poniedziałek, 10 kwietnia 2017

W kręgu księżniczki

Hejka! :)
Dzisiaj szybko, ponieważ czeka mnie jeszcze ostatnia prosta przed jutrzejszym egzaminem z historii sztuki. Niby nie jestem zestresowana, ale wiem, że jutro będzie kosmos, dlatego nie przedłużając chciałam Wam dzisiaj przedstawić książkę, która była ze mną przez te kilka ostatnich dni.

Jean Sasson, to autorka, z którą miałam już wcześniej kontakt podczas czytania "Wybory Jasminy" i byłam zachwycona, choć bardzo zszokowana brutalnością z jaką są traktowane dziewczyny w tamtych rejonach świata. Dlatego wiedziałam już na co się szykować przy książce "W kręgu księżniczki", ale i tak zostałam zaskoczona. Dlaczego? Pierwszy raz w życiu zastanawiałam się, czy oryginał na pewno ma taki sam wydźwięk jak polska, przetłumaczona wersja. Nie wiem, czy to mój język literacki przeszedł metamorfozę, ale nie spodziewam się, żeby Jean Sasson nagle zaczęła pisać w tak prosty i niezbyt dobry sposób. Niewątpliwie wpływ na moją ocenę ma sam wygląd książki. Białe kartki z dość dużymi, niestandardowymi literami powoduje, że w moich oczach już coś zgrzyta. Jestem przyzwyczajona do dość małych liter oraz lekko pożółkłego papieru. Kiedyś wydawało mi się to bardzo nieprofesjonalne i nieatrakcyjne, ale teraz wiem (jako stały czytelnik), że jest to o wiele praktyczniejsze i milsze dla oczu. Śnieżno biały papier i większa ilość punktów w foncie automatycznie nasuwa skojarzenia z książką dla dzieci, która zaczyna uczyć się czytać no i tu pojawia się kolejny czynnik- język! Zdania krótkie, nierozbudowane i jakby całkiem nieprzemyślane pod względem literatury. Spisana opowieść dana do druku. Dziwiło mnie to przez wszystkie strony "W kręgu księżniczki", ale...

Jest to książka, która niewątpliwie jest warta polecenia, ponieważ w tym wypadku nie wystarcza skupić się na walorach literackich, ale przede wszystkim edukacyjnych! Ja jako kobieta nie mam zupełnie nic przeciwko otwieraniu drzwi przez mężczyznę, płaceniu za kolację, czy kupowaniu kwiatów. Uwielbiam być adorowana i nie tnę sobie żył, kiedy nie jestem w stanie poradzić sobie z jakimś problemem w strefie typowo męskiej tj. elektryka, czy technologia. Jestem w tym naprawdę kiepska, choć wiem, że są kobiety, które radzą sobie z tym nieziemsko- chwała im za to. Znam swoją wartość i wiem, że choć w wielu kwestiach nie mogę poradzić sobie sama, to mężczyzna również znajduje teremy swojego życia, w których czuje się obco. Wszystko zachodzi w symbiozie i jest genialnie. Jedyne czego nienawidzę to chamstwa w stosunku do kobiet. Mam na to alergię i umiem wyłapać każdą nawet najmniejszą rzecz wśród mężczyzn, którzy źle traktują kobiety. Kobiety w naszej strefie geograficznej, choć mogą narzekać, nie wydaje mi się żeby musiały to robić. Mamy naprawdę dobrze, ale póki nie ma porównania każdy wynajdzie sytuacje, w których to na pewno on ma najgorzej. To pierwszy argument za sięgnięciem za tą książką i wszystkimi innymi o tej tematyce. Poza tym warto wiedzieć, warto rozprzestrzeniać takie informacje, aby świat nie był głuchy na wołanie tych kobiet.

Mimo wszystko książka, co mnie zaszokowało, choć skupia dużą uwagę na buncie bohaterki przeciwko złemu traktowaniu kobiet w Arabii Saudyjskiej, pokazuje również, że niektórym z nich się udało stworzyć przepiękne, kochające się małżeństwa. Było to bardzo budujące, kiedy bohaterka opisywała jak bardzo kochają się z mężem, a co najważniejsze, jak duży szacunek jej okazuje, a co za tym idzie daje jej również swobodę w wielu kwestiach. Dzięki tak dobrej sytuacji narratora książki możemy zobaczyć życie muzułmanek z zupełnie innej perspektywy. Nie są one ofiarami, a ich mężowie starają się dogodzić im jak tylko umieją. Dochodziły mnie już od dawna bardzo wyraźne słuchy o tym, że muzułmanie są niebotycznie bogaci, ale uwierzcie, że nigdy nie przypuszczałabym, że aż tak! 

Podsumowując, choć nie znoszę, kiedy literatura nie idzie w parze z dobrym językiem, to jednak w tym wypadku jestem bardzo zadowolona z możliwości przeczytania tej książki. Was taka możliwość czeka już od środy, bo właśnie wtedy książka będzie miała swoją premierę :) Ostatnio dostałam propozycję stworzenia konkursu z tą książką, dlatego jeśli bylibyście zainteresowani, to piszcie mi o tym w komentarzach, bo nie wiem, czy jest sens :)


Buziaki! :*

2 komentarze:

  1. Gdzieś już mi mignęła, ale ja jej nie planuje. Przede wszystkim skoro styl był "meh" to pewnie płakałabym w trakcie czytania :) Przy okazji sama tematyka nie jest dla mnie na tyle interesująca, bym wyłożyła na nią z własnej kieszeni.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na moim blogu pozwalają mi poznać tych, którzy czasami tutaj zaglądają. Pozwól poznać mi i siebie! Porozmawiaj ze mną! :)
Na każdy sensowny komentarz staram się odpisywać ( u mnie na blogu ) - jeżeli masz jakieś pytanie PYTAJ! :)
* reklamowanie swoich blogów poprzez moją stronę jest głupie, ale rób co chcesz! ;)