piątek, 14 kwietnia 2017

dyplom od strony roboczej


Hejka! :)
Jak pewnie możecie się domyślić mój dyplom nie od razu wyglądał tak dobrze jak pod koniec. Przeszłam z nim wiele burzliwych wojen, aby dojść do punktu, w którym byłam z niego zadowolona. Dzisiejszy post już nie będzie taki piękny. Będzie brudny i postaram się chociaż trochę przedstawić Wam jak to wszystko wyglądało i jak wiele zdobyłam dzięki wykonywaniu tej pracy.

Na swój dyplom zaczęłam poświęcać swoje życie już od listopada. Pierwszym ruchem było wykonanie zdjęć mojej Babci, co przyniosło ze sobą również wiele niesamowicie wartościowych i ważnych dla mnie rozmów. Czasami mówię Wam, że Aniela i Martyna są moimi ulubionymi modelkami, ale zawsze jest w tym cień kłamstwa, o którym przypominam sobie dopiero wtedy kiedy przed swoim obiektywem mam szanowną Panią Stasię, która po jednym zdjęciu sprawia, że zakochuję się w niej na nowo i wystarczy mi jedno naciśnięcie spustu migawki, aby stwierdzić, że mam wszystko czego chciałam. W ciągu swojego dyplomu miałam przyjemność fotografować sześć Kobiet, dzięki którym stworzyłam coś fenomenalnego! Bardzo intymna sytuacja, w którą weszłam wraz z moimi bohaterkami książki spowodowała niesamowicie dużą otwartość na tematy, które później pozwoliły stworzyć mi teksty. Okazało się, że był to jedyny element, który od początku został bez zmian. Każde zdjęcie, które ze świadomością wybrałam już na początku zostało do końca i nadal jestem w nich zakochana (i nie tylko ja, jak się okazało!). Dzięki pracy dyplomowej stworzyłam portfolio, które jest bardzo dobre i jestem świadoma jego wartości. Dzisiaj stworzyłam okładkę do albumu, w którym znajdują się zdjęcia (jest stary, z czarnymi kartkami i pergaminem- cudo!♥). Jest to również temat, który prawdopodobnie nigdy mi się nie znudzi i chcę go pociągnąć dalej, o wiele dalej- mam nadzieję, że mi się uda i będę mogła niedługo z dumą o tym pisać. Oczywiście odcinam się już całkowicie od materiału, który stworzyłam i robię coś nowego! :) Szczerze się Wam przyznam, że trochę mam już dość tych wszędzie walających się zrastrowanych zdjęć. Miałam jedno na mojej kratce przy biurku, ale potrzebowałam je zdjąć i chociaż na chwilę zapomnieć o tym wszystkim.


Napisanie tekstów okazało się dla mnie banalnie łatwe. Nie spodziewałam się, że aż tak. Najdziwniejsze było to, że przez kilka miesięcy wydawało mi się, że nie są fajne i będę musiała pisać je od początku. Jednak kiedy wróciłam do nich po czasie okazało się, że są świetne i wymagają jedynie przepisania na czysto, na strony książki. Wypłynęło to całkowicie ze mnie i sądzę, że też dlatego z taką łatwością przyszło mi wykonanie zdjęć Kobietom. Byłam przygotowana już na co poniektóre kadry i, choć w trakcie zdjęć to bardzo ewoluowało, to jednak było mi bardzo dobrze, kiedy przychodziłam na zdjęcia i od razu wiedziałam czego chcę :) Teksty są o naturalności, są o kobietach, o mojej mamie, o typach ludzi i problemach z jakimi w dzisiejszym świecie muszą się zmierzyć Odkryte. Jest o pięknie, jest o naturalności. Jest o mnie. Jest o wszystkim czego potrzebowałam. Jest po prostu pięknie! :)


Jednym z ważniejszych kroków w procesie tworzenia mojej pracy było stworzenie swego rodzaju pudełka ze wszystkim co z dyplomem związane. W praktyce okazało się, ze dyplom zawładnął każdą moją powierzchnię, ale większość mimo wszystko znajdywała się tam. Nie uwierzycie jakie szczęście sprawiło mi wywalenie go na śmietnik po wszystkim. Mój pokój jakby od razu odzyskał swój spokój i porządek, a pod stołem jest o wiele ładniej^^ 


Książka miała być o wiele grubsza. No wiecie, jakoś tak lepiej się patrzy na coś co ma 300 stron niż 10. Oczywiście aż o takim rozgraniczeniu nie było mowy, ale chciałam żeby było tam jak najwięcej. Podczas pewnych wagarów (bo jak wiadomo to właśnie wtedy człowiek ma najwięcej siły i chęci do pracy- ja wtedy mam najbardziej ochotę na grafiki, serio^^) stworzyłam totalnie wszystko co chciałam tam zawrzeć. Jednak po dłuższym rozważaniu stwierdziłam, że bardzo graficzne i żartobliwe strony odbiorą charakteru mojej książce. Zredukowałam liczbę stron. Zostałam jedynie przy kobietach i jestem z tego powodu bardzo zadowolona! Sama strona okładkowa przechodziła chyba wszystkie możliwe etapy. Od takiej rysunkowej, przez cienkopis, farbę, aż na końcu został sam bardzo estetyczny font, z którym do czynienia mamy przez wszystkie strony.


I chyba najgorszym na świecie było ogarnięcie stron- tak aby były one odpowiednie do druku dwustronnego, żeby ładnie się zginały i tworzyły piękną, estetyczną całość. Moja książka ewoluowała od całkiem małej poprzez perfekcyjnie idealną w formacie znaczka pocztowego, aż do odpowiednich rozmiarów. Takich, które istnieją teraz.


Jaki już Wam wspominałam problem z drukarniami w Elblągu jest kosmiczny. Mi jednak udało się znaleźć drukarnie idealną, ale w Gdyni. Na szczęście nie było problemu z komunikacją i uwierzcie, że wszystkie moje wydruki były przepięknie matowe i bardzo dobre jakościowo! Zamówiłam od nich naklejki samoprzylepne, strony książek, wiatraki, plansze i pocztówki. Pocztówki to majstersztyk!♥ Jeśli kogoś by interesowało, to jest to ksero serwis. Mają bardzo, ale to baaaardzo niezachęcającą stronę internetową, ale wydruki robią najlepsze! Także jakby coś ktoś to TUTAJ


buziaki! :*

2 komentarze:

  1. O jejujejujeju! Jakie to wszystko cudne! Wiatraczki są boskie <3 I chylę czoła za tytuł! Ah aż chciałabym móc mieć to w swoich rączkach i podziwiać, przyglądac się i wczytywać... dlaczego nie mieszkam w Elblągu?!?
    Bardzo miło czyta się, kiedy piszesz z takim zafascynowaniem o tym co robisz, jak spełniasz marzenia i wciąż się rozwijasz. Zwlaszcza teraz, kiedy mam jakiś wewnętrzy kryzys... jesteś wielką szczęściarą że masz to "coś" co cię uszczęśliwia i mniej więcej wiesz, co chcesz w życiu robić
    : )
    **ja cóż, rzadziej komentuję ale staram się być na bierząco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana, a Tobie życzę pokonania tego kryzysu! :*

      Usuń