sobota, 20 maja 2017

Gdańsk

Hejka! :D
Gdybym nie zdecydowała się na redukcje kategorii dla Waszego komfortu wyszukiwania poszczególnych rzeczy, to pewnie ten post rozpoczynałby dział pod tytułem WAKACJE 2017. Tak, Moi Mili, rozpoczęłam wczoraj swoje najdłuższe wakacje... nie tylko ze względu na maturę, ale również na to, że przez kolejny rok nie będę chodzić do szkoły w sposób standardowy. Słów o tym o wiele więcej już w czerwcu, ale na razie chciałam Wam tylko dać sygnał, że nawet jak nie zdam matury, to to nie jest koniec świata hahaha. Teraz i tak mam inne plany... a jeśli już nawiązałam do matury, to ostatnio dostałam komentarz, że mam coś napisać o maturach ustnych- a proszę bardzo. Wczoraj miałam maturę ustną z języka angielskiego, było to zdecydowanie najbardziej stresujące doświadczenie w moim życiu. Jeszcze w ojczystym, uwielbianym przeze mnie języku mogę mówić o czymkolwiek, ale w momencie kiedy muszę odpowiedzieć nawet na najgłupszą i najprostszą rzecz w języku angielskim i na dodatek jestem poddawana ocenie- to jest mój koniec! Podobno mój angielski jest na wysokim poziomie, tak mówi kobieta, z którą konwersuję raz na tydzień przez dwa tygodnie o czymkolwiek. Tylko wtedy się nie stresuję. Kiedy włącza mi się lampka, że jest mocno oficjalnie lub w otoczeniu znajduje się ktoś dobrze mi znany- koniec. Pamiętam, że kilka lat temu jadąc tramwajem właśnie w okresie maturalnym usłyszałam jak dziewczyna przez telefon mówi, że jej przyjaciółka nieprzyszła na maturę ustną z angielskiego, bo tak się bała. Przez te kilka lat widziałam siebie właśnie w takiej sytuacji. Cud, że w ogóle się tam zjawiłam! ^^ Było dobrze, procenty mówią same za siebie... ale ja nie lubię czuć się głupio, a przynajmniej nie lubię czuć się niemądra. Mimo wszystko dobrze, że było to zaledwie piętnaście minut. Komisja była niesamowicie miła, pomagała, dopingowała i pierwsze pytania startowe były naprawdę super. Mogłam powiedzieć, to co chciałam bez zbędnych, sztucznych scenariuszy... później było gorzej, ale ok. Ustne matury, to najbardziej stresujące egzaminy w ciągu całego maja, jednak są one o dziwo (!) najprostsze. Podczas kontaktu z osobą, która chce Ci pomóc zawsze jest jakoś łatwiej. Z ustnego polskiego w naszej szkole nie było chyba nikogo, kto nie przekroczyłby progu 70%, więc wow! Tak więc apel: wiem, że będziecie się stresować (ludzie, którzy mają to jeszcze przed sobą), ale pamiętajcie, że jest to proste i nic wam nie grozi :D A komisja się uśmiecha i jest miła- serio! Myślałam, że to niemożliwe :o

Kończąc ten przydługi wstęp przejdę od razu do tych moich przewspaniałych wakacji. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że nie muszę jeździć na sankach, bo do tego było niedaleko. Hahhahaha. Kiedy z Magdą zobaczyłyśmy śnieg za oknem jeszcze w maju byłyśmy przerażone. Przecież tyle planów, tyle chęci wystawiania nosa w słońce. Na szczęście jest. W mojej naturze jest podróżowanie. Nie wyobrażam sobie tego nie robić. Nawet tak mała zmiana jak Gdańsk na pierwszy rzut była dobra. Oderwanie się od wszystkiego i totalnie wyłączenie zbędnych elementów przeszkadzających w odpoczynku spowodowały, że nawet pobudka o siódmej rano nie jest mi straszna! :D Jeszcze trochę nie dochodzi do mnie to, że mogę po prostu wyjechać w Bieszczady i zupełnie nie przejmować się tym, co zastanę po powrocie. Ludzie, mam spokój, szóstkę z dyplomu, sto procent z ustnego polskiego i najdłuższy odpoczynek na świecie- uwierzcie, że jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie i mam zamiar ogłosić to całemu światu i zobaczycie, że tak będzie! :D Także Chwała Panu i do dzieła! :D


Buziaki! :*
ps jeśli na nogach mam japonki, a spodnie są kolorowe, to znaczy, że wakacje zaczęły się pełną parą! :D
I jeśli już o ubiorze mowa, to spodnie (jedne z moich ulubionych) pochodzą z Reserved i mówiłam o nich kiedyś TUTAJ... jak niby miałam w planach być bardziej modowa na blogu. eh ^^ Myślę, że ta forma, w jakiej teraz informuje Was o ciuchach jest przyjaźniejsza dla mnie i nie narzuca mi nienaturalnego toku myślenia.
ps 2 jak ktoś wszedł w podany link i zobaczył torbę, którą prezentowałam, to oczywiście wywaliłam ją już dawno, pierwsze kroki z maszyną do szycia zawsze są ciężkie ^^ Teraz robię już same piękne rzeczy!♥ Na przykład swoje materiały z polskimi warzywami zamieniam w plecaki, które pokazywałam Wam TU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz