czwartek, 11 maja 2017

Czekając na rozkazy. Koncert Natalii Przybysz.

Hejka! :)

Tak jak pisałam wczoraj dzisiaj pojechałam na koncert Natalii Przybysz aż do Kwidzyna. Długo zastanawiałam się skąd pomysł na tak dziwne miejsce na koncertowanie, ale dzięki temu, że maturę z polskiego mam dopiero jutro mogłam pozwolić sobie na dłuższą podróż. Już wracam i mam chwilę na napisanie Wam tego co się tam działo… a działo się dużo!

Ostatnio zachwycałam się koncertem Organka w elbląskiej Mjazzdze. Zazwyczaj od muzyki na żywo oczekuję przede wszystkim rozrywki. Wytyczną dobrego koncertu jest dla mnie oderwanie nóg od podłogi, tańczenie oraz śpiewanie- swego rodzaju interakcja z żywym muzykiem. W tych kategoriach zawsze wygrywać będzie Łąki łan, które za każdym razem daje mi tyle radości, że wystarcza mi go na kolejne miesiące bez tego rodzaju wydarzeń. Dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę o co tak naprawdę chodzi i czego przede wszystkim szukam. Połączenia mojej rozrywki z tym najważniejszym- pełnią artystyczną oraz muzyczną. Potrzebuję odpowiedniej dawki dobrego głosy, sprzętu, nagłośnienia oraz człowieka, który swoją osobowością sklei to wszystko w piękną całość.

Natalia Przybysz to dla mnie od dawna artystka doskonała. Rewelacyjna płyta „Prąd” jedynie mnie w tym umocniła. Nie oczekiwałam żadnej nowości w jej wykonaniu, ale od momentu gdy tylko dowiedziałam się, że jej nowa płyta jest już nagrana nie mogę wprost doczekać się września (chyba pierwszy raz w życiu^^). Przychodzenie na koncerty promujące jeszcze niewydane płyty nigdy nie wydawało mi się ryzykowne, tym bardziej jeśli chodzi o artystów, których jestem w pełni pewna. Jest to na przykład Katarzyna Nosowska solo lub z zespołem Hey, Maria Peszek, czy właśnie Natalia Przybysz.

Wystarczyło, że wyszła. Już wiedziałam. Perfekcyjnie ubrana, w idealnym świetle i scenografii muzycznej. Wyszła z wielką czarną księgą i zaczęła czytać kobiece imiona jakby to była najlepsza poezja. Podczas prawie dwóch godzin ciągłego muzykowania scalona została w pełnię muzyka z tańcem i współistnieniem z publicznością. Na koncercie usłyszeć można było piosenki z poprzedniej płyty, rewelacyjny, stary już utwór „Niebieski” oraz kawałki z najnowszej płyty, której premiera przewidziana jest na wrzesień.

Cóż rzec? Przede wszystkim to, że jeśli myślicie, że lubicie nagrania audio w wykonaniu Natalii, to na koncercie umarlibyście ze szczęścia. Było to tak inne, a zarazem takie samo- artystka na całe szczęście nie przearanżowała żadne z piosenek, a jedynie dodała im tego wspaniałego smaczku muzyki na żywo. Było to tak świeże, tak szczere, mocne i przede wszystkim pełne talentu! Zawsze dziwiłam się tym wszystkim gwiazdom w programach telewizyjnych podczas których płakały one przy występach muzycznych. Nigdy mi się to nie zdarzyło i w życiu nie umiałam popłakać się na coś co jest mi znane i tylko zmienione w aranżacji. Oczywiście, zdarzało mi się uronić łzę na przepiękny tekst, albo podczas śpiewania (moje oczy niestety nie są stworzone do śpiewania i przy jakiejkolwiek nucie, którą wydam ze swojego gardła toną w morzu łez… i nie, to nie oznacza, że śpiewam tak źle, że nawet one protestują… Po prostu, chyba zbyt wiele emocji? ^^). Natalia rozpoczęła drugą piosenkę, a ja po prostu zostałam zmiażdżona! Wzruszyłam się tą idealnością i pełnością wszystkiego. Te dwie godziny były wykorzystane tak dobrze!♥ Artystka! Dla mnie w pełni. Od pierwszej minuty do ostatniej.

Nowe piosenki wydawały mi się jakby celowo przygłuszane przez instrumenty, tak aby nie można było wszystkiego usłyszeć, ale to pewnie jedynie moja nieumiejętność wyłapywania tekstu przy pierwszym kontakcie z nim. Pomijając, utwory genialne. Kilka słów i kontekstów na całe szczęście udało mi się wychwycić i jestem pod wielkim wrażeniem! Może po prostu potrzebowałam świeżości, ale nieśmiało moje serce próbuje stwierdzić, że to może być o wiele lepsza płyta niż „Prąd”- sama się dziwię tym słowom, ponieważ poprzednia jest dla mnie pełnią, którą mogę słuchać każdego dnia… Natalia nie spoczęła na laurach i próbuje przebić samą siebie w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa. Ja jestem w całości na tak i bardzo gorąco Wam polecam przedpremierowe koncerty, które z tego co wiem jeszcze są w różnych miastach i oczywiście będę Wam przypominać o premierze najnowszej płyty… oraz z miłą chęcią ją dla Was zrecenzuję już po kilku dniach przesłuchań :D

Ej, wiecie co... zachwyca mnie to, że po sześciu latach pisania tego bloga odkrywam tak zupełnie niesamowite nowe rzeczy z nim związane. Chcę się rozwijać i przez to poszerzać swoje możliwości. Chcę żeby to działało. Ciekawe niektóre doświadczenia od których wzbraniałam się całe życie tego bloga teraz są tak pożądane. Śmiesznie śmiesznie. Obiecuję, że będzie tutaj super ♥


No to tyle. Buziaczki! :*
Jutro ustna matura z polaka. Trzymajcie kciuki za brak stresu… i wspomnijcie w modlitwie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz