czwartek, 24 listopada 2016

Sposób na (cholernie) #szczęśliwe życie

Hejka! :D
Pewnie już to wiecie, ale powtórzę jeszcze kilka razy- mam najbardziej inspirującą tablicę facebookową na świecie. Po wyłączeniu wszystkich powiadomień od znajomych i redukcji fanpage'ów została mi naprawdę garstka rzeczy jedynie dobrych. Oznacza to, że przeglądając tablicę wcale nie marnuję czasu, a jedynie dobrze spędzam czas. Jednym z dobrych polubień jest Piotr Żyłka Blog. Dziennikarz, który zachwyca pięknym Słowem Bożym, słowem o Bogu w połączeniu z pięknymi, prostymi grafikami. Jest twórcą książek o księdzu Janie Kaczkowskim (których jeszcze nie miałam możliwości przeczytać), który urzekł mnie pięknymi słowami na temat swojego przyjaciela. Już jakiś czas temu zaczęły pojawiać się jakieś wzmianki o nowej książce. Tym razem miało być o cholernym szczęściu. Brzmiało wyśmienicie. 

To przykład nieudanej, zbyt szybkiej promocji. Od mojej pierwszej styczności z pomysłem na książkę minęło naprawdę bardzo dużo czasu. Wciąż sprawdzałam w księgarniach internetowych kiedy w końcu będę mogła ją kupić, ale bezskutecznie. Czytałam pewną krótką wzmiankę nawet o tym, że te same odczucia miał Szymon Hołownia, który niesamowicie czekał... i doczekać się nie mógł (niestety teraz nie mogę znaleźć tej wypowiedzi). Wreszcie o książce zapomniałam. Dopiero niedawno znalazłam ją na plebani, a kilka dni później dostałam w prezencie na imieniny (których nie miałam- długa historia^^). Zasiadłam i przeczytałam w dwa dni. Tutaj potwierdza się reguła, że jak chcesz, to zawsze znajdziesz czas- jakimś kosztem, ale jednak. Ja znalazłam i jestem niesamowicie szczęśliwa, że wreszcie mogę dodać jakiś książkowy post! :D

Siostra Małgorzata Chmielewska była mi osoba zupełnie nieznaną i aż do przeczytania tej książki sądziłam, że została odkryta przez autorów Sposobu na (cholernie) #szczęśliwe życie Tak jednak nie było. Siostra jest niesamowicie mocno działającą osobą. Robi fantastyczne rzeczy dla ludzi i swoim życiem pokazuje jak szczęśliwie żyć- a przecież to jeden z największych celi w naszym życiu. Nie jest to zwykły poradnik, w którym w punktach zostało wypisane co zrobić, aby dzień w dzień chodzić z uśmiechem na twarzy. Takie coś nie istnieje. Aby być radosnym trzeba również być smutnym. Ja odkryłam to dopiero kilka lat temu, kiedy podczas składania urodzinowych życzeń ktoś powiedział mi, abym przeżywała trudne chwile i nie zawsze dla mnie łatwe. Te słowa zostały we mnie do teraz i za każdym razem, kiedy składam komuś życzenia pamiętam o tym. W życiu potrzeba kontrastów. Ludzie zbyt szybko przyzwyczajają się do dobrobytu. Pragną go więcej. W życiu potrzebna jest równowaga.

Nie przepadam za formą książkowego wywiadu, nie leży mi to, ale jestem świadoma, że w taki sposób bohater jest przedstawiony najbardziej realistycznie. Do mnie przemówiło naprawdę niesamowicie wiele! Zachwycałam się wieloma cytatami i w pewnym momencie moje serce wybuchło radością z powodu tak oczywistych stwierdzeń, że pobiegłam po zakreślacz i podkreśliłam w całej książce aż trzy drogowskazy. Te banalne, wpajane nam rzeczy są przez nas najczęściej zapominane. Warto do nich wracać. Warto spojrzeć na małe rzeczy z perspektywy rzeczy ogromnych!

Słowa Siostry Chmielewskiej są trudne. Wiem, że gdybym dopiero zaczynała historię z odkrywaniem Miłosierdzia Bożego, to cała książka byłaby dla mnie niezrozumiała. Patrząc na siebie z przed kilku lat wiem, że osoby wierzące w moich oczach zawsze miały dostawać namacalne dobra materialne, miały leżeć na łożach z baldachimem w domu z basenem. Im jednak dłużej jestem zakochana w Bogu tak na maksa, tym bardziej wiem, że nie o to chodzi. Największy skarb jaki możemy otrzymać, to łaski spływające od Pana. Wtedy to, czy jesteś biedny, czy mieszkasz w kawalerce, czy w willi, czy zarabiasz miliony lub tysiąc złoty miesięcznie jest ważne, ale staje dopiero na drugim lub nawet trzecim miejscu. Najważniejsze jest zawierzenie tego wszystkiemu Bogu- teraz to wiem, więc z przyjemnością czytało mi się tę pozycję! Siostra Małgorzata jest wypełniona Bogiem w każdym centymetrze siebie, a co ważne dla tej książki- na wiele tematów patrzy z zupełnie innej perspektywy. Czasami są to takie proste stwierdzenia, czasami wychodzące zupełnie poza ramy istoty ziemskiej. 

Czytając tę książkę chciałam Wam wiele napisać, miałam wiele sugestii i ciekawych przemyśleń, ale chyba aktualnie zostały na dnie mojego serca- i dobrze, najwidoczniej miały być jedynie dla mnie. Piszę do Was o tej książce z kilku powodów. Przede wszystkim po to, żeby zainspirować Was do sięgnięcia po tą książkę i może obudzenia ludzi, którzy podobnie jak ja nie wiedzieli, że premiera w końcu się odbyła i na pułkach sklepowych można już znaleźć ten tytuł... ale jak to zwykłe mam w zwyczaju- piszę o niej również dlatego, że niedługo są święta, propozycji na prezenty pod choinkę mam nadzieję, że znajdziecie u mnie wiele i to jest właśnie pierwszy post z inspiracją dla bliskiej osoby. Czasami nie warto kupować powieści- moim zdaniem bardzo rzadko warto, ponieważ patrząc na mój przykład: taka książka nigdy nie była trafiona. Jednak wszelkiego rodzaju biografie, wywiady książkowe są strzałem w dziesiątkę. Oczywiście tylko wtedy, kiedy są naprawdę dobre- a ta pozycja: poza wspaniałym tytułem, ma również fantastyczne treści o genialnej osobie! :) Chwała Panu za Siostrę Małgorzatę Chmielewska. 


Buziaki! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz