poniedziałek, 16 stycznia 2017

poniedziałek

Hejka! :)
W moim dotychczasowym funkcjonowaniu pociesza mnie jedynie to, że za już cztery dni rozpoczynam ferie i będę miała dwa tygodnie spokojnego robienia wszystkiego we właściwym czasie. Wysypiania się, chodzenia na spacery, oglądania filmów, robienia dyplomu i innych super rzeczy, na które w zwykłym tygodniu nigdy nie mam czasu. Serio. Nawet jeśli w poniedziałki zawsze kończę chwilę po dwunastej, to zanim się ogarnę, zanim chociaż trochę odpocznę i zjem obiad jest już naprawdę całkiem późno. Głupio mi tutaj za każdym razem pisać, że nie mam czasu i jestem zmęczona... ale tak jest. Mam czasami takie dziwne myśli, że powinnam się starać bardziej, bo przecież statystyki lecą mi solidnie w dół, moje notki nie są ciekawe i wszystko w sumie przez mój brak czasu leci w złą stronę... ale kurcze (!) tak wygląda teraz moje życie. Nie będę przecież go ubarwiać tylko po to, żeby odwiedziło mnie pół tysiąca osób, a nie dwieście. Tak teraz wygląda każdy mój dzień i mi też to nie pasuje. Najpierw powinnam sprawić żebym ja się dobrze czuła ze swoim brakiem czasu- wtedy będę mogła popracować nad tym, żeby na blogu też to dobrze wyglądało. Po wielu miesiącach dopiero to zrozumiałam i muszę w końcu przestać się obwiniać. Wystarczy, że w szkole wszyscy jesteśmy szufladkowani jedynie do bycia uczniami. Nikt nie zauważa, że jesteśmy ludźmi, jesteśmy mega zmęczeni i potrzebujemy odpoczynku. Potrzebujemy też chwili na własne rzeczy. To przecież nic strasznego, że czasami potrzebujemy posiedzieć i zrelaksować się przy muzyce, pójść do kina, czy po prostu na spacer. W tym roku każdy nauczyciel uważa, że to właśnie jego przedmiot jest najważniejszy i wydaje mu się, że nie mamy do roboty w domu nic poza nauką. Pewnie, gdybym miała w szkole tylko jeden przedmiot, to znalazłabym codziennie czas na realizację materiału, który jest zadany. Ale ludzie! trochę racjonalnego myślenia. Od klasy maturalnej wymaga się nie wiadomo jakich nadludzkich sił. Nie dość, że to najtrudniejszy rok, że przygotowujemy się do egzaminu, który przed oczami świecił nam całe życie, to jeszcze podchodzimy do dyplomu... ale to nie wystarcza- warto dowalać nam jeszcze mnóstwo rzeczy, bo czemu nie? :) Jest mi źle, że narzekam. Jest mi źle, że nie mam tych nadludzkich sił i nie potrafię wyrobić się ze wszystkim. Jest mi źle, że marnuję tyle czasu na odzyskiwanie straconej energii... ogólnie jest mi bardzo źle. Także tego.

Jednak żeby nie było tak depresyjnie (jej, tylko nie pomyślcie sobie, że teraz codziennie chodzę ze smutkiem na twarzy. Tak ogólnie, poza zmęczeniem, wszystko ze mną dobrze, i mam naprawdę bardzo dobry nastrój prawie codziennie) przejdźmy do kolejnego akapitu, w którym już troszkę luźniej :) Już od jakiegoś czasu zupełnie nieświadomie zaczęłam w szafie sięgać po ciuchy, które wcześniej wydawały mi się dosyć dziwne. Z czasem okazało się, że potrzebuję zmiany. Wyrosłam już chyba z ogromnych swetrów i szerokich koszul. Trochę potrzebuję zacząć podkreślać swoją, całkiem niezłą, figurę. Wkurza mnie, że przez ubrania każdy myśli, że jestem gruba :D Oczywiście, było mi w rozmiarze 42 bardzo wygodnie... ale jeśli moją miarą jest 36, to chyba czas zacząć nosić ubrania w swoi rozmiarze :D Nie jest to łatwa zmiana, tym bardziej kiedy szafa pęka w szwach, a ja nie mam co na siebie założyć, bo nie czuję się już atrakcyjnie w starych ciuchach. O wiele prościej byłoby mi wywalić wszystko na śmietnik i zacząć kompletować wszystko od podstaw... ale w czym miałabym chodzić podczas tego nowego kompletowania? Kilka dni temu pojechałam do Gdańska na zakupy (o matko!Wiecie kiedy ja ostatni raz byłam ta takim wypadzie na zakupy? Chyba z dwa lata temu. Zazwyczaj robię bardzo szybkie akcje i tyle :D) i kupiłam kilka fajnych rzeczy. Mam nadzieję, że uda mi się zmienić wszystko w jak najbliższym czasie. I tu pytanie do Was- czy mieliście niedawno też jakieś wielkie odświeżanie swoich szaf? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń, a przede wszystkim porad- jak zrobić to mega sprawnie i fajnie :D


Buziaki! :*
ps. dzisiaj nie Disclosure, ale nowa płyta Florence and the machine- ona chyba nigdy się nie znudzi, chociaż spamowało nią pół społeczeństwa na tablicy faebookowej :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz