poniedziałek, 12 grudnia 2016

The young pope/ Młody papież

Hejka! :)
Kilka miesięcy temu obejrzałam zwiastun serialu. Nie wiem dlaczego, ponieważ nigdy tego nie robię, ale pewnie uwiódł mnie wzrok Jude'a Law. Te kilka minut sprawiło, że zakochałam się bez pamięci i uznałam, że co by się nie działo- serial muszę obejrzeć!No i oczywiście... zapomniałam. Na szczęście mam znajomych, którzy wiedzą co dobre i w czteroosobowej grupie mobilizowaliśmy się do wspólnego zapoznawania się z wizją Sorrentino. Jednego dnia wzięłam nawet aparat żeby nie wstawiać Wam zdjęcia z internetu, tylko nas podczas seansu, ale jakoś tak nie było kiedy zrobić tę fotkę i postanowiłam, że zrobię następnym razem... którego już nie było, bo sezon się skończył! Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wielki smutek nas przepełnił, bo Młody papież to naprawdę fantastyczny serial! ♥

Pius XIII jest młodym, przystojnym dopiero co wybranym na papieża mężczyzną. Nie rozpoczyna dnia bez Coca-Coli i nałogowo spala dziennie ogromną ilość papierosów. Czy poza tym zachowuje się jak wszyscy jego poprzednicy? Zdecydowanie nie. Po wyjściu Kościoła do ludu, innych religii i ludzi niewierzących Pius XIII zrywa z panującymi zasadami i powraca do poprzedniego kanonu papieskiego. Jego zmiany wzbudzają wiele protestów i negatywnych komentarzy, jednak mężczyzna nie zważa na ich zdanie dalej robiąc swoje. Co najdziwniejsze? Nie wierzy w Boga... 

Tu pojawia się problem. Zakochany w sobie papież, który ma głosić Boga ludowi nagle chowa się w murach Watykanu, rezygnuje z pielgrzymek i spotkań z wiernymi. Z niechęcią wychodzi na przemowy do ludu, a jeśli już się na to zdecyduje- mówi do nich tyłem. Swoje pierwsze słowa kieruje w zupełnej ciemności, tak aby żaden dziennikarz nie zrobił mu dobrego zdjęcia do gazety. Jest surowy i bardzo restrykcyjny. Na pierwszy rzut oka stwierdzić można, że zupełnie nie pasuje na miejsce, które zajął... jednak czy na pewno?

Serial oglądałam z kolegami i Księdzem na parafii i czułam naprawdę niesamowite działanie Boga w tamtym czasie. Dialogi są wręcz idealne, ukazanie wszystkiego perfekcyjne, ponieważ wszystko zależy od tego jak spojrzymy na cały serial. Jestem osobą wierzącą (co doskonale wiecie), na plebani spędzam zapewne jedną czwartą swojego życia i całkiem dobrze idzie mi patrzenie na Księży jako na ludzi, a nie świętych stąpających kilka centymetrów nad ziemią. Nie, to nie oznacza, że zgadzam się na jakiekolwiek przestępstwa, które tyczą się osób świeckich, czy już tych zakazanych czynów po święceniach... ale nie patrzę na każdego Księdza przez pryzmat gwałciciela i pedofila. Jeśli by tak było, czyż nie powinniśmy na każdego mężczyznę patrzeć jedynie pod tym względem? To jak media manipulują niektórymi sprawami jest okropne. Oczywiście, bardzo ważne aby mówić o takich rzeczach, sprzeciwiać się im, ale ludzie (!) nie popadajmy z paranoję. I z tego powodu właśnie bałam się tego serialu. Ludzie zawsze wynajdą we wszystkim to czego chcą. W serialu znajdziemy seks, nałogi, brak wiary, spiski i wszystko czego tylko można chcieć. Nie twierdzę, że tak nie jest. Pewnie istnieją tacy księża... ale jeśli zdecydujecie się obejrzeć Młodego papieża- błagam (!) patrzcie na niego jak na fikcję, ponieważ takową jest. Pius XIII nie zasiadł na tronie papieża i nie schował się w Watykanie. Wszystko tu jest nieprawdą. Jeśli podejdziecie do tego w taki sposób- możecie naprawdę wiele zyskać, a nawet: pogłębić swoją wiarę! Młody papież mówi naprawdę przepiękne rzeczy, z których można wynieść wiele dobrego, a niektóre zdania można nawet wpleść w kazania (to taki spaczony obraz ze względu na to, że oglądałam go z Księdzem, który kazania mówi ^^). Byłam i jestem zachwycona i chociaż bohater był przedstawiony jako czarny charakter... to w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno? Sezon się skończył, a ja nie znalazłam odpowiedzi, dlatego tym bardziej czekam na drugą serię.

Pomijając cały kontekst wiary, Boga i papieża... Młody papież jest serialem zrobionym na najwyższym poziomie. Zaczynając od kadrów, które zapierały dech w piersi, przez scenografię i oddanie charakteru prawdziwego Watykanu i każdej komnaty (ej, czasami się łapałam na tym, że serio wierzyłam, że wygonili papieża i całą załogę na potrzeby kręcenia serialu^^) kończąc na arcyważnym punkcie jakim jest muzyka! W każdym momencie, każda ścieżka jest idealna. IDEALNA! A czołówka to majstersztyk, który może i lekko bym zmodyfikowała.... ale mając już tą fantastyczną podstawę mogę zrobić wiele. Sama z siebie nie wpadłabym nigdy na pomysł, aby zrobić to w taki sposób i połączyć z tak fantastyczną muzyką! Wow! ♥

Polecam bardzo serdecznie. Jeśli wahacie się przed rozpoczęciem, to przestańcie i włączcie pierwszy odcinek :D Jest ich tylko dziesięć, a ze swojego doświadczenia wiem, że kiedy zaczną się nowe sezony i będzie więcej do nadrobienia wielu z Was podda się na starcie (mam tak z milionem seriali i strasznie tego nie lubię!). 


Buziaki! :*

1 komentarz: