w notkach. Tak, to zawsze jeden i ten sam Łukasz. Poza tym wiadomo- pierwsza poważna miłość i te sprawy ^^ To wszystko też przez tego bloga... tak jakoś wyszło ;) Jest również dużo ludzi, którzy może nie są ze mną w tak głębokiej relacji, ale są tutaj i piszą ze mną i mniej więcej je kojarzę i jest super. Fajnie, że jesteście! :*

2. Współpraca z wydawnictwem MG. To była jedna z pierwszych współpracy, które podjęłam, a na pewno najdłuższa i nadal trwająca. Dzięki temu przeczytałam tak niesamowicie dużo wspaniałych książek, spędziłam takie niesamowite chwile i co najważniejsze- spełniam swoje marzenia tworzenia swojej dużej biblioteki domowej ♥ Są to takie marzenia małej dziewczynki zakochanej w bajce Piękna i Bestia. Już do końca życia będę widzieć przed oczami tę drabinę, na której śpiewała... i ja też tak będę miała. Na razie co prawda moje cztery kolumny zaczynają dopiero sięgać mojego wzrostu, więc drabina jeszcze nie jest mi potrzebna, ale spokojnie ^^ 

3. Możliwość codziennego pisania i doskonalenia się w tym. Zupełnie niematerialne, nienamacalne i zupełnie na pierwszy rzut oka niezauważalne... ale wystarczy przeczytać moich kilka postów z pierwszych lat (nie róbcie tego!). Jednak nawet wizualnie widać jak zmieniła się długość postów, tematy postów i ich jakość. Wiem, że dzięki temu, że baaardzo dużo czytam, że staram się sama dużo tworzyć, to kształcę się w tym nawet nieświadomie. To jest mega super! Bardzo mnie motywuje, kiedy ludzie mówią mi, że pięknie piszę. Ja tego zupełnie nie widzę, wydaje mi się, że po prostu wylewam swoje myśli na klawiaturę... ale fajnie, że układa się to w dobre zdania (chociaż czasami z błędami^^) i do kogoś to przemawia. Spoko spoko. Polecam pisanie postów jako naukę przed rozprawkami na maturze :D

4. Archiwizacja swojego życia i dostęp do tego w każdej możliwej chwili. Widać to świetnie chociażby w tym miesiącu, ale tak naprawdę korzystam z tego prawie codziennie, a już na pewno bardzo często. Tak wielkie zatrzymanie się przy rzeczach zwykłych, ale dla mnie dopiero poznawanych od początku.. Wielkie rozpisanie i sprawdzanie wszystkiego u źródła. Czy to jeśli chodzi o weganizm, czy o włosy itp. Gdybym w lutym zabrała się za niejedzenie odzwierzęcych produktów nie wiem czy wchodziłabym w to tak mocno, gdybym nie miała w głowie, że puszczam to dalej w świat do Waszego odbioru. To mnie bardzo kształtuje i poszerza moje horyzonty o niesamowite przestrzenie!♥ I pewnie, istnieją ludzie, którzy nie mają nawet swojego zdjęcia profilowego na facebooku, bo tak bardzo chronią swoją prywatność, a ja szczycę się tym, że oddaję do internetu masę swojego życia osobistego. No ale wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadza! Bardzo fajnie. Może jestem głupia i nie wiem co mnie czeka po takiej publikacji... ale chyba ludzie robią gorzej ^^ Czuję się usprawiedliwiona :D

5. Niesamowita radość, kiedy na ulubionych stronach, fanpage'ach, czy innych portalach społecznościowych firmy, czy ludzie zupełnie mi obce publikują moje posty lub po prostu je linkują. Bardzo często tego nie lubię, ale czasami jest super!♥ Każdy lubi być docenionym, nie oszukujmy się. Ja też lubię i miło, że dzięki fioletowemu-sercu czasami to się zdarza w takiej dużej skali. No :D


To tyle na dzisiaj. Miały być dwa posty, ale mój dzisiejszy wyjazd do Warszawy jednak nie jest godny osobnej notki. Także ściskam Was mocno serdecznie i do usłyszenia jutro! Buziaczki! :*
ps mam na sobie najnowszy łańcuszek... z betonu- jestem fanką do końca życia! ♥

1 komentarz:

  1. Wspaniały post i piękny uśmiech !
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń